Przejrzyj się w kartach: tarot pomoże w wewnętrznym rozwoju

Przejrzyj się w kartach
123rf.com

Tarot można wykorzystywać na wiele sposobów. Nie tylko do wróżenia. Także do pracy wewnętrznej, rozwoju. Tarotowy Portret Psychologiczny odsłania prawdy, które skrywasz przed innymi, może nawet przed samą sobą.
Karty tarota są bardzo stare – badacze doszukują się ich źródeł w starożytnym Egipcie. Ale Tarotowy Portret Psychologiczny ma zaledwie kilkanaście lat. I powstał w Polsce. Nie jest klasyczną wróżbą, to coś więcej. Ujawnia twój potencjał, twoje mocne i słabsze strony. Wskazuje kierunek. Dlaczego działasz w ten, a nie w inny sposób? Kim jesteś we własnych oczach, a jak cię widzą inni? Co jest dla ciebie naprawdę ważne? Dokąd zmierzasz?

Narzędzie poznania

Tarocistka Alicja Banach-Mikołajczyk twierdzi, że portret tarotowy zmienił jej życie. – Sprawdziłam jego moc na sobie. Uwierzyłam w to, że moją drogą jest tarot, a nie stomatologia, choć pracowałam z powodzeniem w tym zawodzie od wielu lat. Dla mnie Tarotowy Portret Psychologiczny to niezwykle cenne narzędzie – przynosi wiele podpowiedzi, może przyspieszyć podjęcie pewnych decyzji. Wskazuje na tematy, które są w naszym życiu najistotniejsze i które często powracają, nawet jeśli staramy się je odpychać. Trzeba się będzie świadomie z nimi zmierzyć.

Autorką metody jest tarocistka Alla Alicja Chrzanowska. Dostrzegła w kartach tarota pewien kod, pozwalający uzyskać bogatą charakterystykę człowieka. Wystarczy wiedzieć, kiedy się urodził, dokonać pewnych wyliczeń, a pod otrzymane liczby podstawić odpowiednie karty. Portret tarotowy niewiele ma wspólnego z wróżbą, więcej z horoskopem czy portretem numerologicznym. Skuteczność systemu potwierdzają uczniowie Alicji Chrzanowskiej, w kraju i za granicą. Wśród nich jest Alicja Banach-Mikołajczyk, która nie ukrywa, że treści, jakie przynosi portret, mogą prowadzić do niełatwej konfrontacji: – Jest to analiza wpływów, jakim ulegaliśmy w dzieciństwie, ale przede wszystkim narzędzie dające możliwość wglądu w nasze wnętrze, poznania samego siebie. Ta metoda inspiruje do refleksji, do pracy nad sobą. Tym bardziej, że tak często nie wierzymy intuicji! Zdarza się, że ktoś męczy się na jakimś prestiżowym stanowisku i dopiero kiedy odważy się zmienić zajęcie, odnajduje szczęście, robiąc na przykład meble z drewna.

Kapłanka i Diabeł

Do sporządzenia portretu tarotowego potrzebna jest data urodzenia. Jest punktem wyjścia do mniej lub bardziej skomplikowanych obliczeń, dzięki którym dowiemy się na przykład, że na 13. pozycji (mówiącej o tym, jak postrzegamy samych siebie) mamy kartę Kapłanki, a na 14. (jak postrzegają nas inni) – Diabła. Wszystkich pozycji jest ponad 30, zwykle podczas konsultacji analizuje się kilkanaście. Najważniejsze karty tworzą tzw. doniczkę. Trzy pierwsze, w górnym rzędzie, pokazują, jakich tematów przewodnich możemy się spodziewać w poszczególnych fazach życia – w młodości, wieku średnim i dojrzałym. Poniżej są dwie karty wskazujące na to, co tkwi w naszej podświadomości (czyli co może okazać się dla nas najtrudniejszą lekcją) i w świadomości (co uznajemy za istotę życia). Jeszcze niżej, jedna pod drugą, leżą kolejne dwie karty, ujawniające talenty i dary. A przecież są też te mówiące o życiowej misji, o tym, co daje poczucie harmonii, co – nawet jeśli na początku budzi opór – może stać się pasją…

Portret tarotowy bywa pomocny przy badaniu potencjału małych dzieci. Żeby przyjrzeć się, jakie są ich potrzeby, nie wybierać za nich drogi życiowej, nie wywierać presji… Można też wykonać portret dnia (ocenić, jakie daty sprzyjają podejmowaniu określonych działań) i portret partnerski. – Pomaga on przeanalizować relację danej osoby z matką, ojcem, narzeczonym, przyjaciółką, szefem – tłumaczy Alicja Banach-Mikołajczyk. – Badamy, w jakich okolicznościach spotykają się ludzie, z jakiego powodu, jak zakończy się relacja. Określamy, jakie niesie wyzwania, co może się okazać problemem. Załóżmy, że na tej pozycji występuje karta Sprawiedliwość – prawdopodobnie dane osoby będą się nawzajem oceniać. Albo Koło Fortuny – kwestią sporną mogą się okazać pieniądze. Jeśli pojawi się karta Siła, należy być bardzo ostrożnym. Ja omijałabym taką relację z daleka… Niedawno robiłam portret parze szykującej się do ślubu – na życzenie mamy pana młodego. Ponieważ jest bliską mi osobą, nie bałam się powiedzieć: „Słuchaj, kochana, tylko ty się do nich nie wtrącaj, bo możesz się stać największym problemem ich małżeństwa”. Karty wyraźnie pokazały tę tendencję…

Ukryte znaczenia

Oczywiście, niezwykle istotna pozostaje kwestia interpretacji. Przecież każda z kart niesie tyle znaczeń… Alicja Banach-Mikołajczyk ma kilkanaście różnych talii tarota. Najbardziej lubi tę o nazwie „Tarot snów” – olśniewające kolory, staranne wykonanie… Zapewnia, że praca z kartami może dać dużo przyjemności – niezwykle sugestywne obrazy cieszą oczy, pobudzają wyobraźnię. W każdej talii ten sam archetyp przedstawiony jest za pomocą innego wizerunku, wywołuje inne skojarzenia. – Pierwszą rzeczą, jakiej nauczył mnie tarot, była pokora – przyznaje. – Nie twierdzę, że potrafię precyzyjnie odczytać przesłanie. Zwłaszcza że trafiam na portrety składające się z tych samych kart na poszczególnych pozycjach, a wiadomo, że nie ma na świecie dwóch jednakowych osób.

– Opracowując portret, staram się uwzględnić wszystkie aspekty kart, zinterpretować ich połączenia – one bardzo dużo wyjaśniają. Ale nie mnie przesądzać, które z przesłań będzie w danym momencie dla konkretnej osoby najważniejsze. Nawet wybitny tarocista może nie odczytać wszystkich znaczeń. Ważne jest, żeby pamiętać, że tarot nie służy do straszenia ludzi. Nie należy go używać do podniesienia swojego prestiżu, do dopieszczania ego. Ideałem byłoby, gdyby tarocista uporał się najpierw ze swoimi traumami, w przeciwnym razie będzie patrzeć na klienta przez pryzmat własnych problemów, projektować na niego swoje sprawy. Próbować spełnić oczekiwania.

A oczekiwania – nie ma się co oszukiwać – są na porządku dziennym. Ludzie chcieliby wiedzieć: co mam w tej konkretnej sytuacji zrobić, jakie rozwiązanie będzie najlepsze… – Jest to przerzucanie na kogoś odpowiedzialności – mówi Alicja Banach-Mikołajczyk. – Nikt poza nami nie może kierować naszym losem! Portret tarotowy nie jest tajemniczą metodą determinującą życie, odbierającą wolną wolę. On wyciąga z podświadomości to, co trudne, do czego często sami przed sobą nie chcemy się przyznać. Rozpoznanie tych mechanizmów może być pierwszym krokiem do zmiany – o ile zechcemy zmierzyć się z tym, co niewygodne. Od kiedy karty ujawniły mój problem, zaczęłam dostrzegać swój udział w tym, co mi się przytrafia. Spokojniej podchodzę do życia. Portret pomógł mi też zmienić relacje z synami – przestałam się obwiniać, walczyć z tym, co nieuniknione. Nasze kontakty nabrały luzu, spontaniczności.

I co teraz?

Odkąd Alicja Banach-Mikołajczyk zaczęła zgłębiać Tarotowy Portret Psychologiczny, z rzadka stosuje „normalne” rozkłady: – Dla mnie to nie jest doraźny środek, to przyczynek do myślenia o życiu danego człowieka w szerszej perspektywie. Daje bardzo dużo możliwości, określa wiele spraw, można go czytać na różnych poziomach. Przyjrzeć się kwestiom materialnym, rodzinnym. Zbadać, czy są zrównoważone energie męskie i żeńskie. Określić predyspozycje do partnerstwa.

– Wśród słynnych tarocistów mało jest wiedźm z brodawką na garbatym nosie, za to dużo ludzi wszechstronnie wykształconych – dodaje. Sama ceni rzeczowe podejście. Nie wchodzi w dywagacje, woli szukać w kartach praktycznych wskazówek: – Zdarzyło mi się spytać na przykład o najkorzystniejszy czas na sprzedaż mieszkania. Uzyskałam cenne dane – miało to dla mnie konkretny, ziemski wymiar.

Przyznaje, że czasem ludzie nie potrafią skorzystać z konsultacji – słyszą to, co chcą usłyszeć, ciężko się do nich przebić. – Pamiętam kobietę, która zadała pytanie, czy mąż ją zdradza. Karty pokazały wyraźnie, że taka sytuacja nie ma miejsca, ale ona i tak wyszła z przekonaniem, że wie lepiej. Prawdopodobnie jej mąż wychodził często z domu, żeby uciec od posądzeń, zarzutów, nieufności. Być może siedział w parku, czytając gazetę… Musiał wycofać się, żeby odreagować, wytrwać. Czasem tarot mówi: „tak, zdradza”. I co teraz, co z tym zrobię? Jeśli jestem współuzależniona, bezwolna, to czy mi ta wiedza pomoże, czy tylko mnie unieszczęśliwi?

Ani dobre, ani złe

Nie ma powodu, żeby bać się tarota, co więcej: dobrze jest samemu z nim pracować. Najlepiej z talią, która nam się podoba, inspiruje, przyciąga uwagę. Alicja Banach-Mikołajczyk poleca początkującym tarocistom tę najpopularniejszą – Ridera-Waite’a – z przejrzystą, łatwo czytelną symboliką. Niektóre obrazy mogą budzić niepokój… Dlatego warto pamiętać, że karty są po to, by zwrócić uwagę na pewne sprawy, zachowania, być może ukierunkować działania. Na pewno nie po to, żeby przepowiadać dramatyczne zdarzenia. – Dość wspomnieć kartę Śmierć, która nie oznacza przecież śmierci fizycznej, tylko ważną życiową zmianę, transformację świadomości na inny poziom. To od nas zależy, jaką postawę przyjmiemy wobec tej zmiany, czy skorzystamy z szansy. Diabeł to również energia, witalność, cielesność, przygoda… Wieża – owszem, rozpad starych struktur, ale też miejsce na nowe. Oczyszczenie, przestrzeń…

Tarot pokazuje dualizm, jaki panuje w świecie. Czasem przesłania mogą się wydawać trudne do przyjęcia – wszystko zależy od tego, co uznałaś za swoje szczęście. – Nic nie jest dobre ani złe, to myśl czyni je takim. W tym, w czym jedna osoba zobaczy dobro, inna odnajdzie zło, to, co dziś wydaje ci się dramatem, jutro może się okazać darem losu. Problem nie jest problemem tylko dlatego, że się pojawił, lecz ponieważ nie wiemy, co z nim zrobić. Albo dlatego, że jesteśmy bierni i tylko siedzimy i użalamy się nad sobą. Trudność, która motywuje do działania, to naprawdę fantastyczny bodziec! – zapewnia Alicja Banach-Mikołajczyk.

Kiedy sama chce sobie coś wyjaśnić, sięga zwykle po jedną kartę z talii. I dostaje bardzo trafne odpowiedzi. – Pamiętam, jak przed wyjazdem na warsztaty biłam się z myślami, czy rzeczywiście powinnam tam jechać, czy wolno mi zostawić obowiązki. Czy to dobry pomysł, co tam dostanę, czy warto? Wyciągnęłam Siłę. Pojechałam i rzeczywiście wróciłam niezwykle silna, gotowa do mierzenia się z tym, co zostawiłam. Te znaczenia najlepiej jest studiować samemu, krok po kroku. W końcu to ja najlepiej znam własne życie, wiem, co dla mnie najważniejsze. To pomaga mi odnaleźć w kartach głęboko ukryty sens – mówi.

Nie znaczy to, że patrzy na życie przez pryzmat tarota: – Jest mi potrzebny, żeby sobie niektóre sprawy poukładać, a nie mówić mi, jak żyć. Tak samo Tarotowy Portret Psychologiczny. Odsłania pewne rzeczy, pomaga się im przyjrzeć, przekierować uwagę na siebie. A nie kontrolować innych. Nie pytaj: „czy mój mąż się zmieni?”, tylko: „jak ja mam się zmienić, żeby być szczęśliwą w relacji?”. Nie da się zmienić nikogo za pomocą tarota. On jest do tego, żeby pobudzić myślenie intuicyjne, a nie, żeby się oszałamiać.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze