fbpx

Koniec z narzekaniem

Koniec z narzekaniem
123rf.com

Pogoda w Polsce – szkoda gadać. Praca – słabo opłacana. Faceci – porażka, drogi – do wymiany… STOP! Przestań szukać dziury w całym – mówi coach Dorota Hołówka. Uśmiechnij się, a świat uśmiechnie się do ciebie.
W ubiegłym roku Stowarzyszenie Nowej Psychologii organizowało akcję pod hasłem „Wybieram dobre myśli”. Czy nowa kampania „Powiedz STOP narzekaniu” jest jego kontynuacją, uzupełnieniem?

I jednym, i drugim. W tym roku nasza akcja koncentruje się mniej na warsztatach, a więcej na uświadamianiu społeczeństwa. Próbujemy propagować znaną już z różnych obszarów życia i działania metodę brania odpowiedzialności za siebie i swój los. Zależy nam na tym, żeby ludzie zrozumieli, że to w ich rękach leży zmiana na lepsze. Aby to się jednak stało, muszą się zatrzymać i przestać narzekać. Proponujemy kilka narzędzi, które być może okażą się w tym pomocne. Jednym z nich jest zawiązanie na ręku białej opaski, nitki, sznurka – czegokolwiek w białym kolorze, który symbolizuje czystość myśli. To jak deklaracja złożona sobie i całemu światu: „ja nie narzekam”. Ale nie zostawiamy nikogo samego ze swoim zobowiązaniem. Będziemy publikować mnóstwo porad, artykułów, opisywać zgubne konsekwencje narzekania.

Czy takie niewinne, codzienne narzekanie może być destrukcyjne?

Narzekanie bardzo osłabia, oddala od radości życia. Od tego zaczynają się tak naprawdę wszelkie problemy. Najpierw zaczynamy narzekać na jeden element naszego życia, potem dochodzą do tego kolejne, jeszcze później zaczynamy przyciągać ludzi, którzy dają nam nowe powody do narzekania. Utwierdzamy się w przekonaniu, że świat jest zły. W ten sposób spadamy coraz głębiej i nie mamy się już czego złapać, żeby wydostać się z dołka. Wówczas pozostają dwa wyjścia: albo dotknąć dna, czyli dojść do całkowitej desperacji, albo poszukać czegoś, czego można się uczepić, czyli inspiracji, zanim będzie już za późno.

Jak przestać narzekać, gdy widzi się same powody do niezadowolenia?

Nie chodzi o to, żeby udawać, że jest dobrze. Niektórzy ludzie, słysząc o naszej akcji, mówią: „Mam myśleć, że jest świetnie, bo nie mam pracy?”. Nie. Proponujemy raczej takie podejście: nie masz pracy, trudno, akceptujesz ten stan i pytasz siebie, co możesz teraz zrobić, jak wyjść z tej sytuacji? Przeanalizuj: jakie myśli i przekonania doprowadziły cię do tego miejsca i jak możesz je zmienić. Jest ciężko, ale kiedy zmienisz swoje podejście, na pewno będzie ci łatwiej. To małe kroki, ale posuwamy się dzięki nim do przodu.

Polacy słyną z narzekania!

Rzeczywiście są takie opinie o Polsce i Polakach, ale ja tego na co dzień nie doświadczałam. Może to wina albo raczej zasługa środowiska, w jakim się obracam, czyli ludzi świadomych siebie i pragnących zmian, rozwoju. Powiem pani, skąd wziął się pomysł na naszą akcję. Umieściliśmy na Facebooku post dotyczący narzekania, w podobnej formie, w jakiej skonstruowaliśmy potem hasło akcji. Odezwało się ponad tysiąc osób, było mnóstwo komentarzy, opinii. Zrozumieliśmy, że narzekanie ludzi uwiera i że taka akcja jest potrzebna.

No dobrze, narzekanie może być destrukcyjne, ale amerykańskie keep smiling też już dawno się skompromitowało.

Ani jedna, ani druga postawa nie są do końca dobre. Ale mimo wszystko zaryzykowałabym stwierdzenie, że narzekanie bywa zdrowsze niż sztuczny keep smiling, bo on polega na zagłuszaniu prawdziwych uczuć. Nie mamy możliwości wyrzucenia z siebie emocji, kumuluje się w nas złość, smutek i w pewnym momencie wybuchamy. W Polsce ze stresem, smutkiem, złością radzimy sobie, właśnie narzekając. Nie jest to do końca dobre, choć z pewnością łatwe. I wspaniale zdejmuje z nas odpowiedzialność. Coś mi się nie udało w pracy, to ponarzekam sobie na szefa i współpracowników, na cały świat i system, i od razu poczuję się lepiej. Ale uwaga – to działa tylko na krótką metę.

Psychologia posługuje się świetną metodą, tzw. zwierciadła. Jest to następująca rada: „to, co mówisz do innych, odwróć do siebie”. Czyli jeśli mówisz: „Ależ on jest niesolidny”, postaw teraz ten zarzut sobie, czy to nie ty czasem byłaś niesolidna i w związku z tym nie akceptujesz tej cechy w sobie? Z narzekaniem nierozerwalnie jest związana skłonność do oceniania innych zamiast siebie.

Ale to niebezpieczeństwo, że odwracając zarzuty w kierunku „ja”, będziemy nadkrytyczni wobec siebie samych.

Kiedy zdarzy nam się zrobić jakiś błąd, popadamy w nadkrytykę, pomyślmy więc: „a kto nie popełnia błędów?”. To dzięki minionym błędom dowiedziałam się, czego w przyszłości nie robić. Taka postawa to prosta droga nie tylko do zaakceptowania innych, ale i siebie.

W Stowarzyszeniu Nowej Psychologii staramy się uświadomić ludziom, że każdy z nas jest pełnią, zawiera w sobie zarówno negatywne, jak i pozytywne cechy. Tylko części wolimy w sobie nie widzieć. A wszystkie na nas pracują, nawet złość czy gniew. Też w czymś pomagają. Żadna emocja nie jest zła. Oczywiście, że lepiej się śmiać, ale czy w płaczu jest coś złego?

Narzekanie ma też wiele wspólnego z plotkowaniem…

Owszem, bo wynikają z tego samego: z unikania odpowiedzialności za swoje życie. Wyobraźmy sobie taką sytuację: po latach spotykają się dwie przyjaciółki i rozmawiają o tym, co się wydarzyło przez ten czas. Jedna, która bierze odpowiedzialność za swoje życie, opowiada o sobie, o tym, co się u niej zmieniło, czego musiała się nauczyć, co w sobie rozwinęła. Druga, która unika tej odpowiedzialności, opowiada dokładnie to samo, ale o jakiejś celebrytce albo swojej sąsiadce. Ta pierwsza jest panią swojego życia, druga – marionetką.

Radzicie, by kontrolować swoje myśli i słowa?

Też, ale kluczem jest tu kontrolowanie emocji. Bo słowa można zrozumieć różnie, u jednych słowo „pies” porusza dobre, u innych – złe skojarzenia. Dlatego to odczucia są istotne. Chodzi o ich badanie i przyglądanie się im. Kiedy czuję niepokój – emocję, która źle na mnie wpływa, powinnam sprawdzić, jaka myśl lub jaka historia ją wywołała, następnie zapisać to, co się pojawi. Wtedy traci nade mną władzę i mogę ją zamienić na inną, nie skrajnie przyjemną, ale minimalnie korzystniejszą od tej, która mnie uwiera.

To ja postanawiam od dziś zmienić swoje życie i przestać narzekać. Od czego zacząć?

Ja zaczęłabym od tego, żeby nie ganić się za to, jeśli nie od razu dotrzymamy zobowiązania. Moim klientom biznesowym zawsze mówię, że kiedy napotykają na swojej drodze przeszkodę, powinni kupić szampana i świętować, bo to znaczy, że teraz dopiero są na dobrej drodze do celu. Ci, którzy do swojego marzenia nie dochodzą, to osoby, które utożsamiają przeszkodę ze sobą. A skoro ja jestem przeszkodą, to jak mam ją ominąć? Zwykle największa przeszkoda staje na naszej drodze tuż przed osiągnięciem celu, bo wtedy włącza się w nas mechanizm obronny, który dobrze wie, że jak otworzymy ostatnie drzwi, to zostanie zniszczony, więc mobilizuje w sobie całą siłę i ostatni raz uderza, łapie i ciągnie w drugą stronę. Ten mechanizm chce nas oczywiście chronić poprzez trzymanie się tego, co znane, co pewne i bezpieczne. Więc jest dobry, ale ślepy. Bo zmiana jest zawsze na lepsze.

Znajdą się pewnie sceptycy…

Wszystkim im mówię: „Spróbuj. Choćby przez miesiąc. Co ci szkodzi? Przecież nic nie ryzykujesz”.

Nie narzekaj! Sześć złotych zasad

1. Biała opaska

Polega na znanej w psychologii metodzie kotwicy: kiedy jedna rzecz łączy się z drugą, wystarczy, że przywołamy jedną, a samoistnie „przywoła się” druga, która jest z nią powiązana. Dlatego też zakładając na rękę białą opaskę, dajemy znak innym, ale i sobie, składamy deklarację. Za każdym razem, gdy spojrzymy na opaskę, przypomni się nam, że nie narzekamy. Ważne jest też zobowiązanie czasowe. Zakładając opaskę, zobowiązujemy się, że przez 21 dni nie będziemy narzekać, a za każdym razem, gdy przyłapiemy się na złamaniu obietnicy, przekładamy opaskę na drugą rękę i podejmujemy kolejne zobowiązanie, na kolejne 21 dni. Najważniejsze to nie obwiniać się: „O nie, znowu nie dałam rady”, tylko pomyśleć: „świetnie, jestem na drodze do celu, a sygnałem tego jest pojawiająca się przeszkoda”.

2. Wsparcie otoczenia

Można poprosić bliskich lub przyjaciół, żeby nam uświadamiali, kiedy wracamy do starych nawyków. Mówili: „Uwaga, narzekasz”. Sami zwykle tak utożsamiamy się ze swoimi myślami, że czasem ich nie kontrolujemy i nie słyszymy. Ktoś z boku widzi i słyszy to wyraźniej. Dobrym pomysłem jest też zobowiązać się całą grupą przyjaciół lub współpracowników. Razem się wspieramy i przywołujemy do porządku. Jest w tym dużo zabawy i pozytywnej energii.

3. (Nie)przebywanie w otoczeniu marud

Większość poradników zaleca, by stronić od wiecznie narzekających, ale według Doroty Hołówki nie jest to wcale dobry sposób. To, co się dzieje w naszym otoczeniu, mówi o tym, co jest w nas. Jeśli w pobliżu jest ktoś, kto marudzi, i jest to irytujące, to znaczy, że jeszcze nie jesteśmy wolni od narzekania. Lepiej spytać siebie: „Co jest we mnie takiego, że to mnie irytuje?”.
– Jeśli przepracujemy w sobie narzekanie – mówi Dorota Hołówka – dookoła może się walić, politycy mogą się kłócić, a my i tak będziemy wewnętrznie spokojni, jakbyśmy byli otoczeni tarczą ochronną.

4. (Nie)stronienie od źródeł irytacji

Wyłącz telewizor, nie nakręcaj się negatywnymi informacjami ze świata! Czy to dobry sposób? – Zaobserwowałam, i to nie tylko u siebie, ale i wśród ludzi, z którymi pracuję, że w momencie, w którym zaczynamy się rozwijać, dzieje się coś takiego, że stopniowo przestajemy potrzebować telewizji – mówi Dorota Hołówka. – Odbiornik się psuje, jakoś nie chce nam się go naprawić albo po prostu przestajemy go włączać. Więc nie chodzi o to, żeby walczyć ze sobą: „Nie, nie włączę dziś telewizora”. Nie wierzę w skuteczność napierania na rzeczywistość, tylko w obserwowanie, co się we mnie i w świecie dzieje, i podążanie za tym.

5. Dostrzeganie dobrych stron

Jakość świata, który nas otacza, to głównie interpretacja. To, co wybieramy z rzeczywistości, to, na czym się skupiamy, decyduje, czy uważamy, że dookoła jest pięknie, czy wrogo.

Dorota Hołówka poleca ćwiczenie, które można wykonać, gdy na przykład czegoś bardzo się boimy. Proponuje, by zacząć zadawać sobie pytania zaczynające się od: „A co, jeśli…?”, przy czym mają być to tylko pozytywne przypuszczenia. „A co jeśli mi się to spodoba?”, „A co jeśli mi się uda?”, „A co jeśli okaże się to największą frajdą mojego życia?”. I zaczynamy fantazjować, a ponieważ mózg nie odróżnia rzeczywistości od fantazji, tylko odbiera słowa i obrazy, będzie działał na rzecz dobrych zdarzeń. To czysta chemia.

6. Wdzięczność

Inna metoda: codziennie znaleźć kilka rzeczy, za które jesteś losowi wdzięczna, i zapisać je na kartce papieru. I robić tak za każdym razem, gdy masz ochotę ponarzekać na jakąś sytuację. – Nie mam wątpliwości, że wdzięczność to klucz do dobrego życia, związku, pracy, przyjaźni – mówi Dorota Hołówka. – Dużo się o tym mówi, ale tak naprawdę nie do końca w to wierzymy. Trochę jesteśmy tej wdzięczności wyuczeni. Mamy nas upominały, by mówić: „dziękuję”, ale to jak odruch, bez głębszej myśli. Kobiety, z którymi pracowałam nad poprawą ich związków, były zaskoczone, jak to działa. Najpierw strasznie narzekały na partnerów, nie potrafiły znaleźć choćby jednej rzeczy, za którą mogłyby im podziękować, ale po tygodniu takiego ćwiczenia już brakowało im miejsca na kartce, a po pół roku okazywało się, że to naprawdę działa. Coach dodaje, że praktykując wdzięczność, wchodzimy w energię obfitości życia. Nagle dzwoni jakiś telefon, nie wiadomo skąd, ludzie nam pomagają, sytuacja finansowa się zmienia, mąż poprawia. To jest prawie jak magia.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze