fbpx

Na czym polega teatr improwizowany

Na czym polega teatr improwizowany
fot.123rf

Wyobraź sobie, że idziesz do teatru, nie znając tytułu sztuki ani jej treści.
Nie wiesz, jak się będą zachowywali aktorzy i czy nie zostaniesz zaproszona do wzięcia udziału w przedstawieniu. Na tym właśnie polega teatr improwizowany.

Mylą się ci, którzy uważają, że w improwizacji nie ma żadnych zasad. Zasady są. 10 podstawowych i jedna naczelna: wspólnie tworzymy przedstawienie. Aktorzy nie wiedzą, dokąd zmierzają, nie wiedzą tego też widzowie. Pewne jest, że cały czas będą zaskakiwani, ale też, że będzie zabawa!

Gramy razem

Przedstawienia mają długie i krótkie formy, na te krótkie składają się rozmaite skecze i gry. Kto nie zna ich zasad, dowiaduje się ze sceny, na czym polegają. Na przykład w grze „dyrygent z utrudnieniami” widownia najpierw podaje tytuł, do którego aktorzy dorabiają historię. Po chwili widzowie zgłaszają wyraz, którego nie wolno aktorom używać, potem spółgłoskę i w końcu samogłoskę. Aktorzy stają się tak ograniczeni, że dwoją się i troją przy każdej wypowiedzi, a widzowie kibicują im w tych zmaganiach. Widz nie ma czasu na ocenianie, jak sobie radzi aktor, bo uczestniczy w procesie tworzenia. Aktorzy spełniają jego marzenia – grają wybrane przez publiczność wątki, historie, gatunki filmowe. Widzowie mogą pisać na kartkach zdania, które potem są wykorzystywane w scence, wymyślać miejsce akcji czy tytuł piosenki. Taka zabawa daje też wiele aktorom.

– Przede wszystkim zaczynamy inaczej patrzeć na siebie. Zasady improwizacji uczą akceptacji i uznania, że wszystko, co powie partner, jest lepsze od tego, co ja powiem. To lekcja ludzkiej uprzejmości – mówi Kasia Michalska, założycielka teatralnej grupy Ab Ovo, pomysłodawczyni i dyrektor artystyczna Ogólnopolskiego Festiwalu Sportów Teatralnych 321 IMPRO. – W improwizacji nie ma złych pomysłów. Wszystko, co myślimy i mówimy, jest dobre. Trzeba zaakceptować błędy innych, a w pierwszej kolejności własne. Trzeba przestać siebie krytykować, obwiniać i źle traktować. Człowiek improwizujący przestaje się martwić swoimi słabościami, zaczyna je lubić. Bo im bardziej jest ułomny, tym bardziej jest ludzki i bliski widzom. Nie udaje kogoś lepszego.

Wszyscy wiemy, że nie wiemy

– Gdy pierwszy raz zobaczyłam improwizację, zapomniałam, że jestem aktorką – wspomina Kasia Michalska. – Stałam z rozdziawioną buzią i nie mogłam uwierzyć, że ci ludzie biorą te wszystkie pomysły z głowy. Wydawały mi się to najwspanialsze scenariusze na świecie. W tradycyjnym teatrze praca aktora jest odtwórcza, improwizacja – przeciwnie. Tu nie ma miejsca na udawanie.

Kasia założyła grupę teatralną Ab Ovo, czyli od początku, od korzeni – to jest baza, na której powstaje każdy teatr. – Przez uczestnictwo i kibicowanie widz odbiera uczucia aktora, i na odwrót. Wszyscy razem siedzimy w tej niewiadomej – podsumowuje Kasia. – W ten sposób oswajamy myśl, że tak naprawdę nie mamy wpływu na większość rzeczy. I snujemy niekończącą się opowieść, nieprzewidywalną, jak życie.

Improwizacja jako metoda teatralna rozwija się bardzo dynamicznie – gdy powstawało Ab Ovo, w Polsce było siedem takich grup, teraz jest ich ok 50. Powstały też trzy festiwale (w Konstancinie, Gdańsku i Krakowie). Organizowane są warsztaty. – Potrzebujemy improwizacji jak świeżego powietrza. Teatr tradycyjny nam się przejadł – mówi Kasia. – Ludziom podoba się, gdy aktor siedzi na widowni, jest jednym z nich, jest blisko.

Improwizacja zatrzymuje uczestników w „tu i teraz”, w akcie kreacji. Powracają zapomniane uczucia, dziecięca frajda i pragnienia. Chcemy być bliżej drugiego człowieka, wczuć się w jego historię. Dlatego oglądamy seriale, tylko mało kto wie, że te najsłynniejsze, z „Modą na sukces” włącznie, są kręcone właśnie na bazie zasad i gier improwizacji. Wyższość teatru improwizacji nad serialami jest jednak taka, że aktor jest obok ciebie.

Nauka przyjaźni

Kasia Michalska prowadzi też warsztaty improwizacji, na których dzieci i dorośli uczą się przede wszystkim… przyjaźni i wzajemnej akceptacji.

– Najlepszym przykładem jest grupa dzieci w wieku 10–12 lat, z którą pracuję od dwóch lat. Na początku cały czas zwracałam im uwagę: „nie krytykuj go, daj mu powiedzieć, posłuchaj i pomyśl, jak to można zrobić”. Długo trwało, zanim nauczyli się tych zasad, ale dziś działają jak jeden organizm. Chłopiec, z którego się śmiali, bo był grubszy i wolniej myślał, dziś jest ich najlepszym kolegą, bo jest świetny na scenie. Na początku, gdy miał publicznie coś powiedzieć, płakał. Dziś to lubi i niczego się nie boi. Bo w improwizacji jest pełna akceptacja i każdy błąd kończy się salwami śmiechu. To działa jak terapia.

Taka metoda pracy przydałaby się we wszystkich miejscach, w których ludzie działają w grupie – w szkołach, korporacjach. – Gdyby nauczyciele mieli w rękach takie narzędzia, inaczej wyglądałby nasz system edukacji, a każda klasa byłaby prawdziwym zespołem – podsumowuje Kasia. – W improwizacji wszyscy startują od zera, nie ma lepszych i gorszych.

Grupa Ab Ovo czasem zamiast występu proponuje widzom warsztaty. Zaczyna się od gry w skojarzenia – ktoś mówi słowo i patrzy na kogoś, kto ma to słowo skojarzyć z innym. Albo od „ho no” – ktoś wchodzi do środka koła, wyławia kogoś wzrokiem i mówi: „ho no”, i zamiana. Albo w określonej kolejności wymieniają nazwy zwierząt i powtarzają to tak długo, żeby każdy zapamiętał, kiedy jest jego kolej. Potem – w innej kolejności – mówią nazwy kolorów i ostatecznie grają w „ho no” i dodają zwierzęta i kolory.

– Mózg działa wtedy trójtorowo, na najwyższych obrotach – tłumaczy Kasia. – Wszystkim polecam takie treningi, wydziela się przy nich moc wspólnej radości. Zresztą na występach widzom też nie schodzi uśmiech z twarzy. To jest magia!

10 podstawowych zasad improwizacji

  • Zawsze akceptuj (TAK!).
  • Nie zadawaj pytań.
  • Słuchaj innych.
  • Dodawaj informacje, nie „wypełniacze”.
  • Utrzymuj kontakt wzrokowy.
  • Wykorzystuj przestrzeń.
  • Unikaj zbędnej argumentacji („gadających głów”).
  • Nie bądź statyczny.
  • Uwolnij to (swój pomysł). Spróbuj czegoś nowego.
  • Nigdy nie bądź w odmiennym stanie (alkohol, narkotyki – NIE!).

Ekspert Katarzyna Michalska aktorka, założycielka grupy Ab Ovo, prowadzi warsztaty z improwizacji, www.teatrabovo.pl, www.facebook.com/teatr.improv

Coś niepowtarzalnego

Rafał Rutkowski aktor, kabareciarz, improwizuje w programie „I kto to mówi?” w TVP1

W polskim teatrze klasycznym, w którym króluje scenariusz, nie ma miejsca na improwizację. Natomiast na scenie amerykańskiej kwitnie stand-up czy one-man show. Lubię tę drugą stronę aktorstwa, stąd wywodzi się właśnie teatr improwizowany, tzw. impro. Tu tekst trzeba sobie tworzyć na gorąco. Tu nie ma autora ani reżysera, scenariusz pisze sytuacja. Kręci mnie ta adrenalina i ryzyko związane z tym, że nie wiem, co się wydarzy. Nie wiem nawet, co sam za chwilę zrobię. To praca na najwyższych obrotach, tu rządzi refleks i giętki umysł. Dla wielu aktorów taki trening bywa trudny, bo nie odtwarza się tu wyuczonego tekstu, tylko się go współtworzy. Jest biała kartka i tylko chwila, by ją zapełnić. Widz też nie wie, co się wydarzy. Choć z drugiej strony w dużym stopniu współtworzy sytuację, bo podrzuca tematy, tytuły, postacie. Pod jego kierunkiem i na jego oczach coś powstaje. Nie przychodzi do teatru, żeby obejrzeć gotowy owoc pracy twórczej, tylko uczestniczy w procesie tworzenia. W czasach, gdy sztuka jest bardzo przetworzona, impro to powrót do korzeni. Tu nic nie jest wyretuszowane, widzimy wpadki i próby wybrnięcia z tarapatów.

A gdy się udaje, bardziej to doceniamy. Za każdym razem powstaje coś niepowtarzalnego. Jak w życiu. Wszyscy chcemy tworzyć, tu jako aktorzy i widzowie mamy taką szansę. I działamy w jednym zespole. Żeby go stworzyć, musimy tylko dobrze się w siebie nawzajem wsłuchiwać.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze