Komu potrzebna jest terapia systemowa?

123rf.com

Praca z genogramem

Pomimo niechęci, na pierwsze spotkanie w poradni zdrowia psychicznego przyszła cała trójka: Basia, Mikołaj i Marcin. W pierwszej części spotkania obecny był Marcin, ostatnie pół godziny spędził jednak w pokoju zabaw, podczas gdy terapeutka rozmawiała z rodzicami, zbierając informacje dotyczące ich małżeństwa, relacji, seksu, pracy i podziału ról w domu. Mikołaj uważał, że zarówno on, jak i jego żona, pomimo chwilowej depresji i załamania nerwowego, radzą sobie całkiem dobrze, zapewniają synowi bezpieczeństwo i opiekę, a jego agresywne zachowanie jest efektem przyjaźni z niegrzecznymi kolegami. W trakcie kolejnych spotkań okazało się, że Marcin uważa siebie za opiekuna mamy. Stara się chronić ją przed wybuchami złości ojca. Uznał, że jest odpowiedzialny za przeżycie swojej mamy w sensie dosłownym. Znalezienie jej nieprzytomnej w łazience było dla niego silnie traumatycznym i nigdy nieomówionym przeżyciem. Na czwartym spotkaniu cała rodzina miała narysować genogram. Na wielkim arkuszu papieru w centralnym miejscu pojawił się Marcin, powyżej jego rodzice i ich drzewa genealogiczne. Analiza genogramu pokazała powtarzające się w obu rodzinach relacje. Podczas sesji, w których Marcin nie uczestniczył, przeanalizowano uzależnienia od alkoholu w rodzinie chłopca, prowadzące zazwyczaj do przemocy i epizody, lub chorobę depresyjną w rodzinie Basi, która dodatkowo odważyła się wyznać, że w dzieciństwie była wykorzystywana seksualnie przez ojca – nigdy nie zajęła się tą sprawą terapeutycznie.

Liczba mnoga

Inaczej niż większość popularnych nurtów terapeutycznych – terapia systemowa nie skupia się na patologiach, zaburzeniach, deficytach bądź problemach, kluczowa jest zmiana, której może dokonać każda osoba uwikłana w system, po rozpoznaniu swoich mocnych stron i zrozumieniu celu tych zmian. Nie znaczy to, że terapeuta ignoruje problemy, po prostu kładzie nacisk na rozwiązania użyteczne dla pacjenta czy pacjentów. Zajmowanie się agresją Marcina z pominięciem jego systemu uczyniłoby z niego sprawcę przemocy, ale również ofiarę tegoż systemu, czyli ogromnego ładunku emocjonalnego, który dostał w domu. Wyczuwając nierozwiązane problemy Basi oraz mierząc się z jej rozpaczliwym, samobójczym smutkiem, chłopak przyjął na siebie rolę niemożliwą do udźwignięcia. Chciał wykonać za matkę jej pracę rozliczenia się z przeszłością. Nagromadzone emocje dochodziły do głosu w szkole, wśród rówieśników, a czasami uzewnętrzniały się poprzez rysunki i fantazje o krzywdzeniu innych, w tym siebie samego. Do tego doszła obronna, nasączona złością postawa Mikołaja, który skupiał się przede wszystkim na zarabianiu pieniędzy i ucinał wszelkie objawy złości syna, obawiając się intymnego spotkania z własną rodziną i sobą, coraz bardziej wystraszonym mężczyzną. Złość pomagała mu maskować lęk. Podczas jednego ze spotkań rodzinie zaproponowano wsparcie tzw. teamu reflektującego, czyli zespołu terapeutów, którzy obserwują kolejne sesje z pokoju obok poprzez tzw. lustro weneckie (fenickie). Chociaż Mikołaj początkowo protestował, w końcu wyraził zgodę – zrozumiał, że wszystkich zaangażowanych terapeutów obowiązuje zasada dyskrecji. W ten sposób nad systemem rodzinnym Marcina pracował system terapeutów. Zdarzało się, że w trakcie sesji terapeutka wychodziła naradzić się z zespołem obserwującym jej pracę, a czasami przynosiła uwagi i pomysły kolegów na kolejną sesję. Taki styl pracy zabezpiecza pacjenta, dostarczając mu więcej niż jeden punkt widzenia, ale również terapeutów, którzy na bieżąco superwizują swoją pracę.

Kuracja trwa

Po czterech miesiącach wspólnej pracy Marcin uspokoił się, co bezpośrednio przełożyło się na jego zachowanie w szkole. Dowiedział się, że poza rysunkami i kopaniem w materac może również wyrażać swoje emocje w rozmowie z terapeutą i rodzicami, chociaż wciąż nieufnie i ostrożnie podchodził do zwierzania się ojcu, obawiając się jego pełnej złości reakcji. Basia zdecydowała się na półroczną pracę indywidualną z terapeutą dotyczącą wykorzystywania seksualnego, którego padła ofiarą. Marcin cały czas chodzi na zajęcia do szkolnego psychologa, a Mikołaj zapisał się na trening radzenia sobie z agresją. Cały czas spotykają się z terapeutką systemową, ale teraz już raz w miesiącu, by omówić obecną sytuację, pochwalić się zmianami i wspólnie doprecyzować cele, które mogą postawić sobie jako rodzinie.