fbpx

„Canned dreams” – kolejna odsłona PLANETE+ DOC

"Canned dreams" - kolejna odsłona PLANETE+ DOC
fot. materiały prasowe PLANETE+ DOC

Jedna puszka niewinnych pierożków ravioli, siedem krajów, z których pochodzą poszczególne składniki, kilkanaście historii ludzi, stojących przy taśmie produkcyjnej w różnych zakątkach świata i jedno pytanie: jakie jest twoje marzenie?
Na pozór zwykli ludzie, rutyna taśmy, po której suną produkty i sunące z offu opowieści, pełne smutku i beznadziei, radości i rozpaczy – oto proste składniki, z których powstał wysmakowany, porywający dokument.

Cyganka z Rumunii, gdzie produkuje się wieprzowinę do ravioli, marzy o tym, by stanąć w sukni przed ołtarzem u boku mężczyzny, który nie chce uznać ich wspólnego dziecka; kiedy snuje opowieść o swoim życiu i bezwzględności konkubenta, widzimy, jak w białym kombinezonie opala skórę sinego świńskiego truchła. Jej kolega z pracy wyznaje, że potrzebował wielu miesięcy, by przyzwyczaić się do zabijania zwierząt w fabryce, ale robi to dla swojej ukochanej córki, której niedawno podarował na siedemnaste urodziny pluszowego misia. Kiedy narracja się urywa, widzimy pochód przerażonych, rażonych prądem świń, zmierzających do ciemnego tunelu, gdzie czeka na nie śmierć. Skromna portugalska robotnica marzy, by jej córka zdobyła wykształcenie i miała lepsze życie niż ona – jej spokojny uśmiech i pogodne usposobienie współgrają z ciepłymi barwami krajobrazu, rdzawością ziemi, z której wyrastają krzaki czerwonych pomidorów. Podobna kolorystyka dominuje w opowieści ukraińskiej pracownicy młyna, przepełnionej dumą z tego, co robi od lat – wytwarza chleb, który dla niej jest symbolem życia.

Trudna, często niewdzięczna praca pracowników fabryk w Polsce, Rumunii, Portugalii, Brazylii i na Ukrainie pozwala im na zaspokojenie minimalnych potrzeb, spełnienie prozaicznych pragnień, snucie marzeń o lepszym życiu. Ale „Zapuszkowane marzenia” to nie jest film, który może widza ukoić, który pozwala na proste konstatacje – takie jest życie, jedni mają gorzej, by inni mieli lepiej. Katja Gauriloff nawiązuje niezwykłą nić ze swoimi bohaterami, którzy otwierają się przed nią jak książka i w paru zdaniach opisują to, co stanowi o sednie ich życia.

Reżyserka mnoży symbolikę przedstawianych historii, pokazując człowieka także jako istotę na ostatnim szczeblu drabiny pokarmowej, która sama stanowi ogniwo w łańcuchu śmierci, a w niedoli swoich losów niewiele różni się od zwierząt. Cierpienie zwierząt wydaje się ludzkie, emocje ludzi – zwierzęce. Rozpaczliwy opór krów, zdających sobie sprawę, że idą na rzeź, jest tłem dla rozważań polskiego pracownika rzeźni, który obiecuje bolesną śmierć kochankowi swojej żony. Sunące po taśmie zwłoki prosiąt ilustrują opowieść rumuńskiej robotnicy o tym, jak jej dziecko leżało w łóżeczku nagie, bo nie miała pieniędzy, by kupić mu pieluchy. Tragizm zwierzęcej kaźni przeplata się z tragizmem losów ludzi, którzy muszą beznadziejnie walczyć o przetrwanie. Wszystkie te historie łączy absurdalna puenta: składniki z puszki, które stały się pretekstem do powstania dokumentu, przebyły łącznie 30 000 km, by trafić do francuskiej fabryki ravioli, a stamtąd w końcu na półki fińskiego supermarketu.

Puszka ravioli, niczym puszka Pandory, symbolicznie mieści cierpienie i strach zwierząt, tragizm i rozpacz, beznadzieję i wściekłość, ale także nadzieję, która pozwala na snucie marzeń. Film Gauriloff jest dziełem przemyślanym i świadomym (wraz z nastrojem opowieści zmienia się kolorystyka obrazu, przestrzeń zawsze dopowiada historię bohaterów), co w niczym nie ujmuje mu autentyczności. To piorunujący dokument, surowy i bolesny, ujmujący wrażliwością i przenikliwością spojrzenia.

Canned Dreams, reż. Katja Gauriloff, PLANETE+ DOC – wywiad z reżyserką TUTAJ.

Festiwalowi patronuje portal Zwierciadlo.pl