1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

3 filmy, na które warto wybrać się do kina. Poleca szefowa działu kultury „Zwierciadła”

Kadr z filmu „Infinite storm” (Fot. materiały prasowe)
Polska tragikomedia o związkowych rozterkach, opowieść trzymająca w napięciu, rozgrywająca się pośród niesamowitych górskich krajobrazów czy komedia w najlepszej postaci? Zofia Fabjanowska, szefowa działu kultury „Zwierciadła”, poleca 3 filmy, na które warto wybrać się do kina.

„Fucking Bornholm” – co ja tutaj robię?

Kadr z filmu „Fucking Bornholm” (Fot. materiały prasowe)

Majówka, wspólny wyjazd na kemping, plaża, morze, wieczory przy ognisku. Czy coś może pójść nie tak? Historia powstawania tego filmu jest nietypowa. Bo choć tradycyjnie zaczęło się od scenariusza, to zanim w ogóle można było rozpocząć zdjęcia, na jego podstawie po drodze powstało słuchowisko, serial audio. Okazał się sukcesem, zdobył nagrodę Bestsellery Empiku, co przysłużyło się filmowcom – udało się zebrać fundusze na „Fucking Bornholm” w wersji kinowej, z czym wcześniej były problemy. O czym jest to film? O majówce na tytułowym Bornholmie, gdzie przyjeżdżają wspólnie dwie rodziny – pary z dziećmi. Jeździły tu już wcześniej, z tym, że teraz skład jest nieco inny, jedna z par zdecydowała się na rozwód, eksmałżonkę zastąpiła młodsza partnerka. Czy to wiele zmienia? Nawet jeśli niewiele, kolejne zdarzenia mogą wywołać rewolucję. A już na pewno sprowokują czwórkę bohaterów do zastanowienia się nad swoimi relacjami. Wiarygodne psychologicznie wątki i postacie, świetna obsada (Grochowska, Polak, Stuhr, Damięcki). Najwnikliwiej reżyserka Anna Kazejak przygląda się jednak Majce granej przez Agnieszkę Grochowską. Jej rozterkom i silnej potrzebie zmiany. Jeśli to kryzys wieku średniego, nareszcie pokazano go z perspektywy kobiety.

„Infinite storm” – ocalenie

Kadr z filmu „Infinite storm” (Fot. materiały prasowe)

Reżyseria: Małgorzata Szumowska i Michał Englert. W roli głównej: Naomi Watts, która gra tu Pam Bales, autentyczną postać, ratowniczkę górską z New Hampshire. Pewnego ranka Pam wychodzi z domu, żeby ruszyć na szlak mimo kiepskiej pogody. Przyjacielowi, który martwi się, że idzie sama, odpowiada, że góry są tańszą opcją niż terapia. Co kończy dyskusję, bo Pam mierzy się z osobistą tragedią. Oglądamy ją w czasie samotnego marszu pod górę, ale kiedy wzmaga się wichura, kobieta odnajduje na szlaku wycieńczonego turystę, w dodatku podejrzanie się zachowującego. Kino, które trzyma w napięciu – opowieść o zmaganiach z siłami przyrody, ale i z własnymi demonami. Plus oszałamiające górskie krajobrazy.

„Boscy” – wcale nie tacy boscy

Kadr z filmu „Boscy” (Fot. materiały prasowe)

Co za paskudni ludzie! Lola (Cruz z burzą rudych loków) jest reżyserką nagradzanych na festiwalach niezależnych filmów. Féliks (Banderas) hollywoodzkim macho, a Iván (Martínez) cenionym aktorem teatralnym, snobującym się na moralny autorytet. Lola obsadza obydwu w swojej nowej produkcji, po czym zarządza próby we troje na odludziu. I tu zaczyna się popis egotyzmu i bufonady, bezwzględna walka o dominację. Ten film ogląda się dla aktorów – scena, w której Penélope Cruz podryguje w rytm pewnego przeboju, może przejść do historii kina. „Boscy” to farsa, szalona komedia. Lub raczej tragikomedia, bo stanie się coś, co sprawi, że już nie będzie nam tak wesoło.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze