fbpx

Psychoakt – błyskawiczna terapia

Psychoakt - błyskawiczna terapia
123rf

Przedwiośnie. Czujemy osłabienie, ale tańczą w nas już iskierki witalności. Pojawia się tęsknota za aktywnością i czymś nowym. Żeby razem z przyrodą odrodzić się, potrzebujemy wiosennych porządków psychiki. Być może totalnych.

Chyba najbardziej frustrujące w życiu jest to, że nic nowego się nie wydarza. Że cały czas tkwimy w starych schematach. Jesteśmy więźniami dobrze znanych lęków, przez które nie robimy kroku do przodu, czy na przykład mocujemy się ze stłumioną agresją, która i tak pojawia się nagle jak królik z kapelusza i wyrządza szkody w naszych relacjach. Brak nam zaufania do życia, bo siebie nie znamy. Znamy jedynie nasze demony. Koło karmy rozumianej jako prawo przyczyny i skutku obraca się, a my – jakby powiedzieli buddyści – ulegając dawnym zachowaniom, wytwarzamy kolejne ziarna karmy – sanskary. Czujemy się jak chomik w kołowrotku – bardzo nieszczęśliwie. W jakimś momencie jednak przychodzi pewnego rodzaju przebudzenie. Mówimy do siebie z wyrzutem – już nie chcę mieć do czynienia z bezwzględnymi mężczyznami albo z takimi, którzy nie potrafią podjąć decyzji. Już nie chcę cierpieć z niespełnienia i braku doświadczania szacunku. Już nie chcę bać się niedostatku, tego że nie starczy mi pieniędzy na rachunki albo tego, że nie spełnię się jako autorka rysunków lub jako podróżniczka. Pragniemy powiedzieć „nie” własnym ograniczeniom, odzywa się ogromna tęsknota do oddychania wreszcie pełną piersią. W takiej chwili może się pojawić myśl, że całe nasze dotychczasowe życie nie było nasze. Że żył za nas ktoś inny, ten ktoś właśnie bał się i cierpiał. I to było jedyne, co czuł. Co teraz? Fałszywa tożsamość tak łatwo nie odejdzie, nie ma się co łudzić. Mało skuteczne okaże się teoretyzowanie, pozostawanie w umyśle, rozmyślania, wszelkie intelektualne zabiegi. W taki sposób może przebiegać terapia, długa i nieskuteczna. Przegadywanie problemów z przyjaciółką pomaga, ale na krótko. Na zakorkowywanie diabła w butelce nie mamy już siły.

Psychika domaga się radykalnych zmian i my to czujemy. Osho twierdzi, że uratować nas może totalność, ona uzdrawia. Chodzi o całkowitą zmianę perspektywy. Postaraj się przez kilka dni patrzeć na swoje życie jak widz, świadek. Tylko obserwuj swoje zmagania ze zdrowego dystansu, zapomnij o sobie, przestań się ze sobą utożsamiać. To, co wyprawiasz, to nie ty, rządzą tobą wzorce. Nieprawda. Takie doświadczenie pozwoli ci dostrzec procesy, w których tkwisz jak więzień. Z tej klatki trudno się wydostać, bo jesteś przyzwyczajony do niewygody. Pomóc może na przykład medytacja dynamiczna. Osho doradza, żeby podskakiwać, wykrzykując „hu-hu-hu” z szeroko otwartymi oczami. To ćwiczenie wyrzuca umysł z dobrze znanych kolein. Można kręcić się dookoła siebie w transie niczym Derwisze, krzyczeć wyrazy w wymyślonym języku, uśmiechać się wtedy, kiedy zupełnie nie masz na to ochoty. Robić coś na wspak, inaczej niż dotąd. Chociażby zjeść śniadanie nago, zwariować, postępować odwrotnie. Kiedy rozsadza cię złość, usiądź i medytuj. Gdy nic ci się nie chce i ulegasz apatii, wkładaj trampki i biegaj. Zrób jakiś wysiłek, by coś zmienić i puść wszelkie oczekiwania, że coś się zmieni. Będziesz wolny. Może wydawać się to bez sensu, jednak tak nie jest.

Alejandro Hodorowsky, twórca psychomagii, systemu samorozwoju z pogranicza psychoterapii i szamanizmu, potrafił tak pokierować człowiekiem, że ten odradzał się na nowo. Sam potrafił nagle wystawić przed dom wszystkie swoje meble, ot tak. Uważał, że jeśli zaczniemy robić coś innego, niż dotąd, proces uzdrowienia się zacznie niemal samoistnie. Hodorowsky jest chilijskim artystą – surrealistą, reżyserem teatralnym i filmowym, pisarzem i autorem komiksów. Posługuje się siłą wyobraźni i mocą aktów symbolicznych. Jest też tarocistą, mającym wglądy w nieświadomość. Zalecał ludziom psychoakty. Polegały one na tym, żeby zrobić coś, co nas straszy najbardziej na świecie. Wejrzeć w swój największy lęk i cierpienie. Mulatce, której wydawało się, że jest inna niż wszyscy i przez to prześladowana, doradził pomalować się na czarno i włożyć białą perukę afro i przechadzać się tak po centrum miasta. I co się stało? Nikt nie zwrócił na nią uwagi, okazało że ludzie tak naprawdę są zajęci wyłącznie sobą. Doznała uzdrowienia, prześladowania były wyłącznie w jej umyśle. Dla innej kobiety, która okropnie bała się, bo zaatakował ją gwałciciel, Alejandro miał następujący psychoakt – miała ubrana jak prostytutka iść na ulicę i odprawiać mężczyzn. Co się wydarzyło? Kobieta poczuła w sobie moc, poczuła się silna na tyle, że gdy ponownie została zaatakowana, potrafiła obronić się jedynie słowem. W jej psychice utajony był aspekt dziwki. Gdy pojawił się w świetle dziennym, przestał przyciągać napastników. Hodorowsky uważa, że czasem trzeba uderzyć w twarz matkę. Jedna z jego klientek tak zrobiła, ponieważ ta odcięła ją od pamięci o ojcu, który, gdy ona była dzieckiem, popełnił samobójstwo. Kobieta miała odnaleźć ślady jego życia, pożegnać się z nim i wyrównać rachunki z matką. Usłyszała od niej, że powinna uderzyć ją kilka razy, a nie raz. Od tego momentu ich relacja stała się prawdziwa, a nieszczęśliwe związki kobiety z mężczyznami skończyły się bezpowrotnie. Przestała bać się, że znikną jak ojciec. W psychoaktach chodzi o to, żeby dać się pożreć lękowi. Nic gorszego stać się nie może, a tylko lepszego, bo nareszcie uwolnimy się od tyrana. Należy też wyrównać krzywdy, jakie on nam wyrządził. Według Hodorowskiego nie ma wybaczenia bez zadośćuczynienia. Podobnie też uważał Bert Hellinger. My jednak boimy się totalnego załatwiania spraw. Gdy jedna z kobiet za radą psychomaga zbeszcześciła grób ciotki, która była dla niej okrutna w dzieciństwie, wreszcie poczuła do niej wdzięczność za to, co dobrego dla niej zrobiła. Ciotka była bowiem dyrektorką szkoły z internatem, w którym kobieta uczyła się jako dziecko. Doświadczyła od niej surowości, ale jednocześnie była tam dla niej jedyną bliską osobą. Tego typu stare rany, dawne uwarunkowania nie pozwalają nam na bycie sobą, na życie pełnią. Jeśli cały czas nienawidzimy ciotki, nosimy sobie brak zaufania do mężczyzn lub przekonanie, że jesteśmy dziwni i niegodni, nie doświadczymy radości, spełnienia, miłości. Blokada oddzielająca nas od nas samych pozostanie nietknięta. Psychoakt ma być akcją, nie reakcją, poucza Alejandro. My często stosujemy psychomagię nieświadomie. Na przykład wiążemy się z toksycznym mężczyzną, który traktuje nas jak przedmiot. To boli, bo jakiś ból chce się uwolnić. Jednak w takiej relacji reagujemy na bodźce, uczucia są wtedy kompulsjami, nie są prawdziwie przeżywane. Zmiana za sprawą psychoaktu ma zajść świadomie, trzeba trochę na zimno zetknąć się z lękiem.

Nadchodzi wiosna, dobry czas na zmiany. Jeśli nie chcesz, żeby była taka jak zima, czy poprzednia wiosna i lato, zdecyduj się na jakiś trudny krok. Może potrzebujesz coś komuś wykrzyczeć, napisać tego e-maila, odejść z tej pracy, zacząć malować wiejski pejzaż, zrobić coś na co masz ochotę, ale bardzo, bardzo się boisz – zrób to właśnie teraz. Alejandro Hodorowsky przekonuje, że kiedy już to się wydarzy, nareszcie odczujesz, że życie jest piękne, estetyczne i bez żadnego uzasadnienia.

książki: „Psychomagia”, Alejandro Hodorowsky, wyd. Okultura; „Wedanta. Siedem kroków do Samadhi Akshya Upanishad”, Osho, wyd. Kos

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze