Qigong, czyli zestaw spokojnych ćwiczeń do codziennego stosowania

Termin "qi" odnosi się do jednego ze stanów skupienia energii. To energia, która jest nam potrzebna do codziennego funkcjonowania, potrzebna do życia tu i teraz. (fot. iStock)

Starożytni Chińczycy upatrują genezę wszystkich naszych problemów w braku drożności energetycznej. Złamane serce, niemożność skupienia się na pracy, choroby… Aby zadbać o prawidłowy przepływ energii, wymyślili Qigong, czyli zestaw spokojnych ćwiczeń do codziennego stosowania. Orina Krajewska pyta nauczyciela Pawła Raszkiewicza, jak taki ruch przekłada się na jakość życia.

Na Zachodzie mamy tendencję do skrajności, jesteśmy nauczeni tłumić i gromadzić stres. I kiedy raz na tydzień pójdziemy na jakieś zajęcia ruchowe, cały stres zgromadzony w ciągu tygodnia chcemy wyładować naraz.

Qigong proponuje inny wariant: stały przepływ. Codzienną, systematyczną praca dążymy do osiągnięcia równowagi. Uspokajamy cały system tak, by pracował stabilnie. W Qigongu nic nie dzieje się na siłę i nie ma co liczyć, że już po pierwszej sesji odczujemy spektakularne efekty. Tutaj stosuje się zasadę kropli drążącej skałę. Chińczycy postrzegają stres o wiele szerzej, także jako napięcia kumulowane w organach wewnętrznych. Dlatego Qigong jest skuteczny w niwelowaniu stresu i uodparnianiu na czynniki stresogenne nie tylko w sytuacjach, które w naszym rozumieniu powodują jego wzrost, ale też w zapobieganiu urazom fizycznym, które mogą spowodować stres na poziomie ciała. Jakakolwiek forma aktywności fizycznej nie tylko uwalnia stres z organizmu, ale jest podstawą zdrowego stylu życia i przekłada się na wiele prozdrowotnych procesów. Chociaż bywa, że niektóre ćwiczenia Qigongu są stacjonarne, bezruchowe, najczęśćiej jednak jest to forma ruchu.

A konkretnie system ćwiczeń rodem z Chin, gdzie praktykowany jest po dziś dzień…

Zazwyczaj te ćwiczenia pogrupowane są w tak zwane serie, zestawy zawierające od kilku do kilkudziesięciu ćwiczeń. Serii jest mnóstwo. Tak samo jak stylów. Qigong da się porównać do jogi. Można praktykować hatha jogę, jogę kundalini, ashtangę, a nawet jogę śmiechu. W każdej z nich odnajdujemy różne szkoły. Podobnie jest z Qigong. Do najpopularniejszych serii można zaliczyć na przykład Osiemnaście Form, Ćwiczenia Pięciu Zwierząt, Osiem Kawałków Brokatu, Qigong Czterech Pór Roku. Wykonuje się je powoli, harmonizując tempo ćwiczeń z rytmem spokojnego oddechu. Od strony ruchowej w ich skład wchodzą między innymi skręty, skłony, wymachy rąk, spokojne rozciąganie. Robimy je najczęściej stojąc, ale istnieją również warianty siedzące czy nawet leżące.

Praktyki taoistyczne kładą duży nacisk na harmonizowanie życia ludzkiego z przyrodą i wszechświatem, dlatego niektóre sekwencje Qigongu odnoszą się do procesów związanych z cyklami natury, pór roku czy aktywności zwierząt. Stąd takie nazwy ćwiczeń, jak „lecąca gęś”, „skręcanie tułowia i spoglądanie na księżyc”, „biały żuraw rozpościera skrzydła”, „podtrzymywanie nieba” czy „pływający smok”. W starożytności, a potem w okresie świetności (czyli w drugiej połowie lat 80. XX wieku) w Chinach Qigong ćwiczyły miliony ludzi.

W ostatnich latach robi również zawrotną karierę na Zachodzie, szczególnie w kontekście swoich prozdrowotnych zastosowań.

Qigong to niezwykle stara praktyka, niektórzy historycy określają jego wiek nawet na 6000 lat. Od zawsze głównym jego założeniem było wspieranie zdrowia. Stosowało się go i profilaktycznie, i leczniczo. Ale zastosowań Qigongu jest dużo więcej. Bardzo ważnym jego elementem jest aspekt medytacyjny, a w niektórych interpretacjach rozumiany jest nawet jako część sztuk walki. W tym kontekście głównym założeniem będzie wzmacnianie ciała i przygotowanie go do kontaktu z przeciwnikiem. Sam termin Qigong jest mało precyzyjny. Składa się z dwóch słów „qi” – rozumiane jako energia życiowa, a konkretnie jeden z przejawów tej energii, jeden ze stanów jej skupienia, i „gong”, czyli umiejętność opanowania czegoś. Jest to więc najogólniej sztuka opanowania energii życiowej. Najczęściej jednak rozumie się go jako zestaw prozdrowotnych ćwiczeń relaksacyjnych, oddechowych i energetycznych, które mają poprawić zdrowie i utrzymać witalność.

W kontekście medycznym Qigong może stać się specyficzną bioenergoterapią. Tę formę niejednokrotnie wykorzystywano w chińskich szpitalach. Klasycznie Qigong jest formą autoterapii, jednak niektóre praktyki skoncentrowane są na nauce gromadzenia energii, tak by móc ją potem wykorzystać do pomocy osobom bardziej potrzebującym.

To bardzo szerokie zastosowania.

Jest ich dużo więcej. Jednak wszystkie one odnoszą się do tego samego – pracy z energią qi, ponieważ według starożytnych chińskich założeń, zdrowie zależne jest od jej odpowiedniego przepływu w ciele. Aby dobrze zrozumieć istotę praktyki Qigong, bardzo ważne jest przede wszystkim to, żeby przyjąć ją jako system pozwalający pracować z energią życiową.

Dlaczego to takie ważne?

Termin „qi” odnosi się do jednego ze stanów skupienia energii. To energia, która jest nam potrzebna do codziennego funkcjonowania, potrzebna do życia tu i teraz. Jeśli jej przepływ nie jest niczym zakłócony, to swobodnie płynie ona po całym ciele swoistymi kanałami, nazywanymi meridianami. Jeśli jej przepływ jest zaburzony, to zazwyczaj mówi się o stagnacji qi. Może to być stagnacja na poziomie całego organizmu, skumulowana w niektórych częściach ciała przy konkretnych organach. W takich sytuacjach zawsze dążymy do tego, by przepływ udrożnić. Głównymi tak zwanymi zewnętrznymi źródłami energii qi są oddech i pożywienie. Odpowiedni oddech, stosowany podczas ćwiczeń, jest nieodłącznym elementem praktyki. Dbanie o odżywcze, jakościowe jedzenie również będzie wpływało na jakość i ilość energii. Natomiast qi ma też swoje wewnętrzne źródło. Mówi się, że wypływa z wcześniejszego stanu skupienia energii, który Chińczycy nazywają jing. Można powiedzieć, że jing jest to wartość stała, którą dostajemy od swoich przodków. Jej specyfikę można by przyrównać do predyspozycji zapisanych w genach.

Plusem Qigongu jest to, że nawet jeśli ćwiczy się go niepoprawnie, to praktycznie nie można sobie wyrządzić krzywdy. W przeciwieństwie do bardziej wymagających form ruchu, na przykład jogi. (fot. iStock)

A więc to, co zużywamy codziennie, pochodzi częściowo z zasobów jing, a częściowo z zewnętrznego qi?

Tak. Rodzące się, mamy zapisany określony zasób jing, to między innymi z niego powstaje energia qi, której w zależności od stylu życia potrzebujemy więcej lub mniej. Osoba prowadząca bardzo intensywny tryb życia – fizycznie, intelektualnie czy emocjonalnie, codziennie zużywa więcej qi. Jeśli w takiej sytuacji się nie regeneruje, nie wysypia, nie dba o siebie, to mimo że ubytek qi może nie być od razu odczuwalny, z czasem doświadczy konsekwencji. Potrzebować będzie więcej regeneracji, tlenu, pożywienia.

Jeśli założymy, że jing jest bazą, podstawowym stanem skupienia, z którego wypływa qi to z qi kształtuje się trzeci stan skupienia, który nazywamy w medycynie chińskiej shen. Shen jest stricte związane z aktywnością umysłową i rozwojem duchowym. Starożytni Chińczycy uważali, że jeśli chcemy mieć jak najwięcej zasobów energii shen, powinniśmy na co dzień dbać o stały przepływ qi i bardzo uważnie rozporządzać energią podstawową jing. Można te trzy stany skupienia porównać do stanu skupienia wody. Woda w stanie ciekłym to będzie nasze qi, jing będzie bryłą lodu, którą dostajemy w dniu urodzenia. Z tego lodu ma nam starczyć na wodę i jeszcze dodatkowo na parę, która jest tym najbardziej subtelnym stanem skupienia energii.

Energii jing w miarę upływu czasu nam ubywa, natomiast qi możemy regulować zdrowym stylem życia i odpowiednimi praktykami?

Dokładnie tak.

W jaki sposób zarządza się energią qi?

Są różne szkoły. Na przykład te, które używają technik wizualizacji i dzięki niej ukierunkowują przebieg energetyczny, tym samym wpływając na jego jakość i siłę. Są takie, które, skupiając się na fizyczności, wzmacniają ciało i w ten sposób staje się ono bardziej drożne dla przepływu energii. Tam nacisk kładzie się na ćwiczenia rozciągające i wzmacniające powięziowe. Są też systemy pasywne, które polegają na obserwacji a nie na korygowaniu. Można powiedzieć, że praktyka Qigongu ma wiele wspólnego z praktyką uważności. W ogólnym założeniu jeśli zapewnimy optymalne warunki dla naszego ciała, to energia będzie sama wiedziała, jak płynąć, a nawet jak radzić sobie z zaporami czy problemami.

Poza poprawą przepływu energii i naszej witalności, w jaki jeszcze sposób Qigong przekłada się na jakość naszego życia?

Starożytni Chińczycy upatrują genezę wszystkich problemów związanych z jakościa naszego życia – czy to będą problemy związane z motoryką, zdolnościami umysłowymi, radzeniem sobie ze stresem, czy z różnego rodzaju patologiami – w braku drożności energetycznej. Nawet czysto mechaniczne wypadki, urazy, złamania, uderzenia czy przecięcia skutkują pewnego rodzaju zastojem energii. Złamane serce, niemożność skupienia się na pracy, w skrajnych przypadkach nowotwory lub niewydolność organów – to wszystko będą kłopoty z zaburzonym przepływem energetycznym. Jeśli qi przepływa swobodnie odpowiednimi kanałami z wykorzystaniem punktów i ośrodków większej aktywności energetycznej, to teoretycznie nasze życie powinno uzyskać stałą i wysoką jakość. To nie jest dążenie do drastycznych skoków, nagłej poprawy czy wyczynowej aktywności. Chodzi tu bardziej o utrzymanie wysokiej jakości naszego życia do późnej starości poprzez regularną, subtelną pracę.

Czy Qigong może być stosowany jako praktyka wspierająca przy poważnych chorobach i schorzeniach?

Z chińskiej perspektywy Qigong stosuje się jako metodę wspierającą w leczeniu, której założeniem jest wsparcie całego organizmu i zachowanie drożności energetycznej lub – jeśli pełna drożność nie jest możliwa – omijanie energetycznych blokad, które tworzą się podczas chorób. Będzie to budowało siłę całego organizmu i odciąży tę jego część, w której znajduje się dana przypadłość. Ważne, by nie kumulować większego zastoju w miejscu schorzenia i by przepływ energii funkcjonował w całym ciele.

Czy są jakieś przeciwwskazania do ćwiczenia Qigongu?

To zazwyczaj całkowicie bezpieczna metoda. W typowych seriach fizycznych przeciwskazań nie ma żadnych. Jeśli ktoś ma kłopoty ze staniem czy z poruszaniem się, to niektóre serie można wykonywać w wariancie siedzącym. O ile oddycha się samodzielnie, bez respiratora. Nie powinno się ćwiczyć na zewnątrz podczas silnych wiatrów i wyładowań atmosferycznych.

Wspomniałeś, że Qigong ma też cele medytacyjne.

Qigong czasami definiuje się jako medytację w ruchu. Czy to będzie medytacja pustki, koncentracja na danych punktach, wizualizacja, czy uważne bycie tu i teraz, podczas praktyki zachodzą wszystkie korzyści związane z medytacją i tym samym skupieniem się na chwili obecnej.

Czy praktyka jest na tyle przystępna, że można ją zacząć samemu w domu?

Plusem Qigongu jest to, że nawet jeśli ćwiczy się go niepoprawnie, to praktycznie nie można sobie wyrządzić krzywdy. W przeciwieństwie do bardziej wymagających form ruchu, na przykład jogi. Ale jesli nie mamy właściwego zrozumienia, jak dane ćwiczenie czy seria powinny przebiegać, z jakim nastawieniem mentalnym lub z jaką wizualizacją w nią wchodzić, jak powinna wyglądać harmonia ruchu i oddechu – to praktykując bez konsultacji z kimś, kto się na tym zna, po prostu nie skorzystamy w pełni z dobrodziejstw płynących z Qigongu. Pierwszym krokiem do tego, by zacząć ćwiczyć samemu w domu, może być praca nad jakością oddechu, uaktywnienie przepony i aktywowanie oddychania brzusznego. Ale zachęcam, by pojawić się choć raz na zajęciach i zadać pytania dotyczące oddechu, postawy czy intencji wykonywania ćwiczeń.

W Chinach mówi się, że uczeń przychodzący na nauki powinien być jak pusta filiżanka: ma przestrzegać zaleceń swojego mistrza w danym systemie. W obecnych czasach praktyków tradycyjnych systemów jest bardzo dużo. Certyfikaty nie są usystematyzowane, więc oczywiście głębia przekazywanej wiedzy będzie się różniła w zależności od tego, do kogo pójdziemy na zajęcia. Może się zdarzyć, że trafimy na tai chi qigong w klubie fitness. Niekoniecznie będzie to miało coś wspólnego ze starożytną wiedzą na temat Qigongu, ale spłycenia takie pokutują wszędzie, nie tylko w klubach fitness. Często zdarzają się też w szkołach, które mienią się szczytnymi tytułami. Żyjemy w czasach ogromnej różnorodności i wolności wyboru. Wiele zależy od tego, jak bardzo zdeterminowani będziemy, by znaleźć prawdziwie głębokie, zgodne z nami przewodnictwo.

Czym powinniśmy się kierować przy wyborze szkoły, stylu lub nauczyciela?

Przy wyborze nauczyciela proponowałbym spojrzeć nawet lekko krytycznym okiem na to, w jaki sposób on sam się prezentuje. Są nauczyciele, którzy mimo że mają ogromnie bogaty program nauczania, znają wiele systemów i serii, uczyli się latami i są bardzo doświadczeni – sami borykają się z często prozaicznymi kłopotami, co świadczy o tym, że albo systemy, których uczą, nie działają, albo oni nie umieją wprowadzić nauk w życie. Myślę, że tutaj pomocne będzie poleganie na własnej intuicji.

 

Orina Krajewska – aktorka, instruktorka teatralna, współzałożycielka i prezes Fundacji Małgosi Braunek „Bądź”, autorka książki „Holistyczne ściezki zdrowia”

Paweł Raszkiewicz – dyplomowany instruktor Tai Chi oraz Qigong, który uprawnienia zdobywał pod okiem chińskiego mistrza Tsu. Od ponad 10 alt jest jednym z jego „closed door” uczniów, studiował równiez w górach Wudang.