fbpx

Po co ludziom coaching? – wywiad z coachem Joanną Godecką (cz. 1)

Po co ludziom coaching? - wywiad z Joanną Godecką
123rf

– Jaka jest różnica między psychoterapią a coachingiem? Taka, że w pierwszej wracamy do momentu trudnego doświadczenia z przeszłości, które teraz na nas negatywnie wpływa, a w coachingu zmienia się je na obecnym etapie. Czyli patrzymy, co mamy, i z tego budujemy nowy, lepszy świat – mówi coach Joanna Godecka.

Z czym przychodzą do Ciebie ludzie na sesje coachingowe?

Joanna Godecka, coach: Z różnymi problemami, zawodowymi, uczuciowymi, z brakiem poczucia sensu życia. Przede wszystkim chodzi o niezadowolenie z różnych sfer. Ale naprawdę istotą tego wszystkiego jest sam człowiek z jego poczuciem wartości i bezpieczeństwa. To generuje wszystko pozostałe. Stąd w centrum mojego zainteresowania pojawił się wellnes coaching z wpływami Collina Sissona i Berta Hellingera. Uświadomiłam sobie bowiem, że jakość całego naszego życia wynika z nas. Jeżeli na przykład żyjemy w poczuciu, że mamy czegoś za mało, to zawsze będziemy mieli tego za mało.

Na zewnątrz nie pojawi się nic, co nie jest połączone z naszym wnętrzem.

Tak, tymczasem nam często wydaje się, że jak na zewnątrz dostaniemy coś konkretnego, coś namacalnego, to, o czym marzymy, będziemy wreszcie szczęśliwi. Kiedy już awansuję i będę czuł się w pracy ważny, kiedy pojawi się wspaniały partner i obdarzy mnie szczęściem albo kiedy kupimy wspaniały dom i będzie nas stać na egzotyczne wakacje, wtedy dopiero będzie dobrze. Ale przecież awans można dostać, ale można też dostać wypowiedzenie; partner może być wspaniały, ale może także odejść; dom również możemy stracić, podobnie jak pieniądze na wakacje. To są rzeczy, nad którymi nie panujemy, bo istnieją na zewnątrz nas. Jedyne, na co mamy wpływ, to na siebie, na nasze emocje, nasze uczucia, samopoczucie

I połączone z tym wszystkim myśli.

Można powiedzieć, że nasze myśli ciągną nasz powóz. Jeśli je pozytywnie kontrolujemy, mamy w nich porządek, są one jasne, dobre, to wiemy, jaki jest cel podróży naszego powozu, który zawiezie nas tam, dokąd chcemy. Natomiast, jeżeli nasze myśli i powiązane z nimi emocje są w chaosie, poza naszą kontrolą, to nasz powóz jedzie tam, gdzie one chcą i możemy wylądować w przepaści lub jakichś krzakach.

I wtedy mówimy – ojej, jaki los jest niesprawiedliwy.

Tak. Punktem wyjścia do poprawy we wszystkich sferach życia jest zrobienie porządku we własnej głowie i sercu. Odnalezienie tego, co tworzy naszą osobistą moc. Każdy z nas ją ma.

Tylko jej nie czujemy.

Bo kiedy rodzimy się, poddawani jesteśmy „obróbce społeczno-familijnej”. Najpierw rodzice tworzą nasz mikrokosmos, patrzą na nas przez swój pryzmat, mówią – tego nie rób, to jest niedobre, bądź taki albo jesteś taka. Nasze emocje i uczucia szybko są etykietowane – dlaczego płaczesz, dlaczego się krzywisz, dlaczego jesteś smutna? A to przecież są uczucia, które są, jakie są, przekazujemy nimi informację o sobie. Jeśli ona otrzymuje etykietę, że są nieodpowiednie, czujemy się odrzuceni i zranieni. Żeby nie czuć tego bólu, uczymy się przeczyć sobie. Nie jesteśmy w kontakcie ze swoimi emocjami i manipulujemy sobą i innymi, żeby otrzymywać korzyści. Żeby inni nas lubili, chwalili, żebyśmy dostawali nagrody. Dzieje się to kosztem utraty części siebie.

Zdradzamy siebie.

Tak. I w efekcie nie czujemy tej swojej mocy. Za to kalkulujemy, zastanawiamy się, czy nasze pomysły, to, czego pragniemy, przyniesie rezultaty, czy się spodoba, czy da pieniądze. Tymczasem to nas osłabia, tracimy swój naturalny potencjał.

Idziemy przez życie opancerzeni, bo wydaje nam się że musimy przetrwać. Ale w pewnym momencie przekonujemy się, że ten sposób przestaje działać. I jeśli wtedy trafimy na przykład do coacha, to mamy szansę na głęboką przemianę siebie.

Jest taka anegdota coachingowa – synek poszedł z tatą do cyrku i widzi słonia, który przywiązany jest cienką liną do malutkiego palika. Chłopiec pyta, dlaczego ten słoń nie ucieknie, przecież jest na tyle duży, że mógłby zerwać się z tej linki. Tato tłumaczy mu, że ten słoń kiedyś był mały i mimo rozpaczliwych prób nie mógł się uwolnić się i teraz chociaż jest duży, nie wie, że może jednym ruchem wyciągnąć ten palik. On nie czuje swojej siły. Z nami jest podobnie. Jeśli ileś razy dowiedzieliśmy się, że czegoś nie da się zrobić, zostaliśmy ocenieni, że to, czego pragniemy, nie jest to dobre, jako dorośli często nawet nie próbujemy tego robić. Coaching służy dotarciu do tych potencjałów i zmianie naszego dotychczasowego nastawienia do życia. Przytoczę jeszcze jedną metaforyczną anegdotę. Dwa psy wyruszyły, żeby dowiedzieć się prawdy o życiu. Jeden z nich patrzy, a tu zamek, wchodzi do niego, a tam sala z tysiącem lustrem. Pies zobaczył tysiąc psów, zjeżył się, podkulił ogon i zobaczył tysiąc zjeżonych psów. Wyskoczył stamtąd i powiedział sobie – teraz już wiem jaki okropny jest ten świat. Natomiast drugi pies wędrował sobie swoją ścieżką i też dotarł do tego zamku, i wszedł do lustrzanej sali. Zamerdał ogonem, zobaczył tysiąc merdających psów i pomyślał sobie, jakie cudowne jest życie.

Świat jest lustrem dla naszego wnętrza.

I dlatego ważne jest, z czym wchodzimy w życie – ze skarbami, czyli znajomością własnej mocy, czy wręcz przeciwnie ze zbędnym balastem w postaci szkodliwych, ograniczających przekonań. Coaching jest możliwością, żeby ten bagaż przejrzeć. Warto z niego wyjąć coś cennego, co jest zapomniane, jakiś cenny talizman, który ma swoją moc. Warto też pozbyć się tego, co niepotrzebnie ze sobą dźwigamy. To są nasze ograniczniki, które brzmią – świat jest beznadziejny, trzeba się napracować, żeby zarobić, ludzie nie są fajni, życie to walka.

Warto wiedzieć co ma się w środku, żeby być świadomym jakie życie tworzymy.

Zasada coachingowa mówi, że jeśli na czymś skupiasz swoją uwagę, to dostajesz tego więcej. Jeśli koncentrujesz się na rozwiązaniach, rozwiązujesz. Kiedy jesteś przekonany, że dużo przeszkód trzeba będzie pokonać, masz przeszkody. Gdy ktoś mówi – jestem na etapie poszukiwania pracy, podpowiadam mu – bądź na etapie znajdywania pracy. Jeśli ciągle sobie powtarzamy – muszę, powinienem – już mamy ciężko. Gdy mówisz sobie – muszę posprzątać mieszkanie, widzisz siebie spoconą w tych pajęczynach. A jeśli mówisz sobie – jak posprzątam mieszkanie, to będzie w nim przyjemnie i pachnąco, a ja sobie usiądę z herbatą i książką, zupełnie inaczej ustawiasz swoją energię. Tak możemy postępować z całym naszym życiem. Od nas zależy wybór, a coaching pomaga go dokonać.

Po co ludziom coaching? - wywiad Joanna Godecka – dyplomowany lifecoach, należy do International Association of Coaching w Maryland (USA). Moim celem jest przywrócenie radości życia, odkrycie źródła energii, poczucia szczęścia i spełnienia. Specjalizuję się także w temacie związków partnerskich, skutecznym podniesieniu poczucia własnej wartości oraz atrakcyjności.www.twojdobrydzien.pl

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze