fbpx

Uczciwe życie. Teoria i praktyka

Uczciwe życie. Teoria i praktyka
123rf.com

Uczymy dzieci budowy pantofelka i stawonogów. Dlaczego nie uczyć ich wartości? W jaki sposób dzieci mają sobie uświadomić, co jest dobre, a co złe, skoro brakuje właściwych wzorców? – pyta Irena Koźmińska, prezes Fundacji ABCXXI, inicjatorka kampanii społecznej „Cała Polska czyta dzieciom”.
Dlaczego zabrała się pani do nauczania wartości?

Ponieważ jestem przekonana, że nauczanie wartości, obok czytania, to absolutnie niezbędne i logiczne uzupełnienie procesu wychowawczego. Przypomnę może, że nasza Fundacja nie zajmuje się promocją książek, jak sądzą niektórzy wydawcy, ale zdrowiem emocjonalnym dzieci. Gdyby zależało ono od ilości zjedzonej waty cukrowej, to promowalibyśmy watę cukrową. Ale szczęśliwie się składa, że rozwój dziecka jest znakomicie wspierany przez czytanie i właśnie dlatego jest ono tak ważną częścią naszego programu.

To po co jeszcze nauczać wartości? Nie wystarczy osiągać ten cel przez czytanie?

Czytanie i nauczanie wartości są ze sobą ściśle powiązane. Czytanie przygotowuje grunt pod rozwój moralny. Bo o co tak naprawdę chodzi? O to, aby dziecko zdrowo się rozwijało i osiągnęło pełnię swego potencjału psychicznego, umysłowego i moralnego. Głośne czytanie wspomaga rozwój dziecka na tych trzech płaszczyznach. Kiedy mu codziennie czytamy w ciepłej, przyjaznej atmosferze, to czuje ono, że jest dla rodziców ważne i kochane, ponieważ poświęcają mu czas. Ma też poczucie więzi, bliskości i bezpieczeństwa. Ponadto poprzez czytanie uczymy dziecko języka, przygotowujemy je do tego, by rozumiało innych i umiało wyrażać siebie, budujemy jego umiejętności komunikacji, poszerzamy wiedzę. Człowiek niesprawny językowo jest bardzo ubogi, ponieważ wielu rzeczy nie wie i nie rozumie. Jeżeli nie szkolimy dziecka w tym kierunku, to pozostaje ono nie tylko inwalidą językowym, ale i umysłowym, gdyż język jest głównym narzędziem myślenia… Czytanie nie jest powierzchowne, bierne i szybkie, jak oglądanie telewizji, gdzie nie ma czasu na zatrzymanie się, refleksję nad konsekwencjami wyborów i działań, tylko trzeba pędzić za potokiem obrazów. Podczas czytania możemy cofnąć się do jakiegoś fragmentu, zastanowić się, porozmawiać, możemy też sięgnąć po książkę po raz kolejny. Rodzice pytają czasem, czy wracać do tych samych lektur, jeżeli dziecko o to prosi. Oczywiście, że tak. Widocznie jest mu to do czegoś potrzebne: albo doskonali swe umiejętności językowe, albo opisana historia jest na tyle frapująca i złożona, że chce ją w pełni, także emocjonalnie, przeżyć i przyswoić.

A jak czytanie wpływa na rozwój moralny dziecka?

Rozwój potencjału moralnego jest naturalną konsekwencją rozwoju na dwóch poprzednich płaszczyznach: psychicznej i umysłowej. Czytanie rozwija empatię, czyli zdolność wczucia się w sytuację i w potrzeby innych ludzi, a także uczy odróżniania dobra od zła, ponieważ skłania do refleksji nad konsekwencjami naszych czynów. Bez tych umiejętności trudno jest postępować moralnie. Jestem przekonana, że każdy człowiek rodzi się z ogromnym potencjałem czynienia dobra. Tragedią jest to, że albo ten potencjał nie jest rozwijany, albo zostaje wypaczony, bo oczywiście mamy też potencjał czynienia zła.

Chce pani uczyć wartości, tymczasem uczenie źle się kojarzy.

To prawda, zawsze mnie zdumiewało, jak alergicznie reagujemy na słowo „dydaktyczny”, jak trudno przebić się do odbiorców z programami edukacyjnymi. Nic nie może być dydaktyczne, jeśli już – to koniecznie w oprawie rozrywkowej. W USA na przykład ludzie w każdym wieku uwielbiają się uczyć, a na spotkania ze specjalistami, wykłady, różne kursy na temat wychowania uczęszcza mnóstwo rodziców. U nas na spotkania w przedszkolach lub szkołach przychodzi czasem garstka osób. Może nie lubimy się przyznawać, że czegoś nie wiemy? Może to lenistwo albo niechęć jeszcze z czasów szkoły?

W sprawie wartości panuje dziwne przekonanie, że wszyscy wiemy, o co chodzi, a dzieci przyswajają je z mlekiem matki. Tymczasem wcale tak nie jest. Jeśli mamy stosować wartości w życiu – takie jak szacunek, uczciwość, odpowiedzialność, samodyscyplinę – musimy dobrze wiedzieć, co dokładnie kryje się pod tymi pojęciami, wiedzieć, jak wyrażają się one w naszych zachowaniach i relacjach z ludźmi, umieć przewidzieć skutki praktykowania i zaniechania wartości, a potem po prostu codziennie je praktykować. Dlaczego nie mielibyśmy uczyć dzieci wartości, skoro uczymy je budowy pantofelka i stawonogów? Przecież wiedza o tym, jak dobrze postępować, jest bodaj najważniejszą w życiu wiedzą. A w jaki sposób dzieci mają sobie same uświadomić, co jest dobre, a co złe?

Książka „Z dzieckiem w świat wartości” to rodzaj podręcznika z przykładami, jak uczyć konkretnych wartości. Taki był zamiar?

Chciałyśmy zaproponować rodzicom i nauczycielom konkretne rozwiązania wychowawcze, łatwe do zrozumienia i zastosowania. Wychodząc od prostych definicji wartości, które – mamy nadzieję – ułatwią uchwycenie ich istoty oraz ich praktykowanie, omawiamy wynikające z nich wzorce postępowania, staramy się zachęcić do refleksji nad krótko- i długofalowymi skutkami naszych działań i wreszcie podajemy przykłady ćwiczeń, które pozwalają dzieciom w różnym wieku lepiej zrozumieć i przyswoić daną wartości. Sama czasem korzystam z tych definicji, jak z wzorca metra w Sèvres, gdy na przykład zadaję sobie pytanie: Czy w danej sytuacji postąpiłam z szacunkiem? Przyjęłyśmy, że szacunek jest to grzeczność połączona z troską o uczucia i dobro innych osób, a zatem kiedy zdarzyło mi się ostatnio wygłosić niecierpliwą uwagę pod adresem taksówkarza, wiem, że zachowałam się wobec niego bez szacunku. A czy coś mądrego poprzez tę swoją uwagę osiągnęłam? Oczywiście nie, ponieważ go skrytykowałam i na pewno za chwilę przelał swoją złość na innych. Moje zachowanie było więc przede wszystkim niemądre, a celem nauczania wartości jest to, abyśmy żyli mądrzej i lepiej, abyśmy podnosili jakość naszego wspólnego życia poprzez uwzględnianie uczuć i potrzeb innych. Świadomość istoty wartości pozwala nam szybciej korygować własne zachowania.

Jakich wartości powinno się uczyć?

W naszej książce proponujemy dwanaście wartości. Są to wartości uniwersalne, znane od tysięcy lat, ale powinniśmy o nich stale przypominać – i codziennie je praktykować. Dzieciom pomagają one w konstruowaniu wyobrażenia o świecie i swojej w nim roli. Nawet najmłodszym trzeba dawać wytyczne, jak dobrze żyć i jak traktować innych, coś w rodzaju kompasu moralnego. Proponowane przez nas wartości to: szacunek, uczciwość, odpowiedzialność, odwaga, samodyscyplina, pokojowość, sprawiedliwość, szczęście (optymizm, humor), przyjaźń (i miłość), solidarność, piękno, mądrość.

Pierwszy jest szacunek. Dlaczego?

Ponieważ szacunek bazuje na czymś, co jest najbardziej podstawową, immanentną cechą każdego człowieka, czego już nie można podzielić na żadne składowe, tak jak nie dzielimy najmniejszych cząstek materii. Tą wrodzoną, niezbywalną cechą człowieka jest godność. Szacunek wyrasta z godności człowieka i zarazem służy jej ochronie. Jest to zatem naszym zdaniem absolutna podstawa wszystkich innych wartości. Jeżeli bowiem mamy szacunek do siebie i do innych, to w sposób oczywisty praktykujemy pozostałe wartości, takie jak: uczciwość (bo przecież nie okradniemy i nie oszukamy kogoś, gdy mamy szacunek do niego i siebie), odpowiedzialność, sprawiedliwość itd.

Jak pani wpadła na pomysł uczenia wartości?

Nie wymyśliłam tego sama. Kiedy byłam w Stanach, zaczęłam pasjonować się sprawami związanymi z rozwojem dziecka i kiedyś przypadkiem natrafiłam na książkę Lindy i Richarda Eyre „Jak uczyć dzieci wartości”. Dla mnie było to odkrycie, że można uczyć wartości tak, jak uczymy matematyki czy geografii.

Jak to robić?

Trzeba z dzieckiem rozmawiać na temat wartości, uświadamiać mu, na czym one polegają, zwracać na nie uwagę w różnych sytuacjach życiowych, pokazywać, jak się je praktykuje, a nade wszystko – być samemu żywym tego przykładem. Warto zacząć od tego, by dziecko samo spróbowało zdefiniować szacunek, uczciwość czy odpowiedzialność, czyli uchwycić ich istotę, bo intuicyjnie wszyscy jakoś te wartości rozumiemy, ale kiedy zaczynamy je opisywać, to się okazuje, że niekoniecznie rozumiemy to samo. Warto rozmawiać z dziećmi o tym, co się dzieje, gdy stosujemy wartości, oraz jak się czujemy i co się dzieje, gdy wartości są zaniedbywane. I wreszcie poprzez różne ćwiczenia, a następnie wspieranie dziecka w codziennym praktykowaniu cnót pomóc mu w ich przyswojeniu i zbudowaniu mocnego charakteru. Nasz program jest tak pomyślany, żeby pretekstem do dyskusji były również książki, które przynoszą przykłady określonych postaw i wartości. Dobierając odpowiednio lekturę, możemy te przykłady dostosować do wieku i poziomu percepcji dziecku. Stopniowo przyjdzie czas na mówienie o niuansach – że na przykład ktoś chce być uczciwy, ale jednocześnie zachowuje się okrutnie, mówiąc: Jesteś brzydka, gruba, źle wyglądasz. Albo jak pani profesor z „Dekalogu” Kieślowskiego, która odmawia ukrycia żydowskiego dziecka, argumentując, że gdyby Niemcy zapytali ją o to, czy ukrywa dziecko, musiałaby powiedzieć prawdę. Jest tutaj wyraźne niezrozumienie istoty wartości. Mają one służyć dobru, a nie być sztuką dla sztuki. Uratowanie życia dziecka jest przecież ważniejsze niż bycie uczciwym bez względu na okoliczności. O tym wszystkim warto z dziećmi rozmawiać, uświadamiając im, że często występuje konflikt wartości i wtedy dla ważniejszej wartości trzeba poświęcić mniej w danym momencie ważną.

Irena Koźmińska założycielka i prezes Fundacji „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom”, organizatorka międzynarodowej konferencji „Jak kochać dziecko – nowe odkrycia psychologii”, współautorka (wraz z Elżbietą Olszewską) książki „Z dzieckiem w świat wartości”. Mieszkała sześć lat w Stanach Zjednoczonych, gdzie jej mąż Jerzy Koźmiński był ambasadorem Polski. Mama dorosłej Kingi.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>