1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Gdy stale coś podjadamy...

Gdy stale coś podjadamy...

Znasz to? Pachnie, ładnie wygląda, wszyscy jedzą – co czujesz? Zwiększa się wydzielanie śliny, pobudza się motoryka układu pokarmowego, wzrasta wydzielanie enzymów uczestniczących w trawieniu. (fot. iStock)
Każda rzecz, czy to jest płyn o jakimś smaku, czy pokarm, który się gryzie, cukierek czy guma do żucia, jest dla organizmu posiłkiem. Smak, żucie czy gryzienie wysyłają sygnał do mózgu, a stamtąd do trzustki, by rozpocząć produkcję insuliny, gdyż rozpoczął się właśnie proces jedzenia, a insulina jest przecież transporterem energii do komórek.

Jeśli zjesz dużo węglowodanów („dużo” jest indywidualne dla każdej osoby i zależy od wielu czynników) albo po prostu spożywasz je do każdego posiłku, a one nie są w danym momencie potrzebne, nie aż w takiej ilości, w jakiej zostały spożyte, bo na przykład właśnie siedzisz w biurze i praca twoich mięśni ograniczona jest do minimum, to energia nie będzie krążyła we krwi i czekała na lepszy czas, lecz insulina bardzo szybo odprowadzi ją do komórek tłuszczowych, czyli zmagazynuje w postaci zapasowej tkanki tłuszczowej. Taki mechanizm ma za zadanie ochronę ważnych struktur przed glikacją (oddziaływaniem nadmiaru glukozy), uszkodzeniem i stanami zapalnymi.

*Glikacja to proces przyłączania się cząstek glukozy do cząstek białek, co powoduje upośledzanie funkcji tkanek i narządów. Przykładami są: uszkodzenia układu nerwowego u osób z cukrzycą, retinopatia (uszkodzenie wzroku), stopa cukrzycowa (brak czucia, problem z gojeniem się, a w konsekwencji amputacja), nefropatia (uszkodzenie nerek). Cukier (glukoza) postarza również naszą skórę i stawy, ponieważ cząstki glukozy przyklejające się do kolagenu uniemożliwiają mu regenerację. Glikacja może następować nie tylko wtedy, gdy cierpimy na choroby metaboliczne, na przykład cukrzycę typu 2, ale również wtedy, gdy jemy spore ilości węglowodanów i uwielbiamy słodycze, jak również wtedy, gdy cierpimy na insulinooporność i zaburzenia gospodarki glukozowej.

Nadmiar cukru (glukozy) we krwi jest niebezpieczny, dlatego też natura wyposażyła nas w hormon insulinę i zdolność magazynowania nadmiaru energii w postaci tkanki tłuszczowej. Niestety w wyniku naszego stylu życia ten mechanizm obronny często zwraca się przeciwko nam samym. Kiedy coś gryziemy lub pijemy, na przykład herbatę albo kawę, którą „sączymy” cały dzień, stale wytwarza się insulina. Insulina jest antagonistą do glukagonu, hormonu „spalającego” tkankę tłuszczową. U osób z zaburzoną gospodarką węglowodanowo-insulinową insulina może wytwarzać się stale, co uniemożliwia schudnięcie, wtedy nie jest ważna ilość zjadanego posiłku i jego kaloryczność, żadne wysiłki – ani dieta, ani aktywność fizyczna – nie przynoszą efektu lub przynoszą bardzo mały efekt. To jest taki stan, w którym łatwo się tyje od nadmiaru, natomiast ograniczenia niekoniecznie przynoszą spodziewany efekt.

Czy można utyć od samego myślenia o jedzeniu?

Są badania, które pokazują, że samo myślenie o jedzeniu może być problematyczne, dlatego warto wyznaczyć sobie pory „karmienia”, a poza nimi zająć się czymś innym. Żeby jednak było to możliwe, przede wszystkim należy najadać się do syta i jeść to, co daje uczucie sytości na długo.

Judith Rodin (prof. psychologii i medycyny, była jednym z pionierów ruchów medycyny behawioralnej i psychologii zdrowia; zyskała międzynarodową reputację zarówno jako badaczka zdrowia kobiet, jak również jako jedna z pierwszych psycholożek, która skupiła się na integracji czynników biologicznych i psychologicznych, prowadzących do otyłości – przyp. red.) udowodniła w badaniach, że organizm może wytworzyć wysoki poziom insuliny nie tylko pod wpływem spożywania węglowodanów, ale już na widok jedzenia lub pod wpływem myślenia o nim.

Badania Rodin pokazują, że osoby, które na widok lub na myśl o jedzeniu reagują wzrostem stężenia insuliny, wykazują większą tendencję do tycia od tych, które nie mają takiej wrażliwości. Można to nazwać tyciem z powietrza. Niektóre osoby mówią o sobie: „Jak tylko pomyślę o jedzeniu – tyję”. Dla nich najlepszym rozwiązaniem jest odizolowanie się od bodźców związanych z pożywieniem, nieoglądanie blogów kulinarnych, niezaglądanie w talerze innych, interesowanie się jedzeniem tylko w wyznaczonej do tego porze. Badanie Rodin dowodzi, że są osoby podatne i osoby niepodatne na opisany proces (nie każdy zareaguje takim wzrostem insuliny tylko pod wpływem myśli). A zatem jeśli patrzysz na jedzenie, masz fantazje, ślinisz się, to najprawdopodobniej możesz utyć od myślenia i patrzenia na jedzenie.

Często słyszymy, że z powietrza się nie utyje i że zawsze za tyciem idzie nadwyżka kaloryczna. Jak widać, to nieprawda. Z badań Rodin wynika ponadto, że bardziej otyłe są osoby, które mają wyższy poziom spoczynkowy insuliny (na przykład dwupunktowy, czyli powyżej 9 mU/ml), oraz osoby, które mają wyższe piki (skoki) insuliny w ciągu dnia (na przykład wielokrotnie spożywają przekąski). Za wzrostem poziomu insuliny idzie oczywiście zwiększona akumulacja tkanki tłuszczowej niezależnie od poziomu aktywności fizycznej i diety. Mówiąc w całkowitym uproszczeniu, dwie podobne osoby, mające tę samą kaloryczność diety i ten sam poziom aktywności fizycznej, mogą zupełnie inaczej zareagować. Jedna będzie szczupła, a druga będzie tyła.

Co powoduje wzrost poziomu insuliny?

Oczywiście spożywanie pokarmów, a przede wszystkim węglowodanów, ponadto wielokrotne przegryzanie w ciągu dnia i picie napojów z cukrem. Są jednak osoby, u których poziom insuliny wzrasta na samą myśl o jedzeniu, jak wynika z opisanych wcześniej badań, i nie jest to zależne od poziomu glukozy we krwi. U niektórych osób może wzrastać poziom insuliny pod wpływem gryzienia lub picia, a zatem od samego procesu spożywania posiłku, niezależnie od tego, czy był on bogaty w węglowodany. Poziom insuliny może się podnieść również z powodu stresu – przez wydzielenie się kortyzolu, zaangażowanie zapasowego glikogenu wątrobowego, a w odpowiedzi na niego wydzielenie insuliny.

Znasz to? Pachnie, ładnie wygląda, wszyscy jedzą – co czujesz? Zwiększa się wydzielanie śliny, pobudza się motoryka układu pokarmowego, wzrasta wydzielanie enzymów uczestniczących w trawieniu.

W badaniach Rodin potwierdzono również, że osoby o wyższym poziomie insuliny miały większy apetyt, więcej musiały spożyć, by poczuć sytość. Podobnie zdarzyło się, gdy przed posiłkiem podany był roztwór glukozy zamiast wody. Picie coli czy podobnych napojów do posiłku zwiększa zatem szanse, że zjesz więcej, nawet o 500 kcal.

Czynniki, które powodują wzrost apetytu i większą szansę na to, że zjesz więcej, niż twój organizm potrzebuje, to:

· oglądanie blogów kulinarnych,

· ciągłe rozmyślanie o tym, co by się zjadło,

· zastępowanie cukru słodzikami (uczucie słodkiego smaku i oszukanie zmysłów),

· patrzenie na wystawy kawiarni,

· obserwowanie innych jedzących posiłki.

Fragment pochodzi z książki „Jak wzmocnić odporność. Dieta, styl życia, umysł, suplementy” - autorstwa Iwony Wierzbickiej, dietetyka klinicznego.

Jak wzmocnić odporność Iwona Wierzbicka Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze