fbpx

Iwona Kozak i ajurweda, część V: oczyszczanie z toksyn

Ajurweda-oczyszczanie
Fot. Iwona Kozak

Po 7-dniowym rytuale masła ghee jestem wycieńczona i głodna. Ale pancha karma zacznie się dopiero dziś.
Ajurweda mówi, że przyczyną większości chorób są stany zapalne w organizmie. Potwierdza to też współczesna nauka. Przyczyną stanów zapalnych jest niestrawiony pokarm, który odkłada się w przewodzie pokarmowym i innych zakątkach organizmu, następnie rozkłada się i tworzy toksyczną, lepką substancję, zwaną amą.

Przeczytaj: dlaczego pokochałam ajurwedę część I, część II, część III i część IV

Ama rozpowszechnia się z czasem w naszym organizmie i blokuje przepływ energii życia, Prany, odizolowując tym samym komórki. Te odizolowane komórki pozbawione energii życia zaczynają funkcjonować w patologiczny sposób, prowadząc do rozwoju choroby. Najlepszą metodą oczyszczenia organizmu jest właśnie pancha karma, która zalecana jest raz na rok lub dwa lata. Ajurweda przywiązuje wielką wagę do tego co jemy i do naszego trawienia. Jeżeli odżywiamy się zgodnie z naszą konstytucją ciała, to organizm otrzymuje odpowiednią ilość wartości odżywczych i trawi cały pokarm. Dzięki temu organizm jest zdrowy, czysty, pełen witalności.

Zobacz również kosmetyki do oczyszczania twarzy kremy

Ajurweda-oczyszczanie
Fot. Iwona Kozak

Podczas programu pancha karmy nasza dieta jest ogromnie ważna, albo raczej, jest bardzo ograniczona. Dlatego w tym tygodniu, podczas intensywnych zabiegów oczyszczających będę spożywała jedynie wodę ryżową, czyli wodę, w której ugotowany został ryż. Pod koniec tygodnia marzy mi się znalezienie choć jednego ziarenka ryżu. Mój pierwszy etap oczyszczania rozpoczyna jednodniowy zabieg zwany Virechana. Ale jeden dzień w zupełności wystarcza.

Jak zawsze przed 5 rano słyszę delikatne pukania do drzwi. Dr Ramadas, z łagodnym uśmiechem, który jest obietnicą radosnego życia dla każdego z nas, zaprasza mnie do swojego gabinetu. Tam, czeka na mnie czarka płynu, którego konsystencji ani smaku nie znam. Dr Ramadas, podając mi go mówi, “Postaraj się wypić całość”. Więc biorę głęboki wdech, wypowiadam w sobie intencję, że wypiję cały płyn niezależnie od tego jak smakuje. Pozytywnie nastawiona, przechylam czarkę do ust i czuję płyn o gęstości miodu, ale tak intensywny w swoim gorzkim, cierpkim i kwaśnym zarazem smaku, że zaczynają mi płynąć łzy. Połykam go powoli, bo inaczej się nie da, używając całej swojej siły woli.

Ale ciało nie daje rady, zmysły nie dają rady. Dr. Ramadas kładzie dłoń na moim ramieniu i mówi: “Ty płaczesz. Jeśli nie dasz rady, to odstaw”. Jego obecność i troskliwość pomaga mi dokończyć napój. Odstawiam czarkę i, zalana łzami, mówię: “chyba zaczęło się oczyszczanie, bo łzy to oczyszczenie starych emocji.” Dr. Ramadas prowadzi mnie z powrotem do mojego pokoju i radzi “Od razu idź do łazienki”. Sedes staję się moim fotelem tego dnia. Wiem, że Virechara oczyszcza z toksyn wątrobę, pęcherzyk żółciowy oraz cały przewód pokarmowy i że pomaga przy schorzeniach takich jak astma, cukrzyca, choroby przewodu pokarmowego, nadkwasota, zaparcia, bóle głowy, zapalenia stawów.

W moim przypadku, od czasu gdy byłam nastolatką dokuczała mi nadkwasota i zastanawiałam się ile tych toksyn i zanieczyszczeń nazbierało się w moim przewodzie pokarmowym od czasu gdy miałam 15 lat?

Przez następnych pięć dni mój organizm poddawany jest kolejnym zabiegom oczyszczającym: kąpielom parowym, a potem Basti (czyli lewatywa), która między innymi pomaga w leczeniu zespołu jelita nadwrażliwego, rwy kulszowej, bólów pleców, zapalenia jelita grubego, nadwagi. Przed każdym zabiegiem lewatywy, lekarze skrupulatnie przygotowują organizm. Odbywa się to zupełnie inaczej niż na zachodzie, gdzie lewatywy z kawy czy różnych glinek oferowane są jak zabieg kosmetyczny dla tych, którzy – nie dbając o to jak się odżywiają – poszukują natychmiastowych rezultatów, bez żadnej troski o skutki uboczne. Vaidyagrama, zgodna z autentyczną ajurwedą, stosuje zabiegi Basti z pełną troską o cały organizm.

Mija ostatni dzień drugiego tygodnia, wypełniony intensywnym oczyszczaniem. Siedzę na werandzie, zbliża się wieczór, wokół panuje przedwieczorna cisza; żadnych odgłosów, jedynie od czasu do czasu, po zadaszonych ścieżkach, przesuwają się bezszelestnie terapeutki roznoszące gościom tace z ziołowymi miksturami. W swoich przepięknych, kolorowych sari chodzą tanecznym krokiem, uśmiechając się do siebie nawzajem. “Czy one istnieją naprawdę” myślę, patrząc na ich spokój i grację, z jaką pracują. Dr. Ramkumar, założyciel ośrodka Vaidyagrama powiedział mi kiedyś, że “energia lekarzy i terapeutów też uzdrawia”. Teraz, patrząc na te tańczące, radosne terapeutki, poczułam jak ich łagodność wpływa na mnie kojąco i, choć jestem tutaj od dwóch tygodni, to zauważyłam to dopiero dziś. Spokój, który istnieje w Vaidyagrama zaczął do mnie dopiero docierać. Tak jakby to oczyszczenie zburzyło jakieś wewnętrzne mury, wyciszyło umysł i zmysły. Widzę więc bardziej wyraźnie to, co dzieje się wokół mnie, mniej we mnie opinii, percepcji. W tym wyciszeniu zauważam siebie; też bez percepcji, opinii, osądzania. Czuję prostą akceptację siebie i pełne spełnienie.

Zazwyczaj samoakceptacja wiąże się z jakimś wydarzeniem, z osiągnięciem czegoś, z czymś co mamy, kim jesteśmy. Zazwyczaj doznajemy spełnienia ponieważ spełniliśmy swoje ambicje, wyraziliśmy swój talent, otrzymaliśmy potwierdzenie, że jesteśmy dobrzy, mądrzy, kochani. Zazwyczaj samoakceptacja czy poczucie spełnienia jest czymś uwarunkowane. Ale teraz, z czystym przewodem pokarmowym, z lekkim ciałem i wypełniającą mnie wewnętrzna świeżością, bez toksyn, tak jakby bez przeszłości, po prostu jestem. Jestem niczym jezioro o przezroczystej, spokojnej wodzie, w którym odbija się ciepłym blaskiem światło mojej duszy. To dobre poczucie.
I nic nie mogło tej chwili zakłócić przez moment tak głęboki, że trwał chyba wieczność. Pomyślałam: “Jak pozostać w tym błogostanie?” i moment prysł.

cdn.

mojanirvana.pl

Podobał Ci się artykuł? Zajrzyj na transformacja.net

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze