1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. Co warto wiedzieć o młodych ideach

Co warto wiedzieć o młodych ideach

123rf.com
Dzisiejszych subkultur nie dzielą już ostre granice. To raczej style życia obejmujące określoną muzykę, ubiór, hobby i nieco ideologii, zmiennej jak moda. W tych stylach młodzi raczej poszukują siebie, niż protestują przeciwko rzeczywistości. Dlatego często je zmieniają, niepewni, czy pod kolejnymi emblematami są naprawdę sobą.

Czy to znaczy, że młodzi są powierzchowni, niezdolni do buntu? Nie. – W świecie dobrobytu nie mają tylko oczywistego pretekstu do buntu – mówi psycholog muzyki Mateusz Migut.

Emo, czyli siła uczuć
Noszą grzywki zaczesane na jedną stronę twarzy, w ubiorze łączą czerń z różem (np. różowe trupie czaszki na czarnym tle), w czym – zdaniem Mateusza Miguta – można dopatrzeć się syntezy sprzecznych i charakterystycznych dla nastolatków pragnień: pozostania w „niewinnym” dzieciństwie i fascynacji „okrutną” dorosłością. Chociaż są przeciw przemocy, nie mają dobrej prasy. Powodem jest ich nadmierne okazywanie emocji. Bartek Chaciński w książce „Wyż nisz” cytuje taki żart: „Co zrobić, żeby Emo się rozpłakał? Cokolwiek”. Mówi się, że wyciskają na nadgarstki paski keczupu i udają, że to cięcia, albo tną się naprawdę. A jak broni się Emo? „Jesteśmy wrażliwi, nawet nadwrażliwi! Czy się tniemy? To raczej robią Emo fake-pozerzy!”.

– Apatia i ból nastoletniego istnienia, tak można określić ich stosunek do rzeczywistości – mówi Mateusz Migut. Bogusław Prejs, autor książki o subkulturach, dodaje, że za duchowego ojca tego stylu można uznać Wertera z powieści Goethego. A Stephanie Meyer, autorka sagi „Zmierzch”, nazywana jest pisarką pokolenia Emo. Ale Emo ma też zabawową twarz. Ich piosenki śpiewane z histeryczną manierą bardziej się nadają do zabawy w gronie rówieśników niż kontemplowania w samotności.

Flash mob, czyli zadziwić przechodnia
„Pojaw się przy Świętokrzyskiej o 16.00, unieś do góry przyniesioną przez siebie żarówkę i zacznij się intensywnie śmiać przez 3 minuty”. „Przyjdź do hali głównej Dworca Centralnego o 17.00 i skacz przez trzy minuty, czytając jednocześnie gazetę”. Takimi mejlami zwołują się flashmobowcy. Pamiętacie Pomarańczową Alternatywę? W latach 80. na wrocławskim rynku gromadziły się tysiące ludzi np. z czymś pomarańczowym. Tę metodę walki z komuną dziś nazwano by flash mob, mówi Prejs.

Organizują happeningi polegające na absurdalnym zachowaniu wywołujące konsternację przechodniów. Pierwszy flash mob odbył się przed siedmiu laty w Nowym Jorku. Flashmobowcy pytali w sklepie o dywanik miłości dla komuny. Największy flash mob w Polsce zorganizowano w poznańskim Starym Browarze, gdzie wielu młodych ludzi strzelało do siebie z niby-pistoletów.

Firmy próbują wykorzystywać flash mob do celów reklamowych. Jest to jednak sprzeczne z jego ideologią – akcje odbywają się dla przyjemności. Ale nie dla wszystkich te intencje są oczywiste. Białoruska milicja zatrzymała w lipcu kilkadziesiąt młodych osób bijących się poduszkami podczas akcji „Bitwa pod Grunwaldem”.

Goci, czyli marzenie o średniowieczu
Kto lubi czerń i fiolet – także na ustach – znalazł swoją estetykę. Goci tworzą postpunkową subkulturę opartą na fascynacji etosem średniowiecznego rycerstwa i heroiczną śmiercią, dlatego bywają myleni z satanistami. Interesuje ich mistycyzm, dekadencja, okultyzm. Polscy goci spotykają się na dorocznym festiwalu Castle Party na zamku w Bolkowie, podczas którego głównie słuchają muzyki. Jedną z pierwszych grup grających u nas rocka gotyckiego był Closterkeller. Anja Orthodox, wokalistyka zespołu, wzięła nawet ślub w czarnej sukni i w czarnym welonie. O popularności tego nurtu może świadczyć magazyn „Back to Black” dla nastolatek. Prezentem bywają tam np. gotyckie rękawiczki.

Queer, czyli prawo do odmienności
Widzieliście „Śniadanie na Plutonie” Neila Jordana? Zmusza do refleksji nad stosunkiem do tych, którzy chcą mieć prawo wyboru w tak podstawowej sprawie, jak płeć czy preferencje seksualne. Czego queer słuchają? – Muzyki tych, którzy zaczęli emancypację homoseksualistów – wyjaśnia Mateusz Migut. A więc kabaretu i dyskoteki z lat 70., m.in. Village People. Na pierwszy rzut oka członkowie tego bandu nie mieli nic wspólnego z gejami. Prawdziwi twardziele: mechanik, policjant, Indianin. Do tego śpiewali o organizacji chrześcijańskiej młodzieży męskiej. A naprawdę puszczali oko: to idealne środowisko do odkrywania swojego homoseksualizmu. W muzyce queer znajdziemy podteksty homoseksualne, ale przede wszystkim wykorzystuje ona wieloznaczność języka. Interesuje ich też kicz, wszystko, co przerysowane. Queer to prawo do różnienia się.

Antyglobaliści, czyli wiele twarzy alterstylu
Piotr miał 12 lat, kiedy przestał jeść mięso. Jego brat został weganinem. Dziś działa w Partii Zielonych. Tomek miał 17 lat, gdy wszedł do Federacji Anarchistycznej. Ewa jeździ w Masie Krytycznej (przejazdy rowerzystów przez miasta). Arek w liceum należał do Obywatelskiej Inicjatywy Opodatkowania Obrotu Kapitałowego, walczącej o opodatkowanie transakcji giełdowych. Wszyscy czują się antyglobalistami.

W książkach zapowiadających rozwój ruchów antyglobalistycznych – „No logo” i „Doktrynie szoku” – kanadyjska publicystka Naomi Klein opisuje mechanizmy działania koncernów i sposoby manipulowania przez bogate kraje państwami Trzeciego Świata. Twierdzi, że rządzą nami korporacje, które wykorzystując wolny handel, doprowadzają do bankructwa niewielkie firmy. Dlatego antyglobaliści są krytykami międzynarodowych organizacji walutowych i handlowych. W 1999 roku po raz pierwszy zamanifestowali przeciw globalizacji finansowej podczas szczytu najbogatszych państw świata w Seattle. W 2004 roku doszło do pierwszej antyglobalistycznej manifestacji w Warszawie.

Rowerzyści, czyli dwa kółka nade wszystko
W tym pubie rower zawieszono naprzeciw drzwi. – Rowery to alternatywny sposób przemieszczania się po mieście i sport – mówi Piotr. – Mam górala do jazdy ekstremalnej. Robię na nim różne ewolucje, skoki, zjeżdżam po murkach itd. Ale też biorę udział w akcjach, np. w Zamościu, gdzie domagaliśmy się stworzenia ścieżek rowerowych.

Rowerzyści walczą o ścieżki i parkingi rowerowe, ale też promują ekologiczny styl życia. Narzędziem ich walki jest Masa Krytyczna, międzynarodowy ruch organizujący przejazdy tysięcy rowerzystów przez miasta. Odbywają się one pod hasłem „My nie blokujemy ruchu, my jesteśmy ruchem”. W Warszawie przejazdy rowerzystów miały różne cele, np. wesprzeć chorych na autyzm czy uczcić Powstanie Warszawskie. Przejazdy odbywają się zwykle w ostatni piątek miesiąca, bo tego dnia (w 1992 roku w San Francisco) zapoczątkowano działania Masy Krytycznej.

Ekolodzy, czyli chrońmy Ziemię
Jeśli twoje dziecko nie chce iść do cyrku, segreguje śmieci i nie je mięsa, to może pod twoimi skrzydłami rośnie ekolog. Wyznawcy tej idei mogą mieć 12 i 72 lata. Łączy ich to, że dają wszystkim istotom prawo do życia. Ideowo bliscy są anarchistom i pacyfistom. Ochrona środowiska może się sprowadzać do kupowaniu zdrowej żywności, ale też może iść za nią głęboka ekologia czy przyjęcie hipotezy Gai Jamesa Lovelocka, która zakłada, że wszystkie istoty żywe i sama Ziemia tworzą jeden organizm działający tak, aby zachować optymalne warunki do życia. Ziemia ma zdolność reagowania na zmiany, dostosowuje się do nich tak, by nadal mogło się na niej rozwijać życie. Lovelock twierdzi, że to przyroda wytwarza atmosferę, nie zaś, że życie istnieje dzięki atmosferze. Nawiązuje do tej idei „Awatar” Jamesa Camerona.

Rastamani, czyli niegroźni buntownicy
– W Polsce odbywają się największe w Europie festiwale reggae – mówi Mateusz Migut. – Potrzeba kontestacji, jakkolwiek byłaby stłumiona przez konsumpcję, jest w reggae obecna. Dążenie do utopijnego świata też. Ten ruch jest najbliższy tradycyjnie rozumianej subkulturze. I jest też akceptowany społecznie. – Babcia nie obrazi się na wnuczka, jeśli ten przyjdzie do niej w dredach widocznych spod czerwono-żółto-zielonego beretu. Z moich badań wynika, że reggae kojarzy się z szukaniem porozumienia, dlatego jest akceptowane. Bogdan Prejs: – To pacyfiści, ale przeciwstawiający się podziałom społecznym i zinstytucjonalizowanym formom życia określanym przez nich jako Babilon. Jest on dla nich symbolem zniewolenia człowieka i dominacji państwa nad jednostką.

Hip-hop, czyli siła rymowanki
Xero boy – tak nazywają hiphopowcy tego, kto ubiera się jak oni, próbuje tak samo zachowywać się i mówić, ale nie jest jednym z nich. – Trzeba mieć korzenie i wiedzę na temat społeczności lokalnej, by być w subkulturze hip-hopu – mówi Migut. – Poczucie dawania siebie innym i wspólne doświadczenia są tu podstawowe.

Raperzy melodeklamują swoje „nawijki” i mówią o sobie: rymotechnicy. To oni wprowadzili modę na dżinsowe spodnie z szerokimi nogawkami i krokiem na wysokości kolan (czyli „zbegowane”), dresowe bluzy z kapturami, buty sportowe z wielkimi językami, czapki bejsbolówki zakładane daszkiem do tyłu. Główne nurty hip-hopu to muzyka, graffiti, didżejowanie oraz breakdance. W 2004 roku trzej polscy breakdancerzy: Wezyr, Bożek i Kwiatek, wystąpili w bazylice Świętego Piotra przed papieżem Janem Pawłem II.

Metalowcy, czyli miejskie legendy
Wizna, wrzesień 1939 roku. 700 polskich żołnierzy broni się przed ponad 42-tysięczną armią niemiecką wspieraną przez 350 czołgów i Luftwaffe. To polskie Termopile. Kto o nich słyszał? W 2008 roku ponad 1,5 mln młodych Polaków dzięki szwedzkiemu zespołowi powermetalowemu Sabaton. Zaśpiewał o odwadze polskich żołnierzy i śmierci ich dowódcy kpt. Władysława Raginisa. Zespół nagrał też teledysk o Powstaniu Warszawskim. Dlaczego więc uważamy każdego metalowca za satanistę? – W subkulturach związanych z muzyką metalową, a jest ich wiele, ważna jest tzw. osobowość negatywna – mówi Migut. – Kreowanie wizerunku kogoś, kto sprzeciwia się każdemu i zawsze. Na tym polega image tej subkultury: długie włosy, skórzane kurtki i pasy nabijane ćwiekami, militarna symbolika, tatuaże. Ale najczęściej to tylko wizerunek: „Kto mu nie ulegnie, nie zlęknie się i do mnie podejdzie, to w porządku gość”.

Bogdan Prejs: – W latach 80. zaczęły dominować dwa nurty metalu, jeden związany z wyobrażeniami fantasy i średniowieczną ikonografią, drugi z szatanem i jego symbolami. Rozwój tego ostatniego związany był z heavy metalem. Symbole satanistów to trzy szóstki (czasem trzy „f”, bo to szósta litera alfabetu), pentagramy, odwrócone krzyże i zaciśnięta pięść z wyprostowanymi małym i wskazującym palcem.

Cyberludzie, czyli społeczność netowa
– Cyberludzie zafascynowani grami to tzw. nolajfi – mówi Bogdan Prejs. – Od dziesięciu lat mają swoje cyberolimpiady (World Cyber Games).

Próba opisania tego świata jest skazana na klęskę. To kosmos. Są w nim  uczestnicy portali społecznościowych i cyberpunki walczące z korporacjami. Są blogerzy, zaimportowani z Japonii „otaku” – żyjący wyłącznie w sztucznym świecie netu i popkultury, są też i hakerzy. W Polsce pierwsza akcja hakerów, która zyskała rozgłos, polegała na zmianie zawartości strony internetowej prezydenta RP. – Ale hakerzy zabiegają w Watykanie o to, by św. Ekspedyt stał się i ich patronem – mówi Prejs. – I to jest dopiero połączenie tradycyjnego i nowoczesnego stylu życia!

Parkur, czyli miasto bez granic
Parkur to pokonywanie wszystkich przeszkód stających na drodze podczas wędrówki przez miasto. Zapoczątkował go David Belle w 1988 roku. Jego idea: narysuj linię prostą na mapie miasta i nie zważaj na to, co spotkasz na swojej drodze: ściany, ogrodzenia, drzewa, domy itd., idź, przeskakuj, wspinaj się, przebijaj – niech pracuje twoja wyobraźnia, pisze o parkurze Bartek Chaciński. Odmianą tego stylu jest free running, w którym ma znaczenie nie tylko dotarcie do celu, ale też wykonywanie przy tym możliwie wielu ewolucji. Istnienia parkurowców w Polsce dowodzi fotografia zrobiona w Tychach w 2008 roku przez Radosława Kaźmierczaka i nagrodzona w konkursie Śląskiej Fotografii Prasowej. Parkurowcy się nie afiszują – ich działalność narusza prawo.

*** Nieważne, czy nazwiemy je stylami, niszami, czy modami – na szczęście są i nadają koloryt naszemu życiu w konsumpcyjnej, zunifikowanej kulturze. Pokazują, że można inaczej...

Polecam: Bogdan Prejs „Subkultury młodzieżowe. Bunt nie przemija” (KOS 2010), Bartek Chaciński „Wyż nisz” (Znak 2010).

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze