fbpx

Dlaczego pokochałam ajurwedę, część III: rytuał masła ghee

Dlaczego pokochałam ajurwedę, część III: rytuał masła ghee
Fot. Iwona Kozak

Mimo że minął już tydzień od mojego przyjazdu do ośrodku Vaidyagrama, proces oczyszczania jeszcze się nie rozpoczął i nie rozpocznie tak szybko. Wciąż trwają wielkie przygotowania. Przez cały tydzień, o świcie, na czczo, będę piła ciepłe masło ghee (to odpowiednio sklarowane masło).

Fot. Iwona Kozak

Celem tego zabiegu jest “nasączenie” organizmu masłem ghee po to aby zebrać głęboko osadzone zanieczyszczenia i toksyny (zwane doshami).

Przeczytaj: dlaczego pokochałam ajurwedę część I i część II

Ajurweda to holistyczna medycyna, szanująca i uwzględniająca sferę fizyczną , psychiczną oraz tę bardziej subtelną sferę wszechświata i naszego istnienia jaką jest najwyższa świadomość, którą niektórzy z nas nazywają Bogiem, inni – najwyższą świadomością lub Absolutem. Czułam, że rytuał picia masła ghee odbywał się w tych trzech sferach. Poza samym wypiciem tego oleistego płynu w celach medycznych, poza niezbędną i ogromną siłą woli aby go przełknąć, było jeszcze coś bardzo subtelnego i pięknego w tym porannym rytuale.

Jest 5:30 rano. Oczywiście już nie śpię ponieważ tutaj życie naturalnie płynie z rytmem przyrody. Budzą mnie odgłosy ptaków, albo – jak dziś – bębnów, na których grają całą noc mieszkańcy pobliskiej wsi w rytuale żegnania kogoś, kto właśnie umarł. Grają tak głośno, z taką pasją i oddaniem, że śpię w półśnie, uczestnicząc w tym pogrzebie. Najpierw budzę się z lękiem przed śmiercią, przed samotnością, potem ze smutkiem za moimi bliskimi, którzy odeszli przedwcześnie. Całą noc dźwięki tych bębnów przeplatają się z rytmem mojego bezbronnego serca w tej głębokiej nocy, gdzie nie mam niczego na czym mogłabym się oprzeć, niczego w czym mogłabym znaleźć ukojenie. Jestem sama w środku nocy, w Indiach, z rytmem śmierci i życia. Tutaj wszystko istnieje jakby autentyczniej, porusza naszą pierwotność, tę część bez ochrony. “Śmierć tej nocy jest silniejsza niż życie” myślę i zasypiam po raz kolejny do dźwięku bębnów, które jednak słabną aby dać miejsce powracającemu wraz z nastaniem świtu życiu.

Słyszę ciche pukanie do drzwi. Dr. Ramadas wita mnie uśmiechem i idziemy do jego gabinetu, gdzie, zanim poda mi stojącą obok czarkę z nagrzanym “napojem”, melodyjnym, ciepłym głosem, pełnym oddania do Twórcy wszechświata wypowie modlitwę. Nam, racjonalnym ludziom z zachodu, wydać się to może dziwne, lub wręcz podejrzane, że lekarz modli się do Siły Wyższej zanim poda nam lek. Ale ta modlitwa nie wynika z niepewności czy niekompetencji lekarza. Wręcz przeciwnie, podkreśla jego ufność w moc uzdrowienia, jaka istnieje w każdym z nas. Więc stoimy twarzą do wschodzącego słońca. Pochylamy głowy w kierunku słońca, do budzącego się dnia. Ten moment to eliksir dla mojej duszy, bo dzięki niemu czuję, że ta sama energia, która budzi nowy dzień, jest też we mnie i też budzi się właśnie teraz wraz z moją intencją, gdy wypijam masło ghee, aby rozpocząć nowe, zdrowsze życie. Codziennie, gdy budzimy się rano, otrzymujemy dar życia. Jak nigdy dotąd, pomimo trudności z jakim szło mi wypicie ciepłego oleistego płynu, wypełnia mnie najgłębsza wdzięczność za to, że codziennie mamy następną szansę aby wybrać drogę lepszego, mądrzejszego i zdrowszego życia, i że codziennie dostajemy nową energię aby móc tą drogą iść. Więc wypijam masło ghee zapominając o jego konsystencji i smaku.

Rytuał “masła ghee” jest dla mnie głębokim duchowym doświadczeniem, ale jego strawienie jest niewątpliwie wyłącznie fizycznym doznaniem. Pierwszego dnia wypijam tylko 1/8 szklanki, następnego już podwójną dawkę, następnego jeszcze więcej, aż ostatniego, siódmego dnia, wypijam całą szklankę tego oleistego płynu. Jest mi tak niedobrze, że ledwo dochodzę do mojego pokoju. Leżę tam przez cały dzień, z trudem poruszając nawet ręką. Co kilkanaście minut odwiedza mnie lekarz albo terapeuta, każdy z nich swoją troskliwością i śmiechem sprawia, że chociaż mnie mdli, nie mogę się ruszać i pragnę ponad wszystko zjeść kwaśną pomarańczę aby zabić ten mdły smak, który wypełnia mnie całą, to jednak cierpliwie czekam. Nawet pani sprzątaczka, zamiast sprzątać, po prostu siada na moim łóżku i głaszcze mnie po głowie, trzymając za rękę. Czekam więc, aż masło ghee dotrze do głębokich zakamarków ciała, aż pozbiera zanieczyszczenia i toksyny po to aby już jutro – przy użyciu “metody niespodzianki” – zacząć oczyszczać mój organizm.

Drugi tydzień dobiega końca, jutro zacznie się wielkie oczyszczanie. No i mam nadzieję, że otrzymam jakiś normalny posiłek, bo podczas “rytuału ghee” moja dieta składa się z jednego posiłku dziennie: małej miseczki ryżu basmati z odrobiną warzyw na parze. Choć nie jest to moim celem, tracę na wadze. Ale jak się okaże już wkrótce, ryż z warzywami jest istną biesiadą w porównaniu z tym, co czeka mnie w przyszłym tygodniu.

mojanirvana.pl

Podobał Ci się artykuł? Zajrzyj na transformacja.net

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze