fbpx

Batik wybacza błędy

Batik wybacza błędy
Mariola Gołda

Weź kawałek białego płótna (tu uznanie zyska stare prześcieradło), stopniowo nakładaj warstwy płynnego wosku oraz mocz materiał w barwniku. Przyda się jeszcze trochę pędzli i dużo cierpliwości, choć niekoniecznie doświadczenie czy wyjątkowe zdolności manualne; batik tak pięknie „wybacza błędy”…

We wnętrzu starej kamienicy, gdzie mieści się Centrum Artystyczne Sztukarnia, prowadząca warsztaty Ania Jędrzejec, w specjalnym naczyniu przygotowuje płynny wosk. Całe pomieszczenie stopniowo wypełnia się jego przyjemnym zapachem. Za chwilę rozpoczną się warsztaty tworzenia batików – jednej z najstarszych technik malowania tkanin, cieszącej się niesłabnącym zainteresowaniem od przeszło 2 tysięcy lat. Obecnie znana i uprawiana w wielu kręgach kulturowych technika batiku, wywodzi się ze Wschodu. Niektóre dowody wskazują na Chiny jako ojczyznę batiku, gdzie miał on być praktykowany już w I lub II wieku p.n.e. Pozostałości po starożytnym batiku odnaleziono również w Japonii i Indiach, jednak prawdziwa kariera tej techniki rozpoczęła się wraz z dotarciem jej na Wyspy Indonezyjskie. Ludy zamieszkujące Jawę uczyniły z batiku prawdziwą sztukę oraz sugestywny środek artystycznego wyrazu, stanowiący do dnia dzisiejszego główną gałąź przemysłu na wyspie.

Kolonizacja wyspy przez Holendrów stała się impulsem do przeniesienia tej formy sztuki na grunt europejski. Pierwsze batiki europejskie powstały pod koniec XIX wieku w pracowniach młodych artystów Amsterdamu, których zainspirowały indonezyjskie tkaniny pokazane na wystawie w jednym z muzeów. Z czasem dotarły również do Polski, by zainteresować artystów związanych z Warsztatami Krakowskimi. Tak batik odkrył swoją nową twarz. Bywał wykorzystywany nie tylko do zdobienia materiałów ubraniowych, ale również innych elementów sztuki użytkowej. Parawany, zasłony, narzuty, obrusy, a nawet tapety ścienne – to tylko niektóre z przedmiotów codziennego użytku, które zyskały nowy, niepowtarzalny wygląd. Obecnie właśnie ta cecha techniki batiku jest najwyżej ceniona, bo pozwala przemieniać zwykłe rzeczy w małe dzieła sztuki. Odkrywa przyjemność otaczania się pięknymi przedmiotami, co zdaniem Agnieszki – jednej z uczestniczek warsztatów – jest niezwykle kobiece.

W Sztukarni, skąpanej już w oparach płynnego wosku, pojawiają się kolejne uczestniczki. Niektóre są tu po raz pierwszy, inne mają już za sobą kilka mniej lub bardziej udanych batików. Za chwilę Ania wytłumaczy jak barwić tkaninę. Na płótnie rysujemy wzór i nakładamy wosk na miejsca, które mają pozostać białe. Wszystko przecież bierze się z prostej zasady, że wosk oraz miejsca nim pokryte nie poddają się farbowaniu. Samo słowo „batik” w dosłownym tłumaczeniu znaczy właśnie „nakrapianie”, a więc nanoszenie na tkaninę kropli wosku. Później moczymy ją w płynnym barwniku, który pokrywa miejsca wcześniej niezawoskowane. Potem znowu wosk i znowu farbowanie, aż uzyskamy ostateczny wzór.

Właśnie, wzór – czy powinien pojawić się w głowie już na samym początku tworzenia..? A jeśli nie mam ręki do wymyślnych kompozycji, a pędzel z woskiem złośliwie nie zechce się mnie posłuchać? – obawiają się niektóre z uczestniczek. Na tę sytuację przygotowała się Karolina, która była tu już tydzień temu. Przyniosła ze sobą naszkicowane ołówkiem projekty, zaznaczywszy nawet te miejsca, w których pojawić się mają konkretne kolory. –Ale efekt końcowy nie zawsze jest najważniejszy – przekonuje Ania Jędrzejec – Chodzi przecież o to, aby uruchomić pokłady wyobraźni i nie cenzurować własnych pomysłów. Aby zacząć tworzyć.

Ania doskonale zdaje sobie sprawę, jak owa pozornie prosta technika często staje się niezwykle wymagającym procesem. Jak trudno jest przewidzieć końcowy efekt. Ale, paradoksalnie, to właśnie najbardziej zainteresowało ją w batiku! Absolwentka Wydziału Grafiki warszawskiej ASP, posiadająca nawet aneks do dyplomu z techniki batiku na Wydziale Malarstwa, z tą formą sztuki spotkała się właściwie przez przypadek. Jeszcze w szkole podstawowej brała udział w warsztatach w Pałacu Młodzieży z… ceramiki, które zostały odwołane i tak Ania trafiła na odbywające się w tym samym czasie warsztaty batiku. W ten sposób rozpoczęła się jej długoletnia fascynacja i przygoda z tą osobliwą formą sztuki. Później było asystowanie w Pałacu Młodzieży, a w końcu Sztukarnia, gdzie obecnie prowadzi własne warsztaty.     

Osoby biorące udział w zajęciach szybko odkrywają satysfakcję płynącą z tworzenia batików. Początkowa niepewność przeradza się w przyjemność kreowania niepowtarzalnych wzorów. Jak mówi Aga, tutaj wszystkie decyzje okazują się słuszne, bo przecież chodzi o to, żeby stworzyć coś oryginalnego, własnego. Nawet pojawienie się spóźnionej Eweliny, która pokazuje dopracowane kompozycje inspirowane malarstwem Klimta, nie powoduje zamieszania. Bo przecież nie chodzi o to, żeby być najlepszym i żeby stworzyć dzieło sztuki, które mieściłoby się w kanonach.

Ponadto, co najważniejsze, tu wydarzyło się coś innego, niezwykłego. Z początku nerwowe spotkanie kilku obcych sobie osób przerodziło się w swobodne dyskusje i wspólny odpoczynek od codziennych spraw.  Może to zasługa nastroju jaki tworzą jesienne popołudnie i ciepłe, wypełnione zapachem wosku pomieszczenie, a może po prostu – radość tworzenia…

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze