Na czym polega seksapil?

na czym polega seksapil
123rf.com

Jest czymś, co zauważamy u innych, co przyciąga i magnetyzuje.
To wdzięk, urok osobisty, energia. Pora zdać sobie sprawę z tej siły

Jest poranek, zwykły dzień pracy. Wychodząc z łazienki, sięgasz jeszcze po małą, kosztowną buteleczkę. Tak, ten zapach jest naprawdę zmysłowy – przekonujesz się po raz kolejny. I skrapiasz nim dekolt. W tym samym czasie twój sąsiad z naprzeciwka staje przed poważnym dylematem. Czekają go dziś ważne negocjacje – musi wyglądać tak, by wzbudzać zaufanie i porwać swoją wizją innych. Dlatego sięga po najlepszy garnitur, ale popędza jeszcze córkę, która zajęła łazienkę i godzinami próbuje zamalować swoje młodzieńcze pryszcze. Pachnąca, spoglądasz jeszcze przez okno. Widzisz sąsiadkę, która w obcisłym dresie wybiega na poranny jogging „Ta to ma zdrowie” – myślisz. – „No i sylwetkę!”.

Zapewne większość z nas co rano zachowuje się podobnie, bo nie ma nic bardziej naturalnego dla rodzaju ludzkiego niż chęć podobania się innym. Dlatego czeszemy włosy, malujemy się, wydajemy majątek na garnitury i buty, dlatego przekłuwamy uszy, pępki i wargi, robimy operacje plastyczne, zdobimy ciała tatuażami, nosimy wysokie obcasy i obręcze wydłużające szyję. Chcemy być kochani. I mamy to już od dziecka, kiedy miłość rodziców była dla nas warunkiem przeżycia. Poza tym żyjemy też pod czujnym okiem innych. Uczymy się komunikacji, wymiany myśli, dyskusji, negocjacji, uczymy się przekonywać innych do swojego zdania. Z doświadczenia wiemy, że wdzięk i urok są ku temu najlepszymi narzędziami.

Ale co właściwie podoba się nam w innych? Co przykuwa do nich naszą uwagę? Otóż niezależnie od kultury, od czasów, w jakich żyjemy, wszystkim podobają się męscy mężczyźni i kobiece kobiety. Lubimy seksapil. Tylko na czym on polega?

Rodzaj samowystarczalnej energii

Dorota Piekarczyk, psycholożka i coach z wieloletnim doświadczeniem, twierdzi, że wśród swoich klientów zauważa pewną prawidłowość: – Proces coachingu można uznać za udany, kiedy mężczyzna odzyska kontakt z własną męskością, a kobieta z kobiecością. I jest to zmiana fizyczna, zauważalna gołym okiem. Kobieta nagle pięknieje, a mężczyzna – robi się przystojniejszy.

Ale przecież mężczyzna w procesie coachingu nie urósł znienacka (lubimy raczej wysokich panów), a kobieta nie zmieniła swojej sylwetki (mężczyźni preferują proporcjonalne ciała, z określonym stosunkiem talii do bioder). Nasz wygląd jest podobno tylko w 20 proc. odpowiedzialny za to, czy jesteśmy atrakcyjni dla innych. Dalsze 20 proc. to sprawa inteligencji.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »