Rozlicz się z przeszłością

Rozlicz się z przeszłością
123rf.com

Bez względu na to jak mocno zraniła nas przeszłość – mamy wybór. Tkwić w niej lub… zacząć żyć w czasie teraźniejszym. Sprawdź, jak to zrobić.
Jeśli zadałabym Wam pytanie: „czy żyjecie w czasie teraźniejszym?” – większość z Was uznałaby je za głupie. No bo w jakim czasie można żyć? Tylko w teraźniejszym. Czy jednak tak jest naprawdę?

Po ciszy zawsze przychodzi burza

Jacek zgłosił się do mnie po swoim czwartym zerwaniu.
– Kiedy zaczynam się angażować, odczuwam coraz większy dyskomfort w relacji z kobietą – mówi. – Zaczynam myśleć o tym, czego ona ode mnie oczekuje, jaki powinienem dla niej być, czy chcę być z nią przez resztę mojego życia i tak dalej. Im więcej takich pytań, tym mniej przyjemności a więcej wątpliwości. W rezultacie – zamiast się cieszyć dobrymi chwilami – staję się spięty, bo mam poczucie winy, że tak myślę. Błędne koło. W końcu wymyślam jakiś pretekst żeby zerwać.

Milena co dwa tygodnie dostaje napadów złości. W ten sposób zniechęciła do siebie kilku fajnych facetów. – Zawsze w końcu słyszę, że jestem wariatką, że nie wiadomo, o co mi chodzi – wyznaje. – I co najgorsze – to jest prawda. A ja po prostu po okresie spokoju i fajnych układów, ni z tego ni z owego, chodzę podminowana i w końcu wybucham. Powodem może być 5 minut spóźnienia albo nawet i to, że zaczęło padać.

Ewa ma problemy przyjmowaniem krytyki. Nawet uzasadnionej. – Kiedyś „zupa była za słona” – uśmiecha się. – Rzeczywiście ją przesoliłam. Zorientowałam się, kiedy była już w talerzach. Kiedy jednak Jacek się skrzywił i powiedział „strasznie dużo soli” – wybiegłam z kuchni i rozpłakałam się. Jak dziecko. Czułam się dotknięta do żywego.

Maciek wymiguje się od obowiązków. – Wiem, że żona ma rację, bo powinienem jej pomagać. Prosi mnie o coś, a ja udaję, że nie słyszę. Jestem wkurzony, że odrywa mnie od komputera. I w ogóle za to, że czegoś chce. W efekcie zaczyna się awantura. Sam nie wiem, dlaczego tak się zachowuję.
Co te cztery historie mają ze sobą wspólnego? I co ma do tego czas teraźniejszy?

Echo „tamtych” dni…

Posłuchajcie:

Maciek w czasie rozmowy ze mną doszedł do wniosku, że jego matryca zachowania ukształtowała się w dzieciństwie.
– Moja mama nie radziła sobie z życiem uczuciowym – mówi. – Rozwiodła się z ojcem, kiedy miałem 3 lata. Bywała nadopiekuńcza i próbowała rekompensować mi gorsze okresy nadmiarem zainteresowania. A te gorsze były wtedy, kiedy usiłowała ułożyć sobie życie. Próbowała trzy razy. Żaden związek nie przetrwał. Mama miała chyba za wielkie oczekiwania. Zawsze na końcu czuła się rozczarowana… Może więc ja, patrząc na kobiety, widzę te same wielkie nadzieje i boję się je rozczarować…?

Milena jest DDA – dorosłym dzieckiem alkoholika. – Wprawdzie ojciec walczył z nałogiem, ale nie wychodziło mu to najlepiej. Kiedy był trzeźwy, w domu było naprawdę fajnie. Niestety wiedziałam, że prędzej czy później dobry nastrój i święty spokój wylecą w powietrze. Z byle powodu. Kiedy ojciec zaczynał pić, powodem do awantury było wszystko. Milena zrozumiała, że zachowania ojca pozbawiły ją poczucia bezpieczeństwa. Rosnący niepokój to był prawdziwy powód jej napadów złości. To było dla niej wielkie odkrycie.

Rodzicie Ewy uważali, że najlepszą nauką jest krytyka. – Nie chwalili mnie, bo jeśli coś jest dobre, to po co chwalić. Ale nie szczędzili mi gorzkich słów, kiedy coś mi się nie udało. Nawet, kiedy bardzo się starałam. Nie zapomnę pewnego feralnego egzaminu na studiach. Uczyłam się kilka dni i nocy. Niestety pechowo dostałam temat, który był moją piętą achillesową. W końcu jakoś tam dostałam trójkę. Ojciec nazwał mnie „miernotą umysłową”. Do dziś pamiętam, jak bardzo było mi brak wsparcia, jak było mi źle i smutno.

Kiedy zapytałam, czy scena przy stole miała w sobie coś z tych emocji, Ewa bardzo się zdziwiła. – Rzeczywiście! Nigdy nie pomyślałam, że to może być echo tamtych dni!

Maciek miał zawsze problemy z porządkiem. – Rodzice mieli do mnie o to pretensje – wspomina. – Ciągle słyszałem, że mam schować rower do garażu, sprzątnąć swoje buty, poskładać zabawki. Wkurzałem się – szczególnie, jeśli przerywali mi kolejną zabawę. Moją metodą było udawać, że nie słyszę.

Kiedy spytałam, czy teraz też ta metoda jest skuteczna, Maciek najpierw wybuchnął śmiechem, a potem całkiem poważnie stwierdził: „no tak, zachowuję się jak dziecko”.

Powrót do przeszłości

Jak widać – pozornie wszystko dzieje się „tu i teraz”, ale nasze reakcje pochodzą z zupełnie innego wymiaru. Złoszcząc się, wycofując z relacji, płacząc w odpowiedzi na krytykę lub też udając, że nie słyszymy czyjegoś głosu – kierujemy się całkiem nieadekwatnymi emocjami. Emocjami, które zrodziły się w całkiem innych okolicznościach. W przeszłości.

Trudno jest być z kimś w szczęśliwym związku i mieć dobrą komunikację kiedy nie odnosimy się do dotyczącej nas sytuacji bezpośrednio. Żona prosi Maćka o pomoc, a Maciek w tym samym momencie reaguje na zniecierpliwione głosy rodziców. Ewa przesoliła zupę, ale zamiast śmiać się z własnego błędu – płacze, bo cierpi z powodu niesprawiedliwej krytyki ojca. Jacek wycofuje się z fajnej relacji, bo „wie”, jak trudno zadowolić kobietę – jego mamę. Milena złości się na swojego chłopaka, bo przecież to „oczywiste”, że spokój nie może trwać wiecznie.

Powrót do teraźniejszości

Bez względu na to jak mocno zraniła nas przeszłość – mamy wybór. Tkwić w niej lub… zacząć żyć w czasie teraźniejszym. A oto sposoby, jak to zrobić:

1. Namierz wroga. Jeśli nie rozumiesz pewnych swoich zachowań i podejrzewasz, że ich źródło może tkwić w przeszłości – poświęć trochę czasu na ich rozpracowanie. Możesz także zwrócić się do coacha, aby Ci w tym pomógł.

2. Zapal światło. Już samo uświadomienie sobie tego faktu jest pomocne, ponieważ największą siłę oddziaływania mają nieświadome mechanizmy. Wszyscy bohaterowie powyższych historii po odkryciu tego, co nimi kieruje, zyskali wybór. Mogą postąpić mechanicznie, odruchowo. Mogą też świadomie zmienić swoją reakcję na adekwatną do sytuacji.

3. Odkryj siebie. Szalenie pomocną praktyką przy pozbywaniu się takich automatycznych zachowań jest „praktykowanie obecności”.
Znajdź codziennie choćby chwilę dla siebie. Usiądź wygodnie lub połóż się. Weź dwadzieścia oddechów. (w czterech seriach po cztery oddechy normalne i piąty głęboki – staraj się, by nie robić przerwy między wdechami a wydechami i odwrotnie). Skoncentruj się na oddychaniu i na swoim ciele. Poczuj swoją obecność, swoją fizyczność. Możesz nawet powiedzieć sobie w myślach – jestem. Nie myśl o niczym. Po prostu bądź.

4. Dostrzeż swoje emocje. Zacznij z większą uwagą i szacunkiem przyglądać się swoim emocjom. Bądź na nie otwarty. Aby tak się stało, nie walcz z nimi, ale poznaj je. Te uczucia to część Ciebie. Zasługują na Twój szacunek. Pamiętaj, że nie ma złych ani dobrych emocji. To my nauczyliśmy dawać im etykietki. Twoje emocje sygnalizują Twoje potrzeby. Jeśli czujesz się smutny, niespokojny, nie szukaj natychmiast antidotum w postaci telefonu do przyjaciół ani tabliczki czekolady. Znajdź źródło. Wtedy smutek sam zniknie.

5. Żona czy mamusia? Pamiętaj, że partner jest całkiem inną osobą niż Twój rodzic. Nie przypisuj mu więc intencji, które wywołują nieadekwatne reakcje. (Magda odebrała stwierdzenie „strasznie dużo soli” jak druzgocącą krytykę jej umiejętności kulinarnych. Potem sama stwierdziła, że Jacek miał rację i wcale jej nie krytykował, stwierdził tylko niezaprzeczalny fakt).

Kiedy skupisz się na teraźniejszości, Twoje emocje też dostroją się do sytuacji.

Artykuł pochodzi z serwisu Sympatia.pl

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze