fbpx

Małe czyny niosą wielkie konsekwencje

Małe czyny niosą wielkie konsekwencje
YEHUDA BERG, fot. Rafał Masłow

Wybieram to, co trudniejsze. A jak nie wiem, na co się zdecydować,
nie robię nic – mówi Yehuda Berg, kabalista, autor niedawno
wydanej książki „Możesz zmienić wszystko”.

– Dlaczego boimy się zmiany?

– Ponieważ czujemy się bezpieczniej z tym, co znane, oswojone. A poza tym zmiana wymaga wysiłku, a ludzie wybierają to, co łatwiejsze.

– Co się stanie, gdy będziemy obstawać przy tym, co znane?

– Popatrzmy na przykład na ostatnie wydarzenia w Afryce. Kaddafi, chcąc za wszelką cenę pozostać przy władzy, wprowadza coraz więcej chaosu. Dlaczego? Bo opiera się zmianie. Z duchowego punktu widzenia przywódca jest jedynie odbiciem świadomości ludzi. Jeżeli opieramy się zmianie, zamiast poczucia bezpieczeństwa przeżywamy dyskomfort, zamiast poprawy sytuacji następuje jej pogorszenie.

– Ci, którzy zdecydowali się na zmianę, mówią, że to bardzo trudny proces.

– Trudny, bo na przeszkodzie staje ego. Posłużę się tu pewną analogią: aż 95 procent paliwa do wystrzelenia rakiety zużywa się w chwili jej startu, a tylko 5 na cały lot. Podobnie jest z procesem zmiany: 95 energii zużywamy do przezwyciężenia ego, a tylko 5 na samą zmianę. Ego stara się za wszelką cenę powstrzymać nas od działania, i to jeszcze zanim zaczniemy cokolwiek robić. To ta część systemu przekonań, która powstrzymuje nas od zmiany. Kiedy jednak pokonamy tę przeszkodę, działanie zacznie nabierać rozpędu.

– Rozprawić się z ego? Ale ono jest strażnikiem poczucia własnej wartości.

– W ego tkwi pewna ambiwalencja: tyle jest w nim negatywnego, ile pozytywnego. To obosiecznie działający miecz: bez ego nie mamy poczucia wartości, nie potrafimy się obronić, jesteśmy przekonani, że nic nie potrafimy. Na przykład w krajach Bliskiego Wschodu ludzie myśleli: cóż możemy, skoro władza jest tak potężna, a my jesteśmy zwykłymi ludźmi. Bez dopuszczenia „ja” do głosu nic nie da się zrobić. Toczymy więc ciągłą wewnętrzną walkę – między poczuciem, że potrafimy, a otwartością na to, że czasem popełniamy błędy, że nie mamy na wszystko odpowiedzi.

– Wciąż trzeba dokonywać wyboru?

– Po pierwsze, musimy wiedzieć, że mamy wybór. Każdego dnia, gdziekolwiek jesteśmy, możemy wybierać w różny sposób. Możemy kupować ekologiczne produkty, sprzątać po sobie, pomagać innym. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że wszystko zależy od nas. Wybory, których dokonujemy, zwykle nie wstrząsają Ziemią. To setki małych decyzji każdego dnia: działać czy nie działać, dawać czy brać. Mogą się wydawać bez znaczenia, ale każda z tych decyzji stawia przed nami szansę wybiegającą daleko poza obecną chwilę, a nawet poza nasze życie. Każdy może zmienić wszystko – tak zatytułowałem zresztą swoją książkę. Musimy tylko obudzić naszą świadomość, że jako ludzie mamy moc i odpowiadamy za siebie i świat, w którym żyjemy. Małe czyny niosą wielkie konsekwencje. Kabbalah mówi coś interesującego: nie ma przed nami przeszkód, których nie moglibyśmy pokonać.

– Jak jednak rozpoznać, kiedy ten wybór jest dla naszego dobra?

– Ja stosuję dwa sposoby: pierwszy jest taki, że wybieram zazwyczaj to, co trudniejsze. Choć czasem dwa wyjścia wydają się dobre, decyduję się na to, co wymaga więcej pracy, ponieważ w dłuższej perspektywie właśnie to okazuje się korzystniejsze. Jeśli jednak nie jestem w stanie odpowiedzieć, co jest trudniejsze, to przypominam sobie słowa mojego ojca – i to drugi sposób: „Kiedy nie wiesz, co robić, to po prostu nic nie rób. Daj sobie czas do momentu, aż uzyskasz pełną jasność widzenia”.

– Mamy utrudniać sobie życie? Raczej wszyscy dążymy do tego, żeby było łatwiej.

– W codziennych czynnościach oczywiście chcemy wygodniejszej drogi. I to nic złego. Ale kiedy dochodzi do wyboru między dwoma różnymi sposobami życia, wtedy łatwiejszy jest na ogół mniej korzystny. Żeby to odkryć, czasem trzeba się zatrzymać, pomilczeć, pobyć w ciszy.

– Jak tę ciszę wykorzystać konstruktywnie, do zmiany życia?

– Proponuję następujące ćwiczenie: pomyśl o idealnym sobie. To nie jest proste, więc nie można się spieszyć. Dobrze jest zapisywać swoją wizję bardzo szczegółowo. Jakie jest moje idealne „ja” – w relacjach, miłości, przyjaźni, współpracy, sposobie życia. Co robi, ile zarabia, gdzie mieszka? A jak wygląda jego ciało, umysł, emocje, życie duchowe? Po zakończeniu tej części należy napisać, jak przedstawia się moje życie teraz. Równie szczegółowo. Co działa w moim życiu i dlaczego? Co się nie udaje? Kluczem do powodzenia tego ćwiczenia jest szczerość. Bo kiedy mówisz prawdę, cały wszechświat przychodzi ci z pomocą. Kiedy już znamy wizję i obecne swoje położenie, możemy stawiać sobie konkretne cele, realne, osiągalne. Jeśli coś nie wyjdzie, nie wolno się załamywać, wątpić, złościć. To tylko oznacza, że czeka nas dużo pracy. A jeżeli będziemy mieć wizję, znać cele, walczyć z ego, to naprawdę możemy wszystko zmienić.

Yehuda Berg autorytet duchowy dla milionów ludzi. Dyrektor Kabbalah Centre International w Los Angeles, do którego należy wiele gwiazd show-biznesu. Ruch kabalistyczny, który Yehuda propaguje tam wraz z bratem i matką, wzbudza wiele kontrowersji. Według Berga oparty jest na mistyce i filozofii judaizmu, ale zdaniem niektórych tylko ją komercjalizuje. Yehuda Berg odpiera krytykę, twierdząc, że „uwspółcześniona” kabała z jednej strony wzmacnia uczucia religijne, a z drugiej – jest bardzo praktyczna i pomocna w codziennym życiu. Napisał o tym kilka bestsellerowych książek, m.in.: „Moc kabbalah”, „Możesz zmienić wszystko”. Twierdzi, że sami jesteśmy odpowiedzialni za wszystko, co nas spotyka.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze