1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Kobieta-bluszcz uzależnia całe swoje życie od mężczyzny. Oto 8 oznak, że czas wyplątać się z tego układu

Kobieta-bluszcz uzależnia całe swoje życie od mężczyzny. Oto 8 oznak, że czas wyplątać się z tego układu

(Fot. Arthur Elgort/Conde Nast via Getty Images)
(Fot. Arthur Elgort/Conde Nast via Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Patrycja Klikowska - Kobieta-bluszcz uzależnia całe swoje życie od mężczyzny. Oto 8 oznak, że czas wyplątać się z tego układu

00:00 12:47
15s
0,5 x
15s
On jest jej oparciem. Stabilną skałą, na której może budować swoje szczęście. Jest przekonana, że gdyby nagle zniknął, natychmiast by się posypała. Nie potrzebowałaby do tego wielkiej dziejowej zawieruchy. Wystarczyłby najlżejszy podmuch losu. Musi więc zrobić wszystko, by zawsze był blisko: rozrastać się, oplatać go gęsto i ciasno przywierać do niego ze wszystkich stron. Niczym bluszcz, który pęd po pędzie, liść po liściu pnie się po elewacji budynku, aż w końcu nie ma gdzie wcisnąć szpilki. Kim dokładnie jest kobieta-bluszcz?

Warto zaznaczyć, że nie jest to oficjalna diagnoza psychologiczna ani psychiatryczna, choć często łączy się ją z osobowością zależną, oraz nie dotyczy ona jedynie płci żeńskiej ani relacji romantycznych. Z podobnym schematem można równie dobrze mieć do czynienia w przyjaźni czy rodzinie. Wystarczy, że jedna ze stron, w obawie przed wzięciem odpowiedzialności za swoje życie, oczekuje od drugiego człowieka, że ten poprowadzi ją za rękę do celu. A po drodze będzie uspokajał i zapewniał, że wszystko jest w porządku. Co więcej, aby zatrzymać przy sobie przewodnika, jest gotowa na bardzo wiele. Przyjrzyjmy się bliżej temu mechanizmowi – skąd się bierze, jak działa i dlaczego początkowo może nawet wyglądać jak recepta na udany związek.

Spis treści:

  1. Kim jest kobieta-bluszcz?
  2. Najważniejsze sygnały, że żyjesz w zależnej relacji
  3. Skąd może brać się zachowanie kobiety-bluszcza?
  4. Dlaczego taki związek może z czasem zacząć męczyć także mężczyznę?
  5. Jak wyjść z roli kobiety-bluszcza?

Kim jest kobieta-bluszcz?

Kobieta-bluszcz to potoczne określenie kobiety, która w relacji bardzo silnie przywiązuje się do partnera i stopniowo rezygnuje z własnej autonomii. Jej poczucie szczęścia i własnej wartości zaczynają zależeć przede wszystkim od tego, czy mężczyzna jest obok i czy ją akceptuje. Sama potrzeba bliskości jest oczywiście czymś bardzo ludzkim. Problem zaczyna się wtedy, gdy „potrzebuję cię” zmienia się w „bez ciebie nie dam sobie rady”, a miłość zaczyna oznaczać podporządkowanie i rezygnowanie z siebie. Drugiej stronie bywa to na rękę. Przynajmniej na krótką metę. Kobieta-bluszcz skutecznie uwodzi bowiem swoją bezradnością, nieporadnością i oddaniem. Daje mężczyźnie do zrozumienia, że bez niego przepadnie. Dzięki temu nawet dość nieporadny w rzeczywistości partner może poczuć przy niej, że „nosi spodnie” w związku.

Czytaj także: Miłość czy władza? O związkach, w których kontrola udaje troskę

Najpierw jest zachwyt

Jak wygląda związek z taką osobą? Na początku dynamika, jaką oferuje, może działać jak niezwykle silny afrodyzjak. Kobieta sprawia, że mężczyzna czuje się wyjątkowy i pożądany, wręcz niezastąpiony. Ona jest damą w opałach. Bez przerwy prosi go o pomoc, chętnie zdaje się na jego decyzje, kwieciście podkreśla jego siłę i kompetencje, nie kryje zachwytu nad zaradnością. Za to on jest złotą rączką i rycerzem pędzącym na ratunek. Naprawia, organizuje, decyduje, chroni. Mężczyzna może mieć wrażenie, że wreszcie znalazł kobietę, która naprawdę go docenia i potrzebuje. Kobieta z kolei może poczuć, że trafiła na kogoś, kto zapewni jej bezpieczeństwo, którego sama nie potrafi sobie dać. Niestety właśnie tutaj może powstać pułapka.

Bo jeśli fundamentem związku staje się nie tyle „chcę z tobą być”, ile „nie poradzę sobie bez ciebie”, relacja może zacząć przypominać układ rodzic–dziecko zamiast partnerstwa dwóch dorosłych osób.

Kobieta-bluszcz w dłuższej relacji

W długoletniej relacji kobieta-bluszcz może coraz bardziej wchodzić w rolę dziecka, które potrzebuje nieustannej troski i opieki. Tak bardzo boi się zostać sama, że na wszelkie możliwe sposoby stara się zasłużyć na miłość mężczyzny. Ubiera się tak, jak on lubi. Dostosowuje do niego swoje plany i poglądy. W łóżku robi to, na co on ma ochotę. Toleruje więcej, niż powinna. Ma często powracające myśli: „Jeśli odmówię, przestanie mnie kochać”, „Jeśli nie spełnię jego oczekiwań, poszuka sobie kogoś lepszego”, „Jeśli zwrócę mu uwagę, odejdzie”. Innymi słowy – nie wyznacza granic, bo boi się, że granica będzie początkiem końca. W skrajnej postaci może dojść do całkowitego zaniku własnej autonomii.

Czytaj także: Jak stawiać granice i chronić swoją przestrzeń?

Najważniejsze sygnały, że żyjesz w zależnej relacji

Czy jesteś kobietą-bluszczem lub masz kogoś takiego w swoim otoczeniu? Zanim przystąpisz do diagnozowania, pamiętaj, że w tym przypadku „objawy” należy rozumieć jako sygnały charakterystyczne dla pewnego wzorca zachowania, a nie kryteria choroby. Do najczęstszych oznak można zaliczyć:

  1. Silny lęk przed samotnością – sama myśl o rozstaniu wywołuje niepokój, a wizja życia bez partnera jest trudna do zniesienia.
  2. Uzależnianie własnej wartości od partnera – poczucie, że jest się wystarczająco dobrą, atrakcyjną i godną miłości zależy przede wszystkim od tego, jak widzi ją partner.
  3. Nadmierne dostosowywanie się – rezygnowanie z własnych planów, preferencji i potrzeb, byle tylko uniknąć niezadowolenia partnera. Z czasem pytanie „czego ja chcę?” ustępuje miejsca pytaniu „czego on ode mnie oczekuje?”.
  4. Trudność w stawianiu granic i mówieniu „nie” – zgadzanie się na rzeczy, na które nie ma się ochoty, unikanie konfliktów i tolerowanie zachowań, które ranią, w obawie, że sprzeciw może zagrozić związkowi.
  5. Rezygnowanie z własnego życia – ograniczanie kontaktów z przyjaciółmi, zainteresowań i aktywności niezwiązanych z partnerem. Całe życie zaczyna kręcić się wokół związku, a partner staje się głównym, a czasem jedynym punktem odniesienia.
  6. Ciągła potrzeba zapewnień i kontroli – potrzeba upewniania się, że wszystko jest w porządku, analizowanie wiadomości, tonu głosu czy czasu odpowiedzi, a także zazdrość i lęk przed pojawieniem się „kogoś lepszego”.
  7. Trudność w samodzielnym funkcjonowaniu – oczekiwanie, że partner podejmie ważne decyzje, rozwiąże problemy albo wskaże, co należy zrobić. Własna sprawczość stopniowo słabnie, a on coraz bardziej staje się przewodnikiem i opiekunem.
  8. Przekonanie, że bez niego sobie nie poradzi – rozstanie w jej głowie urasta do rangi życiowej katastrofy. Pojawia się myślenie: „bez niego wszystko się rozpadnie” i „nikt mnie już nie pokocha”. W efekcie kobieta może coraz więcej znosić i poświęcać, a później narasta w niej poczucie wykorzystania i żalu.

Najbardziej podstępne jest to, że kobieta-bluszcz często naprawdę jest oddana.Problem tkwi jednak w ukrytej transakcji emocjonalnej. „Ja dam ci wszystko, czego potrzebujesz, a ty w zamian nigdy mnie nie opuścisz” – taka umowa najczęściej nie zostaje wypowiedziana na głos. Ba, kobieta może nawet nie zdawać sobie sprawy, że ją zawarła. Kiedy jednak partner nie odwzajemnia poświęcenia, pojawiają się rozczarowanie i żal. Bo w jej wyobrażeniu miłość miała przecież działać jak korzystna dla obu stron wymiana: im więcej siebie oddam, tym bardziej będę kochana.

Warto, aby wybrzmiała tutaj jedna ważna kwestia. To zupełnie normalne, że chcemy być kochani i iść przez życiu u boku drugiego człowieka. Sęk w tym, że kobieta-bluszcz potrzebuje mężczyzny po to, żeby czuć, że jest wystarczająca. W zdrowym związku powinno to funkcjonować na zasadzie: „Potrzebuję cię i chcę z tobą być, ale nie uzależniam od ciebie całego mojego szczęścia”. W zależności emocjonalnej częściej pojawia się jednak obawa: „Bez ciebie nie wiem, kim jestem”. Tymczasem bliskość nie powinna całkowicie przekreślać odrębności. Partnerzy mogą przecież mieć własnych przyjaciół, zainteresowania, pieniądze, opinie, przestrzeń i czas.

Zależność zaczyna się więc wtedy, gdy odrębność wywołuje lęk, a autonomia jednostki jest odbierana jako zagrożenie dla związku.

Czytaj także: Uwiązane. Jak rozpoznać, że jesteśmy emocjonalnie uzależnione od partnera i dlaczego wchodzimy w takie relacje?

Skąd może brać się zachowanie kobiety-bluszcza?

Nie ma jednej przyczyny. Taki sposób funkcjonowania może być związany między innymi z niską samooceną, doświadczeniami z dzieciństwa, wcześniejszymi relacjami, uczuciem odrzucenia czy utrwalonym przekonaniem, że miłość trzeba sobie „zasłużyć”. Czasami kobieta nauczyła się bardzo wcześnie, że akceptację otrzymuje wtedy, gdy jest grzeczna, pomocna, wygodna i spełnia oczekiwania innych. W dorosłym związku może więc myśleć, że jeśli będzie idealną partnerką, wtedy on nigdy jej nie zostawi. Szkopuł w tym, że nie istnieje poziom perfekcyjnego dostosowania, który może zagwarantować, że druga osoba nigdy nie odejdzie.

Dlaczego taki związek może z czasem zacząć męczyć także mężczyznę?

Początkowo bycie potrzebnym może być dla mężczyzny bardzo przyjemne. Z czasem jednak partner może poczuć się przeciążony tym, że jest odpowiedzialny za wszystkie emocje i decyzje kobiety. Może odnieść wrażenie, że zamiast partnerki u boku ma pod opieką dziecko, które tylko non stop bezsilnie rozkłada ręce. A wtedy dynamika, która na początku potrafiła być erotyczna i ekscytująca, może stać się dla niego ciężarem. Wtedy pojawia się frustracja: „Dlaczego ona niczego sama nie załatwi?”, „Dlaczego o wszystkim muszę sam decydować?”, „Dlaczego za każdym razem, kiedy chcę mieć trochę przestrzeni, ona panikuje?”. Paradoksalnie kobieta może wówczas jeszcze bardziej się do niego „przyklejać”. Im bardziej on się oddala, tym mocniej ona próbuje go zatrzymać.

Warto też zauważyć, że zależność nie zawsze wygląda jak słodka bezradność. Po pewnym czasie może pojawić się roszczeniowość, zazdrość, kontrolowanie partnera, obrażanie się, szantaż emocjonalny. Dlatego kobieta-bluszcz niekoniecznie jest zawsze cicha i potulna. Czasem jest przeciwnie – może stać się bardzo wymagająca i zaborcza.

Czytaj także: 3 oznaki, że jesteś ofiarą nadmiernej kontroli w związku. Te „niewinne” zachowania partnera powinny zapalić czerwoną lampkę

Jak wyjść z roli kobiety-bluszcza?

Jeśli czujesz, że znalazłaś się właśnie w takiej sytuacji, spróbuj odpowiedzieć sobie na pytania: Co lubię? Na co się nie zgadzam? Jak chcę żyć? Jakie mam granice? Co zrobię, jeśli ten związek się skończy? Kim jestem poza rolą partnerki?

Pamiętaj, że nie chodzi o to, że masz nagle stać się zatwardziałą singielką, która twierdzi, że nie potrzebuje nikogo. Co to, to nie. Człowiek to istota społeczna, dlatego nasze dążenie do miłości i bliskości jest bardzo naturalne. Celem jest po prostu zrozumienie, że można żyć blisko siebie bez utraty samej siebie. Warto więc ćwiczyć się w wyrażaniu własnego zdania, umiejętności mówienia „nie” i tolerowania chwilowej samotności. Bo przecież wielu z nas nie umie przebywać samemu ze sobą ani przez moment. Dobrze jest także nauczyć się kłócić w związku, otwarcie komunikować swoje potrzeby i pragnienia oraz brać odpowiedzialność za swoje emocje i życiowe wybory. Wtedy łatwiej będzie o stworzenie satysfakcjonującej i trwalej relacji.

Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji z wykwalifikowanym specjalistą. W przypadku problemów emocjonalnych, psychicznych lub trudności w codziennym funkcjonowaniu zalecamy kontakt z psychologiem, terapeutą lub lekarzem.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE