fbpx

Jak wybrać psychoterapeutę?

Jak wybrać psychoterapeutę?
fot.123rf

Dobry terapeuta jest wsparciem i przewodnikiem na drodze do samopoznania i odnalezienia wewnętrznej mocy. Bywa łagodny lub ostry w zależności od potrzeb.
Iwona po raz kolejny rozstała się z chłopakiem. Choć bardzo tego pragnie, nie udaje jej się stworzyć stałego związku. Postanowiła poszukać pomocy u psychoterapeuty. Iwona jest nieśmiałą, delikatną młodą kobietą, pełną kompleksów i zahamowań. Nie lubi swojego ciała, nie ufa samej sobie, ma niskie poczucie własnej wartości. Spotkania z terapeutą bała się jak każdej nowości. Wybrała psychologa, którego poleciła jej koleżanka. Był to mężczyzna pięćdziesięcioletni, który sprawił na niej wrażenie surowego i złośliwego. Po pierwszej sesji chciała zrezygnować. Koleżanka przekonywała ją: zanim to zrobisz, porozmawiaj z nim o tym, to jest właśnie część twoich problemów – lęk przed mężczyznami. Iwona przełamała się i powiedziała terapeucie o swoich odczuciach. Pogratulował jej odwagi. Iwona przez rok korzystała z jego pomocy. Udało jej się dzięki temu zrozumieć przyczynę wielu swoich problemów i nauczyć się jak i gdzie szukać wsparcia.

To co Iwonie przydarzyło się na samym początku terapii, bardzo często zachodzi podczas jej trwania. Terapeuta, który do tej pory budził nasze zaufanie i sympatię, zaczyna nas niepokoić, złościć albo wydawać się niekompetentny. W takiej sytuacji często postanawiamy zmienić psychologa. Ale podobny problem najprawdopodobniej i tak dopadnie nas w nowym układzie. To bardzo trudny, a jednocześnie ważny i przełomowy moment w procesie uzdrawiania. Terapeuta wzbudza w nas trudne emocje, podobne do tych jakie czujemy wobec rodziców, partnerów, przełożonych. W gabinecie mamy szansę przyjrzeć się temu w bezpiecznych warunkach. Zamiast uciekać, jak to robimy czasem w życiu, porozmawiajmy szczerze z terapeutą. Jeśli po takiej rozmowie nadal odczuwamy dyskomfort i brak zaufania, być może trzeba pomyśleć o wyborze innego specjalisty. Czasem ważna jest kwestia płci terapeuty, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z nadużyciami seksualnymi, prawdopodobnie łatwiej nam będzie porozmawiać o nich z osobą tej samej płci.

Zdarza się i tak, że szanujemy i cenimy naszego terapeutę, a jednak jakiś wewnętrzny głos namawia nas do zmiany. Jeśli jest uporczywy i cierpliwy, warto się w niego wsłuchać. Może okazać się ważnym sygnałem, jak w przypadku Krystyny, która po dwóch latach miała wrażenie, że jej terapia utknęła w martwym punkcie. Korzystała z usług renomowanej placówki, lubiła panią psycholog, z którą pracowała. Nie miała poczucia, że zakończyła proces terapii, uważała, że jeszcze jej potrzebuje. Kilka miesięcy wcześniej przeczytała książkę o dorosłych dzieciach alkoholików i poczuła się jak w domu, wreszcie ktoś opisał jej problemy. Powiedziała o tym swojej terapeutce, jednocześnie informując ją, że chciałaby pójść na terapię grupową dla DDA. Ale pani psycholog nie popierała tego pomysłu, mówiąc: po co chce się pani tak zaszufladkować? Krystyna poczuła się bardzo niepewnie, ufała swojej terapeutce i bardzo liczyła się z jej zdaniem. Jednocześnie intuicja popychała ją w kierunku wyboru nowej formy leczenia. Wreszcie podjęła decyzję, zakończyła terapię indywidualną. To był dla niej ważny krok. Po raz pierwszy sprzeciwiła się komuś, kto był dla niej autorytetem. Zapisała się na terapię grupową dla DDA. Na początku ciągle przyznawała rację swojej byłej terapeutce. Nudziły i złościły ją historie i problemy innych członków grupy. Myślała: to wszystko mnie nie dotyczy. Przełom nastąpił po miesiącu, kiedy rozpłakała się nagle podczas opowieści jednej z uczestniczek, która wspominała swoje dzieciństwo. Poczuła się częścią grupy i od tego czasu proces jej terapii nabrał tempa. Krystyna zauważa duże zmiany w postrzeganiu siebie i świata oraz w swoim zachowaniu, które zdecydowanie poprawiają jakość jej życia.

Intuicja i zdrowy rozsądek to najlepsi przewodnicy przy wyborze terapeuty. Dobry psychoterapeuta posiada cały arsenał zachowań i potrafi je wykorzystywać w zależności od sytuacji. Może być łagodny, delikatny i opiekuńczy, kiedy tego właśnie potrzebujemy, żeby uleczyć stare rany. Może być stanowczy i prowokujący, kiedy oszukujemy sami siebie. Potrafi pogłaskać po głowie, ale i przyprzeć do muru. Trudne momenty w terapii są ważnymi progami w naszym rozwoju. Zawsze, niezależnie od tego, czy chcemy zostać czy zmienić terapeutę, rozmawiajmy z nim o tym problemie.