fbpx

Umysł na dymku

 

Nałogowcy wiedzą oczywiście, że palenie szkodzi, i większość z nich chciałaby rzucić papierosy. Problem w tym, że prawie nikomu to się nie udaje. Bo nikotyna uzależnia mocniej niż kokaina i heroina. Obecnie neurolodzy palenie papierosów traktują jak chorobę przewlekłą o nawrotowym przebiegu, którą trzeba po prostu leczyć.

 

Premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill wypalił ponoć w swoim życiu około 38 tysięcy cygar. Ten wybitny mówca, strateg, historyk, laureat literackiej Nagrody Nobla był jednocześnie wielkim miłośnikiem tytoniu i whisky. Przypuszcza się, że depresja, z którą zmagał się pod koniec życia, i duże wyniszczenie organizmu mogły być związane właśnie z nikotynowym nałogiem. Nikotyna uzależnia bowiem silniej niż heroina i kokaina, a z roku na rok mózg potrzebuje jej coraz więcej. Zgodnie z danymi Międzynarodowej Organizacji Badań nad Mózgiem IBRO (International Brain Research Organization) wśród osób, które kiedykolwiek miały kontakt z nikotyną, w nałóg popada około 32 proc., w przypadku heroiny jest to 23 proc., zaś w przypadku kokainy – 17 proc.

Nikotyna, czyli chemicznie alkaloid pirydynowy, jest najważniejszym składnikiem dymu tytoniowego. Choć to trucizna tak silna jak kwas pruski i już 60 mg podane dożylnie powoduje porażenie układu nerwowego i uduszenie, przyjmowana w małych dawkach przyjemnie pobudza. Właśnie do tego uczucia przyjemności najbardziej tęsknią palacze. Podświadomie bardzo dobrze wiemy, jak dozować sobie „dymek”. Płytkie zaciągnięcie się dymem pobudza, zaś głębokie – uspokaja i wycisza. Już w siedem sekund po zapaleniu papierosa nikotyna dociera do mózgu i powoduje, że wydziela on cztery neuroprzekaźniki szczęścia: noradrenalinę, kwas aminomasłowy, serotoninę i dopaminę. Największą siłę ma dopamina – zwana neuroprzekaźnikiem nagrody, gdyż normalnie pojawia się tylko w chwilach, w których spotykają nas przyjemności. Pobudza ona układ limbiczny mózgu odpowiedzialny za emocje i nastrój, noradrenalina zaś ożywia korę mózgu, potęgując nasze możliwości umysłowe. Zmniejsza się uczucie lęku i inne negatywne emocje, bo łagodzi je pobudzenie neuronów produkujących serotoninę i kwas aminomasłowy. Na tym nie koniec. Obecność nikotyny sprawia, że rośnie poziom adrenaliny i cukru we krwi, zwiększa się ciśnienie i puls. Słowem, papieros to potężny stymulator mózgu oraz wielka pigułka antydepresyjna. Niestety działa tylko 30 minut, potem wszystkie neuroprzekaźniki spadają do typowego poziomu i odczuwa się nieodpartą chęć ponownego zapalenia. Z czasem mózg przystosowuje się do działania nikotyny i tak zmniejsza swoją aktywność, że trzeba palić coraz częściej, żeby „normalnie” się czuć.

Co się pali?

Problem polega na tym, że o ile nikotyna jest głównie substancją uzależniającą i stymulującą (sama w sobie nie ma właściwości rakotwórczych), to za choroby związane z paleniem tak naprawdę odpowiadają inne zawarte w tytoniu związki – a jest ich ponad cztery tysiące dwieście. Tytoń ma wysoką temperaturę żarzenia (dochodzącą do 900 st. C), co powoduje, że do dymu przechodzą wszystkie obecne w nim składniki. Niestety nawet nie wiadomo dokładnie jakie, gdyż skład chemiczny papierosa to tajemnica producentów, a są oni zobowiązani do podawania na opakowaniu tylko zawartości procentowej substancji smolistych, tlenku węgla i nikotyny. Przypuszcza się, że znajduje się tam wiele aromatów i substancji konserwujących. Samych „wzmacniaczy” nikotyny jest około siedmiuset. Na przykład specjalne sole powodują, że papieros stale się tli; amoniak (!), zmieniając pH, biologicznie uaktywnia nikotynę; cukier i lukrecja poprawiają smak; zaś gliceryna dłużej zachowuje świeżość tytoniu. W wyniku jednego zaciągnięcia się do organizmu przenika 10 do potęgi 15 wolnych rodników. A oprócz tego toksyny. Niektóre z nich działają jedynie w jamie ustnej i drogach oddechowych, podczas gdy inne po wchłonięciu do krwi wywierają wpływ na większość organów. Do związków szczególnie toksycznych zalicza się m.in. tlenek węgla, amoniak, cyjanowodór, formaldehyd, lotne nitrozoaminy. Można tam znaleźć także terpeny, estry kwasów tłuszczowych i węglowodory o długich łańcuchach, steroidy naturalne i polifenole. Tytoń zawiera ponadto 30 metali występujących w postaci tlenków i soli. Palacze wdychają też wiele groźnych substancji powstających w wyniku spalania dodatków smakowych wykorzystywanych w produkcji zapachowych papierosów. Dodatki, takie jak odświeżający mentol czy zwykła czekolada, stają się niebezpieczne, bo podczas ich spalania powstają związki rakotwórcze.

Substancje smołowate (benzopiren, nitrozoaminy, estry kwasów tłuszczowych, polon, chlorek winylu) podrażniają pęcherzyki płucne i mogą prowadzić do przewlekłych stanów zapalnych oraz nowotworów. Inicjują albo przyspieszają rozwój raka.

Substancje drażniące (np. akroleina) zwężają oskrzela i powodują kaszel, upośledzają ruch rzęsek w drogach oddechowych. Uniemożliwiają oczyszczanie się oskrzeli i płuc, doprowadzając do częstych infekcji.

Tlenek węgla stanowi od 1 do 5 procent wdychanego dymu i wypiera z krwi tlen. Dwieście razy łatwiej wiąże się z hemoglobiną, tworząc karboksyhemoglobinę. Tlenek węgla odbiera nam siły, powoduje wzrost agregacji płytek krwi, co może prowadzić do rozwoju miażdżycy.Metale ciężkie (kadm, ołów, rtęć, bar i arsen). Organizm nie potrafi ich usunąć, więc odkładają się, a ich działanie z czasem się potęguje. Uszkadzają układ nerwowy i wątrobę. Amoniak powoduje podrażnienie wszystkich tkanek (w większych stężeniach ma właściwości żrące i parzące).

Formaldehyd może wywołać zapalenie oskrzeli (u osób nadwrażliwych – astmę oskrzelową), świąd skóry i jej podrażnienie oraz wyprysk alergiczny. Jak się leczy nikotynizm? Głód nikotyny, silne rozdrażnienie, nieznośne napięcie, lęk, stany depresyjne, kłopoty z pamięcią, wilczy głód – to typowe przeżycia osoby rzucającej palenie, noszące nazwę zespołu odstawienia albo abstynencyjnego. Te ostre objawy mogą trwać nawet kilka tygodni. Dlatego medycyna podchodzi do uzależnienia od nikotyny jak do przewlekłej choroby z nawrotami. Obecnie uważa się, że istnieją tylko dwa skuteczne sposoby leczenia nałogu: nikotynowa terapia zastępcza i zażywanie specjalnie do tego przeznaczonych tabletek antydepresyjnych, które pobudzając wydzielanie tych samych neuroprzekaźników co nikotyna, zmniejszają objawy odstawienia. W nikotynowej terapii zastępczej zwanej w skrócie NTZ stosuje się nikotynę w postaci preparatów farmaceutycznych (gum, plastrów, inhalatorów, tabletek do ssania itd.). Dawki zawartej w nich nikotyny są mniejsze niż w papierosach, ale całkowicie wysycają potrzeby organizmu. Przy tej metodzie przyjmowanie nikotyny odseparowuje nas od czynności palenia (a więc tym samym człowiek uwalnia się od toksycznego dymu).

Niestety, jak pokazują statystyki, ten sposób jest skuteczny zwykle tylko na krótką metę, gdyż większość palaczy wytrzymuje zaledwie kilka tygodni bez „uderzającego” w płuca dymu. – Dlatego NTZ zaleca się głównie tym osobom, które z różnych powodów chcą albo muszą utrzymać abstynencję przez stosunkowo niedługi czas, np. z powodu zaostrzenia choroby wieńcowej, obturacyjnego zapalenia oskrzeli czy pobytu w szpitalu – uważa dr Bogusław Hrabat z Zespołu Profilaktyki i Leczenia Uzależnienia Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.
Inną formą terapii jest zażywanie Zybanu (substancji czynnej o nazwie bupropion) lub Champiksu (warenikliny). Są to leki psychotropowe na receptę działające jak tabletki antydepresyjne. Zyban podwyższa poziom wydzielania dopaminy i noradrenaliny, a w mniejszym stopniu serotoniny. Trzeba go zażywać co najmniej 7 tygodni. Leczenie Champiksem trwa 12 tygodni. Jest to lek najnowszej generacji, który działa dwutorowo: z jednej strony powoduje uwalnianie dopaminy, z drugiej nie dopuszcza do wpływu nikotyny na mózg, przez co – w przypadku zapalenia papierosa – nie odczuwa się przyjemności związanej z paleniem. Zaciąganie się dymem traci więc dla palacza sens.

Ubiegłoroczne badania nad Champiksem i Zybanem przeprowadzone na Uniwersytecie w Oslo wskazują, że pierwszy lek pomaga powstrzymać się od papierosów w 44 proc. przypadków, zaś drugi – w 30 proc.

Niedługo będziemy się szczepić

Firma farmaceutyczna Novartis wprowadzi do aptek szczepionkę NicQb, która ma czynić z palenia czynność obojętną, a nawet męczącą. Lek wynaleziony przez szwajcarskich biotechnologów prowokuje organizm do produkcji specyficznych antynikotynowych przeciwciał. W organizmie osoby, która zapali papierosa, składniki szczepionki będą wiązać całą obecną we krwi i w tkankach nikotynę. I właśnie w tym tkwi sekret NicQb – nikotyna nie jest w stanie przedostać się do mózgu. Palenie zamiast sprawiać przyjemność i pobudzać, spowoduje zmęczenie, gdyż nikotyna uwięziona zostanie na jakiś czas w układzie krwionośnym. Szczepionka przechodzi obecnie ostatnią fazę testów klinicznych.

Gdy odmawiasz sobie papierosa:

  • Po 30 minutach: normalizuje się tętno i obniża ciśnienie krwi. Dlatego w wielu przypadkach rzucenie nałogu (na stałe) pomaga osobom chorym na nadciśnienie powrócić do zdrowia.
  • Po 10 godzinach: krew nasyca się tlenem i odczuwa się nieznaczny wzrost sił.
  • Po 1 dniu pojawia się zespół odstawienia; nerwowość, bóle głowy, trudności z koncentracją, apetyt. Trzeba się wspomóc nikotyną w postaci preparatu farmakologicznego.
  • Po 14 dniach: układ krążenia i płuca odzyskują sprawność, ma się już 30 proc. dawnej werwy. Warto zacząć uprawiać jakiś sport, żeby spalić nieoczekiwany nadmiar energii.
  • Po 6 miesiącach: wzrasta odporność, znika podatność na infekcje, cera i skóra młodnieją o kilka lat.
  • Po roku: zmniejsza się zagrożenie zawałem i udarem mózgu.
  • Po 5 latach: ryzyko raka płuc, jamy ustnej, krtani i przełyku spada o połowę, regenerują się zniszczone tkanki.
  • Po 10 latach: dopiero teraz osoba uzależniona ma taki stan zdrowia jak ktoś, kto nigdy nie wziął papierosa do ust.

Zobacz również kosmetyki do oczyszczania twarzy balsamy

Przy pisaniu artykułu wykorzystałam książkę „Kobieta i tytoń ” napisaną przez toksykologów: prof. Ewę Florek, prof. Wojciecha Piekoszewskiego i mgr Jagnę Wrzosek.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze