1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Co mówią o naszych potrzebach wybierane przez nas kolory?

Co mówią o naszych potrzebach wybierane przez nas kolory?

Kolory, które wybieramy, niosą wiele informacji o naszej osobowości. (fot. iStock)
Kolory, które wybieramy, niosą wiele informacji o naszej osobowości. (fot. iStock)
Wybór ubioru w określonym kolorze jest tylko pozornie przypadkowy. W rzeczywistości barwa, po którą sięgamy, określa nasze nastroje, tęsknoty, a nawet głęboko skrywane problemy i potrzeby psychiczne.

Kolory, podobnie jak muzyka, wywołują uczucia i nastroje, wyrażają najbardziej subtelne emocje. I jak muzyka mają właściwości terapeutyczne, bo stymulują nasz system nerwowy. Dlaczego, wchodząc do sklepu z ubraniami, odruchowo sięgamy po te lub inne kolory? Nawet wtedy, gdy pragniemy przełamać schemat i odmienić kolorystykę swojej szafy? Bo podświadomość podpowiada co innego niż świadomość. To ona decyduje o wyborze konkretnej rzeczy, a świadomość racjonalizuje te decyzje zwykle po fakcie. Wolność wyboru jest tylko pozorna. Zakładając to, co nam się podoba, ukazujemy osobowość, wewnętrzne problemy i przeżycia. Dlatego upodobanie do określonych barw może zmieniać się z wiekiem, sytuacją, a nawet z nastrojem chwili. Apetyt na kolory jest związany ze stanem wewnętrznym, w jakim jesteśmy w danym czasie.

Często po rozpadzie związku kobieta, która nigdy nie lubiła czerwonego, nagle zaczyna nosić ubrania w tym kolorze. To manifestacja: „Jestem aktywna, dzielna, silna, ze wszystkim sobie poradzę!”. Osoby trzymające się jednej gamy kolorów zazwyczaj są konserwatywne i wyciszone. Ludzie często zmieniający kolorystykę są twórczy, ale i wewnętrznie niespokojni. Kolor mówi o naszych tęsknotach i chwilowych nastrojach, ale także o głęboko ukrytych w podświadomości potrzebach psychicznych. W książce „Zrozumieć człowieka z wyglądu” Dariusz Tarczyński, ekspert w dziedzinie mowy ciała, komunikacji i autoprezentacji, opisał skrótowo charakterystyczną dla kultury europejskiej symbolikę kilku podstawowych kolorów. Pamiętajmy, że każdy kolor ma swoją pozytywną i negatywną stronę. Wiele też mówi o człowieku, gdy sięga on po daną barwę często lub gdy całkowicie ją odrzuca.

Biel

  • Zwiększa przestrzeń.
  • Kojarzy się z uroczystymi chwilami.
  • Jest dowodem dbałości o wygląd.
  • Sygnalizuje: „Nie dotykaj mnie”.
  • Uwydatnia inne kolory.
  • Oznacza: sterylność, jasność, niewinność, uczciwość i czystość, prostotę, wyrafinowanie, efektywność, oziębłość, zahamowania, wrogość, elitarność, koncentrację na sobie, poszukiwanie energii do działania, myśli egzystencjalne i tęsknotę za miłością, smutek i izolację.

Kolor żółty

  • Stymuluje.
  • Niektóre odcienie poprawiają nastrój i zwiększają poczucie własnej wartości.
  • To kolor pewności siebie i optymizmu.
  • Nadmiar lub nieodpowiednia tonacja może wzmagać strach, budzić niepokój.
  • Może też wskazywać na kłopoty z przewodem pokarmowym na tle nerwowym.
  • Oznacza: optymizm, pewność siebie, siłę emocjonalną, życzliwość, twórczość, irracjonalność, strach, obawę emocjonalną, depresję, niepokój, skłonność do samobójstwa, potrzebę kontaktu z innymi i dążenie do rozładowania problemów psychicznych, symbolizuje lęk przed samotnością.

Kolor pomarańczowy

  • Kolor zmiany.
  • Łączy ze sobą fizyczność i emocje.
  • Kieruje nasze myśli na komfort fizyczny: pokarm, ciepło, schronienie oraz zmysłowość.
  • Barwa radości.
  • Może też skupiać się na potrzebie straty.
  • W zbyt dużej ilości oznacza frywolność i brak poważnych wartości intelektualnych.
  • Oznacza: komfort psychiczny, pokarm, ciepło, bezpieczeństwo, wrażliwość, pasję, obfitość, radość, ubóstwo, frustrację, frywolność, brak dojrzałości, dążenie do osiągnięcia celu, który odpowiada za nasze szczęście.

Kolor czerwony

  • Mówi o potrzebie aktywności emocjonalnej i fizycznej.
  • Może informować o słabym krążeniu krwi i niskim ciśnieniu.
  • Przyciąga naszą uwagę.
  • Podnosi ciśnienie krwi, jest pobudzający, żywotny i bardzo przyjazny, jednocześnie jednak może być postrzegany jako wymagający.
  • Wpływa pobudzająco na organizm.
  • Osoby wybierające ten kolor pragną zainteresowania ze strony innych, są dynamiczne, uwielbiają być adorowane i pewnie dążą do celu.
  • Jest to kolor namiętności.
  • W nadmiarze może zwiększać agresję.
  • Oznacza: odwagę, fizyczną siłę, ciepło, energię, fizyczne przetrwanie, stymulację, męskość, ekscytację, bunt, wizualną agresję, napięcie, życie, wolę, wiarę, odwagę, przedsiębiorczość i dominację, energię, pewność siebie, entuzjazm.

Kolor różowy

  • Dobry na ukojenie nerwów, raczej wycisza niż pobudza.
  • Jest psychologicznie znaczącym kolorem, reprezentującym zasady kobiecości i przetrwanie gatunku.
  • Jednak w zbyt dużych ilościach wyczerpuje fizycznie i nieco zubaża.
  • Nadmiar różu może świadczyć o tęsknocie za delikatną, nieco infantylną miłością.
  • Często, kiedy w domu panuje chłód emocjonalny, jest za mało czułości, tęsknimy za różem. Sprawia wrażenie ciepła, łagodności i jest kojarzony z bezinteresowną miłością.
  • Osoby wybierające ten kolor są bardzo uczuciowe, potrzebują wsparcia i opieki.
  • W obecności tego koloru szybciej wracają do normy podwyższone ciśnienie oraz przyspieszony puls.
  • Oznacza: spokój fizyczny, proces wychowania, ciepło, kobiecość, miłość, wrażliwość, zahamowania, klaustrofobię emocjonalną, słabość fizyczną, zniewieściałość.

Kolor fioletowy

  • Przenosi naszą świadomość na wyższe poziomy, nawet do sfer duchowych.
  • Jest introwertyczny, zachęca do głębokiej kontemplacji i medytacji.
  • Kojarzy się z majestatem i zazwyczaj oznacza najwyższą jakość.
  • Wiąże się z czasem, przestrzenią i kosmosem.
  • Symbolizuje zainteresowanie sferą duchową, religią, poszukiwanie odpowiedzi na pytania egzystencjalne.
  • Może świadczyć o dewocji.
  • Przesadne użycie fioletu może jednak wnosić zbyt wiele introspekcji.
  • Zły odcień oznacza coś taniego i tandetnego, bardziej niż w przypadku innych kolorów.
  • Oznacza: świadomość duchową, wizje, luksus, jakość, prawdę, autentyczność, introwertyzm, dekadencję, tłumienie uczuć.

Kolor niebieski

  • Kolor umysłu.
  • Jest zimny, ma działanie kojące, łagodzi stresy.
  • Mocne błękity rozjaśniają myśli, jasne uspokajają umysł i wzmagają koncentrację.
  • Jest kolorem czystej komunikacji. Pomaga w nawiązywaniu nowych kontaktów, gdyż wzbudza zaufanie.
  • Może być jednak odbierany jako zimny, bez emocji i nieprzyjazny.
  • Mówi o potrzebie dokonań, tworzenia czegoś oryginalnego i docenianego.
  • Wyraża pragnienie, by inni dostrzegli naszą mądrość i kreatywność. Osoby wybierające ten kolor charakteryzują się sprawiedliwością, otwartym umysłem, lubią uchodzić za specjalistów w swojej dziedzinie i wykazywać się kreatywnością.
  • Odmładza.
  • Oznacza: inteligencję, komunikację, pełne zaufanie, spokój, obowiązek, logikę, opanowanie, rozwagę, ciszę, oziębłość, rezerwę, brak emocji, brak życzliwości.

Ciemnoniebieski i granatowy

  • Podkreśla naszą odpowiedzialność i chęć kontrolowania świata zewnętrznego.
  • Uśmierza ból i obniża ciśnienie krwi.
  • Oznacza:  autorytet i władzę, budzi zaufanie i szacunek, rozsądek, równowagę wewnętrzną, porządek,  nadzieję, sprawiedliwość, wierność, inteligencję, dyplomację.

Kolor zielony

  • Nie wymaga żadnego przystosowywania się oczu, jest kojący. Instynktownie czujemy się ukojeni zielenią.
  • To kolor równowagi (w o wiele większym stopniu niż to sobie uświadamiamy).
  • Relaksuje, bo kojarzy się z przyrodą i wzrostem.
  • Gdy zieleń wypełnia świat, oznacza to obecność wody i brak zagrożenia głodem.
  • Przywraca równowagę energetyczną i poczucie bezpieczeństwa.
  • Osoby wybierające ten kolor mogą być postrzegane przez otoczenie jako osoby poszukujące spokoju, czujące silną więź z naturą oraz godne zaufania.
  • Działa stabilizująco, uzdrawia i wzmacnia.
  • Oznacza: harmonię, równowagę, świeżość, ciągłą odnowę, uspokojenie, świadomość naturalnego środowiska, wszechobecną miłość, wyważenie, pokój, nudę, stagnację, osłabienie, zwątpienie, kłopoty emocjonalne, potrzebę skupienia się na sobie i tęsknotę za równowagą wewnętrzną, pragmatyzm, zrozumiałość i ugodowość.

Kolor brązowy

  • Składa się z czerwieni, żółci, oraz znacznej ilości czerni. W konsekwencji tak jak i czerń ma w sobie wiele powagi, jest jednak cieplejszy i bardziej miękki.
  • Jest kolorem ziemi i natury.
  • To solidny kolor dodający otuchy. Wspiera, w sensie pozytywnym, bardziej niż czerń, która jest raczej tłumiąca.
  • Zapewnia człowiekowi poczucie bezpieczeństwa, stabilność życiową, ciepło rodzinne i wytrwałość.
  • Kolor ludzi pracowitych, mocno stąpających po ziemi, preferujących ład i porządek. Może oznaczać pracoholika, osobę gotową do dyspozycyjności w pracy.
  • Może również łączyć się ze skrytością emocjonalną i obawą przed światem zewnętrznym. Kolor kojarzony ze zubożeniem.
  • Oznacza: powagę, ciepło, naturalność, doczesność, niezawodność, wsparcie, brak poczucia humoru, ociężałość, brak wyrafinowania, zagrożone poczucie bezpieczeństwa, niepewność jutra, brak wiary w siebie i potrzebę stabilizacji, osłabienie i niskie ciśnienie.

Czerń

  • To wszystkie kolory razem - pełna absorpcja.
  • Skupia całą energię biegnącą w twoim kierunku.
  • Może stwarzać bariery ochronne i chronić osobowość, ale też może przyciągać zło.
  • W sensie pozytywnym wyraża pełną jasność, wyrafinowanie i bezkompromisowe zalety.
  • Kreuje percepcję rozwagi i powagi.
  • Jest nieobecnością światła, dlatego może też przerażać.
  • Oznacza koncentrację na sobie, poszukiwanie energii do działania, a także myśli egzystencjalne i tęsknotę za miłością.
  • Jest to też kolor smutku.
  • Symbol tajemniczości, niedostępności, wiedzy i śmierci.
  • Kolor ten wybierają osoby zdyscyplinowane, mądre i pewne siebie albo wręcz odwrotnie - ludzie niepewni swojej wartości, samotnicy i szukający własnego sposobu na życie.
  • Oznacza: prestiż, elegancję, powagę,wyrafinowanie, czar, zaufanie, bezpieczeństwo emocjonalne, skuteczność, solidność, ucisk, oziębłość, ociężałość.

Kolor szary

  • Niezwykle tłumiący.
  • Jest wirtualną nieobecnością koloru i dlatego wywołuje depresję. Gdy świat staje się szary, instynktownie przygotowujemy do zimowego snu.
  • W nieodpowiedniej tonacji działa gasząco również na inne kolory.
  • Intensywne stosowanie szarego wskazuje zazwyczaj na brak pewności siebie i obawę przed obnażeniem.
  • Grafit w biznesie oznacza władzę i profesjonalizm.
  • Może podkreślać wiek i zmęczenie.
  • Oznacza: neutralność, profesjonalizm, autorytet i władzę, brak pewności siebie, przygnębienie, depresję, hibernację, brak energii.
Dariusz Tarczyński: założyciel i dyrektor Instytutu Nieinwazyjnej Analizy Osobowości. Autor książek: „Jak odczytać człowieka z wyglądu”, „Zrozumieć człowieka z wyglądu”, „Psychografologia”, „Słowa klucze”.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Typy osobowości – które rodzaje temperamentu najlepiej do siebie pasują?

Znawcy charakteru twierdzą, że najtrudniej porozumieć się cholerykowi z flegmatykiem i melancholikowi z sangwinikiem. (Ilustracja iStock)
Znawcy charakteru twierdzą, że najtrudniej porozumieć się cholerykowi z flegmatykiem i melancholikowi z sangwinikiem. (Ilustracja iStock)
Czy melancholik z sangwinikiem potrafią stworzyć udany związek? Jak dotrzeć do flegmatyka? Poznanie temperamentu drugiej osoby może pomóc w zrozumieniu jej postępowania.

Temperament. Ten względnie stały zespół cech stanowi najogólniejszy opis każdego człowieka. Jest zdeterminowany biologicznie, chociaż podlega niewielkim zmianom spowodowanym wychowaniem, dojrzewaniem czy oddziaływaniem środowiska społecznego. Za prekursora nauki o temperamencie uważa się greckiego lekarza Hipokratesa, żyjącego w V wieku p.n.e., który stwierdził, że naturę ciała człowieka stanowią cztery „soki” w organizmie: krew, flegma oraz żółta i czarna żółć. Ale dopiero inny lekarz, Claudius Galen, w II wieku n.e. opracował pierwszą typologię temperamentów, z których cztery przetrwały do dnia dzisiejszego: sangwinik, choleryk, melancholik i flegmatyk.

Sangwinik

Typ silny, zrównoważony, ruchliwy, odporny i zaradny życiowo. Uwielbia częste urozmaicenia, więc błyskawicznie adaptuje się do zmieniających się warunków. Szybko się wzrusza, jest przejęty, ale błyskawicznie zapomina o co chodziło. Jest aktywny, otwarty, przedsiębiorczy. Cechuje go wesołość, pogoda ducha. Potrzebuje przestrzeni, ruchu, czasu na zabawę. Jest towarzyski, skoncentrowany na ludziach i uznaniu, lubi być w centrum uwagi. Dzięki swoim zdolnościom przystosowawczym jest lubiany w towarzystwie. Jednak jest niestały, co niekiedy przysparza mu kłopotów. Pracuje, gdy go pobudza otoczenie, natomiast sam jest skłonny do lenistwa. Często działa na zasadzie „słomianego ognia”. Jest optymistą, cechuje go duża odporność na życiowe perturbacje.

Motywuje go: sympatia i uznanie otoczenia, sukces społeczny, ryzyko.
Obawia się: odrzucenia społecznego, samotności.
Jeśli chcesz dotrzeć do sangwinika: mów wprost, co myślisz, ale częściej chwal, niż krytykuj, doceń umiejętności czy dobrze wykonaną pracę, weź poprawkę na hurraoptymizm, wywieraj lekką presję, stymuluj do działania.
Jeśli to ty jesteś sangwinikiem: stawiaj innym granice, nie pozwól się wykorzystywać, ustal sobie priorytety i pilnuj terminów, patrz realistycznie.
Jak mogą cię postrzegać inni: powierzchowny, optymista, żądny sławy i poklasku, nieuważny, sztuczny, naiwny.

Choleryk

Typ silny, niezrównoważony. Nie potrafi się hamować, nawet gdy wymaga tego sytuacja. Wtedy staje się niespokojny, agresywny, zaczepny aż do okresowego znużenia. Cechuje go niecierpliwość, witalność, ogromna potrzeba aktywności. Bywa gwałtowny, wybuchowy i konkurujący. Optymista. Ma silnie zaakcentowane „ja”, jest niezależny, zdecydowany, żywiołowy. Potrafi intensywnie pracować. Trudnościom wychodzi naprzeciw, szuka najefektywniejszych rozwiązań, chętnie podejmuje wyzwania, samodzielnie rozwiązuje problemy, nie znosi przegrywać. To człowiek czynu, lubi rozkazywać, zdobywać. Działa szybko i gwałtownie, w wielu kierunkach, dynamicznie i z entuzjazmem, nastawiając się na rezultaty. Kocha walkę, ryzyko, przygody, pokonywanie trudności.

Motywuje go: cel, ryzyko, nastawienie na efekty, nowe wyzwania.
Obawia się: wykorzystania, utraty kontroli.
Jeśli chcesz dotrzeć do choleryka: mów o rezultatach, koncentruj się na zadaniach, pozostaw dużo swobody i możliwość wyboru. Wybaczaj wybuchy złości, jasno określ swoje granice. Jeśli coś źle robi, asertywnie go o tym poinformuj.
Jeśli to ty jesteś cholerykiem: wykaż więcej wrażliwości, weź pod uwagę potrzeby innych, o ile to możliwe, wyjaśniaj swoje motywy, od innych nie oczekuj zbyt wiele, pozwól bliskim na odrobinę luzu.
Jak mogą cię postrzegać inni: przedsiębiorczy, arogancki, wymagający, wyzyskiwacz.

Melancholik

Jego życie wypełniają lęki i kłopoty. To pesymista, widzący tylko czarną stronę życia. Często sam sobie podstawia nogę, szuka dziury w całym. Z reguły cierpi na kompleks niższości. Każde niepowodzenie utwierdza go w przekonaniu, że jest niewiele wart. Nie wytrzymuje silnego i długiego pobudzenia, potrzebuje częstych odpoczynków. Mało odporny na sytuacje konfliktowe. Bywa bierny, zahamowany. Z trudem przystosowuje się do otoczenia. Szybkie i częste zmiany warunków życia wpływają dezorganizująco na jego postępowanie. Przed podjęciem ważnej decyzji rozważa za i przeciw. Jest powściągliwy i zamknięty w sobie. Mało towarzyski, trudno nawiązuje relacje, ale jeśli już się zaprzyjaźni, jest wierny. Bardzo wrażliwy, jego przeżycia są głębokie, chociaż powstają wolno i z trudem przedostają się na zewnątrz.

Motywuje go: bezpieczeństwo, jakość.
Obawia się: krytyki.
Jeśli chcesz dotrzeć do melancholika: prowadź uporządkowaną rozmowę, jeśli chcesz, by coś zrobił, zapytaj, jak to powinno być zrobione, skupiaj się na tym, co jest do zrobienia, dostarczaj szczegółów, wyrażaj się logicznie i precyzyjnie, daj czas na realizację, zapewnij spokój, akceptację i poczucie bezpieczeństwa, przygotuj na zmiany, nie krytykuj, a rzeczowo wytłumacz.
Jeśli to ty jesteś melancholikiem: nie rób wszystkiego sam, porzuć strach, czasami pozwól sobie na spontaniczność, niech detale nie będą ważniejsze od ludzi, wykaż więcej optymizmu, uwierz w swoje siły, zacznij okazywać emocje.
Jak mogą cię postrzegać inni: ostrożny, precyzyjny, drobiazgowy, asekurant, pesymista.

Flegmatyk

Dobrze przystosowany do życia, odporny. Zadowolony z siebie i z otoczenia. Trudno go czymś zranić. Zazwyczaj mówi i reaguje spokojnie, powoli, bez wyraźnego przejawiania emocji czy żywszej mimiki. Jest mało ruchliwy. Nie znosi pośpiechu, pracuje powoli, systematycznie. Dotrzymuje zobowiązań i terminów. W pracy lubi mieć jasno określony zakres obowiązków. Trudno wywołać u niego niepokój, nawet w trudnych sytuacjach. Potrafi znaleźć się wśród ludzi, a relacje są dla niego niezwykle istotne. Precyzyjny, powściągliwy, cierpliwy i niewzruszony. Z reguły panuje nad sobą i nie poddaje się emocjom. Jego przeżycia mogą być głębokie, ale ograniczają się do wybranych ludzi. Pomimo chłodu i pozornej nieczułości potrafi pomagać innym. Ma problemy z szybkim przystosowaniem się do zmiennych warunków życia. Nie lubi nowych sytuacji, za to uwielbia święty spokój.

Motywuje go: bezpieczeństwo, stabilizacja, ludzie.
Obawia się: niestabilności, zdania się na los.
Jeśli chcesz dotrzeć do flegmatyka: zadawaj pytania, okazuj pomoc i uwagę, wytłumacz, rób sugestie, przygotuj na zmiany, nie zaskakuj, pokaż alternatywy, wspieraj.
Jeśli to ty jesteś flegmatykiem: rozwijaj spontaniczność i elastyczność, zaakceptuj zmiany, przejmuj inicjatywę, nie unikaj konfrontacji.
Jak mogą cię postrzegać inni: bez wyrazu, powolny, cierpliwy, ostrożny, letargiczny.

Lubimy podobnych

Znawcy charakteru twierdzą, że najtrudniej porozumieć się cholerykowi z flegmatykiem i melancholikowi z sangwinikiem. Z drugiej strony związek dwóch choleryków też nie będzie należał do udanych, bo będą mu towarzyszyły odwieczne zmagania o dominację oraz obawy o bycie wykorzystanym. Natomiast najłatwiej porozumieć się cholerykowi z sangwinikiem lub melancholikiem, melancholikowi z cholerykiem lub flegmatykiem, flegmatykowi z sangwinikiem i melancholikiem, a sangwinikowi z flegmatykiem i cholerykiem. Dlaczego?

Lubimy podobnych do siebie, ponieważ lepiej wyczuwamy ich nastroje. Z drugiej strony, z każdym można dojść do porozumienia. Chodzi o to, żeby wykorzystać zalety danego typu temperamentu, a zniwelować te, które mogą wywierać niekorzystny wpływ na wspólne funkcjonowanie.

Żaden typ temperamentu nie jest lepszy ani gorszy, jesteśmy po prostu różni. Ba, nawet ta sama cecha charakteru może być inaczej spostrzegana, np. uważasz, że jesteś dowcipny, a otoczenie postrzega cię jako złośliwego, sądzisz, że jesteś zdecydowana, a ludzie widzą w tobie uparciucha. Na pewno dobrze wiedzieć, jakie cechy składają się na naszą indywidualną charakterystykę, nie złościć się na coś, co przynależne nam z natury. I dostrzec w tym prawdziwy dar.

Warto przeczytać: Strelau, „Rola temperamentu w rozwoju psychicznym”, WSiP, Warszawa 1990; M. Fedeli, „Temperamenty charaktery osobowości, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003; J. Strelau, „Temperament, osobowość, działanie”, PWN, Warszawa 1985.

  1. Psychologia

Wewnętrzny dialog – które części osobowości najczęściej wypieramy?

Obrońca - kontroler to część osobowości, z którą najczęściej się utożsamiamy. Wewnętrznych głosów jest jednak dużo więcej. Gdy którąś część naszego „ja” wypieramy, obraca się to przeciwko nam (fot. iStock)
Obrońca - kontroler to część osobowości, z którą najczęściej się utożsamiamy. Wewnętrznych głosów jest jednak dużo więcej. Gdy którąś część naszego „ja” wypieramy, obraca się to przeciwko nam (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Mogą cię przed czymś ostrzegać albo za coś ganić. Doradzać i bronić. Nie sposób ich nie słyszeć, sztuką jest mądrze słuchać. Dialog z wewnętrznymi głosami jest konieczny, by nie odcinać się od życiowej energii.

Twój problem polega na tym... Jesteś beznadziejna, zawsze musisz wynaleźć sobie jakiś problem! Jesteś egoistką. Może byś wreszcie przestała dawać, dawać, dawać! Nie powinnaś tego mówić. Powinnaś być bardziej spontaniczna. Jeśli nie będziesz pracować dwa razy tyle co inni, nic nie osiągniesz. Musisz zwolnić, rozluźnić się. Jesteś wybranką bogów. Jesteś z gruntu zepsuta... Ileż takich komentarzy słyszymy codziennie w swojej głowie? Czy to możliwe, że to my? Tyle pretensji, niezadowolenia, agresji! Tyle sprzeczności! Wszystko dlatego, że nie jesteśmy monolitem, jedną osobowością o ustalonym, spójnym systemie wartości. Jest „nas” więcej, dużo więcej... Schizofrenia? Bynajmniej.

Daj im głos

Idea głosów wewnętrznych jest niemal tak stara jak wiedza psychologiczna. Różni badacze i autorzy posługują się własną terminologią. Colin Sisson, autor książki „Wewnętrzne przebudzenie”, mówi na przykład o „ministrach”, którzy przejmują odpowiedzialność za określone obszary życia. Inni – jak Hal i Sidra Stone’owie, autorzy metody Dialogu z Głosem – używają określenia „podosobowości”. Każda z nich ma inny temperament, inny sposób działania, inne zadanie do wykonania... Nasza psychika składa się z wielu takich podosobowości (lub, inaczej, wzorców energii). Kiedy zaczynamy identyfikować się z którąś z nich, przejmuje ona nad nami władzę.

Jak to się dzieje? Kiedy? W bardzo naturalny sposób. I bardzo wcześnie. Od najmłodszych lat jesteśmy nagradzani za jedne zachowania, a za inne karani. Wyciągamy z tego wnioski, wzmacniając niektóre cechy („ja”), inne zaś osłabiając albo wręcz tępiąc. Być może wyrzucamy za burtę naszego Żartownisia, bo rodzicom nie podoba się, gdy płatamy figle – wolą, żebyśmy zachowywali się poważnie. Albo tłumimy Wojowniczkę, bo „dziewczynkom nie wypada krzyczeć i tupać nogą”.

Nic dziwnego, że jednym z najwcześniej rozwijających się aspektów osobowości jest „ja”, które nas strzeże, nieustannie wypatrując zagrożeń i ustalając najlepszy sposób obrony przed nimi. Jest wcieleniem rozmaitych nakazów rodzicielskich (i społecznych), pilnuje, byśmy przestrzegali reguł, które zapewnią nam aprobatę innych. To „ja” Stone’owie nazywają Obrońcą-Kontrolerem. Twierdzą wręcz, że większość ludzi, używając słowa „ja”, mówi tak naprawdę o swoim Obrońcy-Kontrolerze!

W otoczeniu asysty

Warto się zapoznać także z resztą świty. W przeciwnym razie – mówią autorzy „Obejmując nasze »ja«” – będziemy musieli się pogodzić z rolą obserwatora, „zepchniętego na tylne siedzenie lub, co gorsza, schowanego w bagażniku, podczas gdy różne podosobowości prowadzą samochód naszej psychiki”.

Jak łatwo się domyślić, jedno z naczelnych miejsc zajmuje Wewnętrzny Krytyk, który nieustannie nas beszta i „przywołuje do porządku”. Chętnie współpracuje z Popychaczem (czy, jak kto woli, Poganiaczem). To ta podosobowość, według której działamy za wolno, robimy nie dość wystarczająco, wciąż jesteśmy „do tyłu”. Do tej frakcji należy też Perfekcjonista, lubiący znaleźć przysłowiową dziurę w całym. Wiecznie niezadowolony, bo przecież ideały rozmijają się czasem z rzeczywistością, gdyż trudno robić wszystko na 100 procent...

Kluczem do osiągnięcia spokoju jest – jak zwykle – równowaga. Stone’owie przypominają o takich podosobowościach jak Hipis czy Plażowicz, Kloszard, Leniuch czy Rozkapryszona Gwiazda... Mniejsza o nazwy, wiadomo, o co chodzi – głosy te podpowiedzą nam, jak się zrelaksować i uwolnić od przymusu zdobywania kolejnych odznak i bicia rekordów w przodownictwie pracy. Zamiast identyfikować się z jednym ze spolaryzowanych aspektów osobowości (w tym wypadku „cała naprzód” albo „wrzuć na luz”), warto poznać je oba, a potem świadomie dokonać wyboru, któremu w danym momencie chcemy oddać stery.

Skarby schowane w cieniu

Kiedy pracuje się z podosobowościami podczas sesji Dialogu z Głosem, stają się one bardzo realne. Przyjmują określoną postawę, mimikę, barwę głosu. Nierzadko mają też imię, no i oczywiście własne poglądy, uczucia, aspiracje... Pomysły na to, co dla nas dobre, a co nie, jakich wyborów winniśmy dokonywać. Nic dziwnego, że często dochodzi między nimi do konfliktu interesów. Odczuwamy to jako wewnętrzne rozdarcie, nie wiemy, czego tak naprawdę chcemy. Im większa stawka, tym większy konflikt i trudniejszy wybór.

Przyjmuje się, że – przy całej swojej różnorodności, złośliwościach i kaprysach – podosobowości są neutralne. Żaden wzorzec energii nie jest z natury dobry czy zły. Rzecz w tym, że niektóre są nam bliższe, oswojone (tzw. podosobowości podstawowe), inne wprawiają w zakłopotanie, niepokoją, jeszcze inne budzą odrazę... Te ostatnie wyłączamy z życia – Hal i Sidra Stone’owie nazywają je „wydziedziczonymi”. Odrzucamy to, co nam się nie podoba, czego nie lubimy, nie znosimy... Mechanizm ten opisują szczegółowo różne szkoły psychologiczne. Według Arnolda Mindella, twórcy metody Pracy z Procesem, każdy z nas tworzy sferę „ja”, z którą się utożsamia i „nie ja”, do której spycha wszystkie odrzucone aspekty osobowości. Według Junga to, co wyparte, staje się częścią naszego cienia... Tu ukrywa się to, co nas mierzi, ale też to, co wydaje się niedoścignionym wzorem i czego nie potrafimy dostrzec w nas samych... Wydziedziczone podosobowości pozbawiają nas energii (to tak, jakby jedna ręka cały czas była zajęta przytrzymywaniem drzwi). Budzą silne emocje. Kiedy widzimy u innych podosobowości, które odrzuciliśmy, pragniemy pozbyć się ich jak najszybciej. Złościmy się, krytykujemy, okazujemy dezaprobatę... Rzecz w tym, że energii nie da się zniszczyć, więc wydziedziczone instynkty zaczynają działać nieświadomie, aż stają się złowrogie.

Pukanie do świadomości

Uważasz, że nie wolno być stanowczym, upominać się o swoje? Że to nieelegancko? Nie zdziw się, jeśli pewnego dnia stracisz zupełnie panowanie nad sobą i wyrzucisz z siebie stek obelg, zupełnie nie przejmując się, że naprzeciwko ciebie stoi szef. Wydziedziczone energie mogą przyjąć formę zaburzeń emocjonalnych czy chorób psychosomatycznych. Mogą też nawiedzać w snach: ktoś próbuje się do nas dodzwonić, wdziera się do naszego domu, jesteśmy ścigani przez oprawców albo dzikie zwierzęta... Pewnej kobiecie na przykład wciąż śniły się dzikie koty, które ją atakowały. Okazało się, że – wychowywana na „przyzwoitą kobietę” – całkowicie zanegowała swoją zmysłową naturę. A ta zaczęła upominać się o swoje, napierać...

Wydziedziczone podosobowości dają też o sobie znać w relacjach. Przyciągamy ludzi, którzy pozwalają nam skonfrontować się z odrzuconymi cechami. I zaczyna się: ataki, oskarżenia, potępienie tego, czego nie akceptujemy w sobie. Niekoniecznie mowa tu o rzeczach ciężkiego kalibru! Weźmy podejście do kwestii porządku. Jeśli pozwolisz przejawić się swojemu Bałaganiarzowi (a któż go w sobie nie ma!), być może zachowanie męża, który znów zostawił skarpetki na podłodze, przestanie cię wreszcie doprowadzać do furii. Zrozumiesz, że to takie... ludzkie. Nie chodzi przecież o to, żeby identyfikować się z wypartą podosobowością, oddawać jej władzę, tylko żeby czasem dopuścić ją do głosu. Wtedy okazuje się na przykład, że szalejący lew ze snu staje się potulnym kociakiem, liżącym nas po twarzy.

Chce chronić, ale się zapędza

Chyba najczęściej wydziedziczaną podosobowością (a przy tym jedną z najcenniejszych, najbliższych naszej najgłębszej istoty) jest Wewnętrzne Dziecko. Zwłaszcza to bezbronne, opuszczone... Nie chcemy być słabi, bezbronni, porzuceni. A chyba każdy z nas kiedyś tego doświadczył... Co można usłyszeć (według Stone’ów) od Wewnętrznego Dziecka, kiedy uda się z nim skontaktować?

Boję się. Chowam się w szafie i mam nadzieję, że ktoś zacznie mnie szukać, ale nikt nie przychodzi, nikt nigdy nie przychodzi. A ja tak bardzo chcę, żeby ktoś przyszedł i poszukał mnie, poświęcił mi trochę uwagi. Nikomu mnie nie brakuje. Chcę, żeby ludzie zauważyli, że znikłam, i żeby to miało dla nich znaczenie.

Jak twierdzą Hal i Sidra Stone’owie, większość podstawowych podosobowości rozwinęła się po to, by chronić Wewnętrzne Dziecko. Taka jest też rola Wewnętrznego Krytyka: on niejako uprzedza cios – wskazuje nam na różne braki i niedociągnięcia, po to, żebyśmy mogli się „poprawić” i uniknąć krytyki zewnętrznej... Chce dobrze, ale często się zapędza – zamiast nas chronić, tak uporczywie tropi wszelkie niedoskonałości, że zaczyna nas zadręczać...

Lepiej niech zdechnie, niż ma żyć w tak ciamajdowaty sposób! Szczerze mówiąc, gardzę nią i nie obchodzi mnie, czy ją zabiję. Zasługuje na śmierć, ta franca!

Rezultat? Czujemy się pozbawieni godności, zagubieni, niepewni siebie, a co więcej, zaczynamy wyzwalać u otaczających nas osób postawę Sędziego. Czyli staje się to, przed czym Wewnętrzny Krytyk chciał nas uchronić – dopada nas surowa ocena innych. Na szczęście podosobowości można oswoić. I niekoniecznie potrzebne są do tego sesje Dialogu z Głosem. Na pewno cenne mogą się okazać ćwiczenia zamieszczone w książkach „Wewnętrzny Krytyk” i „Powrót do swego wewnętrznego domu”. Czasem wystarczy obserwacja siebie, otwartość i odrobina dystansu.

Czego chce dana podosobowość?

Wbrew pozorom, nie jest tak trudno rozpoznać, jaki wzorzec energii dochodzi w danym momencie do głosu. Czy jest to Przymilaczek? Porównywacz? Samolub? Dobra Matka? Winna Córka? Grzeczna Dziewczynka? Nazwy oczywiście są umowne, możesz je nadawać sama. Najważniejsze to zrozumieć potrzeby i niepokoje, jakie ukrywają się pod wypowiadanymi treściami. Czego chce dana podosobowość? Do jakiego aspektu życia się odnosi? Przed czym cię strzeże? Rzecznikiem jakiej jest sprawy? Nawet jeśli przemawia przez ciebie ze złością czy ironią, spójrz na nią życzliwie, bez oceny. Zdystansuj się. Spytaj: „co mogę dla ciebie zrobić?”.

Zwykle najlepiej jest zacząć od odnalezienia Wewnętrznego Dziecka, nawiązania z nim kontaktu (przydatne jest zdjęcie z dzieciństwa), zadbania o jego potrzeby. Louise Hay, autorka książki „Możesz uzdrowić swoje życie”, radzi, by powiedzieć swojemu Dziecku wszystko, co zawsze pragnęłaś usłyszeć od rodziców. Tanha Luvaas („Jestem tutaj. Rozmowa z moim wewnętrznym dzieckiem”) poleca dialog na piśmie (ręką dominującą zapisujemy pytania, a drugą odpowiedzi). Dużym wsparciem dla Wewnętrznego Dziecka jest sprawianie sobie przyjemności, ciekawość, spontaniczność, traktowanie życia z przymrużeniem oka.

A co z Krytykiem? Hal i Sidra Stone’owie uprzedzają: nie zadowolisz go! Mówią o nim „Radio Crazy” – jest jak radiostacja nadająca na okrągło wiadomości o tym, co w tobie „niewłaściwe”. Rzecz w tym, że większość z nas – przyzwyczajona do niekończących się tyrad tego wybrednego głosu – całkowicie się z nim utożsamiła. Pewnie nie przyszło ci do głowy, że to radio można po prostu wyłączyć albo zmienić stację? Owszem. Ale najpierw wsłuchaj się w ten głos – choćby przez jeden dzień. Uświadom sobie, że nie są to twoje osądy – prawdopodobnie te najczęściej powtarzane uwagi Krytyka wygłaszało kiedyś któreś z twoich rodziców. Albo nauczyciele, koledzy... Czy chcesz nadal słuchać tych przestarzałych audycji? A może nie potrzebujesz nawet ustalać ich pochodzenia? Może wystarczy uświadomić sobie: „teraz właśnie przemawia mój Krytyk, który troszczy się o mnie”. A potem zdystansować się do jego „rewelacji”. Taka umiejętność łagodnego odseparowania się od krytycznych komunikatów zaowocuje wzrostem koncentracji, kreatywności i poczucia wartości. Oswojony Krytyk ma szansę stać się bardzo cennym doradcą, racjonalnym i spostrzegawczym – zapewniają Stone’owie.

Ważne, żeby objąć wszystkie „ja”

Rozpoznawanie podosobowości to niezwykle cenny proces, który – zgodnie z koncepcją Stone’ów – służy rozwijaniu świadomego ego. Ma ono objąć wszystkie „ja”, uznając je, ale nie identyfikując się z żadnym. Taka postawa – kiedy jesteśmy całością, świadomą swego bogactwa i różnorodności, wolną od konfliktów – daje ogromne możliwości wyboru. Nie jesteśmy niewolnikami naszych wewnętrznych głosów. To nie musi być walka, to współpraca. Szukanie porozumienia, złotego środka. Sztuka dyplomacji. Dystansu, odpuszczenia... Wyrzucasz sobie, że nie zrobiłaś czegoś na 100 procent? Cóż, spirytus ma 95 procent, a wiadomo, co potrafi. Twój Krytyk znalazł kolejny defekt w twojej urodzie? No dobrze, może nie wyglądasz jak miss Wenezueli, ale przecież oczy i usta masz niczego sobie...

Najważniejsze to nie zaprzeczać sobie, nie udawać, że czegoś nie ma. Stone’owie opowiadają historię pewnej klientki, gorliwej wyznawczyni kościoła episkopalnego, której przyśnił się potężny wąż, próbujący wciągnąć ją do morza. Po nierównej walce z potworem śniąca usłyszała w sobie głos: „Uspokój się i wiedz, że jestem Bogiem. Przyjmij mnie, bo jestem częścią uniwersalnej energii, która nie została przyjęta”. Kobieta zrozumiała, że – oddana życiu religijnemu – zanegowała swoją cielesność, emocje, instynkty... Autorzy „Obejmując nasze »ja«” przypominają, że w starożytnej Grecji naturalną rzeczą było oddawanie czci wszystkim bogom. Istniało ryzyko, że nieuhonorowane bóstwo będzie okazywać swój gniew, zniszczy tego, kto je zignorował. Tak samo z głosami wewnętrznymi – potrzebują akceptacji, szacunku. Chodzi o to, żeby nie negować swoich zasobów, nie wyrzucać – jak w niektórych metodach – tego, co odczuwamy jako niewygodne. Żeby objąć całe nasze „ja”.

  1. Styl Życia

Kolory we wnętrzach - czy naprawdę wpływają na nasze samopoczucie?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Kolory posiadają magiczną zdolność oddziaływania na nasz nastrój. Interpretowanie i odbieranie barw bywają bardzo różne - między innymi przez pryzmat indywidualnych doświadczeń i wspomnień.

O mocy kolorów i barw wielokrotnie czytamy w dziełach psychologicznych i socjologicznych. W końcu psychologia kolorów jest jednym z czołowych filarów badań, wpływając w ten sposób na trendy i nurty wnętrzarskie.

Kolory w ujęciu psychologicznym

Kolor jest elementem badań, podejmowanych przez rzeszę specjalistów, naukowców i światowych wizjonerów. Wśród podejmowanych analiz bierze się pod uwagę m.in. emocje i odczucia, które wzbudzają barwy. Wnioski o ogromnej mocy sprawczej barw wykorzystuje się w reklamach [1], w sztuce i oczywiście w naszych wnętrzach.

Nie da się ukryć, że kolor ścian, dodatków (sklep z dekoracjami do domu Emako) i tekstyliów nierzadko stanowi podstawowy i najbardziej wyrazisty element naszego salonu czy sypialni. Wiele producentów i architektów bazuje na symbolice i stereotypach, wzbudzając w ten sposób określone emocje lub przywołując za ich pomocą oczekiwane wspomnienie. Oczywiście na odbiór barw ma wpływ ogrom czynników, a niektóre skojarzenia są tak silne, że powodować mogą skrajnie pozytywne lub negatywne skojarzenia.

O mocy sprawczej kolorów dyskutowali starożytni Egipcjanie, który twierdzili, że kolory mogą uzdrawiać lub wpływać na świadomość. Do dziś w wielu kulturach mocno wierzy się w symbolikę i znaczenie kolorów. Wśród tych najpopularniejszych wymienia się:

  • czerwień, która utożsamiana jest z odwagą, siłą i miłością. W kulturze japońskiej to właśnie czerwień jest dominująca barwą podczas zaślubin,
  • biel to kolor czystości, skromności i duchowieństwa. W kulturze wczesnosłowiańskiej biel była barwą aniołów i apostołów,
  • granat jest symbolem radości z życia, elegancji i powagi. Według kultury - granat był atrybutem bogini Hery w Grecji, a w Rzymie - Junony.
Analogia i przypisywanie cech kolorom jest niezwykle złożonym i chętnie podejmowanym zagadnieniem. O wpływie koloru na nasze samopoczucie piszą naukowcy na całym świecie. Najnowsze wnioski wskazują, że impuls świetlny przeistacza się w sygnał elektryczny, który dociera do naszego podwzgórza. To tam, sterując przysadką mózgową [2] wpływa na nasz nastrój i decyduje o nim bez naszej świadomości. To dlatego często dany kolor “po prostu” się nam podoba lub dobrze kojarzy, wpływając na nasza uwagę, koncentrację i efektywność w pracy.

Odpowiedni kolor do Twojego wnętrza

Oczywiście nie ma jednej, magicznej sztuczki, dzięki której wybierzesz swój idealny kolor ścian. Decydując się na dominującą barwę powinieneś przede wszystkim zastanowić się nad tym jaki kolor podoba ci się najbardziej, który nie z nich nie drażni cię i który najlepiej oddaje założony przez ciebie styl (zobacz na stronie sklepu z dekoracjami Emako). Zastanów się także, jakie dekoracje do domu najlepiej podkreślą lub skontrastują z daną barwą. Po pomoc możesz udać się do architekta, który z pewnością zaproponuje najbardziej estetyczne i rozsądne rozwiązanie.

W oparciu o psychologię kolorów i istniejące skojarzenia przygotowaliśmy dla Ciebie 3 analizy kolorystyczne, które możesz wykorzystać w swoim wnętrzu. Poniższe szablony, oparte na stereotypach i badaniach, wskazujące, że:

  • Fioletowe odcienie we wnętrzu sprzyjają kreatywnemu myśleniu. Purpura lub mocny bakłażan sprzyja budowaniu intuicji, przez co właśnie te odcienie królują w pomieszczeniach młodych artystów, w gabinetach malarskich i w salach terapii grupowej.
  • Zieleń, ze względu na swoje kojące i wyciszające aspekty, pojawia się szczególnie często w szpitalach i szkołach (i naszych domach – to ten odcień kochają dekoracje w stylu boho). Jasna zieleń wpływa pozytywnie na układ krążenia, sprzyja rozluźnieniu mięśni. Ciemna, butelkowa zieleń wpływa pozytywnie na nasz wzrok. Co ciekawe, odcienie zieleni szczególnie często pojawiają się w… zakładach karnych.
  • Biel jest uniwersalnym, spokojnym odcieniem, będącym doskonałym tłem dla innych, mocniejszych barw i akcentów. Wykorzystuje się ją głównie w celu podkreślenia przestrzeni lub jako neutralny akcent. Obecnie najczęściej pojawia się w stylach minimalistycznych, tak jak np. styl skandynawski.

Bibliografia

[1] Tatarska, J. (2013). Rola koloru w reklamie prasowej. Wyższa Szkoła Promocji.

[2] Causse, J. G. (2015). Niesamowita moc kolorów. Sonia Draga Sp. z o. o.

  1. Zdrowie

Chromoterapia – jak działają na nas kolory?

Chromoterapia, inaczej zwana koloroterapią to niekonwencjonalna metoda oddziaływania i leczenia kolorami (fot. iStock)
Chromoterapia, inaczej zwana koloroterapią to niekonwencjonalna metoda oddziaływania i leczenia kolorami (fot. iStock)
Angielski filozof Francis Bacon, doradzał, by otaczać się słonecznymi odcieniami żółci, jeśli chcemy się rozweselić, a wpatrywać się w czerwień, gdy potrzeba nam odwagi. Uwaga! Kolor porusza nieświadome sfery psychiki, więc może wywołać zaskakujące reakcje.

Zdarza się, że patrzymy przez różowe okulary, od czasu do czasu marzymy o niebieskich migdałach, bywa, że czerwieniejemy ze złości. Ukryte kody barw odgrywają w naszym życiu ogromną rolę. Wpływają nie tylko na sposób wysławiania się, ale także na zachowanie. Ich tajemnicę starali się rozwikłać od stuleci najwięksi uczeni wszech czasów: Kartezjusz, Isaac Newton, Thomas Young [1773–1829, angielski fizyk i lekarz]. „Miejcie się na baczności z kolorami, gdyż działają na ciało i duszę. Mogą spowodować pojawienie się różnych stanów emocjonalnych, wzbudzić w nas radość lub smutek” – przestrzegał Goethe w „Traktacie o barwach” z 1810 roku. Chociaż brzmiało to bardziej jak literacka fantazja niż naukowy wniosek, okazało się, że słynny poeta i przyrodoznawca słusznie przypisał barwom tak wielkie znaczenie. Dr Morton Walker z amerykańskiego Institute of Preventive Medicine w Michigan twierdzi, że kolor rejestrowany przez oko, docierając następnie do mózgowego ośrodka wzroku, powoduje wydzielanie w układzie nerwowym neuroprzekaźników, które wpływają na nasze samopoczucie i wiele funkcji organizmu.

Genialne fiolety

Dziś wiadomo, że kolor to dawka energii świetlnej przenikająca przestrzeń w formie fal elektromagnetycznych. Dowód? Pąsowa róża w nocy traci barwę. Chociaż rzadko zastanawiamy się nad tym, jak działa taka energia, to instynktownie potrafimy ocenić jej wpływ na siebie i otoczenie. Coś podpowiada nam, że nie wypoczniemy psychicznie w pokoju z czerwonymi ścianami (intensywna czerwień podnosi poziom adrenaliny). Zarówno relaks, jak i sen ułatwią nam kolory zieleni i pastelowego, rozmytego błękitu. Jeśli czeka nas twórcza praca wymagająca dużej kreatywności, najlepiej otoczyć się fioletami. Pomysły dosłownie same wpadają wtedy do głowy! Już same odczucia wywołane barwą wpływają na określone funkcje organizmu, nawet na apetyt i trawienie. Wiadomo, że nikt nie tknie np. szynki, na którą pada światło z zielonej żarówki. Zjedzenie takiej wędliny (choć jest świeża) może grozić nawet efektami podobnymi do zatrucia pokarmowego!

Ludzki wzrok jest w stanie dostrzec aż 200 różnych odcieni barw. Ale – jak wskazują badania naukowe – również niewidome osoby odbierają wrażenia ciepła, chłodu czy szorstkości, dotykając tych samych przedmiotów o różnych barwach. Każdy kolor prze-kazuje bowiem naszemu organizmowi specyficzny rodzaj energii.

Ukrytą symbolikę kolorów wykorzystują dekoratorzy wnętrz. Dlaczego np. w barach typu fast food przeważa kolor pomarańczowy? Po prostu pomarańczowy pobudza i dynamiczne zachowania, i apetyt. Sprawia, że zamiast wygodnie się rozsiąść za stołem, szybko rozprawiamy się z posiłkiem i zwalniamy miejsce dla następnego klienta. Działaniu barw nie są w stanie oprzeć się nawet zwierzęta. Najlepszym sposobem na przegonienie much i komarów z pokoju jest włączenie w nim niebieskiego światła – owady bardzo go nie lubią. Niebieskie promienie zabijają też bakterie takie jak gronkowce, paciorkowce i pałeczki błonicy (podobnie działają promienie czerwone).

Czerwień cię odmłodzi

Gdy barwne fale światła padają na naszą skórę, działają jak stymulator biologiczny, wywołując określone procesy w organizmie. Ich wpływ na zapobieganie chorobom i leczenie różnych dolegliwości wykorzystuje od lat medycyna. W ostatnich latach chromoterapią (terapią kolorami) zajęły się również firmy kosmetyczne (Phytobiodermie, VIP Int. czy Collin). W kosmetyce kuracja barwami opiera się na metodzie wynalezionej w latach 70. przez niemieckiego akupunkturzystę Petera Mandela. Aparat przez niego skonstruowany emituje wiązki kolorowego światła nakierowywane na receptory akupunkturowe ciała (zgodnie z mapami ciała chińskiej medycyny). Ta nowa kuracja nazywana jest chromopunkturą. Zasada jest prosta: po przeanalizowaniu problemu kosmetycznego wystarczy „bombardować” odpowiednie punkty akupunkturowe przez kilka minut wybranym promieniem świetlnym. W ten sposób po odbyciu serii zabiegów, np. czerwonym i fioletowym światłem, można pozbyć się cellulitu, a za pomocą naświetlania indygo i purpurą – trądziku. Energia czerwieni w połączeniu z żółcią potrafi zmniejszyć ilość i głębokość zmarszczek, a „koktajl” czerwieni, indygo, fioletu i purpury pomaga schudnąć. Wyjątkowo relaksującym i jednocześnie energetyzującym zabiegiem jest tzw. koloromasaż świetlnymi chromosferami, czyli bańkami promieniującymi określoną barwą: czerwoną, niebieską, fioletową lub zieloną. Kolor światła emitowanego przez bańkę dobiera się indywidualnie do roku urodzenia klienta (zgodnie z filozofią Wschodu urodzenie się w danym roku powoduje szczególną podatność na energię fal określonego koloru).
 

Wszystkie barwy tęczy

Wystarczy wkręcić do pokojowej lampy zwykłą żarówkę w wybranym kolorze i pobyć 30 minut w odmiennej „atmosferze”, by odczuć kojący wpływ kolorowego światła na samopoczucie. Pomalowana żarówka emituje jednak rozproszoną energię i kolor działa na nas wtedy poprzez zmysł wzroku, a więc zmienia emocje i nastrój. Jeśli chcemy się wyleczyć z przeziębienia, bólu głowy czy innej cielesnej dolegliwości, lepiej użyć specjalnych promienników, które są dostępne w sklepach ze sprzętem rehabilitacyjnym i zdrowotnym. Z barwną falą emitowaną przez promiennik dociera do naszego ciała także jej energia, wywołując uzdrawiające procesy w miejscu naświetlania. Szczególne właściwości lecznicze ma tzw. światło spolaryzowane (lampy bioptron). Różni się ono od innych rodzajów światła tym, że jego fale poruszają się w równoległych płaszczyznach. Dzięki temu, padając na skórę, wywołują reakcje w całym organizmie: poprawiają krążenie krwi, regulują przemianę materii, wzmacniają odporność, pobudzają regenerację komórek i łagodzą dolegliwości bólowe. Ze względu na silne działanie taka terapia może być stosowana raz lub dwa razy dziennie tylko przez kilka minut.

Jak wpływają na nas kolory

Czerwony

Wzmaga krążenie krwi i przemianę materii, leczy osłabioną odporność, uaktywnia procesy życiowe, wydobywa głęboko zablokowaną energię, pobudza umysł i zmysły. Czerwone światło  poprawia ukrwienie skóry, regeneruje ją i odmładza. Psychologiczna siła czerwonego: kojarzy się ze zdrowiem, witalnością, miłością. Osoba ubrana na czerwono sprawia wrażenie ekscytującej i wpływowej.

Pomarańczowy

Inspiruje i poprawia nastrój, pobudza łagodniej niż kolor czerwony. Leczy stany depresyjne, zmniejsza napięcie mięśni i likwiduje ich skurcze. Pomarańczowe światło wspomaga odbudowę włókien kolagenowych i odnawia płaszcz ochronny skóry. Siła psychologiczna pomarańczowego: lubimy go, bo przypomina nam lato, radość i ciepło. Jest to kolor odwagi, optymizmu, pewności siebie, pomaga lepiej komunikować się z innymi osobami.

Żółty

Ożywia umysł, wzmacnia odporność nerwową i pomaga otrząsnąć się z odrętwienia. Sprzyja zadaniom wymagającym aktywności umysłowej. Pobudza układ nerwowy, a także leczy dolegliwości trawienne. Żółte światło koi podrażnienia i wzmacnia naturalną odporność skóry. Psychologiczna siła żółtego: kojarzy się z sukcesem, a także żartobliwością, wesołością, serdecznością oraz pogodnym nastawieniem do życia.

Zielony

Utrzymuje energię fizyczną i psychiczną w stanie równowagi, likwiduje napięcia i bóle. Wzmacnia serce i układ krążenia, pobudza wydzielanie hormonów. Zielone światło łagodzi dolegliwości skórne, sprzyja dobremu nawilżeniu skóry, zmniejsza zmarszczki spowodowane przesuszeniem cery. Psychologiczna siła zielonego: kojarzy nam się z naturą, spokojem, nadzieją i harmonią. Osoby ubrane na zielono sprawiają wrażenie konsekwentnych, pewnych siebie i niezależnych.

Niebieski

To światło uśmierza ból, daje wypocząć oczom, niszczy bakterie i leczy stany zapalne, relaksuje i usypia. Reguluje pracę gruczołów łojotokowych cery, leczy trądzik i opryszczkę. Psychologiczna siła niebieskiego: przywodzi na myśl świeżość i chłód. Niebieski strój sugeruje duchową równowagę, kulturę osobistą i filozoficzne podejście do życia.

Fioletowy

Pobudza twórcze myślenie, wyciszając jednocześnie stany nerwowości. Reguluje przemianę materii i obniża gorączkę. Wzmacnia naczynia krwionośne skóry, leczy trądzik różowaty. Psychologiczna siła fioletu: powoduje wzrost zaufania podczas rozmowy i pomaga osiągnąć porozumienie.

Biały

Wzmacnia odporność i pobudza tworzenie czerwonych krwinek. Poprawia elastyczność i sprężystość skóry, dotlenienie organizmu, reguluje gospodarkę płynami w organizmie. Psychologiczna siła bieli: symbolizuje zdrowie, młodość, otwartość i dobre intencje.

Lecznicze naświetlania

Kolorowych promienników światła możemy używać do terapii różnych dolegliwości i chorób.
Choroba Kolor światła Miejsce naświetlania
angina zielony i niebieski gardło
zapalenie gardła niebieski  gardło
bóle głowy niebieski, zielony i żółty środek czoła, płatki uszu
grypa zielony i niebieski okolice nosa, gardło, mostek
odmrożenia czerwony i pomara czowy  miejscowo
przeziębienie czerwony klatka piersiowa, plecy
reumatyzm żółty, czerwony, niebieski i pomarańczowy miejscowo
trądzik czerwony i niebieski miejscowo
zaburzenia snu zielony i niebieski czoło
zatrucie pokarmowe żółty brzuch
żylaki fioletowy i niebieski miejscowo

  1. Psychologia

Dziecko - najlepszy nauczyciel od wypartych uczuć i emocji

Czego możemy nauczyć się od dziecka? (fot. iStock)
Czego możemy nauczyć się od dziecka? (fot. iStock)
Dzieci pokazują nam to, co wyparliśmy w procesie uspołeczniania. Najczęściej jest to złość, ale też smutek, żal, poczucie winy, spontaniczność. Dlatego warto potraktować je jako naszych najlepszych nauczycieli.

Kiedy przychodzi do mnie matka, twierdząc, że ma problem z własnym dzieckiem, wówczas daję jej kilka zaleceń: „Po pierwsze, napisz na kartce, jakich rad udzieliłabyś swojemu dziecku, co byś w nim zmieniła, a potem przeczytaj wszystko na głos, najlepiej przed lustrem. Następnie wprowadź te zmiany w swoje życie i obserwuj, jak dokonuje się cudowne uzdrowienie twojego dziecka. Po drugie, opowiedz komuś bliskiemu na głos, jak postrzegasz swoje dziecko, zrób to szczerze, opisz rzeczy, z których jesteś dumna, ale też zachowania lub cechy charakteru, które cię niepokoją. Kiedy będziesz opowiadała, bądź świadoma, że każde z wypowiedzianych zdań jest częścią ciebie”.

Z moich długoletnich i wnikliwych obserwacji jasno wynika, że dzieci są papierkiem lakmusowym nas samych. Sposób, w jaki do nich mówimy, pokazuje tak naprawdę nasz wewnętrzny dialog, który z czasem staje się również dialogiem wewnętrznym naszych pociech. Ich zachowania odzwierciedlają wprost nasze emocje. Dlatego jeśli widzimy, że dziecko jest niespokojne, to zamiast je uspokajać, krzyczeć, upominać – warto skontaktować się z własnymi emocjami, bowiem dzieciaki stanowią swoiste odbicie tego, co dzieje się w nas samych. Kiedy my się wyciszymy, w efekcie dziecko zarezonuje spokojem.

To, czego nie chcemy widzieć

Pewnego dnia przyszedł do mnie mężczyzna, który był bardzo zmartwiony negatywnym nastawieniem swojego dziecka. Zapytałam, kiedy ostatnio doświadczył trudnych emocji, i jak by je opisał. Nie potrafił powiedzieć. Stwierdził, że jeśli dzieje się w jego życiu coś trudnego, skupia się na rozwiązaniu problemu. Oczywiście w takim podejściu nie byłoby nic złego, gdyby nie fakt, że mężczyzna ten nauczony został całkowitego wypierania trudnych emocji. Niestety, to, co odtrącamy, zawsze upomina się o siebie i to właśnie najczęściej dzieci pokazują nam to, czego nie chcemy widzieć.

Mężczyzna wraz ze swoją żoną rozpoczął świadomą pracę nad zatrzymywaniem się na negatywnych emocjach – nie po to, aby rozpamiętywać to, co trudne, ale po to, żeby przyznać, że istnieją uczucia, które sprawiają dyskomfort i ból. Paradoksalnie przyznanie się do odczuwania trudnych emocji uwalnia nas od nich, i tym samym uwalnia nasze dzieci. Energię, którą poświęcaliśmy na utrzymywanie ich w nieświadomości, możemy spożytkować na kreowanie radosnego życia, w którym doświadczamy całego spektrum uczuć.

To, przed czym się bronimy

Kiedy postanawiamy, że nie chcemy być więcej ofiarą, ponieważ w dzieciństwie doświadczyliśmy cierpienia, zaczynamy zwykle wchodzić w rolę kata, w konsekwencji nasze dziecko najczęściej przejmuje rolę ofiary, pokazując nam to, z czym nie chcemy się skonfrontować. I przeciwnie – kiedy sami zachowujemy się jak ofiara, nasze dziecko zaczyna przypominać kata. Zjawisko to można zaobserwować w przyrodzie. Wielu opiekunów drapieżnych zwierząt opisuje to niezwykłe doświadczenie, że gdy uciekasz przed tygrysem, to on cię goni, a kiedy zaczynasz biec w jego kierunku – ucieka. Natomiast kiedy się zatrzymujesz i kierujesz życzliwe emocje ku zwierzęciu, ono zaczyna bawić się z tobą i do momentu, w którym nie czujesz lęku, jesteś całkowicie bezpieczna, nawet jeśli tygrys jest głodny.

Podobnie jest z dzieckiem. Jeśli mamy kontakt z własnymi emocjami, wówczas maluch otwiera swoje serce nie tylko na nas, ale na wszystkie przejawy życia. Dziecko, które przebywa w towarzystwie rozluźnionego rodzica, nie jest w stanie być „niegrzeczne”.

To, czego możemy się nauczyć

Zaobserwowałam, że nasze dzieci widzimy przez pryzmat nas samych, własnych nawyków, wzorców, które ukształtowała przeszłość. Wśród psychologów słynne jest powiedzenie, że jesteśmy sumą naszych przekonań. Kiedy rozwijamy się, zaczynamy proces podważania tego, co wydawało się wyrocznią. W niewytłumaczalny sposób dzieci zaczynają dostosowywać się do naszych nowych przekonań – tak jakbyśmy naszymi myślami tworzyli dziecko. Oczywiście, nie ma jednoznacznych badań naukowych potwierdzających to zjawisko. Jednak wnikliwy obserwator bez zbytecznych psychologicznych kwalifikacji może doświadczyć tego, o czym piszę, dlatego zachęcam do otwarcia się na to doświadczenie. Daje ono poczucie ogromnej sprawczości, które potem można z powodzeniem przełożyć na inne dziedziny życia.

Dzieci, oprócz tego, że pokazują nam to, czego nie akceptujemy w sobie, są skarbnicą wiedzy i dają nam odpowiedzi na trudne pytania. W związku z tym, że ich umysły nie są jeszcze przesiąknięte szkolną wiedzą, mają ogromny dostęp do intuicji. Wiedza szkolna wbrew pozorom w bardzo dużym stopniu ogranicza nasze horyzonty. Problem polega na tym, że dorośli nie biorą na poważnie dziecięcych rad. W związku z tym, że dzieci często posługują się metaforą, dorośli traktują ich słowa jako fantazję, a to wielki błąd. Dlatego zachęcam do uważnego słuchania naszych pociech i szacunku do ich mądrości, która pochodzi prosto z serca.

Dorota Hołówka, prezeska Stowarzyszenia Nowa Psychologia, terapeutka pracy z ciałem, certyfikowana terapeutka pracy z traumą Somatic Experiencing.