fbpx

Fart napotkany po drodze

Fart napotkany po drodze
Getty Images / Flash Press Media

Szczęściarze są wśród nas? Nie! Szczęściarze TO MY! Oto krótki przepis na szczęśliwy zbieg okoliczności.
Wychodzą po bułki i poznają miłość swego życia. Na imieninach u krewnych dostają propozycję pracy. Od taksówkarza dowiadują się o możliwości kupna dobrego samochodu po okazyjnej cenie. Na Facebooku odnajduje ich – ni stąd, ni zowąd – dawna znajoma i zaprasza na wakacje do swego domu pod Paryżem… Czy to znaczy, że są na tym świecie farciarze, którym trafia się więcej szczęśliwych zbiegów okoliczności niż innym? Tak. Rzeczywiście wybrańcy są wśród nas. Tyle że ten ich tzw. fart nie jest zasługą wyjątkowo korzystnego układu gwiazd w chwili ich narodzin, tylko wynikiem posiadania konkretnych umiejętności związanych z tworzeniem sprzyjających okoliczności, dostrzeganiem nowych szans i ich wykorzystywaniem. Poniżej przedstawiamy cztery sprawdzone naukowo sposoby na… przywołanie szczęścia. Spróbujcie.

1. Zrób coś nowego, cokolwiek

„Definicją szaleństwa jest robienie ciągle tego samego i oczekiwanie za każdym razem innego rezultatu” – powiedział Einstein. Jeśli zatem czekamy na nową szansę, nie możemy oddawać się wciąż tym samym, sprawdzonym aktywnościom, w znanych miejscach, wśród starych znajomych.

– To może być naprawdę mała zmiana. Ona pociągnie za sobą lawinę innych – tłumaczy psycholog i coach Katarzyna Kuciel. – Zdarza się, jak to było w przypadku jednej z moich klientek, że nawet zmiana drogi do pracy może stać się początkiem wielu zdarzeń, których rezultatem są np. lepsze kontakty z ludźmi i nowe znajomości.

W takiej zmianie drogi do pracy nowa jest przecież nie tylko sama trasa, ale zmienia się także jej otoczenie, chciażby ogłoszenia na mijanych po drodze słupach. Również godzina przybycia na miejsce jest inna, a w związku z tym w drzwiach wejściowych spotykamy nowych ludzi… W każdej z tych drobnych zmian może skrywać się jakaś szansa. Podejmując inną niż zazwyczaj decyzję, w prosty sposób zwiększamy prawdopodobieństwo, że trafi nam się okazja spotkania z nową jakością. Ale to nie wszystko. Zwiększamy prawdopodobieństwo, że tę okazję dostrzeżemy, bowiem sprawimy, że nie nie dojdzie do zjawiska habituacji, czyli zobojętnienia na bodźce.

Jeśli całymi dniami słyszysz przejeżdżające pociągi, bo mieszkasz w pobliżu torów, to z czasem masz wrażenie, że pociągi jeżdżą rzadziej i ciszej, a potem przestajesz je nawet zauważać. Podobnie jest z codzienną trasą do pracy. Pokonujemy ją automatycznie i nie spostrzegamy tego, co dzieje się po drodze. Jest więc duże prawdopodobieństwo, że billboard z reklamą ciekawej inwestycji mieszkaniowej zwyczajnie umknie naszej uwadze. Ten sam billboard na nowej trasie będzie trudniejszy do przeoczenia.

2. Oderwij się od planu

Przy stole siedzą mężczyzna i kobieta. Ona uważa, że ma pecha. On wręcza jej gazetę i prosi o przeliczenie zdjęć. Kobieta posłusznie wykonuje zadanie. Po przejrzeniu całej gazety podaje wynik. Poproszona o to samo inna kobieta (tym razem taka, która uważa, że los jej sprzyja) przerywa po przejrzeniu zaledwie kilku stron tej samej (!) gazety. Dostrzega bowiem dużą na pół strony informację: „Przestań liczyć. W tej gazecie są 52 fotografie”. Opisany eksperyment można zobaczyć na You Tube. Mężczyzna to prof. Richard Wiseman z University of Hertfordshire. Brytyjski psycholog przebadał 400 osób, które uważały siebie za „pechowców” lub „szczęściarzy”, a potem wyodrębnił listę cech i umiejętności, które sprawiają, że niektórzy mają w życiu szczęście. Kobiety, które przeglądały gazetę, to uczestniczki eksperymentu Wisemana. Swoim zachowaniem potwierdziły między innymi, że osoby, które są bardziej zrelaksowane, rozluźnione i patrzą na świat z szerszej perspektywy, mają w życiu więcej szczęścia, bo… potrafią je dostrzec.

– Doświadczenie z gazetą świetnie dowodzi, że przed rozpoczęciem wędrówki do celu warto mieć ogólny plan, ale nie przygotowywać szczegółowej ścieżki dostępu – mówi Katarzyna Kuciel. – Planując trzeba mieć świadomość, że po kilku krokach nasza perspektywa się zmieni. Ci, którzy są otwarci, elastyczni i gotowi na modyfikację, wygrywają.

O tym, że należy raz na jakiś czas oderwać się od realizowanego zadania, żeby dostrzec nową możliwość, świadczy też tzw. efekt „aha!”. Dowiedziono, że moment olśnienia pojawia się najczęściej wtedy, gdy po wytężonej pracy robimy sobie przerwę, po czym znów wracamy do zadania.

3. Uwierz w swoje szczęście

Osoby, które uważają, że są w czepku urodzone, spodziewają się korzystnych zbiegów okoliczności, wypatrują ich i wykazują większą determinację w drodze do celu. W innym doświadczeniu prof. Wisemana uczestniczki zawzięcie próbują rozwiązać łamigłówkę, bo są przekonane, że wylosowały tę, która na szczęście ma rozwiązanie. Pechowcy natomiast szybko porzucają zadanie, bo są pewni, że trafiła im się łamigłówka, której nie da się rozwiązać. Przekonanie, że cel istnieje, sprawia, że uparcie go szukamy i w końcu rzeczywiście do niego docieramy.

Paul Arden, nieżyjący już dyrektor kreatywny agencji Satchi&Satchi radził: „Nie szukaj następnej okazji. To, co masz w rękach, to właśnie twoja okazja”. Przekonuje, że zbyt często zadania, które mamy przed sobą, oceniamy jako nudne i pozbawione potencjału. Czekamy na inne, które pozwolą nam odnieść sukces, wykazać się i zdobyć lepszą pozycję zawodową. Arden uważał, że to błąd, bo powinniśmy szukać w tym, co mamy. Jego życiorys zawodowy i opinia „geniusza kreatywności” wskazują na to, że wiedział, co mówi.

– Najtrudniej uwierzyć, że szansa jest w zasięgu wzroku tym osobom, które sądzą, że na szczęście nie zasługują. Że los powinien sprzyjać innym – w ich opinii mądrzejszym, zdolniejszym i piękniejszym – mówi Katarzyna Kuciel. – Nawet jeśli uda im się dostrzec jakąś okazję, ich wewnętrzny sabotażysta zrobi wszystko, żeby z niej nie skorzystały. Pojawią się charakterystyczne wymówki: „tak, wiem, że to ogłoszenie było dla mnie, ale nie miałam czasu na nie odpowiedzieć”. Dlaczego tak się dzieje? Między innymi dlatego, że wykorzystanie szansy mogłoby zburzyć bardzo wygodną teorię: „mnie to zawsze wiatr wieje w oczy”. A ludzie nie lubią zmieniać przekonań. I jeszcze jedno…

– Kiedy jesteśmy pochłonięci realizacją jakiegoś krótkoterminowego celu, świat nie czeka aż skończymy, by coś ciekawego nam zaproponować. On sypie propozycjami przez cały czas, więc warto mieć rękę na pulsie – mówi Katarzyna Kuciel.

4. Doceń innych

Nowe szanse zawsze niosą ze sobą ludzie. Szkopuł w tym, czy naprawdę wierzymy, że przyjaciele, krewni, znajomi, a nawet nieznajomi wnoszą w nasze życie coś dobrego. Jeśli mamy takie przekonanie, to świat należy do nas. I odwrotnie. Jeśli podejrzewamy ich o wszystko, co najgorsze, to też częściej będą pokazywać nam swoją gorszą stronę. Odpowiada za to zjawisko potwierdzenia zachowaniem.

Badacze Mark Snyder, Elisabeth Tanke i Ellen Berscheid z University of Minnesota przeprowadzili eksperyment: mężczyźni rozmawiali przez telefon z nieznaną im kobietą. Przed rozmową mogli zobaczyć jej zdjęcie. Okazało się, że podświadomie oczekiwali, że kobiety, które uznali za ładne, będą cieplejsze i milsze w rozmowie, niż te ocenione przez nich jako nieatrakcyjne. W rzeczywistości sami, nieświadomie, prowadzili z ładniejszymi kobietami rozmowę w taki sposób, że te stawały się bardziej sympatyczne.

Jeśli więc chcesz, żeby znajomi wnieśli w twoje życie nowe możliwości, daj im szansę. Po prostu uwierz, że potrafią to zrobić. A kiedy nieoczekiwanie zaproponują: „wybierzmy się dziś na koncert”– daj się namówić. Nawet jeśli właśnie dopadł cię nawał pracy, to przynajmniej sprawdź, czy zaległości nie da się nadrobić jutro. I zadaj sobie pytanie: „czy mój sprzeciw nie wynika jedynie z tego, że nie chce mi się zmieniać swoich planów?”.

Katarzyna Kuciel psycholog i coach, założycielka Akademii Rozwoju Przywództwa w Warszawie

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>