fbpx

Nie chcę się z tobą bawić

Nie chcę się z tobą bawić
123rf.com

Jak się zachować, kiedy nasze dziecko bardzo chce bawić się w towarzystwie koleżanki czy kolegi, którzy w ogóle nie mają na to ochoty. Próbować negocjować, namawiać, czy zostawić je same, by po swojemu rozwiązały ten problem?
Magda stoi na placu zabaw i przygląda się, jak jej córka podchodzi do dwóch, trochę starszych od niej dziewczynek i namawia do wspólnej zabawy. Dziewczynki chwilę patrzą na młodszą koleżankę, a potem odbiegają ze śmiechem. Magdzie serce pęka, kiedy widzi swoją ukochaną Anielkę, zasmuconą, zrezygnowaną, ze łzami na końcu nosa. Podchodzi do niej, żeby ją przytulić, ale córeczka odwraca się naburmuszona, a po chwili wyrusza na dalsze poszukiwania kompanów do zabawy. Niestety, również tym razem ponosi klęskę. Magda nie wie, co robić. Pocieszać Anielkę, czy zostawić ją w spokoju. Serce matki wyrywa się, by utulić nieszczęśliwe dziecko. Ale z drugiej strony słyszy w sobie głos: nie wtrącaj się, niech sobie sama poradzi.

Edyta wybiera się ze swoim synkiem na urodziny jego kuzyna. Tymek jest bardzo podekscytowany, cieszy się na wspólne zabawy z chłopcem, którego uwielbia. Tymczasem mały jubilat nie ma dla niego czasu. Zajęty jest odpakowywaniem prezentów i odkrywaniem nowych zabawek. Chce to robić sam, nie chce się z nikim dzielić nowymi zdobyczami. Jego rodzice to szanują i nie namawiają go do zmiany decyzji. Edyta z jednej strony rozumie pragnienie małego chłopca, który chce w samotności nacieszyć się zabawkami. Z drugiej jest jej przykro, kiedy widzi zawiedzioną minę swojego syna. Tymek nie ukrywa rozczarowania. Najpierw jest smutny i obrażony, a potem wściekły. Swój gniew wyraża gwałtownie. Biega i krzyczy, przewraca, krzesło, wylewa sok. Nie chce bawić się z nikim innym, tylko ze swoim kuzynem. Gdy mu się to nie udaje, rozrabia coraz bardziej. W końcu zdenerwowana i wykończona Edyta zabiera synka i opuszczają urodzinową imprezę przed końcem.

Michał jedzie pociągiem z córeczką, bardzo towarzyską Kasieńką. Bardzo się cieszy, kiedy do ich przedziału wsiada kobieta z dziewczynką, która wygląda na rówieśnicę jego córki. Liczy na to, że dziewczynki będą się razem bawiły. Kasia zresztą też. Właściwie dla niej jest to oczywiste. Nigdy nie ma problemu z nawiązywaniem kontaktu. Tymczasem mała współpasażerka okazuje się niezwykle nieśmiała i przestraszona. Ciągle tuli się do swojej mamy, chce czytać z nią książeczki albo oglądać krajobraz za oknem. Kiedy Kasia próbuje ją zaczepić, chowa się w ramionach mamy, a w końcu zaczyna płakać. Kasia zupełnie nie rozumie, co się stało, więc też płacze. Michał wzdycha ciężko na myśl o trudnej podróży, jaka ich czeka.

Większość z nas w takich sytuacjach czuje się zagubiona i bezradna. Chcemy pomóc, ale nie wiemy jak. Czasem złościmy się na dzieci albo ich rodziców, że wychowali takie nietowarzyskie potwory. Pamiętajmy, żeby w takich momentach skupić się na własnym dziecku, a nie pouczać tego drugiego, że powinno się inaczej zachować. Dobrze jest powiedzieć naszemu dziecku, że nam też jest przykro. Możemy nazywać uczucia, które się w nim kłębią, pokazywać, że dla nas one są ważne. Tłumaczyć, że każdy człowiek ma prawo wyboru z kim i kiedy się bawi, i że trzeba to uszanować. Możemy też proponować swoje towarzystwo, choć pewnie w większości przypadków zostaniemy odrzuceni, bo nie na tym zależy dzieciom w takiej chwili.
Jako rodzice ciągle chcemy uchronić nasze dzieci przed cierpieniem. To z pewnością nam się nie uda, ale możemy mądrze je wspierać w mierzeniu się z nim.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze