fbpx

Psychologia relacji: w sieci związków

Psychologia relacji: w sieci związków
123rf.com

Nasze dusze są pełne skarbów: dobrych uczuć, do których – jeśli
tylko zechcemy – możemy mieć nieograniczony dostęp, bo to są
zasoby, których nie sposób wyczerpać.

Żyjemy w świecie, w którym prezenter w telewizji beznamiętnie, z nieporuszoną twarzą, informuje nas o umierających z głodu dzieciach i bombach rozrywających ludzkie ciała. Gdybyśmy mieli kontakt z własnym sercem, musielibyśmy poczuć bezmiar bólu. My jednak przełączamy kanał. Bywamy tacy znużeni, przerażająco samotni w świecie, którego nie rozumiemy.

Stan naszych dusz można porównać do Ziemi; jej wierzchnia warstwa to zaledwie 40 kilometrów, za to pod nią znajdują się tysiące kilometrów płynnej lawy. Podobnie my – mamy wewnątrz siebie ognistą, pełną życia płynną lawę, która jednak rzadko wydostaje się na powierzchnię. Żeby współczuć, płakać, cieszyć się, zachwycać, doceniać i podziwiać, musielibyśmy zajrzeć głęboko w siebie, przebić się przez wierzchnią warstwę. Zdarza się, oczywiście, że odczuwamy głęboki smutek, zachwyt czy wdzięczność. Kto jednak ośmieliłby się pisnąć na ten temat choć słówko?

Pole morfogenetyczne, dawniej dusza

Rupert Sheldrake jest biologiem, autorem, wspólnie z Matthew Foxem (duchownym, założycielem Instytutu Kultury i Duchowości Stworzenia), książki „Naturalna łaska. Dialogi o nauce i duchowości”. Jego naukowa droga może być metaforą przemian, które czekają nas w skali globalnej. Zaczynał – jak wszyscy w jego profesji – od krojenia zwierząt. „Pierwszą rzeczą, jaką robiliśmy na wydziale biochemii, było zabijanie zwierząt, o których się uczyliśmy – pisze. – Następnie rozdrabnialiśmy ich ciała, by uzyskać DNA, enzymy i inne substancje. […] Była to nauka ortodoksyjna i mechanistyczna, traktująca żywe organizmy jak maszyny. Musiałem się nauczyć, że nie można odczuwać emocji wobec zwierząt i roślin. Nie można nawiązywać z nimi więzi w żadnym stopniu poza postrzeganiem ich w obojętny, obiektywny sposób. Więc manipulowałem nimi, dokonywałem na nich sekcji”.

I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie uczucia – Sheldrake coraz gorzej się czuł; czuł, że coś jest nie tak. Zaczął poszukiwania na własną rękę. Zaprzeczył trwającemu od 300 lat kartezjańskiemu dogmatowi, według którego natura i jej dzieci – rośliny, zwierzęta czy ludzie – to maszyny pozbawione duszy. Stworzył teorię pola morfogenetycznego i rezonansu morficznego. O polach morfogenetycznych pisał też biolog C.H. Waddington. Mistycy we wszystkich duchowych tradycjach mówili o tym, że dusza ze swojej natury dąży do boskiego Źródła Życia.
To samo zjawisko zaczynają dziś odkrywać biolodzy w tym, że cała natura dąży do rozkwitu, wzrostu i dojrzałości.

W takim pojmowaniu przyrody pole morfogenetyczne jest odpowiednikiem duszy. To tak, jakby biolodzy na nowo odkryli duszę; wszystko to, co przedtem robiła dusza, robi teraz pole morfogenetyczne. Rezonans morficzny z kolei to idea wzajemnych telepatycznych połączeń między organizmami. W jednej ze swoich pierwszych książek – „Odrodzenie natury” – Sheldrake zwraca uwagę, że wszystko jest polem żywej energii, że żyjemy w świecie zachodzących na siebie pól mentalnych, obecnych w przestrzeni, którą dzielimy z innymi istotami. To, czego się uczymy, to, o czym myślimy i co czujemy, ma wpływ na wszystko wokół dzięki rezonansowi morficznemu. Nasze dusze są związane z duszami innych stworzeń. Naszą radością, współczuciem czy zachwytem niejako „stwarzamy” pole dla siebie nawzajem. Nie jesteśmy jak kule bilardowe, ale jak ogromne bańki, które się przenikają. Znajdujemy się w sobie nawzajem; jesteśmy wewnątrz wzajemnej radości i wewnątrz wspólnego smutku.

Ze współczesnej nauki wyłania się obraz kosmicznej sieci związków. Mistycy pisali, że wzajemne relacje są esencją wszystkiego. Gdy dajemy pierwszeństwo potrzebom duszy, uzdrawiamy nie tylko siebie, swoje rodziny czy społeczności, w których żyjemy, ale cały świat.

Inwestowanie namiętności

My, ludzie na Zachodzie, zagubiliśmy znaczenie duszy. Charles Fair, filozof historii, twierdzi, że gdy cywilizacja zagubi znaczenie duszy, rozpadnie się na kawałki. Dusza jest najważniejszą koncepcją. Nadaje znaczenie samemu rdzeniowi cywilizacji. Ale jest też dobra wiadomość: jeśli stworzymy nowe wyobrażenie duszy, będzie to początek nowej ery.

Wszyscy mistycy mówią to samo: „Dusza nie jest w ciele, ale ciało jest w duszy” – przypomina Matthew Fox w „Naturalnej łasce…”. Przekonanie, że ciało znajduje się w duszy, oznacza, że dusza jest tak wielka jak świat, w którym żyjemy, jak pola, po których wędrują nasze serca.

„Co to jest pole?” – pyta Fox i puszcza wodze fantazji: to przestrzeń do wędrowania, figlowania i swawoli, do marzeń, do wzbijania się i osiągania wyżyn, do popełniania błędów i potknięć, do inwestowania namiętności. Dusza to nasze namiętności; to, co kochamy. Wszystkie duchowe tradycje wskazują na serce jako ośrodek duszy i centrum najgłębszych myśli.

Nasze dusze uschły, pisze Fox. Z jego punktu widzenia najważniejsze pytanie to: w jaki sposób ożywić i powiększyć duszę? Odcięci od dusz zwierząt, roślin i innych istot, od Ziemi i gwiazd, ukrywamy się wewnątrz własnej, małej przestrzeni. Nic dziwnego, że cierpimy na apatię i umieramy z nudów. Dlatego właśnie jesteśmy zdolni do wycinania lasów równikowych, do niszczenia.

We wszechświecie mamy do czynienia ze zintegrowanymi, zależnymi od siebie bytami całości, a nie odrębnymi składnikami materii – ta wiedza jest znana fizykom od dziesiątków lat. Natomiast idea „uczestnictwa” zamiast „obserwacji” (to, co widzimy, zależy od tego, jak patrzymy) została sformułowana we współczesnej fizyce niedawno, ale jest to idea bardzo dobrze znana każdemu adeptowi mistycyzmu. Nie ma niezależnego czy odrębnie istniejącego świata zewnętrznego – j e s t e ś m y światem zewnętrznym. Wewnętrzny świat i zewnętrzny świat są dwiema stronami jednego życia. Każdą myślą, intencją, słowem stwarzamy świat – swój i wszystkich wokół.

Odkąd blisko 30 lat temu ukazało się „Tao fizyki” Fritjofa Capry entuzjastycznie przyjęte przez elity intelektualne i duchowe w Stanach i Europie, powstało sporo książek na temat związków między doświadczeniami mistycznymi a odkryciami naukowców. Wydaje się, że ta wiedza – wobec wszelkich kryzysów osobistych i globalnych, które przeżywamy – jest nam teraz najbardziej potrzebna. Gdybyśmy ją przyjęli, zmieniłoby się wszystko.

Tam, gdzie płonie ogień

Podążanie za potrzebami duszy może wydawać się trudniejszą drogą. Wymaga odwagi poszukiwań w głębi siebie, tam, gdzie płonie ogień życia. Nasłuchiwania wewnętrznego głosu i ufania mu. Zanurzania się w ciszy i bezruchu. Angażowania całego siebie we wszystko, co porusza serce. Wymaga odwagi oczyszczania i doceniania relacji, pielęgnowania związków, w których uczciwie spotykamy się serce w serce, bez dominacji czy uników. Gdybyśmy zaryzykowali takie życie, mogłoby się okazać, że nie ma o co walczyć, ponieważ wszystko już mamy.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>