Matka i córka: Magdalena i Agata Środa

Matka i corka
rys.Ada_Kujawa

Kwestionariusz matki i córki wypełniają Magdalena i Agata Środa. Wysłuchały Halek & Olekszyk.

Magdalena Środa – filozofka, etyk

Kiedy nastąpiło oddzielenie? U nas było trochę inaczej, niż zwykle bywa, bo Agata od dziecka nie była zbyt blisko matki, tylko tatusia. I tu indywidualizacja nie nastąpiła po dzień dzisiejszy. Do tej pory mówią tym samym językiem, ostatnio zaproponowałam mężowi, żebyśmy poszli do kina, ale powiedział, że on chodzi na takie filmy, na jakie chodzi Agata, a nie takie, na jakie chodzę ja. Oni wolą o zabijaniu, ja – o miłości. Swoistym oddzieleniem była wyprowadzka Agaty z domu, miała wtedy jakieś 26 lat.

Co we mnie jest z niej? Może pewność siebie, którą nabyła szybciej niż ja… Co do podejścia do życia i przekonań, to się z Agatą zgadzamy, co do reszty – już nie. Chciałam, żeby była naukowcem, a nie kończyła jakieś akademie sztuk pięknych. Malarstwo? Strata czasu!

Co mnie w niej zachwyca? Kuchnia włoska. Nie cierpię jej, ale w wykonaniu Agaty… Nie mam pojęcia, jak się tego nauczyła, ale gotuje zachwycająco.

Co mnie irytuje? Na pewno jej tryb życia. Siedzenie po nocach przed komputerem. Odkąd nie mieszkamy razem, irytuje mnie to mniej, ale jeśli tylko zdarzy nam się spotkać na wsi, to ja o 6.00 rano się budzę, a ona się kładzie. Irytuje mnie też kwestia samej pracy Agaty, nie wiem, czy ona się w niej rozwija, czy ma w niej jakieś oparcie. No i ta całkowita abnegacja w kwestii porządku!

Jak rozwiązuję problemy z komunikacją? Zdarzały się sytuacje, gdy dziecko przygotowywało się do matury, ja krzyczałam, dziecko nie reagowało, więc szłam do tatusia. Tatuś jest niezawodny w rozwiązywaniu problemów.

Za co mam do niej największy szacunek? Zawsze była niezależna, co jest dosyć trudne z taką matką jak ja. Robi, co lubi, i choć nie tego rozumiem, to jednak szanuję.

Czego żałuję? Jedynie tego, że Agusia nie ma rodzeństwa.

Kiedy najbardziej się o nią bałam? Dla rodzica najbardziej stresującym okresem w życiu dziecka jest okres szkolny. Studia to już luz, ale liceum wspominam najgorzej. Zdarzyła się wtedy przykra sprawa w nastolatkiem, który pod wpływem narkotyków popełnił samobójstwo. Dużo mówiło się o potrzebie większej kontroli, chcieliśmy, żeby dzieci wracały przed północą do domu. Rodzice się nie zgodzili, powiedzieli, że trzeba mieć do dzieci zaufanie. Co za bzdura!

Najpiękniejsza wspólna chwila? Stany. Kiedy dostałam stypendium, nie wiedziałam: jechać czy nie. Spytałam Agatę, zgodziła się od razu. Pozałatwiałyśmy formalności, pożegnałam męża i psa, na lotnisku dziadek się rozpłakał – to wszystko było tak straszne, że gdyby nie Agata, to już w Londynie, podczas międzylądowania, wsiadłabym w powrotny. Ale ona była bardzo dzielna, pocieszała mnie, a w Stanach funkcjonowała jak nakręcona maszynka. I dzięki niej dowiedziałam się, że Wojowniczka Xena, którą ku mojej zgrozie non stop tam oglądała, jest ikoną feministek i lesbijek.

Co mnie w niej najbardziej śmieszy? Szpilki, w które wskakuje, gdy tylko stopnieją śniegi. Albo to, że maluje paznokcie i potem ich nie zmywa, mimo że są w opłakanym stanie. Choć to właściwie mnie nie śmieszy, tylko złości.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »