1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Co jeść, żeby dobrze spać?

Co jeść, żeby dobrze spać?

Posiłek na dobry sen powinien zawierać  błonnik, nabiał, warzywa. (Fot. iStock)
Posiłek na dobry sen powinien zawierać błonnik, nabiał, warzywa. (Fot. iStock)
Co jeść, aby dobrze spać? Poniżej rozmowa o najważniejszych pokarmach, oraz zawartych w nich składnikach odżywczych, które zdaniem Hani Stolińskiej, doktor nauk o zdrowiu, powinny znaleźć się na naszym talerzu, jeśli chcemy cieszyć się spokojnym snem. Z dietetyczką rozmawia Karolina Szaciłło, współautorka książki „DobraNoc. Ureguluj swój cykl dobowy i śpij spokojnie”.

Czy bezsenność jest dużym problemem w Polsce? W Polsce problem bezsenności występuje aż u 35 proc. populacji, a liczba osób z tym problemem z roku na rok się zwiększa. Zarówno na proces zasypiania, jak i jakość snu wpływa wiele czynników, ale przede wszystkim stres oraz sposób żywienia. Racjonalne odżywianie może pomóc zarówno w efektywnym zasypianiu, jak i wysypianiu się.

Do czego może prowadzić bezsenność? Zaburzenia snu przyczyniają się do rozwoju nadwagi i otyłości poprzez wpływ na przemiany metaboliczne. Osoby z wyższym BMI śpią dłużej, a jednocześnie im większa masa ciała, tym jakość snu jest oceniana jako niższa. Dlatego pierwszym i najważniejszym krokiem w regulacji snu jest zadbanie o prawidłową masę ciała. To jednak działanie długotrwałe. Ale istnieje wiele zasad żywieniowych, które pomogą w prawidłowym śnie praktycznie od zaraz.

Z punktu widzenia dietetyki, co wpływa na nasz dobry sen? Przede wszystkim melatonina. Jak wiadomo melatonina wytwarza się jedynie, gdy znajdujemy się w ciemnym pomieszczaniu, ale przy tym jesteśmy rozluźnieni i nie mamy obciążonego układu pokarmowego. Dlatego też przede wszystkim należy zadbać o objętość i skład ostatniego posiłku. Nie możemy kłaść się spać zarówno bez jedzenia, głodni, ale również przejedzeni. Ostatni posiłek należy spożyć 2–3 godziny przed snem. Więc jeżeli ktoś kładzie się spać o 24.00, może zjeść kolację nawet o 21.00. Warunek jest jednak taki, aby posiłek ten był lekkostrawny, aby nie obciążać układu pokarmowego, który w nocy, tak jak cały organizm, powinien również odpoczywać. Przed snem najlepiej nie spożywać potraw smażonych, zwłaszcza w dużej ilości tłuszczu. Najlepiej postawić na coś ciepłego, gotowanego lub pieczonego. Szczególnie kiedy dbamy o naszą sylwetkę, ważne jest, aby kolacja nie była bardzo energetyczna, ale sycąca. Wtedy warto wieczorem spożywać gęste zupy lub kremy warzywne. Rozgrzeją, nasycą i dostarczą cennych składników. Warzywa na kolację w postaci zupy, lecza, sałatki czy warzyw pieczonych to dobre rozwiązanie również ze względu na obecność błonnika, który daje uczucie sytości i wspomaga pracę przewodu pokarmowego. Ostatni posiłek wspomagający sen powinien zawierać również produkty bogate w białko, jak twarożek lub rośliny strączkowe lub dla osób jedzących mięso: chude mięso bądź ryby, które dadzą uczucie sytości. Ale już nie jajka, które należą do produktów ciężkostrawnych. Pieczona ryba morska bogata w kwasy omega-3 wykazuje korzystne działanie na układ nerwowy. Takie samo działanie mają witaminy z grupy B, występujące m.in. w pełnoziarnistych produktach zbożowych.

Czy mogłabyś powiedzieć więcej o roli błonnika? Wiemy, że błonnik odgrywa ważną rolę w regulacji naszej flory jelitowej. Ta ostatnia z kolei rzutuje na spokojny sen… Błonnik z wielu powodów powinien znaleźć się w naszej codziennej diecie. Mimo że nasz organizm nie może go przyswoić, nie mógłby również bez niego prawidłowo funkcjonować. O tym, jak bardzo jest nam potrzebny, przypominamy sobie w sytuacji, gdy dokuczają nam zaparcia lub chcemy zgubić kilka nadprogramowych kilogramów. A szkoda, bo powinien być obecnym w naszym menu przez cały czas. Co potrafi błonnik i gdzie można go znaleźć?

Błonnik, nazywany także włóknem pokarmowym, to substancja pochodzenia roślinnego, która wchodzi w skład ścian komórkowych roślin. Zbudowany jest z dwóch typów substancji – rozpuszczalnych i nierozpuszczalnych. W produktach pochodzenia roślinnego zazwyczaj występują one jednocześnie, ale w różnych proporcjach.

Błonnik rozpuszczalny w połączeniu z wodą tworzy galaretowatą, żelową substancję, która pęcznieje i wypełnia żołądek. Zapewnia nam poczucie sytości na dłuższy czas. Dodatkowo ten rodzaj błonnika osadza się na ścianach przewodu pokarmowego, co ogranicza wchłanianie trójglicerydów i węglowodanów. Z jego pomocą organizm znacznie szybciej pozbywa się niestrawionych resztek pokarmu oraz oczyszcza, np. z metali ciężkich.

Błonnik nierozpuszczalny doskonale łączy się z wodą, ale się w niej nie rozpuszcza, jedynie zwiększa swoją objętość. Co robi? Przede wszystkim przesuwa się wzdłuż całego układu pokarmowego i zbiera wszystko to, co powinno zostać wydalone z organizmu (zarówno resztki pokarmowe, jak i substancje toksyczne). Dodatkowo poprawia perystaltykę jelit, a także zwiększa objętość i poprawia konsystencję stolca.

Co może błonnik? Pobudza wzrost korzystnej mikroflory. Przez fermentację w jelicie grubym przyczynia się do produkcji krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych – SCFA – (kwas octowy, propionowy i masłowy) oraz gazów (metan, dwutlenek węgla i wodór). Kwasy te spełniają funkcję integralną w utrzymywaniu równowagi immunologicznej, odgrywając rolę cząsteczki sygnałowej, która łączy ze sobą układy: immunologiczny oraz nerwowy. Na dodatek błonnik daje uczucie sytości i nie budzimy się głodni w nocy, a z drugiej strony nie obciąża nas tak jak produkty bogate w białko. Produkty z błonnikiem mają wysoki indeks sytości.

Gdzie go znajdziemy? M.in. w warzywach, owocach, ziarnach, strączkach oraz siemieniu lnianym, orzechach i pestkach. Generalnie we wszystkich produktach pochodzenia roślinnego. Jednak przeciwwskazaniem do diety wysokobłonnikowej są przewlekłe zapalenia układu trawiennego, przewlekłe biegunki, niedobory witamin (ze względu na kwas fitynowy, który może zaburzać wchłanianie witamin, wapnia, cynku, żelaza). Zbyt duże ilości błonnika pokarmowego zmniejszają wchłanianie tłuszczów. Ma to z kolei wpływ na wchłanianie witamin rozpuszczalnych w tłuszczach (witaminy A, D, E i K). Dlatego zawsze zachęcam do skonsultowania ze specjalistą ilości i jakości błonnika w naszej diecie.

Wróćmy do bezsenności. Czy kanapki będą dobrym rozwiązaniem na kolację? Czy raczej zupa i np. kromka pieczywa razowego na zakwasie? Nie oznacza to, że kanapki są dobrą propozycją na kolację. Pieczywo jest produktem energetycznym, a przecież zaraz kładziemy się spać i nie wykorzystamy tej energii. Z drugiej strony, jeszcze nikt nie utył od kromki razowego pieczywa. Ważna jest ilość, mała kromka do sałatki albo trzy łyżki ryżu brązowego do zupy dostarczą ważnych składników, zwiększą uczucie sytości, ale nie obciążą żołądka.

Dużo osób przed snem zamiast kolacji jada owoce. To chyba nie najlepszy pomysł? Nie jest to dobre rozwiązanie, gdyż owoce szybko fermentują, a przede wszystkim zawierają dość duże ilości cukru w postaci fruktozy, co oznacza, że ze względu na skok stężenia glukozy możemy mieć problem z zaśnięciem. Wyjątkowo od czasu do czasu można pozwolić sobie na mniej dojrzałego banana, który jest dobrym źródłem tryptofanu i magnezu. Tryptofan to aminokwas wspomagający tworzenie serotoniny – tzw. hormonu szczęścia. Dlatego garstka orzechów czy szklanka chudego ciepłego mleka, również zawierające tryptofan, to dobre propozycje do wieczornego posiłku. Do mleka jednak nie należy dodawać miodu ani kakao – to cukier, który bardziej pobudzi organizm, niż wyciszy. Takie działanie mają również słone przekąski, które ze względu na zawartość sodu gwałtownie podnoszą ciśnienie.

Czy relaksujący magnez pełni ważną funkcję w zasypianiu? Czy mogłabyś wymienić dobre, spożywcze źródła magnezu poza kakao? Tak, pełni ważną funkcję, bo rozluźnia/relaksuje nasz układ nerwowy i całe nasze ciało. Jeżeli suplementujemy magnez, powinniśmy go brać właśnie wieczorem. Ale jeżeli chodzi o produkty spożywcze, to najlepszym jego źródłem jest kakao, produkty pełnoziarniste, pestki dyni, zielone warzywa, komosa ryżowa, rośliny strączkowe, melasa, awokado, orzechy włoskie, banany, otręby, bób, migdały, kiełki.

Czego jeszcze powinniśmy unikać? Około sześć godzin przed snem nie poleca się również sięgania po alkohol, napoje zawierające kofeinę (kawa, napoje gazowane, napoje energetyzujące czy mocna herbata) ze względu na jej działanie pobudzające, a za to poleca się delikatną zieloną herbatę, herbaty ziołowe typu rumianek, lawenda, melisa. Z ziół nie poleca się jednak pokrzywy, która ma działanie moczopędne i może powodować parcie na pęcherz w nocy. Dla dobrego snu zadbajmy również o trening wcześniejszy niż późnym wieczorem, dokładne przewietrzenie sypialni oraz wyłączenie telefonu komórkowego.

Wywiad pochodzi z książki „DobraNoc. Ureguluj swój cykl dobowy i śpij spokojnie”.

DobraNOC Karolina i Maciej Szaciłło Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Świadomy sen - na czym polega oneironautyka?

Świadome śnienie - tę sztukę, podobno, może opanować każdy. (fot. iStock)
Świadome śnienie - tę sztukę, podobno, może opanować każdy. (fot. iStock)
Fascynaci świadomego śnienia (Lucid Dreaming) przekonują, że to nie tylko świetna rozrywka i źródło kreatywności, ale też narzędzie terapeutyczne. To tak, jakbyś grała w ekscytującą grę o twoim życiu, do której na dodatek sama napisałaś scenariusz.

Fascynaci świadomego śnienia (Lucid Dreaming) przekonują, że to nie tylko świetna rozrywka i źródło kreatywności, ale też narzędzie terapeutyczne. To tak, jakbyś mając świadomy sen grała w ekscytującą grę o twoim życiu, do której na dodatek sama napisałaś scenariusz.

Świadomy sen - podróż do wnętrza umysłu

Kim są oneironauci? Ludźmi, którzy poszerzają możliwości swojego umysłu i odkrywają nowe światy, żeglując po morzu własnych snów. Pewnie nieraz słyszałaś o tym, że ktoś obudził się rano z pomysłem na nowy biznes lub we śnie znalazł rozwiązanie dręczącego go problemu. Może sama doświadczyłaś sytuacji, w której podczas nocnego koszmaru – nie budząc się – uniknęłaś upadku w przepaść, zdając sobie sprawę, że to „tylko sen”, więc możesz mieć wpływ na jego przebieg. W skrócie – o to właśnie chodzi w świadomym śnieniu. To zjawisko było istotnym elementem filmów „Vanilia Sky” z Tomem Cruisem, „Zaginionej autostrady” Davida Lyncha czy słynnej „Incepcji”. Ale najwięcej świadomym snom zawdzięcza „Avatar”. Jego reżyser, James Cameron, wpadł na pomysł scenariusza właśnie podczas sesji świadomego śnienia.

Świadomy sen, czyli Lucid Dream, to stan, podczas którego masz świadomość, że śnisz, co z kolei sprawia, że możesz sama sterować tym, co się dzieje. Jedynym, co cię ogranicza, jest twoja wyobraźnia i zablokowany umysł. Jeśli go otworzysz, będziesz w stanie zrobić wszystko. Odwiedzać dalekie kraje, przeżywać niesamowite przygody, a nawet latać… Oczywiście we śnie, ale realizm doznań – zbliżony do tych z prawdziwego świata – oraz wrażenie ogromnego relaksu, a jednocześnie doładowania akumulatorów, z jakim z takiego snu się budzisz – sprawi, że będziesz chciała spróbować tego naprawdę.

Shachar Caspi, nauczyciel medytacji, trener rozwoju, przekonuje, że każdy może opanować umiejętność oneironautyki, wystarczy trochę poćwiczyć.

Więcej informacji na temat świadomego śnienia w artykule: Terapia snem - jakie korzyści daje świadome śnienie?

Świadomy sen - czy zawsze jest bezpieczny?

Zachowaj zdrową granicę - radzi Justyna Matkowska, psycholożka, psychoterapeuta: Autoterapia świadomym śnieniem może rodzić pewne ryzyko. Na przykład dekompensacji, czyli zatracenia granic między tym, co realne, a tym, co nierzeczywiste. Zagubienie się w świecie marzeń, przekonanie o tym, że rzeczywistość jest nieprawdziwa, wypieranie jej. Na to zjawisko szczególnie narażone są osoby, które nie mają mocnej struktury ego – zbudowanego ja. Bez silnych, własnych granic można się w świadomym śnieniu zatracić.

Jak zachować zdrową granicę? Trzeba być mocno osadzonym w realiach życia, bez względu na to, jakie one są. Tu i teraz. Codzienne. Wstawać do pracy, gotować, sprzątać, rozmawiać z dziećmi. Koncentrowanie się na takich prostych czynnościach powinno uchronić przed ewentualnym niebezpieczeństwem zatarcia granicy między fantazją a rzeczywistością. Pogłębianie swojej świadomości, niezależnie od metod, jakie się do tego stosuje, jest korzystne dla człowieka. Bo jeśli mam możliwość świadomego wnikania w swoją podświadomość, to mam lepszą łączność ze sobą – ściślejszy kontakt ze swoimi emocjami. Po prostu człowiek łatwiej się integruje, lepiej siebie rozumie. Znany psychoterapeuta Irvin Yalom mówi, że „niezinterpretowany sen jest jak nieotwarty list od siebie samego”. Szkoda byłoby go nie przeczytać.

Jeśli zależy ci, żeby mieć świadome sny, możesz spróbować kilku prostych ćwiczeń:

  1. Zdrowie

Mięta - jakie ma działanie?

Najbardziej znaną właściwością mięty jest jej łagodzące działanie na podrażniony żołądek, jednak jej zastosowanie jest dużo szersze. (Fot. iStock)
Najbardziej znaną właściwością mięty jest jej łagodzące działanie na podrażniony żołądek, jednak jej zastosowanie jest dużo szersze. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Na całym świecie uprawia się ponad 20 gatunków mięty i jej pochodnych. Mięta ma szerokie działanie na organizm. Dzięki swoim dobroczynnym właściwościom, roślina ta jest doceniana i wykorzystywana od wielu wieków. Jednak zastosowanie mięty nie kończy się na problemach żołądkowych. Jaki potencjał w sobie kryje?

Historia mięty sięga jeszcze czasów starożytnych. Jak głosi jeden z mitów, zioło swoją nazwę zawdzięcza nimfie Minthe, która była kochanką boga Podziemia - Hadesa. Aby uchronić Minthe przed gniewem swojej żony Persefony, Hades zamienił kochankę w ziele o pięknym, intensywnym zapachu i niezwykłych właściwościach. Od tamtej pory uznawał je za święte. W ślad mitycznego boga, ludzie od wieków doceniają potencjał mięty. Egipscy uczniowie nosili na głowach uplecione z liści mięty wieńce, ponieważ wierzono, że roślina rozjaśnia umysł. W pismach Homera można przeczytać o zwyczaju nacierania miętą stołów, co było wówczas uważane za wyraz wielkiej gościnności. A jak dzisiaj wykorzystujemy to wyjątkowe ziele?

Mięta i jej działanie

Najbardziej znaną właściwością mięty jest jej łagodzące działanie na podrażniony żołądek - działa rozkurczająco na mięśnie przewodu pokarmowego, przynosi ulgę od bólu brzucha, wzdęć, zaparć, nudności i innych objawów problemów trawiennych. Zawarty w liściach mięty mentol zwiększa wydzielanie żółci, a zatem jest świetnym suplementem diety, wspomagającym trawienie i odchudzanie.

Co więcej mięta wykazuje działanie antybakteryjne, antywirusowe i wykrztuśne - świetnie sprawdza się w leczeniu dolegliwości dróg oddechowych podczas wszelkiego rodzaju przeziębień i infekcji. Mentol daje charakterystyczny efekt orzeźwienia, więc skutecznie pomoże pozbyć się nieprzyjemnego zapachu z ust. Pomoże także przy leczeniu bezsenności, nerwicy i negatywnych skutków ubocznych stresu, zapewniając odprężenie i spokojny, głęboki sen. Natomiast pocieranie i wdychanie zapachu świeżych listków mięty energetyzuje, usprawnia koncentrację i zapamiętywanie.

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Mięta w kosmetyczce

Podbija kosmetykę naturalną swoimi właściwościami dla skóry i włosów. Miętę pieprzową hoduje się przede wszystkim dla wytwarzanego z niej olejku miętowego. Zawiera on wiele cennych składników jak np.: flawonoidy, karoten, witaminy A i C, rutynę, garbniki oraz mentol. Dzięki jego właściwościom przeciwbólowym i relaksującym, można stosować go do masażu głowy i ciała. Oprócz ulgi od bólu i napięć, zadbamy również o kondycję naszej skóry. Mięta ma działanie przeciwbakteryjnie, więc jest skuteczna w walce z trądzikiem, reguluje wydzielanie sebum, zatem sprawdzi się także w pielęgnacji cery tłustej. Po miętowej kuracji, skóra twarzy odzyska blask, będzie gładka i wypoczęta.

W pielęgnacji włosów mięta pomaga w pozbyciu się łupieżu, odzyskaniu ich blasku i zdrowego wyglądu. Dzięki niej, włosy nie puszą się i łatwiej jest je układać. Stosowana bezpośrednio na skórę głowy, przyspiesza ich wzrost.

Mięta znalazła zastosowanie także w branży perfumeryjnej, gdzie dodawana jest jako nuta średnia, nadająca intensywny, orzeźwiający aromat i nieco pikantny ton.

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Mięta - skutki uboczne. Co za dużo, to niezdrowo

Jak każdą substancję czynną, miętę także trzeba stosować z umiarem. Mięta ma silne działanie lecznicze, przez co może powodować równie silne skutki uboczne. Jakie mogą być negatywne skutki picia mięty? Przy dolegliwościach żołądkowych prawidłowe jest spożywanie 3 szklanek naparu dziennie, ale picie takiej ilości przez dłuższy okres czasu może zaszkodzić naszemu układowi pokarmowemu i objawiać się zgagą czy podrażnieniami żołądka. Badania wykazały, że kobiety we wczesnej fazie ciąży mogą spożywać miętę w formie herbaty miętowej w umiarkowanych ilościach. Wypicie od czasu do czasu 2-3 filiżanek nie niesie ryzyka, ale w późniejszym okresie ciąży spożywanie mięty może powodować uczucie zgagi.

Mięta daje też inne skutki uboczne. Dużo częściej niż duże ilości świeżej mięty czy herbaty miętowej, negatywne skutki uboczne powoduje olejek miętowy - jest to substancja bardzo aktywnie i silnie działająca. Przyjmowany doustnie w dużych dawkach, może spowodować ból brzucha, wymioty, zachwianie równowagi czy zaburzenia snu. Natomiast stosowany zewnętrznie może wywołać zaczerwienienia i podrażnienia skóry. Dlatego też, dla bezpieczeństwa zaleca się rozcieńczanie go olejami (np. oliwą z oliwek, olejkiem jojoba, olejem ze słodkich migdałów czy awokado), a osobom z cerą wrażliwą i naczynkową zupełnie odradza się jego stosowanie. W przypadku kobiet w ciąży, dzieci i osób starszych napar z mięty również wydaje się dużo bezpieczniejszym rozwiązaniem.

  1. Styl Życia

Zasady zdrowego stylu życia. Rozmowa z Mariolą Bojarską-Ferenc

- Jeśli ktoś chce uchodzić za osobę zadbaną, to aktywność fizyczna powinna być częścią jego stylu życia, podobnie jak dbałość o jakość odżywiania, radzenie sobie ze stresem, umiejętność odpoczynku i zabawy - mówi Mariola Bojarska-Ferenc. (Fot. iStock)
- Jeśli ktoś chce uchodzić za osobę zadbaną, to aktywność fizyczna powinna być częścią jego stylu życia, podobnie jak dbałość o jakość odżywiania, radzenie sobie ze stresem, umiejętność odpoczynku i zabawy - mówi Mariola Bojarska-Ferenc. (Fot. iStock)
Aktywność fizyczna i zbilansowana dieta przekładają się nie tylko na jakość życia, ale mają też wpływ na nasze relacje z innymi ludźmi. O sztuce dobrego odżywiania opowiada Mariola Bojarska-Ferenc.

Artykuł archiwalny. 

Spopularyzowała pani w Polsce około 200 form aktywności, m.in. aerobik, callanetics, pilates. Dziś mamy tych form jeszcze więcej. Czym się kierować przy wyborze najlepszej dla nas?
Jeśli ktoś chce uchodzić za osobę zadbaną, to aktywność fizyczna powinna być częścią jego stylu życia, podobnie jak dbałość o jakość odżywiania, radzenie sobie ze stresem, umiejętność odpoczynku i zabawy. To wszystko ma wpływ na naszą karierę i na relacje z innymi ludźmi. Człowiek czuje się wtedy pewniejszy siebie, zdrowo wygląda, jest pod każdym względem zadowolony. Ruch, do którego zachęcam od ponad 25 lat, jest niezwykle ważny, a jego forma powinna być dopasowana do naszego trybu życia, temperamentu, sylwetki czy koordynacji ruchowej. Jeśli ktoś lubi tańczyć, niech tańczy, nie każdy musi iść na siłownię. Przyjemność, której dostarcza dany rodzaj aktywności, jest ważna, bo tym chętniej coś robimy, im bardziej to lubimy. Każdy z nas jest inny i nie ma jednej metody dobrej dla wszystkich. Dobry trener potrafi zaserwować taki zestaw ćwiczeń swojej klientce, który jej posłuży i będzie dla niej najlepszy. Nie bójmy się też pytać trenerów o ich kwalifikacje, tu przecież chodzi o nasze zdrowie. Źle dobrane ćwiczenia mogą doprowadzić do kontuzji i spowodować trwałe szkody w organizmie.

Optymalny dla nas sposób odżywiania plus ruch i odpoczynek – to niezawodny sposób na zdrowe i piękne ciało?
Sposób odżywiania rzeczywiście jest niezwykle istotny, by utrzymać prawidłową wagę, ale i dobrą formę psychiczną, a także koncentrację uwagi. Zdrowa dieta pełni rolę prewencyjną – zapobiega wielu dolegliwościom i schorzeniom. W Polsce nadal jeszcze stawia się na leczenie dolegliwości, podczas gdy na świecie stara się im zapobiegać. Właśnie poprzez prawidłowe odżywianie i ruch. Świadomi ludzie myślą o spożywaniu właściwych produktów, zanim pojawią się symptomy choroby. Kształtują zdrowe nawyki także u swoich dzieci. W dłuższej perspektywie to się bardzo opłaca, bo pozwala zadbać o zdrowie od najmłodszych lat, poznać swój organizm i nie martwić się o dietę i ruch, gdy zaskoczy nas choroba, np. nadciśnienie czy cukrzyca.

To, co jemy, wpływa też na nasze samopoczucie i wygląd.
Wszystko odbija się na wyglądzie, także stres – zestresowaną osobę od razu poznajemy po mimice twarzy, przygarbionej sylwetce. Natomiast ktoś, kto czuje się ze sobą dobrze – jest wyprostowany, uśmiechnięty, pewny siebie, życzliwy, ma pozytywne nastawienie do świata.

Jak dobierać składniki, by nas odżywiały, wzmacniały?
Jest teraz taka metoda do zastosowania od zaraz – promuję ją też w mojej książce „Sztuka dobrego życia” – posługująca się wskaźnikiem gęstości energetycznej i odżywczej posiłku. Chodzi o nagromadzenie witamin i minerałów w produkcie na 100 gramów. Im więcej tych odżywczych składników, tym większa gęstość odżywcza, a im mniej cukru i tłuszczu, a więcej błonnika i wody – tym mniejsza gęstość energetyczna. Do takich produktów należą: warzywa, owoce, chude ryby, chude mięsa, jajka, mleko i napoje mleczne. Ważny jest błonnik w diecie – im większa jego zawartość w posiłku, tym większe poczucie sytości – to jest istotne zwłaszcza dla tych osób, które lubią podjadać między posiłkami i odżywiają się nieregularnie. Trzeba wybierać produkty o niskiej gęstości energetycznej, a wysokiej gęstości odżywczej, bo to zapobiega otyłości, cukrzycy, wzmacnia odporność organizmu i koncentrację.

Przyzna pani, że można się pogubić – tu tabele kaloryczne, tam indeks glikemiczny, teraz jeszcze gęstość odżywcza i energetyczna. Czy można to jakoś uprościć do kilku zasad?
Bardzo proszę. Generalnie chodzi o to, że aby organizm był syty, żołądek musi być wypełniony do końca. Przyjmijmy, że żołądek jest wielkości wysokiej szklanki, która przede mną teraz stoi – jeśli ktoś zje plasterek tłustego boczku i nic więcej, bo policzy, że spożył właśnie 300 czy więcej kilokalorii na kolację, to dalej będzie głodny. Ale jeśli zje 300 kilokalorii w postaci sałaty z pomidorami i np. łososiem, to zapełni żołądek i ten, wypełniony po brzegi, nie będzie domagał się więcej. To chyba najrozsądniejszy sposób jedzenia w dzisiejszych czasach, tak żywią się Japończycy. Można zjeść dużo, ale mądrze dobranych produktów. Zimą zamiast sałaty mogą być gotowane warzywa – chodzi o to, by były to produkty lekkie, bez dużej ilości tłuszczu, i takie, które wypełniają żołądek do końca.

Jak komponować poszczególne posiłki, czyli co jeść na obiad, a co na kolację?
Trzy czwarte talerza – nieważne, czy jest to obiad, śniadanie czy kolacja – powinny zajmować warzywa. Im bardziej kolorowo, tym lepiej – niektórzy zastanawiają się, czy dostarczają organizmowi wszelkich potrzebnych składników, jakie witaminy są w papryce, jakie w pomidorze – więc prosta zasada jest taka: im więcej kolorów na talerzu, tym więcej witamin sobie dostarczamy. Jedną czwartą talerza przeznaczamy na białko – może to być chude mięso, ryba lub warzywa strączkowe. Ja jestem za rybami, uważam, że Polacy za mało ich jedzą. A zawierają one niezwykle cenne dla naszego zdrowia i urody kwasy omega-3. Mało też jemy białka roślinnego, a to również cenne źródło białka. Trzecia prosta zasada to: jeść powoli. Dopiero po 20 minutach dociera do mózgu sygnał, że jesteśmy najedzeni. Gdy przełykamy szybko, w pośpiechu, to się objadamy, i potem, gdy minie te 20 minut, już ciężko nam wstać od stołu i ruszyć gdzieś dalej do swoich zajęć. Przejedzenie powoduje spowolnienie pracy jelit, ospałość, zmniejsza koncentrację, spowalnia metabolizm, i w konsekwencji prowadzi do nadwagi.

A nadwaga do innych chorób. Dlatego kolejna zasada mówi, by jeść co trzy godziny.
Oczywiście, bo w ten sposób rozkręcamy nasz metabolizm. Żeby nie doprowadzać do spadku poziomu glukozy we krwi, warto co trzy godziny coś zjeść, ale to nie może być pięć dużych posiłków. Najlepiej jest skupić się głównie na śniadaniu, które powinno być największe, oraz na obiedzie i kolacji, a te dwa dodatkowe posiłki – przekąski – to np. jabłko, maliny albo jagody. Owoce o dużej gęstości odżywczej.

Często mówi się, że zdrowe jedzenie jest drogie. Z kolei tanie jedzenie nam szkodzi. Jak zatem znaleźć kompromis?
Tanie jedzenie przede wszystkim nam nie służy i powoduje wiele chorób. Jeśli tylko możemy, sięgajmy po produkty pełnowartościowe, z ekologicznymi certyfikatami. To inwestycja w siebie, przekłada się na nasze zdrowie, wygląd i samopoczucie. Jedzeniem można zapobiegać wielu dolegliwościom.

Nasze polskie największe błędy żywieniowe?
Główny grzech to nieregularność posiłków. Ciągle nam się wydaje, że można wyjść z domu bez śniadania i jakoś tam będzie. A jednak, by nie dochodziło do gwałtownych spadków i skoków glukozy w organizmie, powinniśmy coś zjeść w ciągu godziny od wstania z łóżka. Nasz organizm potrzebuje rano energii. Kolejny błąd to zbyt długie przerwy między posiłkami i „rzucanie” się potem na jedzenie. Jeśli już chcemy zjeść pieczywo, to wybierajmy pełnoziarniste, unikajmy pszenicy. Jemy też za mało warzyw, a błonnik jest bardzo potrzebny, wypełnia żołądek, syci na wiele godzin. To dobre rozwiązanie dla tych, którzy sporą część dnia spędzają w pracy.

Jaką rolę pełni w zdrowym odżywianiu woda?
Woda jest niezbędna, organizm ludzki składa się w sporej części właśnie z niej. Pijąc ją regularnie, wypłukujemy toksyny. Gdy dbamy o linię, szklanka wody przed posiłkiem sprawi, że mniej zjemy.

Z wiekiem zmienia się nasz metabolizm – w pewnym momencie zauważamy, że nawet jeśli jemy mniej, to i tak tyjemy.
Dojrzały człowiek nie potrzebuje tyle jeść, co młody. W młodości więcej się ruszamy, jesteśmy bardziej aktywni, mamy szybszy metabolizm. Łatwiej zużywamy tę energię. Przeciętna osoba w dojrzałym wieku potrzebuje więcej warzyw, błonnika i białka, a mniej węglowodanów i tłuszczów. Do tego dochodzą zaburzenia hormonalne – kobiety często mają niedoczynność tarczycy, cukrzycę, a w czasie klimakterium zmienia się także kształt ich sylwetki. Warto w wieku dojrzałym skonsultować się z dietetykiem.

Zatem, by utrzymać formę, zdrowie i sylwetkę, musimy z wiekiem coraz bardziej się starać?
No nie zjemy już bezkarnie pół tortu, jak 20 lat temu… Zrzucenie kilograma po pięćdziesiątce graniczy z cudem. Zwłaszcza jeśli tkankę tłuszczową hodowaliśmy latami. W ciągu miesiąca nie uda nam się tego nadmiaru zrzucić, a nawet jeśli, to też nie jest dobrze – bo to niezdrowo, a efekt jo-jo murowany. Zdrowe odżywianie należy łączyć z ruchem, bo wszystkie badania mówią, że jeśli odchudzamy się wyłącznie poprzez dietę, to waga powróci, ale to samo ze sportem – jeśli do ruchu nie włączymy diety, zrzucone kilogramy wrócą.

Sztuka dobrego życia do końca życia?
Właśnie tak. Program nie na chwilę, ale na lata. W Polsce dopiero się tego uczymy. Trzeba sobie powiedzieć, że po pierwsze – dla swojego zdrowia z pracy nad sobą nigdy nie rezygnuj, a po drugie – patrz po pierwsze!

Mariola Bojarska-Ferenc trenerka fitness, absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego, autorka książek o zdrowym stylu życia, dziennikarka telewizyjna. 

  1. Psychologia

Pierwiastek męski w snach kobiety – jaką niesie wiadomość?

Animus, nasza ukryta siła i niezależność, często dochodzi do głosu w snach – jak można je interpretować? (fot. iStock)
Animus, nasza ukryta siła i niezależność, często dochodzi do głosu w snach – jak można je interpretować? (fot. iStock)
Świat Izy się zawalił – odszedł od niej mąż, nie miała pracy, poważnie chorowała. Znalazła się w sytuacji bez wyjścia. Rozwiązanie odnalazła dzięki snom, w których pojawiał się pewien tajemniczy mężczyzna. Przypadek Izy komentuje psychoterapeuta Tomasz Teodorczyk.

Tego dnia miał przyjść po dzieci Marcin. Może wejdzie na chwilę, może porozmawiają, może wróci to, co było. Iza pragnęła tego najbardziej na świecie, ciągle miała nadzieję, że tak się stanie.

Mąż odszedł od niej trzy miesiące temu, powiedział, że już jej nie kocha, nie jest z nią szczęśliwy, i zamieszkał z koleżanką ze swojej firmy. – Owszem, jest może ode mnie ładniejsza, a na pewno – inaczej niż ja – robi karierę, ale to my byliśmy małżeństwem przez 10 lat i to my mamy dwóch udanych synów. Te wszystkie wigilie i Dni Ojca, wakacje w Turcji i Tunezji się nie liczą? Tyle wspólnych, pięknych, ważnych chwil, kawał życia. To niemożliwe, żeby to się tak zakończyło – Iza przekonywała samą siebie, że będzie dobrze. Ale nie było.

Wychodząc za mąż za Marcina, zrezygnowała ze swoich zawodowych planów, zresztą, co ciekawego mogłaby robić po polonistyce? Nigdy nie chciała być nauczycielką. Rodzina, dom, mąż – tego pragnęła. Zajmowała się chłopcami, lubiła gotować i sprzątać, trochę pomagała mężowi w prowadzeniu księgowości firmy. Nie wymagała przecież wiele, dlaczego więc ją to spotkało, takie nieszczęście? Sama, bez męża, bez pracy, bez pieniędzy… Na razie Marcin utrzymywał jeszcze ją i dzieci, ale wniósł pozew o rozwód i powiedział, że dopóki czekają na rozprawę, ona ma czas, żeby uporządkować swoje życie, później będzie płacił tylko alimenty. Iza była przerażona, nie wiedziała, czy sobie poradzi, jest przecież już przed czterdziestką. Rozpaczliwie chciała, żeby mąż do niej wrócił.

– Dziś przychodzi Marcin, więc umyję włosy, kupię coś dobrego do jedzenia, ugotuję obiad – zaplanowała.

Marcin się spieszył, więc nawet się z nią nie przywitał, gdy wstąpił po dzieci. Tak było też poprzednio, i chociaż nic nie zapowiadało, że to się zmieni, Iza czekała na inny rozwój wydarzeń.

Na przykład taki: Iza idzie ulicą, świeci słońce, kiedy nieoczekiwanie podjeżdża do niej na białym skuterze mężczyzna. Całuje ją i mówi: „Zabieram cię do Włoch”. Iza zna go doskonale. Ze snów. Podoba jej się: wysoki, męski brunet, czasem delikatnie zmieniają mu się rysy twarzy, ale Iza za każdym razem wie, że to on.

Komentarz psychologa: W psychologii procesu sny rozumiemy jako obraz dynamicznych interakcji pomiędzy różnymi aspektami psychiki człowieka. Pokazują miejsce na drodze rozwoju psychicznego, obrazują konflikty, z jakimi jednostka boryka się wewnętrznie. Z tego też względu sny pokazują, jakie są głębsze powody i motywacje tego, co wydarza się „na powierzchni życia” osoby, czyli w rzeczywistości. Ich analiza, a zwłaszcza skupienie się w niej na powracających motywach, może pomóc wiele zrozumieć.

Jungowski animus

Upływały dni, a Iza coraz głębiej popadała w depresyjne stany, zaczęła miewać lekkie napady paniki – nagle robiło jej się duszno i słabo, nie mogła oddychać. Od kilku nocy też źle sypiała. Czuła, że traci życiową energię, że nie ma siły, by cokolwiek robić. Mogła tylko leżeć, wspominać minione wspólne życie, oglądać zdjęcia i popłakiwać nad swoim losem. Poza tym rozchorowała się, okazało się, że ma problemy z tarczycą. Zrobiła już potrzebne badania, ale jeszcze czekała na wyniki i bardzo się denerwowała. Choroba immunologiczna to zawsze poważna sprawa. Na domiar złego zaczęła się bać, że teraz Marcin będzie miał argument, by stopniowo przejmować opiekę nad dziećmi, a tego nie mogła sobie wyobrazić za nic na świecie. Musiała zacząć działać, porządkować swoje życie, ale nie wiedziała, od czego zacząć.

Pewnej nocy znowu przyśnił jej się tamten mężczyzna. Tym razem był jej kolegą z pracy. Zostawił u niej w domu klucz. Iza we śnie zastanawiała się, czy szukać go, by mu oddać zgubę, czy poczekać, aż sam po nią przyjdzie. Wybrała to drugie rozwiązanie. Dowiedziała się, że mężczyzna wyjechał do dalekiego kraju i już nie wróci. Umrze na tę samą chorobę, którą miał jego ojciec. „Nie uratowałam go” – z tą myślą obudziła się Iza. Straszny sen, i ta dziedziczna choroba… To przywiodło jej na myśl jej zmarłego ojca: był cholerykiem, całkowicie poświęcił się karierze, zapominając o córce.

Jakiś czas po tamtym śnie postanowiła pójść do psychoterapeuty. Chciała się dowiedzieć, jak może uratować małżeństwo i rodzinę. Usłyszała, że musi zacząć ratować przede wszystkim siebie, że powinna dostrzec w sobie męski pierwiastek, jungowskiego animusa. Każdy człowiek ma w sobie taką część, dzięki której działa, konfrontuje się ze światem, realizuje pasje, marzenia. W Izie ta część drzemie i czeka na przebudzenie. Na razie pojawia się w snach.

Komentarz psychologa: Sny mają duże znaczenie w procesie terapeutycznym, a obserwacja tego, jak zmieniają się w trakcie terapii, może weryfikować działania terapeuty. Historia Izy jest tu dobrym przykładem – kobieta „na powierzchni” doświadcza przykrych zdarzeń, które rozbijają jej dotychczasowe życie, a w związku z tym jej poczucie bezpieczeństwa. W psychologii procesu zawsze próbujemy zadawać sobie pytanie: „Po co takie sytuacje się przydarzają?”. A odpowiedzi na to pytanie udziela terapeucie proces śnienia pacjenta. Iza śni o postaciach męskich, a ściśle rzecz biorąc, o swojej relacji z tymi figurami. Jung powiedziałby, że jej sny obrazują jej animusa – męską część w kobiecie (tak jak anima jest żeńską częścią mężczyzny). Na początku obrazują jej myślenie życzeniowe – mężczyzna przyjedzie po nią i zabierze w atrakcyjną podróż (tak jak w bajkach rycerz na białym koniu wybawia królewnę), czyli mąż wróci do niej i wszystko będzie znowu dobrze. Ale nie tędy droga, co szybko pokazują następne sny, w których wejście w realny psychiczny kontakt z animusem manifestuje się jako zagrożenie dla dotychczasowej „kobiecej” tożsamości. Kolejny sen jest dowodem, że jej męska część nie jest w najlepszej formie – „umiera”, gdy przez dłuższy czas jest marginalizowana.

Wiosna, pani Izo! - męska energia dochodzi do głosu

Razem z terapeutą Iza zaczęła przyglądać się swoim snom, w których odwiedzał ją animus. Terapia trwała, a one się zmieniały. Pewnej nocy śniło jej się na przykład, że zakrada się do mieszkania mężczyzny z ekipą remontową, żeby je odmalować, ale ostatecznie wykrada tylko czekoladki i ucieka. Boi się, bo niechcący zostawiła jakiś list, ślad jej włamania. Przy następnej wizycie on jest już w mieszkaniu, szykuje się do wyjazdu, pakuje plecak, a ona – znów po kryjomu – przeszukuje jego szafki w łazience. Znajduje w nich kosmetyki, a wśród nich różowe lakiery do paznokci.

Iza powoli odzyskiwała siły do życia, spoglądała wstecz i przeszłość nie rysowała się już tak idyllicznie, jak ją do tej pory widziała. Zrozumiała, że twierdząc, że chce być tylko żoną i matką, oszukiwała samą siebie. Tak naprawdę bała się samodzielności, odpowiedzialności i… własnej mocy. Uświadamiała sobie, jak trudna była dla niej relacja z ojcem.

Przyśniła jej się awantura, wykrzyczała mężczyźnie ze snów, że nie pozwala, żeby ją tak traktował. Nazwała go dupkiem. Poczuła satysfakcję, która nie opuszczała jej długo po przebudzeniu. Zauważyła, że nie chce się jej już przesiadywać w domu, akurat nastała wiosna, więc jeździła z synami na rowerach po okolicy. Z radością obserwowała ich dynamiczną, męską energię. Nadążała za nimi, mimo że jechali bardzo szybko, i to sprawiało jej przyjemność. W jej głowie powoli zaczął kiełkować pomysł założenia własnej firmy cateringowej. Czuła, że pojawiła się w niej nowa jakość. Mężczyzna przestał nawiedzać ją w nocy, ostatnim razem śniła, że pewna siebie i uśmiechnięta prowadzi kabriolet, a wiatr rozwiewa jej włosy.

Komentarz psychologa: Terapeuta posługuje się różnymi metodami, które pokazują mu, jak pacjent zmienia się wewnętrznie bądź nie – Jung w jednej ze swoich prac opisał, jak w różnych fazach terapii zmieniały się obrazy mandali malowanych przez jego pacjentkę. Terapeuta procesowy byłby zdania, że sny Izy pokazują etapy konfliktu, oswajania i w końcu integracji procesu wtórnego związanego z siłą, autonomią i niezależnością, personifikowanego przez męskie postacie. Kolejne obrazy senne są już krokiem dalej, kobieta „włamuje się” w obszar animusa, ale robi to po kryjomu i z lękiem przed karą, a poza tym ma ciągle jeszcze nadzieję, że znajdzie tam kontynuację swej kobiecej natury (czekoladki, kosmetyki). Jednak wewnętrzny proces integracji w wyniku terapii idzie dalej i w ostatnim śnie kobieta stopniowo przezwycięża swoje obawy, odważnie zaczyna obejmować swoją siłę i niezależność, staje się swoim animusem, co daje jej poczucie radości i satysfakcji. Podobne sny miewa wiele kobiet w naszym kraju.

Ta historia pokazuje, że żadna zewnętrzna zmiana nie może wydarzyć się bez wcześniejszej wewnętrznej przemiany. Ta ostatnia może zaistnieć wyłącznie poprzez włączenie nowego elementu psychiki do starej struktury. Proces zachodzący w psychice Izy będzie toczył się dalej, z pomocą terapeuty lub bez. Albert Einstein powiedział kiedyś, że nie można rozwiązać problemu przy pomocy świadomości, która ten problem stworzyła. Iza nie byłaby w stanie rozwiązać swoich zewnętrznych trudności życiowych ani się wewnętrznie rozwinąć, gdyby pozostawała nadal tylko w swojej „kobiecej” tożsamości. Skonfrontowanie się  z własnym animusem i dążenia w kierunku jego integracji były tym nowym elementem, który umożliwił zaistnienie obu tych zmian.

Jest początek lata, firma cateringowa, którą założyła Iza z koleżanką całkiem nieźle się rozwija, a sama Iza wygląda kwitnąco. Ma nową, krótszą fryzurę, część zarobionych pieniędzy zamiast na dom, wydaje na siebie. Częściej wychodzi z domu, a co weekend uskutecznia wycieczki rowerowe z synami. Tego dnia właśnie przyjęła zamówienie na duże przyjęcie. Kiedy usłyszała dzwonek do drzwi, zdała sobie sprawę, że zapomniała o dzisiejszej wizycie Marcina. Uzmysłowiła sobie ten fakt i roześmiała się radośnie. Otworzyła mu w świetnym nastroju. Marcin sprawiał wrażenie, jakby nie bardzo się spieszył. Spytał, co u niej słychać. Zgodnie z prawdą powiedziała, że jest jej nareszcie dobrze z samą sobą.

Szerszy komentarz psychoterapeuty, oraz więcej informacji na temat męskich i kobiecych aspektów w snach, znajduje się w poniższym artykule:

Tomasz Teodorczyk: współzałożyciel Akademii POP. Dyplomowany psychoterapeuta i nauczyciel pracy z procesem Research Society for Process Oriented Psychology w Zurichu, posiada Licencję Psychoterapeutyczną i Trenerską Polskiego Towarzystwa Psychologii Zorientowanej na Proces. Pracą z procesem zajmuje się od 1988 r.

  1. Zdrowie

Sen to zdrowie - smacznych snów!

Amerykańska Narodowa Fundacja Snu oraz WHO zalecają, aby dorośli spali średnio osiem godzin na dobę. (Fot. iStock)
Amerykańska Narodowa Fundacja Snu oraz WHO zalecają, aby dorośli spali średnio osiem godzin na dobę. (Fot. iStock)
Jesteśmy chyba jedynym na świecie gatunkiem kwestionującym rolę snu. Pozwalamy sobie na niego coraz rzadziej, czas w łóżku rodzi wyrzuty sumienia, a liczba chorób spowodowanych jego deficytem rośnie.

Najpierw ogień, świeczki, lampy naftowe i pochodnie umożliwiały nam funkcjonowanie po zmierzchu. Kolejnym krokiem była elektryczność i światło, z którego korzystać możemy nieustająco, przez całą dobę. Podświetlane tablety, smartfony i ekrany poszły o krok dalej.

Ogromną popularnością cieszą się kofeina oraz inne używki, dzięki którym zachowujemy jasność umysłu na dłużej, odwlekając moment pójścia spać. Czy też dzięki którym niewyspani możemy funkcjonować dalej. Widział ktoś kota okładającego się łapkami lub dolewającego espresso do swojego mleczka, aby zrezygnować z wylegiwania się, mruczenia i spania?

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła epidemię niedoboru snu. Amerykańska Narodowa Fundacja Snu oraz WHO zalecają, aby dorośli spali średnio osiem godzin na dobę – wam się to udaje?
Niedobory snu między innymi obniżają odporność, zwiększają ryzyko wystąpienia nowotworów aż dwukrotnie, przyczyniają się do rozwoju choroby Alzheimera oraz otyłości, miażdżycy i depresji. Krótszy sen – krótsze życie. Zaburzenia snu w tydzień spowodowały nieprawidłowy poziom glukozy u badanych! Zmiany wywołane niewystarczającym odpoczynkiem mają szkodliwy wpływ na tętnice wieńcowe, nasilają ryzyko wystąpienia stanów zapalnych oraz w dalszej kolejności niewydolności serca. W 2013 roku w magazynie „Science” ukazała się praca dowodząca, że podczas snu przyspiesza oczyszczanie organizmu z toksyn – zamiast męczyć się detoksami, śpijmy! Ma to też wpływ na ochronę przed alzheimerem (bezpośrednio skorelowanym z funkcjonowaniem mózgu).

Zmęczenie nasila głód, obniża poziom hormonów sygnalizujących sytość – więc nawet gdy zjemy, będziemy nadal głodni. Dlatego młode mamy, wycieńczone pobudkami, nie mogą schudnąć. Zamartwiając się nadwagą, budzimy się o świcie na trening, a wciąż nosimy dodatkowy bagaż kilogramów. Pierwszym krokiem powinien więc być zdrowy i spokojny sen! Dzięki spaniu logicznie myślimy, mamy lepszą pamięć i koncentrację. Jesteśmy uważniejsi i popełniamy mniej błędów. Profesor Russell Foster z Instytutu Neurologii Okołodobowej i Snu mówi, że jesteśmy skrajnie aroganckim gatunkiem – myślimy, że możemy przechytrzyć 4 miliardy lat ewolucji. Przestawianie zegara biologicznego może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych. Brak snu zaburza niemal wszystkie procesy fizjologiczne w organizmie. Hormony są zależne od regularności, ale i jakości wypoczynku. Dlatego niewyspanie doprowadza do zaburzeń psychicznych, lęków, obniżenia nastroju, anemii i otyłości. Otyłość jest jednym ze stanów połączonych z zaburzeniami rytmu dobowego, a jedną z metod terapii jest kontakt ze światłem dziennym od samego rana i wyciszanie bodźców świetlnych (szczególnie fal niebieskiego światła) wieczorami. Ostatnie godziny dnia spędzajmy z książką, w delikatnym oświetleniu. A może przy świecach?

Jest także korelacja z dietą – rytm dobowy wyznacza, co i kiedy powinniśmy jeść. Zbyt późny posiłek wieczorem może zaburzyć sen, spowodować rozchwianie funkcjonowania poszczególnych narządów. Wyobraźmy sobie wahadło Newtona, którego kulki bujają się każda w swoją stronę, czasem się zderzą, czasem uda im się odchylić w tym samym kierunku, a niekiedy wypchną którąś z kul na bok. Zdrowy sen, korzystanie ze światła dziennego (lub na przykład silnego światła lamp) powinno się odbywać w pierwszej części dnia. Zadbajmy o ruch na świeżym powietrzu, obniżmy temperaturę w sypialni. I śpijmy smacznie. 

Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyczka kliniczna, psychodietetyczka. Autorka bloga kachblazejewska.pl, współautorka książki „Kobiety bez diety. Rozmowy bez retuszu”, Burda Media Polska.