Hipnoterapia – wrota do podświadomości – wywiad z Elżbietą Szwaczkiewicz

hipnoza

Hipnoza pomaga w sytuacjach, w których świadomie nie jesteśmy w stanie znaleźć rozwiązania, nie mamy nad sobą panowania w 100 procentach, bo coś, czego nie znamy, skutecznie na nas wpływa, ma nad nami kontrolę.

Aleksandra Nowakowska: Czym jest hipnoza a czym hipnoterapia?

Elżbieta Szwaczkiewicz: Jest dużo teorii na temat hipnozy, ale podstawowe założenia są dwa. Pierwsze zakłada, że hipnoza nie jest transem. Według niego hipnotyzowany odgrywa jakąś rolę, bo zna oczekiwania hipnotyzera. Drugie stanowisko głosi, że jest to trans. Dla mnie hipnoza ewidentnie jest transem. Kiedy hipnotyzuję, czuję, że ja też zapadam się w jakiś rodzaj transu, mam połączenie z hipnotyzowanym. Mówi się, że hipnoza jest stanem między snem a jawą, jeszcze nie śpisz, ale też już nie jesteś w pełni świadomy. Jest to stan, w którym zmienia się częstotliwość fal mózgowych, obniża się z fal Beta do Alfa i Theta. Mnogość teorii próbujących wyjaśnić, czym jest hipnoza jest dla mnie tylko dowodem na to, że tak naprawdę nikt do końca nie wie, co to za zjawisko. Bezspornie są to wrota do podświadomości. Natomiast hipnoterapia jest to terapia, podczas której pacjent znajduje się w hipnotycznym transie. Dzięki temu mam możliwość porozmawiania z pacjentem na jego poziomie podświadomym, świadomość schodzi na dalszy plan, przestaje przeszkadzać.

W czym może pomóc kontakt z podświadomością?

W przeróżnych problemach. Nie ma żadnych przeciwwskazań do stosowania hipnoterapii. Jest skuteczna przy rozwiązywaniu wszelkich konfliktów wewnętrznych. Na przykład przy uzależnieniach, kiedy jedna twoja część chce palić papierosy a druga mówi, że od jutra je rzuca. Ta pierwsza utrudnia jednak tej drugiej wprowadzenie decyzji w życie i cały czas nakłania do palenia. Wiemy, jak najczęściej się to kończy. Na hipnozę często przychodzą ludzie z problemami współuzależnień w relacjach. Tacy, którzy tkwią w toksycznych związkach. Jakaś część ich osobowości poddaje się temu związkowi, a inna mówi: „Co ja wyprawiam ze swoim życiem?!”. Hipnoza pomaga w sytuacjach, w których świadomie nie jesteśmy w stanie znaleźć rozwiązania, nie mamy nad sobą panowania w 100 procentach, bo coś, czego nie znamy, skutecznie na nas wpływa, ma nad nami kontrolę. Hipnoterapia pomaga we wszelkich lękach, zaburzeniach psychosomatycznych, jąkaniu, zaburzeniach odżywiania, fobiach, depresji. Ale hipnoza jest też doskonałym stanem do tego by się pozytywnie zaprogramować, by nastawić się na szczęście i pomyślność.

Podczas sesji hipnozy mamy szansę wejrzeć ponad ten konflikt wewnętrzny, tak?

Tak. Mogę na przykład bać się psów. Tłumaczę to sobie racjonalnie, ale ten lęk mnie paraliżuje lub wpadam w panikę, gdy tylko zobaczę psa. Jak świadomie zadam sobie pytanie, nie wiem, dlaczego się tak zachowuję. Ale gdy wejdę w stan hipnozy, mogę porozmawiać z podświadomością, która zna odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące nas. Ona pokaże nam sytuację traumatyczną, która miała miejsce i jest przyczyną obecnego lęku albo naprowadzi na jakieś skojarzenie, które wywołało tak wielki strach.

Dzięki hipoterapii możemy dotrzeć do pokładów nieświadomości, w których tkwią przyczyna i rozwiązanie problemu. Już samo uświadomienie sobie tego pomaga?

Tak, w każdej terapii tak jest. Gdy zobaczymy problem z innej perspektywy, jesteśmy już poza nim a nie w nim.

Hipnozy pewnie można się trochę bać, na przykład tego, że stracimy nad sobą panowanie, że ktoś na nas negatywnie wpłynie.

Ludzie boją się różnych rzeczy, na przykład tego, że hipnoterapeuta będzie nimi manipulować i zostaną wykorzystani. Boją się na przykład, że powiem: „A teraz podaj mi swój pin do karty.” albo „Od dzisiaj będziesz moim niewolnikiem…”. Spotykam się z takimi strachami. Dla mnie to informacja o tym, co tkwi w głowie pacjenta. Daje mi obraz jego podejścia do innych ludzi, nastawienia do siebie i do świata, jego największych obaw i sposobu rozumowania. Często zdradza, że jego świadomy umysł bardzo boi się utraty kontroli. Osobowość kogoś, kto boi się emocjonalnego zniewolenia różni się od osobowości kogoś, kto boi się utraty majątku. Ludzie, ujawniając takie obawy, nieświadomie zdradzają mi o sobie bardzo wiele informacji. Charakteryzują siebie lepiej niż zrobiliby to na świadomym poziomie, zapytani wprost.

Jednak, żeby rozwiązać głębokie problemy, których przyczyn nie znamy, potrzebujemy zagłębić się w siebie i dać się poprowadzić po swoim wnętrzu. Ale to nie musi być łatwe.

Najpierw trzeba się zmierzyć z tymi obrazami, które się wyłaniają z nieświadomości. Niektóre są traumatyczne. Przychodziła do mnie kobieta, która była molestowana w dzieciństwie. Na poziomie świadomym pamiętała tylko mgliście część zdarzenia, a chciała przypomnieć sobie wszystko. Powiedziała, że ważne jest dla niej, by znać prawdę. Ona miała ogromny lęk przed mężczyznami, niemożliwe dla niej było wejście w żaden związek, samo fizyczne zbliżenie nie wchodziło w grę. Podczas hipnozy dotarłyśmy do wielu wspomnień i traumatycznych przeżyć. Ale tych sesji odbyłyśmy kilka, bo musiała zmierzyć się z ogromnym bólem. Dzisiaj jest już wyzwolona z tego, doświadcza relacji z mężczyznami. Często podczas terapii wychodzi jakaś dziecięca emocja, która jest bardzo silna, a z której nie zdajemy sobie sprawy. Kiedyś przyszedł do mnie ponad czterdziestoletni mężczyzna z problemem impotencji. Był bardzo zakochany w niedawno poznanej kobiecie. Opowiadał, jak bardzo ona na niego działa i jak czuje się bezsilny, bo nie może się z nią kochać. Podczas hipnozy okazało się, że gdy był dzieckiem mieszkał w małym miasteczku i w pewnym momencie po całej tej mieścinie rozeszła się fama, że jego ojciec jest ekshibicjonistą. Szkolni koledzy zaczęli tak mu dokuczać z powodu ojca, że musiał zmienić szkołę. Pojawił się u niego z jednej strony ogromny wstyd, a z drugiej strony wściekłość na ojca. Podczas terapii wyszły jeszcze inne okoliczności z jego przeszłości i nagle okazało się, że całe życie tego dojrzałego mężczyzny kręci się wokół tej wypartej emocji z dzieciństwa, z której nie zdawał sobie sprawy, a która nim kierowała. Podczas hipnozy dotarł do niej.

Gdzie się trzeba cofnąć, żeby znaleźć rozwiązanie – do dzieciństwa, do poprzednich wcieleń?

To nie jest aż tak bardzo istotne, gdzie. Kiedy pacjent jest w transie, mam ułatwiony kontakt z podświadomością, a ona wie wszystko. W zależności od osoby pojawiają się obrazy, są wśród nich takie, które na pewno nie dotyczą tego życia a inne pochodzą z obecnej przeszłości. Ja tych obrazów nie oceniam i nie wartościuję. Jeśli pacjent opowiada o przeżyciach, które nie były jego udziałem w tym życiu, może są to obrazy z poprzednich wcieleń, może są to obrazy dotyczące jego przodków, a może jest to po prostu symboliczny sposób w jaki jego podświadomości jawi się dany problem. Podświadomość lubi obrazy, symbole i metafory. Ja nie prowadzę śledztwa, skąd pacjent owe obrazy wziął, ani nie poddaję ich w wątpliwość. Dla mnie ważna jest terapeutyczna rola tych przeżyć. Jeśli po dotarciu do nich, problem z którym zgłosił się pacjent, ustępuje, to tylko znak, że dla jego umysłu były one prawdziwe.

Bez hipnozy trudno do tych przeżyć dotrzeć?

W normalnym stanie umysłu trudno mieć taki głęboki wgląd w siebie. Trzeba zastosować jakąś technikę. Hipnoza jest świetnym do tego narzędziem, a hipnoterapia bardzo dobrą techniką. Dzięki hipnozie można skomunikować się z ukrytą częścią samego siebie, pozbyć się destrukcyjnych programów, czarnych myśli, irracjonalnych lęków i zbliżyć się do wewnętrznej wolności.

Elżbieta Szwaczkiewicz – hipnoterapeutka, arteterapeutka. Współautorka książki „Być mężczyzną? Zabronione!”. Więcej informacji na www.hipnoterapia.wroclaw.pl

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze