fbpx

Pasja pisania

fotochannels.com

Na kursach twórczego pisania nie da się zdobyć talentu. Można go poszukać, nauczyć się warsztatu i… Zmienić swoje życie

Zawsze chciałam napisać książkę – opowiada Ula, organizatorka kursów Pasja Pisania. – Nosiłam ją głęboko w sobie i nie potrafiłam wydobyć. Aż siostra przywiozła mi ze Stanów kilka podręczników kreatywnego pisania. I zobaczyłam, że są zasady, według których można  nauczyć się pisać.

Nazwę wymyśliła w czasie spaceru z psem. Mąż kupił jej serwer i domenę. O pomyśle opowiedziała koleżankom – Magdzie i Basi. Magda od zawsze chciała być pisarką. – Jako nastolatka napisałam opowiadanie na konkurs do „Świata Młodych” – wspomina – ale kiedy przeczytałam tekst, który zajął pierwsze miejsce, zarzuciłam pisanie. Po latach zdałam na informatykę i cybernetykę, ale miłość do książek pozostała. – Magda opowiadała, że w Anglii są kluby książki, w których ludzie spotykają się i rozmawiają. Powiedziałam: stwórzmy taki klub!

Basia chciała zmienić pracę, Magda uruchomić się zawodowo. Pasja Pisania stała się faktem. Zaczęły od strony internetowej. Kilka miesięcy czytały,  tłumaczyły fragmenty podręczników, korespondowały z organizatorami podobnych kursów w Anglii. Poznawały formułę. Gdy znalazły prowadzącą, zorganizowały kurs. W planach mają też kursy specjalistyczne – reportażu, romansów, science fiction. Program jest jeden: motywacja, planowanie powieści, tworzenie postaci i dialogu, fabuła i poprawki.

Na każdych zajęciach są omawiane dwa teksty. Ludzie prezentują to, co napisali, uczą się przyjmować uwagi i poprawiać. Zasady są takie: każdy z uczestników zajęć podaje dwa argumenty za i dwa przeciw, okazuje się, że coś, co jednym się podoba, inni krytykują. Każdy musi odpowiedzieć sobie na pytanie, co mu się w tej pracy podoba, a co nie. To uczy słuchać swojego głosu i opowiadać swoją historię.

Nie ma powrotu do dawnego życia

– Wpisałam w Internecie hasło „pasja” i odkryłam Pasję Pisania – opowiada Kornelia. – Od dziecka marzyłam, że będę pisarzem. Życie potoczyło się inaczej – zaszłam w ciążę, musiałam zrezygnować z technikum i sprostać obowiązkom żony i matki. Zostałam krawcową, ale marzenie tliło się we mnie.
Wróciłam do niego, gdy odchowałam dzieci.

– Na Śląsku to wciąż jeszcze niezwykłe, że kobieta robi coś sama dla siebie – kontynuuje. – Ludzie dziwią się, że mąż mi pozwolił. A ja jestem wolnym człowiekiem. Kiedyś mój syn powiedział: Mamo, nie dawaj mi rad, co mam z moim życiem zrobić, bo ty ze swoim nic nie zrobiłaś. To mnie zmotywowało. Co tydzień wstaję przed 4 rano, by zdążyć na pociąg, o 9 jestem już w Warszawie.

Na pierwszych zajęciach było prawie 20 osób, połowa się wykruszyła.
Kornelia: – Ludzie chcieli prowadzenia za rękę, a tu potrzeba samodzielności. Mało teorii, dużo pisania i rozmawiania. Na początku bałam się krytyki, ale zrozumiałam, że jest dobra. Wcześniej byłam z moimi tekstami tak silnie emocjonalnie związana, że nie chciałam ich pokazywać ani zmieniać. Dlatego utknęłam z powieścią, którą zaczęłam kilka lat temu. Teraz wyjęłam ją i skreślam całe akapity.

Marzenia stają się planem

 – Wcześniej czekałam na wenę, a teraz mówię sobie: musisz się zorganizować, siadam i piszę – mówi Kornelia. – A mam dom, ogród, trójkę dzieci, szyję – to moja druga pasja. I daję radę. Czuję, jakbym w końcu dorosła. Jakbym się wewnętrznie wyprostowała.

– Kurs naprowadza: przeczytaj to, sprawdź tamto, ale resztę trzeba zrobić samemu. Usiąść i napisać. I tu można znaleźć do tego motywację. Zmienia – ja jestem już kimś innym – dodaje. – Nie mogę tak po prostu wrócić do dawnego życia. Teraz myślę, że dobrze się stało, bo do tego pisania dojrzałam. Już wiem, co chcę ludziom opowiedzieć.

Moja historia miłosna

– Moja historia jest długa i krótka – stwierdza Joanna. – Długa, bo literaturą interesuję się od dawna. A krótka, bo kiedy dzieci dorosły, zaczęłam pisać i doszłam do wniosku, że powinnam się dokształcić. I znalazłam ten kurs w Internecie.

Z zawodu jest nauczycielką angielskiego. W wolnym czasie pisze i śpiewa. – Śpiewanie jest proste, pisanie trudne – podsumowuje. – Przekazać siebie w słowach. Dla mnie to ciężka praca. Co prawda napisałam książkę. Ale teraz myślę, że to dobrze, że jej nie wydałam. Za dużo słów, opisów, które nic do książki nie wnosiły.

 

Talentu nie da się zdobyć na kursie. To rodzaj wyobraźni i wrażliwości, którą się ma albo nie. Ale można zyskać świadomość rzemieślnika.

Joanna: – Zajęcia zaczynają się od wprowadzenia teoretycznego, potem są ćwiczenia. Gdy tematem była „akcja”, przedstawialiśmy ją z punktu widzenia bohatera wiodącego, potem drugoplanowego. Na zajęciach z fabuły tekst przedstawialiśmy w kilku różnych formach narracji. I okazało się, że to więcej niż zmiana gramatyczna. Że całą sytuację należy pokazać z punktu widzenia innej osoby.

Na początku bała się, że będzie najstarsza. – I jestem – śmieje się Joanna. – I świetnie się bawię. Poza tym gdzie ja bym taką Kornelię spotkała? Zaprzyjaźniłyśmy się. Po wakacjach obie idziemy na drugi poziom.

Blog, miniatury, książka

– Odkąd pamiętam, rzeczywistość odbierałam jak powieść. Zawsze snułam w sobie różne historie. Uważałam, że mam za mało doświadczeń, żeby się wypowiadać o życiu. Potem przyszły dzieci. Ale może dzięki temu czerpię teraz z tego dużo satysfakcji.

Na początku zastanawiała się: wolna sobota, czy mi się będzie chciało jechać z Ursusa? Teraz pędzi na spotkanie ciekawa, co kto napisał. – Każdy pisze inaczej – podsumowuje Joanna. – Z Kornelii wypływają historie. Ja piszę i wciąż poprawiam. Teraz wszystkie swoje pomysły zawiesiłam i piszę na konkursy. Pierwszy właśnie wygrałam – Konkurs Małych Form Prozatorskich „Wrzenie” 2009. I piszę dalej. To moja pasja. Gdy jestem w domu i mam chwilę, od razu siadam i piszę. Bloga (mierzyczas.blog.onet.pl), miniatury na konkursy, książkę. Wymyślam, przelewam na papier i albo mi to wychodzi, albo nie. Ale to moja głęboka potrzeba twórcza.

W roli małego detektywa

– Poczułam, że dojrzałam do tego, żeby zacząć pisać – zwierza się Dominika. – Znalazłam Pasję Pisania i pomyślałam – mam 32 lata, nie mam dziecka, nie mam męża, kiedy, jeśli nie teraz?

Z wykształcenia jest politologiem, pracuje w jednym z programów edukacyjnych Unii Europejskiej. Pisze, odkąd pamięta. – Mój tata pisał – tłumaczy. – Od małego znam maszynę do pisania, teksty i kalki. Kiedy tylko nauczyłam się stawiać litery, zaczęłam pisać. Wiersze, gazetki, w końcu kabarety. Od dwóch lat wraz z przyjaciółmi piszę bloga (odzizas.blogspot.com). Pisanie pomaga mi utożsamiać się z rzeczywistością.
– Na kurs poszłam po to, żeby poznać samą siebie, innych ludzi i nauczyć się czegoś nowego – wyjaśnia. – I nauczyłam się obserwacji, konstruowania opowieści. Otworzyło mnie to i pozwoliło na większy dystans. Nie denerwuję się już na siebie, że nie umiem czegoś opisać, tylko szukam sposobu. I ćwiczę oszczędność słów.

Były zajęcia o fabule, narracji, bohaterze. – Wcześniej historia płynęła ze mnie – wspomina Dominika. – A teraz buduję ją bardziej świadomie. Czuję się jak dzieciak w sklepie z zabawkami, który uczy się, jak może się tym wszystkim bawić. Bo ten sam wymyślony przeze mnie bohater może grać rolę główną albo drugoplanową. To niesamowite tworzyć taką postać, a potem obracać nią w kilku równoległych światach.
To niewątpliwie pozwala inaczej spojrzeć na życie.

– Zwracam uwagę na sceny i bohaterów – opowiada. – Tak powstała Pani Janeczka. Zobaczyłam ją, gdy wysiadałam z metra. Wyglądała tak, że miałam ochotę podbiec, uściskać, zaprosić na kawę z mlekiem i słuchać. Promienna istota, lat około 80. Najcudowniejsza pani, jaką widziałam. I gdy mieliśmy opisać bohatera, opisałam właśnie ją. A teraz ma już moją historię – syna, wnuka…

Szykuje się na drugi poziom kursu po wakacjach. Dominika: – Żeby dalej odkrywać siebie i innych. Bo gdzie poznałabym tyle różnych umysłów i punktów widzenia? To żywa powieść! A przez te wolne miesiące może wrócę do starych tekstów na blogu i nad nimi popracuję? Ale nie stawiam sobie żadnych zadań. Po raz pierwszy w życiu robię coś bez nastawiania się. Tylko obserwuję, jak się z tym miewam. Dumna jestem z tego, że mi się to udaje. Że po prostu się tym cieszę. Rok temu bym nie potrafiła. Ten, kto pisze ten mój scenariusz, idealnie to wymyślił. 

Warsztaty kreatywnego pisania pomagają:

  • poznać siebie, swoją wrażliwość
  • zaakceptować swoją niedoskonałość
  • poczuć się przyjętym przez grupę
  • wyodrębnić siebie na tle innych
  • zauważyć niepowtarzalność każdego człowieka
  • przełamać lęk przed oceną i krytyką
  • przezwyciężyć dążenie do perfekcji
  • uczyć się na błędach
  • zauważać dobre i złe strony wszystkiego
  • skupić się na swoim głosie, swoim pragnieniu
  • przestać spełniać oczekiwania innych
  • zaufać sobie i sile twórczej
  • otworzyć się na świat i na innych ludzi

Więcej informacji na stronie www.pasjapisania.pl

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze