1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Czy polscy liderzy są efektywni?

Czy polscy liderzy są efektywni?

123rf.com
123rf.com
Badania wskazują, że liderzy, którzy czują się szczęśliwi, są nawet o 31% bardziej produktywni.

Blisko połowa zarządzających w polskich firmach uważa, że ich obecny styl pracy i sposób działania jest niekorzystny dla ich zdrowia. Ponadto 1/3 liderów ocenia, że nie pracuje w pełni efektywnie, a praca zawodowa negatywnie odbija się na ich relacjach z bliskimi. Jaka jest kondycja liderów w polskich organizacjach?

Raport Human Power wskazuje najważniejsze obszary, które przekładają się na energię i efektywność osób zarządzających. Współcześni liderzy nie tylko kierują zespołami, ale też wyznaczają kierunki działań i co istotnie – muszą adekwatnie reagować na dynamicznie zachodzące zmiany. Współtworzą też kulturę organizacji, także tę związaną ze stylem pracy. Ważne zatem, by wiedzieli na co zwrócić uwagę, by pracować efektywnie, bo nieefektywny lider równa się nieefektywny zespół, co może mieć w swoich skutkach kolosalne znaczenie.

„Pijani” z niewyspania

To, że po nieprzespanej lub źle przespanej nocy mamy trudności z wykonywaniem swoich obowiązków - wszyscy wiemy. Jednak nawarstwianie się braku dobrego snu przez kilka dni z rzędu wpływa już bardzo znacząco na ograniczenie psychoruchowe, porównywalne z posiadaniem we krwi ok. 1 promila alkoholu. A ile śpią liderzy? Według badań Humana Power ponad połowa (55,1%) szefów polskich organizacji budzi się rano zmęczona, 1/3 cierpi na skumulowany niedobór snu, śpiąc codziennie krócej niż zalecane 6 godzin.

Praca ponad siły

Typowy dzień menedżera zwykle zaczyna się ok. 6.00 rano i kończy koło północy. Pracuje intensywnie, nie robi sobie przerw w pracy i bardzo często zabiera pracę do domu. Potwierdzają to wyniki badania Human Power - ponad połowa przebadanych liderów (53,8%) pracuje wiele godzin nie robiąc sobie żadnych przerw, a większość (60,1%) nie odpoczywa nawet przez zalecane 10 minut co dwie godziny pracy. Pozostali, nawet podczas przerw, myślą o pracy i kolejnych zadaniach do wykonania. ¾ liderów (75%) pracuje standardowo więcej niż 40 godzin tygodniowo, a ponad połowa zabiera pracę do domu. Warto zwrócić uwagę, że czas spędzony w pracy, niekiedy do późnych godzin wieczornych, zabieranie pracy do domu, brak prawdziwego odpoczynku, przenosi ich z czasem na przeciętny poziom efektywności, redukując kreatywność i zaangażowanie. Warto zatem  zastanowić się, jak by to było, gdyby ich praca nie zależała od czasu, jaki spędzają fizycznie siedząc za biurkiem, ale od energii, jaką w nią wkładają i wartości, jaką w efekcie są w stanie wypracować w jednostce czasu.

Telefon i mail – „najlepsi przyjaciele” lidera

Technologie umożliwiają liderom natychmiastową komunikację z każdego miejsca, przyspieszają zatem podejmowanie decyzji i realizację zadań. Ale to, co pozytywne staje się w dużym natężeniu główną przyczyną ich niskiej produktywności. Blisko 60% menedżerów zadeklarowało, że nie potrafi pracować bez konieczności ciągłego sprawdzania poczty i odbierania telefonów. Nawet w czasie wolnym, poza godzinami pracy, odbierają służbowe maile, do czego przyznało się 66,4 % badanych. Może to świadczyć o symptomie stałej niepełnej uwagi, który objawia się m.in .trudnościami z koncentracją, na którą skarży się aż 36,6% ankietowanych. Blisko 1/3 liderów nie pamięta też, jakie zadania wykonywała poprzedniego dnia w pracy. Ponadto niemal wszyscy przebadani menedżerowie (92,1%) mają ciągle przerywane swoje zadania przez maile, telefony i pytania od współpracowników. Taki styl pracy spycha ich na margines produktywności – gdzie bardziej liczy się ilość, a nie jakość wykonywanej pracy, popełnianych jest więcej błędów, nie ma czasu na myślenie strategiczne czy kreatywność. Bezlitosny pośpiech w działaniu szkodzi zaangażowaniu, głębokim refleksjom, a w końcu także dostarczanym wynikom.

Lider w równowadze?

Liderzy, którzy czują się szczęśliwi, są nawet o 31% bardziej produktywni. Badanie zrealizowane przez Human Power pokazuje, że większość menedżerów lubi swoją pracę (66,1%). Jednocześnie blisko 40% ankietowanych wskazało, że odczuwa w pracy irytację i zniecierpliwienie, a 25% również strach i niepokój. Jedną z przyczyn jest nieustanne funkcjonowanie liderów w niedoczasie, pośpiechu, napięciu i presji. W tym stanie tracą zdolność do spokojnego i racjonalnego zastanowienia się, jak najlepiej odpowiedzieć na zaistniałą sytuację - stają się bardziej zdawkowi, zadaniowi, skoncentrowani na celu, mniej twórczy i kreatywni oraz mają niski poziom myślenia strategicznego. Eksperci od dawna biją na alarm, że okresy intensywnej pracy powinny być przeplatane okresami pełnego odpoczynku i regeneracji. Tylko rytmiczne przechodzenie od pełnej mobilizacji do odpoczynku zapewnia nam wysoką efektywność, wpływa pozytywnie na nasze samopoczucie, regeneruje organizm i zwiększa motywację do pracy.

źródło: Raport Human Power. Raport powstał we współpracy z Aon Hewitt, Grupą Pracuj, Kinnarps Polska oraz Polskim Stowarzyszeniem Zarządzania Kadrami. Patronem Merytorycznym badania jest Uniwersytet Łódzki.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Dobrej nocy. 5 niezwykłych gadżetów pozwalających lepiej spać

(Fot. Logan Nolin/Unsplash)
(Fot. Logan Nolin/Unsplash)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Rytuał przed snem to niezawodny sposób na usypianie dzieci. Ale nie tylko maluchom pomaga. Również mózg osoby dorosłej lubi wieczorną rutynę. Jej celem jest wyciszenie i przyśpieszenie zasypiania. Warto stworzyć własny wieczorny rytuał i celebrować go każdego dnia.  

Nasz mózg lubi, kiedy wykonujemy jakąś czynność regularnie - przyzwyczaja się do tego i uczy reagować. Po ciężkim dniu każdy potrzebuje odrobinę wytchnienia - wieczorna rutyna powinna polegać na zatrzymaniu i wyciszeniu. To ma być czas tylko dla ciebie, moment skupienia, troski o siebie. W trendach na 2021 rok Pinterest prognozuje, że  zdrowie (psychiczne, fizyczne i duchowe) stanie się naszym priorytetem, a jak wiadomo sen jest jego ważną częścią. Zmiana nawyków i dbanie o higienę snu to również podstawa terapii stosowana u osób cierpiących na bezsennością. Rozmawiam o tym z dr n. med. Małgorzatą Fornal - Pawłowską, psychologiem klinicznym, psychoterapeutką. 

Rytuał to coś więcej niż rutyna. Rytuał powinien mieć osobisty charakter. Warto włączyć do niego wszystko, co lubimy, co nas uspokaja - dla kogoś może to być kubek ciepłego mleka z cynamonem i miodem, a dla innej osoby słuchanie muzyki, albo sleep yoga, medytacja połączona z aromaterapią, czy wieczorna afirmacja.

Jeśli zakończysz dzień w przyjemny i spokojny sposób, świadomie przejdziesz w stan wyciszenia i relaksu, łatwiej uśniesz i wprowadzisz organizm w tryb nocnej regenerację.

Księżyc w salonie - Philips Hue Iris

Philips Hue Iris, cena 555 zł Philips Hue Iris, cena 555 zł

Specjaliści są zgodni - przed snem komórki, tablety i laptopy powinny iść w odstawkę.  Powinno się też wygasić w domu ostre, pobudzające świtało. Atmosferę relaksu i wyciszenia można zbudować oświetleniem. Nowa lampa Philips Hue Iris tylko wygląda niepozornie. Ta mała zgrabna kuleczka, dzięki dedykowanej aplikacji, ma niezwykłe możliwości - dzięki niej można wykreować w domu wiele klimatów: romantyczny, księżycowy, marsowy, wschodu słońca i wiele innych. W aplikacji dostępne są różne tzw. „rutyny”, czyli zaproponowane z góry działanie lampy, która np. wyłączy się samoistnie, dając znać, że pora już skończyć pracę, albo nastawiony minutnik świetlny poinformuje nas, że czas sprawdzić upieczone ciasto. Zimą o poranku lampa zacznie stopniowo budzić cię coraz jaśniejszym światłem imitującym wschód słońca. Do medytacji został zaprojektowany specjalny tryb pudrowo-różowej barwy. A gdy wieczorem przyjdzie czas na relaks, aplikacja może stopniowo zmieniać odcień światła, by jego przyjemna, ciepła barwa pomagała się odprężyć i przygotować na spokojny, błogi odpoczynek.

Lawendowa przyjemność - serum Kiehl’s Midnight Recovery Concentrate

Kiehl's, Midnight Recovery Concentrate 15 ml/115 zł (na kiehls.pl) Kiehl's, Midnight Recovery Concentrate 15 ml/115 zł (na kiehls.pl)

W nocny, kiedy my smacznie śpimy, w naszej skórze zachodzi mnóstwo procesów regeneracyjnych po całodziennym kontakcie ze szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi (głównie UV i zanieczyszczenia). Warto wesprzeć skórę w procesie odnowy, stosując kosmetyki tzw. nocne o właściwościach liftingujących i regenerujących, które dodatkowo uzupełnią naturalne zasoby skóry. Serum do twarzy Midnight Recovery Concentrate to bestseller. Kobiety na całym świecie cenią ten produkt nie tylko za działanie, za to, że po obudzeniu widzą świeżą zrewitalizowaną skórę. Kochają go również za przyjemne stosowanie. Kluczowe składniki serum to: olej z wiesiołka pochodzący z oliwek skwalan i olejek lawendowy, którego stosowanie przed snem ma cudowne właściwości relaksujące.

Piękne ułożenie - Beauty Queen Pillow

Beauty Queen Pillow 99 zł (promocja na beautyqueenpillow.pl) Beauty Queen Pillow 99 zł (promocja na beautyqueenpillow.pl)

Mówi się, że zdrowy sen to najlepszy krem przeciwzmarszczkowy. Wielu kobietom sen z powiek spędza jednak pozycja spania - codzienny nacisk policzka na poduszkę, przez wiele lat, skutkuje pionowymi zmarszczkami w okolicy oczu, a nawet bruzdami. Jak temu zapobiec? Poduszka Beauty Queen Pillow została zaprojektowana właśnie z myślą o tym, by nie przygniatać sobie twarzy. Została odpowiednio wyprofilowana, dzięki swojemu kształtowi utrzymuje głowę podczas snu na boku bez nacisku na policzek, dzięki temu zapobiega tworzeniu pionowych zmarszczek i bruzd. Profilowanie na linii z szyją pozwala na komfortowe ułożenie głowy.

Fitbit Sense - smartwatch na zdrowie

Fitbit Sense, 1569 zł Fitbit Sense, 1569 zł

Wszelkim urządzeniom przed snem mówimy zdecydowanie "nie", ale jest jeden wyjątek. Fitbit Sense to zaawansowany technologicznie smartwatch wyposażony w rozbudowane funkcje zdrowotne. W połączeniu z dedykowaną aplikacją pozwala na kontrolowanie funkcji organizmu w ciągu dnia oraz podczas snu i - co ważniejsze - jest bardzo pomocny w zmianie nawyków. Ma czujnik do pomiaru aktywności elektrodermalnej (EDA) pomagający badać poziom stresu oraz zaawansowaną technologię pomiaru tętna, aplikację EKG, a także czujnik pomiaru wahań temperatury skóry na nadgarstku. Dzięki żywotności baterii do 6 dni, smartwatch towarzyszy nam każdej nocy. Po przebudzeniu udostępnia w aplikacji Fitbit pełną analizę minionej nocy – precyzyjnie określony czas trwania snu, od zaśnięcia po pobudkę; wykres prezentujący fasy snu: REM, płytką i głęboką oraz ich szczegółowy udział w całym śnie. Ponadto, urządzenie udostępnia wykres zmienności zawartości tlenu we krwi (SpO2) podczas naszego snu, a także monitoruje w sposób ciągły nasze tętno. Dodatkowo, w aplikacji możemy śledzić wszystkie minione noce i porównywać je ze sobą, a także ustalić swój harmonogram snu. Urządzenie będzie nam przypominało o porze pójścia spać, by zadbać o poprawną rutynę.

Zapach głębokiego snu - ThisWorks, Sleep Plus Pillow Spray

ThisWorks, Sleep Plus Pillow Spray 139 zł/75 ml (na sephora.pl) ThisWorks, Sleep Plus Pillow Spray 139 zł/75 ml (na sephora.pl)

Spray do poduszek Sleep Plus Pillow to koktajl aromatów lawendy, wetiweru i rumianku, które przez osiem godzin stopniowo uwalniają się pod wpływem ruchu, aby zapewnić głęboki sen przez dłuższy okres. Rozpylony na pościel tuż przed snem ułatwia zasypianie, jego skuteczność we wspomaganiu przywrócenia normalnych cyklów snu jest potwierdzona badaniami klinicznymi - formuła testowana przez 14 dni na 200 osobach powyżej 18 roku życia z zaburzeniami snu i w porównaniu z placebo.

  1. Zdrowie

Zdrowy sen to wyższa odporność i lepsze życie. Jak leczyć bezsenność i spać spokojnie?

Żyjemy w świecie, który dezorganizuje nasz naturalny rytm, a to z kolei zaburza wiele funkcji w naszym organizmie, w tym sen. Warto o nocną regenerację świadomie zadbać. (Fot. iStock)
Żyjemy w świecie, który dezorganizuje nasz naturalny rytm, a to z kolei zaburza wiele funkcji w naszym organizmie, w tym sen. Warto o nocną regenerację świadomie zadbać. (Fot. iStock)
Bezsenność to choroba cywilizacyjna, skutek życia w nadmiernym stresie i wzbudzeniu. Już ponad połowa Polaków ma problemy ze snem, a około 10 proc. cierpi na bezsenność. Rozmowa z dr n. med. Małgorzatą Fornal - Pawłowską, psychologiem klinicznym, psychoterapeutką.

Od 16 lat pracuje Pani w Poradni Leczenia Zaburzeń Snu przy Szpitalu Nowowiejskim w Warszawie - kto i jak tam trafia? Poradnia Leczenia Zaburzeń Snu funkcjonuje przy przyszpitalnej poradni zdrowia psychicznego. Pracują w niej lekarze psychiatrzy i psycholodzy, którzy specjalizują się w leczeniu zaburzeń snu. Naszymi pacjentami są najczęściej osoby, których kłopoty ze snem wynikają ze stresu albo problemów emocjonalnych. Oni najczęściej kierowani są do nas przez psychologów i psychiatrów. Mamy też pacjentów, którzy dowiedzieli się o nas z wyszukiwarek internetowych. Żeby się u nas leczyć nie trzeba mieć skierowania.

Z jakimi konkretnie problemami zgłaszają się pacjenci? Najczęściej skarżą się na przewleką bezsenność. Ale częstym problemem jest też nadmierna senność, albo nietypowe zjawiska występujące we śnie, które przekładają się później na codzienną jakość życia.

Czy bezsenność jest chorobą? Zdecydowanie. W  najnowszej klasyfikacji problemów zdrowotnych mamy odrębną kategorię nazwaną "zaburzenia snu”. Dawniej była ona podpięta pod zaburzenia psychiczne, neurologiczne, albo związane z oddychaniem. Znajduje się w niej sześć głównych typów zaburzeń snu:

  • bezsenność - najczęściej występująca choroba;
  • zaburzenia snu związane z zaburzeniem oddychania;
  • nadmierna senność, czyli hipersomnia;
  • zaburzenia rytmu snu okołodobowego - to problemy występujące najczęściej u osób, które pracują zmianowo, albo mają nieregularny tryb życia;
  • parasomnie - nietypowe zachowania w trakcie snu - np chodzenie, mówienie, krzyczenia, koszmary senne;
  • zaburzenie ruchowe w trakcie snu np. zespół niespokojnych nóg;

W sumie mamy kilkadziesiąt jednostek chorobowych związanych ze spaniem.

Jak diagnozuje się zaburzenia snu? Diagnoza polega przede wszystkim na zebraniu szczegółowego wywiadu. Pytamy pacjentów na czym dokładnie polegają ich problemy ze snem. Oni najczęściej skarżą się, że długo nie mogą zasnąć, albo nawet kiedy uda się im usnąć, w nocy się wybudzają i nie mogą ponownie zasnąć. Często problemem jest również to, że trudno pacjentom wstać po nocy i poczuć się rozbudzonym. Podczas wywiadu dowiadujemy się również tego, że to jak źle pacjenci śpią, a raczej nie śpią, wpływa znacząco na jakość ich życia, na codzienne funkcjonowanie. Jeśli problem występuje minimum 3 razy w tygodniu i trwa od trzech miesięcy, to wiadomo, że taka osoba kwalifikuje się do leczenia. Jednak diagnoza nie opiera się jedynie na wywiadzie dotyczącym samego snu. Zbieramy również informacje na temat ogólnego stanu zdrowia pacjenta, potencjalnych chorób, które mogą wpływać na sen, np. niedoczynność tarczycy. Jeśli ktoś ma na przykład dolegliwości bólowe i nie może zasnąć, to wiadomo, że to może być główny powód zakłócający sen. Jednak u wielu pacjentów nie ma takich oczywistych przyczyn problemów ze snem. Są one bardziej złożone, zwłaszcza, gdy bezsenność utrzymuje się przewlekle.

Co zatem może być przyczyną tego, że nie śpią? 60-80 proc. pacjentów, którzy mają przewlekłe problemy ze snem ma równolegle diagnozę innych chorób - najczęściej są to zaburzenia lękowe i depresyjne. Dlatego lekarz robiący wywiad podczas diagnozy, zbiera informacje dotyczące tego, co dzieje się w życiu emocjonalnym pacjenta, pyta o jego nastroje, lęki, kondycję psychiczną. Jeśli pacjent zgłasza, że ma w życiu intensywny stres, to nie ciężko się domyślić, że problemy ze snem mogą być wtórne i łączyć się z tą sytuacją. W diagnostyce zaburzeń snu bardzo ważny jest też wywiad dotyczące samego snu - o której godzinie chodzimy spać, wstajemy, czy zachowujemy stały rytm. itp. Bo okazuje się, że osoby, które mają kłopoty ze snem często same pogarszają swoją sytuację pogłębiając złe nawyki związane ze spaniem. I nawet jeśli początkowa przyczyna zaburzeń snu leżała gdzie indziej, to brak właściwej higieny snu, i narastający lęk przez kolejną nieprzespaną nocą, stają się czynnikami napędzającymi problem.

Wpadają w błędne koło? Dokładnie. Dlatego osoba, która trafia do poradni zaburzeń snu, dostaje dziennik snu, taki arkusz, w którym prowadzi zapiski dotyczące tego, o której godzinie wstaje, o której kładzie się spać, jak długo zasypia, czy budzi się w nocy, czy uprawia jakiś sport, ile spożywa kofeiny, jak czuje się w ciagu dnia i jakie leki przyjmuje. Lekarz diagnozujący po lekturze takiego dziennika, jest w stanie rozpoznać, czy osoba ma regularny rytm snu, albo czy w łóżku nie spędza za dużo czasu, pomimo tego, że nie śpi, co może być przyczyną fragmentacji snu, czyli zwiększenia nocnych przebudzeń. Z dzienniczka można też wyczytać, że pacjent źle przyjmuje leki, albo że ich nadużywa. Wszystkie tego typu informacje - dla nas ekspertów zajmujących się zaburzeniami snu - są bardzo ważne w diagnozie i programie leczenia.

Czy problemy z oddychaniem, np. krzywa przegroda nosowa, chrapanie, mogą zaburzać sen? Kiedy wywiad pokaże, że osoba może mieć problemy z bezdechem, bo w trakcie snu ma przerwy w oddychaniu lub chrapie, budzi się z bólem głowy lub suchością w ustach, a w ciągu dnia jest bardzo senna, pomimo tego, że w nocy odpowiednio długo śpi, zlecamy wówczas badanie pod kątem zaburzeń oddychania w trakcie snu. Jest to specjalistyczne nocne badanie polisomnograficzne, podczas którego mierzy się różne parametry organizmu ludzkiego w czasie snu, w tym przepływ powietrza przez drogi oddechowe, wysycenie krwi tlenem, wzbudzenia. Wykonuje się w je w specjalistycznych laboratoriach snu, funkcjonujących zwykle przy poradniach laryngologicznych albo pulmunologicznych. Możliwa jest też prostsza wersja tego badania wykonywana w domu. Leczenie bezdechu sennego jest zależne od jego nasilenia. Przy lżejszych postaciach wystarczą interwencje behawioralne – odpowiednia dieta, w celu zmniejszenia masy ciała, unikanie alkoholu czy leków wpływających na obniżenie napięcia mięśniowego. U osób, u których występują niedrożności dróg oddechowych (np. krzywa przegroda nosowa), zabieg laryngologiczny może całkowicie rozwiązać problem bezdechów. W bardziej złożonych przypadkach konieczne jest stosowanie specjalnego urządzenia do snu, które wytwarza ciśnienie w drogach oddechowych.

Przypomnijmy - dlaczego zdrowy sen jest ważny? Odpowiedź na to pytanie zna każdy, kto ma za sobą nieprzespaną noc, albo kilka. Podczas snu nasz organizm regeneruje się, wypoczywa - to podstawowa potrzeba człowieka. Po nieprzespanej nocy mamy słabszą koncentrację uwagi, gorszą sprawność intelektualną i poznawczą, marny nastrój, trudniej nam kontrolować emocje, jesteśmy bardziej impulsywni. Eksperci od medycyny snu podkreślają, że sen jest bardzo ważny dla naszego zdrowia. Długoterminowo problemy ze snem mogą przyczyniać się do pogorszenia przemiany materii a nawet wystąpienia otyłości. Po nieprzespanej nocy, kiedy jesteśmy zmęczeni i poddenerwowani, mamy tendencje do sięgania po niezdrową żywność, przekąski, które szybko nas „pocieszają”. Prawidłowy sen reguluje też nasze funkcje immunologiczne. Kiedy śpimy w naszym organizmie zachodzą różne procesy naprawcze, komórki się regenerują, organizm nabiera sił. Przy deprawacji snu zmniejsza się aktywność komórek układu odpornościowego tzw. naturalnych zabójców. Są badania, które wykazały, że u osób, u których zdiagnozowano zaburzeniami snu, mniej skuteczna okazała się szczepionka przeciw grypie. Wiadomo też, że osoby, które mają zaburzony proces spania, wykazują większą skłonności do łapania infekcji. Wykazano, że nieleczona bezsenność zwiększa ryzyko chorób układu krążenia, cukrzycy oraz depresji.

W pandemii wzrosła liczba osób, które nie śpią. Jaka może być tego przyczyna? Jest to związane zarówno z nasilonym poziomem stresu, w różnych obszarach życia (zdrowotnym, ekonomicznym, społecznym) oraz zmianą trybu życia. Zamknięcie w domach, odcięcie od dotychczasowych ważnych aktywności, ograniczenie ruchu, mniejszy kontakt ze światłem dziennym, a większy ze sztucznym, zdecydowanie pogorszyły jakość naszego snu. U osób, które przechodzą zakażenie wirusem, zaburzenia snu mogą być też następstwem reakcji organizmu na infekcję np. tzw. burzy cytokinowej w układzie odpornościowym, która wpływa na układ nerwowy. Eksperci akcentują, żeby w okresie pandemii o sen zadbać szczególnie, bo to wzmacnia organizm, a silny organizm jest w stanie dobrze poradzić sobie z infekcjami. Dlatego teraz jest to tym ważniejsze, ale też trudniejsze.

Czy w zdrowym spaniu najważniejsza jest liczba przespanych godzin? Ważna jest długość, ale też jakość snu, i jeszcze to, żeby dostosować sen do swojego chronotypu. Musimy wiedzieć, czy jesteśmy bardziej sową czy skowronkiem. Kilka najważniejszych punktów jakościowego snu:

  1. Odpowiednia dawka snu - dla osoby dorosłej to jest 7-8 godzin na dobę. Warto jednak wiedzieć, że zarówno spanie krócej niż 7-8 godzin jak i dłużej, będzie szkodliwe. Nie jest prawdą, że im dłużej śpimy, tym lepiej. To trochę tak jakbyśmy się przejadali. Są badania, które pokazują, że wydłużanie snu prowadzi do podobnych konsekwencji, co zbyt krótki sen.
  2. Właściwa pora, czyli w nocy. Nie jest dobrze jeśli część naszego snu przeniesiemy na długą drzemkę w ciągu dnia. Ponieważ nasz organizm ewolucyjnie jest przyzwyczajony do tego, że jak jest ciemno to ma spać. Wtedy w naszym mózgu wydziela się melatonina, która daje sygnał reszcie naszego organizmu, że czas zwolnić różne procesy – np. obniżyć temperaturę ciała, akcję serca, wydzielanie hormonów związanych z aktywacją organizmu, by przygotować się do snu.
  3. Dostosowanie snu do wewnętrznego zegara biologicznego. Każdy z nas musi wyczuć jakie pory są dla niego lepsze na sen. Jeśli jesteśmy typem skowronka, to dobra pora na spanie wypadnie między godziną 22 a 5 rano. A jeśli jesteśmy sową, to wydzielanie melatoniny  będzie opóźnione i lepiej chodzić do łóżka bliżej północy. Nie można jednak przesadzać z tym przesunięciem godzin spania - chodzenie do łóżka o 4 rano i wstawanie o 12 nie jest zdrowe i kwalifikuje się jako zaburzenie, które trzeba leczyć.
  4. Tryb życia. Nasze codzienne nawyki wpływają na jakość snu. Na przykład to jakie substancje, i o której przyjmujemy, ile pijemy kofeiny, czy spożywam alkohol, czy mamy drzemki w ciągu dnia, czy korzystamy nadmiarowo ze światła sztucznego - to wszystko są „pogarszacze” snu. Ich nadmiar może zaburzyć naturalny rytm odpoczynku nocnego. Na jakość snu wpływa również to, jak w ogóle podchodzimy do tej części naszego życia. Warto zadać sobie pytanie, czy odpowiednio przygotowuję się do snu, czy mam czas by zwolnić wieczorem, zrelaksować się, czy przeznaczam na sen odpowiednią liczbę godzin.

Czy to znaczy, że do snu trzeba się specjalnie szykować? Chodzi o to, żeby zadbać o tzw. higienę snu. Zaleca się, żeby na 4 a nawet 6 godzin przed snem nie spożywać kofeiny. Naukowo dowiedziono, że podwójne espresso wypite przez zdrową osobę na 6 godzin przed snem powoduje skrócenie snu głębokiego, nawet jeśli nie mamy problemu z zaśnięciem po kawie.

Na godzinę przed snem trzeba ograniczyć intensywny wysiłek. Nie jest prawdą, że jak człowiek się intensywnie zmęczy, to szybko uśnie, bo ciało w wysiłku fizycznym się wzbudza. Lepiej, żeby sport uprawiać w ciagu dnia, najlepiej w połączeniu z ekspozycją na światło słoneczne.

Ważne jest również to, by na minimum godzinę przed snem ograniczyć korzystanie z urządzeń emitujących świtało niebieskie. A już na pewno nie można zabierać telefonów, tabletów i laptopów do łóżka. Taki sygnał świetlny w porze snu jest informację dla mózgu, że jest dzień i czas się pobudzić, a my przecież chcemy iść spać.

Nie polecam również alkoholu przez snem - to pogarszacz jakość snu. Działa wprawdzie rozluźniająco, wiele osób szybciej po spożyciu usypia, ale warto wiedzieć, że w wyniku metabolizowania alkoholu powstaje aldehyd octowy, który pobudza - stąd po alkoholu może wystąpić wiele przebudzeń w ciagu nocy i w sumie słaba jakość snu.

Warto też zadać o świeże czyste powietrze i odpowiednią temperaturę w sypialni - powinno być między 18 a 20 stopni C.

Rytuały przed snem - dla niemowlaka czy dla każdego? Nasz mózg zdecydowanie lubi rytuały. Nawet jeśli ktoś nie ma problemów z zasypianiem warto, żeby wyrobił w sobie nawyk dbania o to, żeby wieczór był czasem zwolnienia. Z trybu gotowości przechodzimy w tryb relaksu i wyciszenia. Warto pod koniec dnia zrobić dla siebie coś, co jest odprężające, co sprawia nam przyjemności. Medytacja, relaksacja, czytanie, szydełkowanie. To nie musi być zawsze to samo. Jednak odradzam, żeby wprowadzać te rzeczy do łóżka. W łóżku śpimy.

Jak w Polce leczy się bezsenność? Wiele osób nie robi z tym nic, niestety - wynika to z badań. Myślą: „A, jakoś to będzie.” Jedynie co dziesiąta osoba konsultuje ten problem z lekarzem rodzinnym. Zdecydowana większość (31,3 proc.) nic nie robi, aby lepiej spać. Tylko, że problem sam się nie rozwiąże, a z czasem kłopoty ze snem się pogłębiają. Jest też spora grupa ludzi, sięgających po tabletkę. Tymczasem lekarze na całym świecie są zgodni, że najlepsza metodą wychodzenia z  bezsenności jest zastosowanie technik poznawczo-behawioralnych.

Na czym ta metoda polega? Terapia poznawczo-behawioralna to jeden z nurtów psychoterapii, stosowany w leczeniu różnych zaburzeń (np. depresji, zaburzeń lękowych). Polega na wprowadzeniu odpowiednich zachowań i pracy nad myślami towarzyszącymi danemu problemowi, co przekłada się na zmniejszenie objawów. Ponieważ sen jest bardzo związany z naszymi myślami i zachowaniami, podlega procesom uczenia się - odpowiednie nawyki, pory snu, techniki behawioralne dobrane do danej osoby (np. skrócenie czasu snu, albo jego wydłużenie), zadbanie o pełną higienę snu, pomagają pacjentom wyjść z bezsenności. Terapia zwykle wymaga od 4 do 8 sesji. Metoda poznawczo – behawioralna uznawana jest w świcie naukowym za złoty standard w leczeniu bezsenności. Leki wprowadza się dopiero wtedy, kiedy te metody okażą się niewystarczające. Dlaczego? Bo tabletka nie zmienia nawyków, a wręcz może utrwalić skojarzenie, że zasypia się tylko po pigułce. A celem leczenia jest, żeby pacjent powrócił do automatyczności snu - jego naturalnego rytmu.

Jest Pani współautorka pierwszego w Polsce program niefarmakologicznego leczenia bezsenności oraz aplikacji Terapia Bezsenności do poprawy snu w oparciu o terapię poznawczo-behawioralną. Jak to działa? To 6 -tygodniowy program on-line z pełną bazą materiałów edukacyjnych, ćwiczeń i analiz opartych na zasadach terapii poznawczo-behawioralnej. Pierwszy tydzień naszego kursu jest otwarty dla każdego. To sesja cyfrowa stworzona na wzór tradycyjnej - zawiera ankiety, na podstawie których każdy może zobaczyć spersonalizowane czynniki, które mogą odpowiadać za utrzymujące się problemy ze snem. Pokazujemy jakie zachowania pozwalają pogłębić nasz sen, co robić w sytuacji, gdy nie możemy zasnąć lub wybudzamy się w nocy oraz jak radzić sobie z niepokojem czy gonitwą myśli w porze snu. Kurs pozwala zrozumieć przyczyny problemów ze snem, daje wiedzę, narzędzia i indywidualny plan poprawy snu.

Wychodzenie z bezsenności to praca nad zdrowymi nawykami. Nie ma tu drogi na skróty - nie liczmy na opaski, po założeniu których stanie się cud, albo maszyny, które wpłyną na prace naszych fal mózgowych. Zdrowy sen jest w naszych rękach. To powrót do regularnego rytmu, do natury.

  1. Psychologia

Talent - na czym polega według ekspertów od testu Gallupa?

Jak odkryć w sobie talent? Talenty posiada każdy człowiek. Instytut Gallupa stworzył mapę 34 neuronalnych wzorów, zwanych talentami. Są wśród nich m.in.: empatia, współzależność, rywalizacja i dyscyplina. (fot. iStock)
Jak odkryć w sobie talent? Talenty posiada każdy człowiek. Instytut Gallupa stworzył mapę 34 neuronalnych wzorów, zwanych talentami. Są wśród nich m.in.: empatia, współzależność, rywalizacja i dyscyplina. (fot. iStock)
„Ja się wcale nie chwalę, ja po prostu, niestety, mam talent!”. Niesłusznie traktujemy ten kabaretowy hit jako żart. Tak, każdy z nas ma wiele talentów, w tym pięć dominujących. I na nich powinniśmy się skupić.

Amerykański Instytut Gallupa (The Gallup Organization) od ponad 80 lat bada zachowania i naturę człowieka, wykorzystując najnowsze osiągnięcia ekonomii, psychologii, neurobiologii i antropologii oraz wyniki własnych badań demograficznych. Jedne z innowacji dotyczą ludzkiego umysłu i umiejętności.

Zaczęło się od tego, że naukowcy dostrzegli dwie powtarzające się cechy najlepszych menedżerów: potrafią określić talenty swoich pracowników i stworzyć w organizacji miejsce, gdzie cechy te będą się rozwijać. W wyniku podobnych obserwacji Instytut Gallupa stworzył mapę 34 neuronalnych wzorów, zwanych talentami. Są wśród nich m.in.: empatia, współzależność, rywalizacja i dyscyplina. Każdy człowiek posiada wiele talentów - natomiast pięć z nich jest określanych jako dominujące, ponieważ to one w największym stopniu decydują o tym, jacy jesteśmy. Najlepszą rzeczą, jaką każdy z nas może sobie sprezentować w życiu, jest odkrycie swoich dominujących talentów, podążanie za nimi i ich rozwijanie.

Narodziny mistrza

Renata Gut, trenerka rozwoju osobistego i biznesu, coach, konsultant i wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, w swoich szkoleniach posługująca się wiedzą popularyzowaną przez amerykański Instytut, wierzy głęboko, że tym, co potrafi diametralnie odmienić nasze postrzeganie rzeczywistości, jest właśnie świadomość własnych talentów. Jeśli czujesz, że coś, co robisz, sprawia ci wielką przyjemność, to szybko się tego uczysz. Gdy po wykonaniu zadania odczuwasz zadowolenie i masz ochotę dalej rozwijać ten obszar, to prawdopodobnie odkryłeś swój talent - mówi. Człowiek, który postępuje zgodnie ze swoimi talentami, robi to, co lubi, więc robi to coraz lepiej. Widzi postępy, tym samym wzrasta jego poczucie własnej wartości. Ono z kolei daje mu siłę napędową, by jeszcze bardziej przykładać się do tego, co lubi najbardziej. Tak rodzi się mistrz.

Brzmi to pięknie i prosto, tymczasem w życiu bywa inaczej. Dlaczego? Blokadą jest czasem wychowanie. Od najmłodszych lat jesteśmy programowani tak, żeby skupiać się na swoich słabościach i tym samym je pielęgnować. We wszystkich placówkach edukacyjnych świata i znakomitej większości miejsc pracy jesteśmy nieustannie zachęcani do zwalczania własnych niedociągnięć i doskonalenia tzw. słabych stron. Rodzice rzadko koncentrują się na silnych stronach swoich dzieci. Za wszelką cenę chcą sprawić, żeby ich pociechy były jednakowo dobre ze wszystkich przedmiotów, wiec zamiast: „skup się na tym, co kochasz”,  mówimy: „to umiesz i tak, musisz nadrobić tamto”. Szefowie wytykają podwładnym słabości („jeszcze nad tym musisz popracować”), wymagając dążenia do perfekcji we wszystkich dziedzinach, również w tych, które nie są elementem najistotniejszym w ich zadaniach.  A droga walki ze słabościami może prowadzić do zagubienia się w nich.

- Aby przełamać tę powszechną i samonakręcającą się spiralę, Instytut skupił się na dwóch założeniach - wyjaśnia Renata Gut. - Po pierwsze, talenty każdego człowieka są trwałe i wyjątkowe. Po drugie, największy potencjał do zmian na lepsze stanowią obszary naszych mocnych stron, a nie słabości.

Marcus Buckingham z Instytutu Gallupa przez blisko 20 lat badał ludzkie cechy, pod kątem tych najlepszych. To on zapoczątkował odkrywanie swoich talentów i budowanie na nich kariery zawodowej. Wnioski opisał w bestsellerowych poradnikach, m.in.: „Po pierwsze: złam wszelkie zasady”, „Teraz odkryj swoje silne strony” i „To jedno, co powinieneś wiedzieć”.

Podczas badania zadano proste pytanie 1,7 mln pracownikom ze 101 firm z 36 krajów: „Czy w pracy masz codziennie możliwość wykonywania tego, co potrafisz najlepiej?”. Co się okazało? Jedynie 20% badanych uznało, że ich talenty są w pełni wykorzystywane w codziennej pracy. Mówiąc inaczej, aż ośmiu na dziesięciu pracowników uznaje, że przypisano im nieodpowiednie role i stanowiska.

Talent, czyli wzorzec

Czym jest talent? Buckingham definiuje go następująco: „Talent to każdy powtarzający się wzorzec myślenia, odczuwania lub zachowania, który może znaleźć praktyczne zastosowanie”. Skąd w takim razie biorą się takie, a nie inne wzorce? Otóż tworzą się przez wykorzystanie połączeń istniejących w ludzkim mózgu.
 
Około czterdzieści dni po zapłodnieniu komórki jajowej powstają pierwsze nerwowe komórki macierzyste. Następnie przekształcają się w dojrzałe komórki nerwowe, nazywane neuronami. Sto dwadzieścia dni później neuronów jest już około 40 miliardów. Łączą się, wysuwając wypustki, zwane aksonami. Gdy połączenie zostanie zawiązane, powstaje synapsa. Przez pierwsze trzy lata życia człowieka każdy z 40 mld neuronów może mieć po piętnaście tysięcy połączeń synaptycznych z pozostałymi neuronami. Zachodzi zjawisko „nadprodukcji” neuronów i ich połączeń. Dzieje się tak dlatego, że w miarę nabywania doświadczeń, zachowane zostają tylko używane komórki i połączenia. Tak właśnie zostaje utkany indywidualny synaptyczny wzór każdego z nas.

- Między trzecim a piętnastym rokiem życia dochodzi do nowego zjawiska: wiele z tych starannie uplecionych powiązań ulega bezpowrotnemu zniszczeniu - wyjaśnia Renata Gut. - W dniu szesnastych urodzin mamy w mózgu jedynie połowę owych połączeń. Dlaczego tak się dzieje? W pierwszych dniach naszego życia przyjmujemy ogromne ilości nowych informacji. Cały układ nerwowy jest potencjalnie przygotowany na przyjęcie wszystkich możliwych bodźców. Do każdego z nas docierają jednak tylko te istniejące w jego otoczeniu i one właśnie odwzorowują się w układzie nerwowym w postaci połączeń między neuronami. Przez kolejnych dziesięć lat połączenia, które pozostały, umacniają się. W tym procesie naturę wspiera genetyka, środowisko naturalne i kultura. Buckingham pisze: „I tak właśnie powstajesz Ty - utalentowana, niepowtarzalna osoba, obdarzona zdolnością reagowania na świat w swój wyjątkowy sposób”.

5 z 34

Szczegółową mapę 34 neuronalnych wzorów, zwanych talentami, pozwoliły stworzyć pracownikom Instytutu rozmowy przeprowadzone z blisko dwoma milionami ludzi na świecie. Te talenty to raczej typy zachowań społecznych czy też wzorce myślowe, a nie konkretne umiejętności. Pięć spośród nich dominuje i zasadniczo nie zmienia się przez całe życie człowieka.

- Z doświadczenia wiem, że wiele osób ma problem z uzmysłowieniem sobie tego, że jesteśmy zdeterminowani przez własne niezmienne i trwałe połączenia synaptyczne - wyjaśnia Renata Gut. - Obserwujemy rzeczywistość przez filtr własnych talentów i jesteśmy przekonani, że wszyscy mają tak samo. A tak przecież nie jest.

Nasze wzorce myślenia, działania, odczuwania są jak kolorowe okulary, które sortują i przesiewają docierające do naszego mózgu wrażenia i bodźce, dzięki czemu reagujemy na jedne, lekceważąc inne. Każdy dla każdego jest zatem w pewnym sensie zagadką, bo każdy z nas patrzy na świat w swój własny sposób.

Więzy nie do zerwania

- Ludzie świadomi tego, co nimi kieruje, łatwiej mogą zrozumieć i zaakceptować siebie - wyjaśnia trenerka. - Z jednej strony wzrasta w nich poczucie wiary w siebie, sprawstwa, a z drugiej - zanika chęć zmieniania i „naprawiania” ludzi, których spotykają na swojej ścieżce. Kiedy się wie, że wszystkie nasze reakcje zależą od połączeń synaptycznych, łatwiej zrozumieć i zaakceptować innych, a samoświadomość wynikająca z owej wiedzy bardzo często pomaga nam w podejmowaniu życiowych decyzji. Dotyczy to także zmiany ścieżki zawodowej.

Najważniejsze w rozumieniu teorii talentów jest to, że talent nie określa umiejętności realizacji konkretnego zadania. Nie jest ściśle związany z kontekstem zadania. Talent jest bardziej ogólnym wzorcem, który przenosi się z sytuacji na sytuację. Dla przykładu, ktoś obdarzony talentem rywalizacji może go realizować w sporcie, w pracy sprzedawcy czy też biorąc udział w konkursach na najlepszego barmana na świecie. Osoba z dominującym talentem współzależności będzie w sposób szerszy, pewniejszy i szybszy niż inni dostrzegać powiązania różnych element—w, niezależnie od tego, czy pracuje w organizacji ekolog—w badających przyczyny ocieplania klimatu, czy będzie logistykiem organizującym system dostaw w najbardziej zatruwającym środowisko zakładzie przemysłowym.

  1. Zdrowie

Jak (nie) śpią Polacy. Covidowa bezsenność

Chcąc poprawić jakość naszego snu, a w konsekwencji życia, powinniśmy zacząć od wdrażania zasad jego higieny. (Fot. iStock)
Chcąc poprawić jakość naszego snu, a w konsekwencji życia, powinniśmy zacząć od wdrażania zasad jego higieny. (Fot. iStock)
19 marca obchodzony jest Światowy Dzień Snu. Ponad połowa Polaków ma problemy z nocną regeneracją. Pandemia nasiliła problem. A nieleczona bezsenność zwiększa ryzyko otyłości, lęku, depresji, chorób układu krążenia czy cukrzycy - mówi dr n. med. Małgorzata Fornal-Pawłowska.

Aż. 64 proc. dorosłych Polaków deklaruje, że ma problemy ze snem – wynika z badania opinii publicznej, zrealizowanego w styczniu tego roku przez SW Research dla terapiabezsennosci.pl. Co czwarta osoba z badanej grupy deklaruje, że jej problemy ze snem zaczęły się w ciągu ostatniego roku. Co znaczące, 25 proc. tej grupy stanowią ci, którzy problemy ze snem mają niemal codziennie. Uwagę zwraca również fakt, że częściej doświadczają ich kobiety niż mężczyźni. Leki są najpopularniejszą wśród Polaków metodą na radzenie sobie z problemami ze snem.

Zły sen Polaków

To naturalne, że gorszy sen jest reakcją naszego organizmu na ciągły stres, którego doświadczamy od ponad roku. Nie możemy jednak pozostawać obojętni wobec tego zjawiska, twierdząc, że tak musi być. Bagatelizowanie zaburzeń snu pociąga za sobą poważne konsekwencje, a złe samopoczucie po nieprzespanej nocy, pogorszenie nastroju, brak koncentracji, czy gorszaą jakość pracy, to tylko część długiej listy.  Na nie jednak najczęściej zwracamy uwagę, ponieważ doświadczamy ich na bieżąco. - mówi dr n. med. Małgorzata Fornal-Pawłowska. Tymczasem następstwa przewlekłych problemów ze snem mogą być poważniejsze, w postaci długotrwałych skutków zdrowotnych. Nieleczona bezsenność zwiększa ryzyko otyłości, lęku, depresji, chorób układu krążenia czy cukrzycy - dodaje. Potwierdzają to również wyniki przeprowadzonych badań. Pogorszenie samopoczucia, odczuwanie senności i zmęczenia w ciągu dnia, napięcie oraz towarzyszący mu niepokój, to trzy najczęściej wymieniane przez badanych objawy braku snu. Ale warto zwrócić uwagę na to, że respondenci często wskazywali również na ogólne pogorszenie się stanu zdrowia oraz problemy ze zdrowiem psychicznym. W przypadku tego ostatniego niepokojącym jest fakt, że jedną czwartą osób, w tej grupie stanowią te, które nie ukończyły jeszcze 25 roku życia dodaje Fornal-Pawłowska

Na problemy ze snem - leki, leki, leki…

A co, kiedy zaobserwujemy u siebie problemy ze snem? Wydawać by się mogło, że podobnie jak w przypadku innych przewlekłych dolegliwości, konsultujemy się z lekarzem. Przeczą temu jednak wyniki badań. Tylko co 10 osoba konsultowała się z lekarzem rodzinnym. Zdecydowana większość (31,3 proc.) nie robi nic, aby lepiej spać! Odpowiedzi zaś tych, którzy próbują sobie poradzić z problemem nie pozostawiają wątpliwości – najczęściej wybieranym sposobem są leki. 32,7 proc. badanych decydowało się na te pochodzenia roślinnego, a niemal co czwarty respondent wskazywał leki nasenne.

Kiedy zaczynamy odczuwać problemy ze snem uciekamy się do leków, przekonani o tym, że w krótkim czasie przyniosą one pożądany efekt. Jednak leki łagodzą skutki bezsenności, a jej przyczyna nadal pozostaje. Dlatego też chcąc poprawić jakość naszego snu, a w konsekwencji życia, powinniśmy zacząć od wdrażania zasad jego higieny. Zmiana naszych codziennych nawyków powinna być zawsze pierwszym krokiem – mówi dr n. med. Małgorzata Fornal-Pawłowska. Jeśli jednak mimo stosowania zasad higieny snu, nadal zmagamy się z bezsennością, powinniśmy skonsultować się ze specjalistą. Nie liczmy jednak na to, że dostaniemy od niego leki, które w trybie natychmiastowym rozwiążą nasze problemy. Bezsenności tak się nie leczy. Podstawową metodą jest terapia poznawczo – behawioralna dodaje ekspertka.

Zasady higieny snu

1. Utrzymuj regularne pory snu

2. Dbaj o aktywność fizyczną w ciągu dnia

3. Korzystaj ze światła w dzień, a ogranicz je przed snem

4. Zdrowo się odżywiaj się.

5. Ogranicz nikotynę, kofeinę oraz alkohol

5. Kontroluj drzemki w ciągu dnia

6. Zadbaj o odpowiednie warunki do snu

Czy grozi nam „koronasomnia”?

Według amerykańskiego Centrum ds. Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC),  w latach poprzedzających pandemię bezsenność zwykle dotykała 10-14 procent dorosłych osób. Ale już dzisiaj eksperci przewidują, że ludzi zmagających się z problemami ze snem będzie przybywało, ponieważ człowiek zaprogramowany jest tak, żeby czuwać w obliczu niebezpieczeństwa. Potwierdza to badanie przeprowadzone w sierpniu 2020 r. na brytyjskim Uniwersytecie w Southampton. Wykazało ono, że liczba osób cierpiących na bezsenność wzrosła z jednej na sześć do jednej na cztery. Ofiarami covidowej bezsenności są głównie matki i osoby pracujące w tzw. "kluczowych" branżach, które na czas pandemii nie były zamrażane. Zjawisko medyczne, o którym mowa, ma już swoją nazwę – koronasomnia. To termin, zaproponowany po raz pierwszy przez Christinę Pierpaoli-Parker, psycholożkę specjalizującą się w behawioralnej medycynie snu na University of Alabama w Birmingham.

Przed pandemią problemy ze snem były trzecią co do częstości skargą zgłaszaną w gabinecie lekarza POZ. Na bezsenność chorowało ok. 10 proc. populacji, a 30 proc. doświadczało jej okresowo. W dobie pandemii istotnie wzrosło ryzyko zaburzeń snu, ponieważ nasiliły się czynniki je wyzwalające. Przyszło nam zmierzać się ze stresem w różnych wymiarach życia, a ten jest częstym wyzwalaczem gorszych nocy. Zmienił się również sam tryb naszego życia, a to również może przekładać się na problemy ze snem. Prowadzi to do jednego wniosku. Już dzisiaj osób, które źle śpią jest bardzo dużo, a będzie ich jeszcze więcej – mówi dr n. med. Michał Skalski.

  1. Psychologia

Praca – czym naprawdę jest dla ciebie?

Czy jesteś świadoma, jaką rolę praca odgrywa w twoim życiu? (fot. iStock)
Czy jesteś świadoma, jaką rolę praca odgrywa w twoim życiu? (fot. iStock)
Chcesz zarabiać na wygodne życie, wyrażać siebie, zrobić coś dla innych? A może rządzi tobą jakaś nieuświadomiona potrzeba? Pragniesz być doceniona, zrozumiana, lubiana lub wybić się ponad przeciętność… Tylko czy praca ci to zagwarantuje? – pyta coach Joanna Godecka.

„W tej firmie nie ma perspektyw”, „Zrobiłabym to, ale nie dostałam wsparcia”, „Szef mnie nie docenia, a koleżanki obgadują za plecami, można się załamać” – to wypowiedzi typowe dla Ofiary, czyli kogoś, kto nie może zbyt wiele zdziałać i zwykle czuje się pokrzywdzony. „Tylko ja tu haruję, wszyscy wychodzą wcześniej, a ja zostaję do nocy”, „Gdyby nie ja, wszystko by się zawaliło” – to kwestie typowe dla Zbawiciela. Podobnie uważa Dominator, który też wykrzykuje, że wszystko jest na jego głowie, bo pracują tu sami dyletanci. Oprócz niego, bo to on jest najmądrzejszy. Rola Dominatora w jego mniemaniu upoważnia go do tego, żeby deprecjonować innych pracowników. No i rządzić. Do dzierżenia władzy nie wyrywa się z kolei Outsider, który trzyma się z boku, raczej milczy i mało angażuje się w działania czy relacje. Trudno mu zrozumieć Czarusia, który wchodzi rano do biura uśmiechnięty i pyta: „Komu kawy, komu herbaty?!” i nie ma zahamowań, żeby głośno wyrażać swoją sympatię: „Jesteście cudowni, jest mi tu z wami dobrze jak w domu, a nawet lepiej”.

To tylko kilka z wielu ról, jakie odgrywamy co dzień w teatrze pracy, często nieświadomie. Dlaczego to robimy? Według Joanny Godeckiej, life coacha, ze strachu. – Ofiara swoją postawą komunikuje: „Nie skrzywdźcie mnie, bo ja już jestem skrzywdzona”. Dominator też się boi, tylko że wybiera atak, on krzywdzi pierwszy. Outsider nie nawiązuje kontaktu, żeby nic złego mu się nie stało. Z kolei Zbawiciel zabezpiecza się swoją rolą, bo kto wystąpi przeciwko ratownikowi? Podobnie działa Czaruś, jest przecież taki słodki i kochany, że nie zasługuje na to, żeby go skrzywdzić – tłumaczy.

Cóż, relacje z ludźmi w pracy wynikają z naszej relacji z samą pracą. – Często zdarza się, że praca nas określa – mówi Joanna Godecka. – Nie myślimy o sobie: „jestem kimś, kto ma swoje wady i zalety”, tylko: „jestem prawnikiem, dyrektorem czy redaktorem”. W takiej sytuacji za dużo od pracy oczekujemy. I jeśli coś się w niej nie układa, odbieramy to bardzo osobiście, bo nasze poczucie własnej wartości uzależnione jest od sukcesu zawodowego.

Praca to nie cała ty

Najzdrowiej jest, jeśli traktujemy pracę jako miejsce, w którym mamy wykazać się profesjonalizmem i zostać za to wynagrodzeni. Ona nie wpływa na to, kim jesteśmy jako ludzie. Joanna Godecka jest zdania, że gdyby wszyscy przychodzili do pracy z założeniem, że są tam po to, żeby wykonać po prostu swoje obowiązki, nie byłoby gierek, intryg, całego tego teatru. Gdyby ludziom przyświecały jasne cele, że chcą wydać dobrą gazetę, zbudować stabilny dom czy zaprojektować piękny park – ziemia byłaby cudownym miejscem. My tymczasem domagamy się od pracy emocjonalnych gratisów: że zostaniemy w niej zrozumiani, docenieni, otrzymamy wsparcie, opiekę, zabłyśniemy, wygramy w jakimś wyścigu. I poczujemy się lepiej.

Jeśli idziemy do biura z taką, często nieuświadomioną, intencją, wchodzimy w role, a w relacjach pojawia się gra. Zaczynamy wymuszać, żeby współpracownicy nas kochali, szanowali, dawali przestrzeń. Taka postawa wynika z wewnętrznych deficytów. Im bardziej pragniemy zaspokoić swoje niezaspokojone potrzeby, tym mniej otrzymujemy. – Na współpracowników warto spojrzeć realnie: przecież oni nie pracują tu po to, żeby nas uwielbiać i dawać nam to, czego właśnie potrzebujemy – konstatuje Joanna Godecka.

Załóżmy, że szef nie okazuje nam szacunku. Zadajmy sobie pytanie, czy my do siebie czujemy szacunek i czy nasza samoocena jest na tyle stabilna, na ile myślimy, że jest. Warto się zastanowić, jaki jest mechanizm tych negatywnych sprzężeń. – Oczywiście, współżycie w grupie jest złożonym procesem i zdarzają się osoby, które są dla nas trudne – mówi Joanna Godecka. – Ale wtedy zamiast przerzucać odpowiedzialność na drugą stronę, pomyślmy, czym nasze reakcje są wywołane. Może opiekunowie nas lekceważyli i teraz jesteśmy na to uwrażliwieni. Tylko czy praca jest miejscem, w którym mamy obowiązek być traktowani ze szczególną uwagą? Być zrozumiani i docenieni?

Zauważ swoją rolę

Z góry określone, sztywne role sprawiają, że funkcjonujemy niczym zdarta płyta, ciągle odtwarzając te same frazy. Uniemożliwiają rozwój i nawiązanie prawdziwych, szczerych relacji. Co zrobić, żeby nie grać w tym teatrze? – Najprostsza metoda pochodząca z praktyki obecności to: „Zauważ, co robisz”. Tylko to: zauważ. Możesz nawet robić to dalej, ale już z miejsca świadomości – mówi Joanna Godecka. Gdy zdamy sobie sprawę ze sztuczności postaw – swoich i innych – ten teatr wyda nam się frustrujący. Jest duże prawdopodobieństwo, że poczujemy się w nim jak w więzieniu. Zatęsknimy za wyrażaniem prawdy o sobie i poznaniem prawdy o współpracownikach. Remedium na odgrywanie ról jest bycie w relacji ze sobą, co polega na tym, że jesteśmy w „tu i teraz” – w każdej sytuacji, też trudniejszej, kiedy stajemy wobec jakiegoś wyzwania. Nie jesteśmy w swoim umyśle, który wysyła strachliwe komunikaty typu: „Powiedziała tak, spojrzała krzywo, wywalą mnie...”, tylko przytomnie odpowiadamy na to, co się dzieje, a nie reagujemy, broniąc się lub atakując na oślep.

Tę różnicę w postawie łatwo rozpoznać. – Kiedy jesteśmy sobą, bywamy różni. W zależności od sytuacji raz się roześmiejemy, innym razem zezłościmy, albo nic nie powiemy – mówi Joanna Godecka. Jesteśmy elastyczni, prawdziwi, i takie są nasze relacje w pracy.

Pamiętajmy jednak, że zespół jest strukturą, procesem grupy, nie ma sensu go rewolucjonizować. Dlatego jeśli odkryjemy swoją rolę, zauważymy grę, skupmy się na tym, by kierować się wewnętrzną prawdą bez chęci totalnej zmiany, bo staniemy się wrogiem numer jeden. Nie miejmy przesadnych roszczeń, bądźmy prawdziwi, ale w sposób płynący z nas, a nie z naszego ego, które chce poczuć się ważne. Nie mylmy epatowania swoimi myślami i emocjami z byciem sobą. Nasza prawda nie jest jedyną.

Na ile się odsłaniać?

Joanna Godecka zauważa, że często nosimy w sobie wyidealizowany obraz zespołu jako ludzi, którzy się wspierają i cieszą przyjazną atmosferą. Czasami tak bywa, ale częściej nie. Lepiej mieć przekonanie, że chodzimy do biura, żeby pracować, a nie otrzymywać emocjonalne podarunki. – Nie oczekujmy, że współpracownicy będą spełniać rolę rodziny zastępczej – mówi Joanna Godecka. – Opowiadanie o swoich problemach domowych, sercowych czy zdrowotnych nie jest na miejscu. Jeśli zdarza nam się jednak zwierzać koleżance z pokoju, zastanówmy się, jaka nieuświadomiona potrzeba nami kieruje.

Chcemy pocieszenia, wsparcia? Lepiej poszukać tego gdzie indziej. Tutaj co innego mamy do zrobienia. Praca powinna być czymś, co lubimy wykonywać, w czym się dobrze czujemy, co nam dobrze wychodzi. Jesteśmy użyteczni, rozwijamy swój potencjał i dostajemy pieniądze. Koniec, kropka. Jeśli angażujemy się w pracę nie z powodu kreatywności i chęci pokazania się takimi, jacy jesteśmy, a dlatego, że chcemy wyleczyć sukcesem nadszarpnięte poczucie własnej wartości – wykorzystujemy ludzi. Tworzymy koterie, węszymy, gdzie są wrogowie, gdzie klakierzy, opracowujemy strategie. Nie ma szans, żeby pojawiła się prawda o nas i żeby relacje przynosiły satysfakcję. Ambicje są budujące, ale przestają być, jeśli wchodzimy w deficyty, w zaburzone poczucie własnej wartości, funkcjonujemy nie jak w pracy, ale jak na scenie.

Lepiej mieć wewnętrzne przekonanie, że jestem na tyle dobra, że mogę pracować w różnych miejscach, ale z jakiegoś konkretnego powodu wybieram właśnie to. Wtedy nie ma w nas napięcia. Nie idealizujmy pracy, nie czyńmy z niej jedynego sensu naszego życia, ponieważ on jest zupełnie gdzieś indziej: w nas samych.

Joanna Godecka: dyplomowany life coach, trener i praktyk Integracji Oddechem, należy do International Association of Coaching w Maryland.