fbpx

Hanna Samson: Kobiece rewolucje

Hanna Samson: Kobiece rewolucje
123rf.com

Już przed wojną z przysięgi małżeńskiej zostało usunięte „posłuszeństwo”, które żona ślubowała mężowi. Mimo to w wielu związkach mężczyźni ustalają reguły.
Krystyna Kofta wydała ostatnio „Małą encyklopedię małżeńską”. Z ironicznym dystansem i dużą znajomością życia autorka prowadzi czytelniczki przez związki żeńsko-męskie, w dowcipny sposób opowiada o tym, co ludzie robią sobie nawzajem w małżeństwie. I na tej fali też dziś chciałam jakoś z humorem i wesoło, bo przecież przyjemniej czytać teksty utrzymane w tym tonie niż opowieści o ludzkich dramatach czy choćby niemożnościach. Niestety, nie dam rady. Wszystko przez wydarzenia ostatniego tygodnia. Zabawny zbieg okoliczności, które nie są wcale zabawne. Otóż przyszły do mnie dwie kobiety. Osobno, każda ze swoją sprawą. Ale mają ze sobą sporo wspólnego.

Po pierwsze, łączy je wiek. Obydwie mają po 73 lata. Po drugie, łączy je to, że dojrzały do poważnej decyzji. Co tam decyzji! Dojrzały do rewolucji i już wcieliły ją w życie. Wyprowadziły się z domu i wystąpiły o rozwód. Niezły numer jak na 73-latki! Nikt by się tego po nich nie spodziewał. Skoro niosły swój krzyż do tej pory, czemu nie miałyby go nieść do końca? Ja jednak bardziej myślę o tym, czemu zdecydowały się go zrzucić dopiero teraz.

Maria, wiek już znany, matka dorosłych dzieci, emerytka. W małżeństwie nigdy nie układało się dobrze. Mąż był nerwowy i wszystko musiało być tak, jak on chce. Obiad o 16.00, bo wtedy wracał z pracy i nie ma zmiłuj, choć Maria też pracowała i musiała pędzić na łeb, na szyję, żeby być przed nim i wszystko przygotować. Do tego mąż miał prawo wychodzić, kiedy chciał i dokąd chciał, ale ona ani dzieci – nie. Dlaczego? Nie wiadomo. Marii z rzadka udawało się uzyskać pozwolenie na spotkanie z rodziną, z koleżankami przestała się widywać. O 18.00 kolacja, o 22.00 pora spać. Jeśli Maria próbowała jeszcze czytać, oglądać telewizję albo poprawiać klasówki, bo była nauczycielką, on wstawał z łóżka i wyłączał korki bez słowa. W ogóle nie mówił dużo, czasem tylko wrzeszczał i rzucał przedmiotami.

Córka szybko uciekła z domu. Syn bał się ojca, dopiero od niedawna ma odwagę mu się przeciwstawić. Gdy dzieci wyszły z domu, cała uwaga męża skupiła się na Marii. Dokąd idzie? Czemu tak długo była w sklepie? Jest zbyt rozrzutna, on nie będzie na to dawał pieniędzy. Są miesiące, gdy za karę nie daje jej ani grosza, choć to ona opłaca rachunki i robi zakupy. Na jej prośby nie reaguje. Ale Maria już dawno przywykła, że może liczyć tylko na siebie. Kilka lat temu nawiązała kontakt z komputerem i podłączyła się do internetu. Mąż nie lubił, gdy żona siedziała przed monitorem. Dlaczego? Nie wiadomo. Może z zazdrości, a może dlatego, że nie potrafił sprawdzić, co ona tam robi, a lubił wszystko o niej wiedzieć. Więc gdy tylko spuszczała komputer z oka, odłączał jakiś kabel i chował go albo wyrzucał. Nim kupiła nowy, miał parę dni spokoju. Ale Maria nie chce tego dłużej znosić. Wyprowadziła się do wynajętego przez syna mieszkania, zmieniła numer telefonu, wystąpiła o rozwód. W tym wynajętym mieszkaniu nie ma nic swojego, bo mąż wymienił zamki i nie pozwala jej wejść do domu. A i tak czuje się tam nieźle. Jakby po latach więzienia wyszła na wolność.

Historia Haliny jest podobna. Wiek ten sam, też decyzja o rozwodzie. Wyszła z domu, tak jak stała, nie mogła nic zabrać, żeby mąż nie nabrał podejrzeń, bo to by się mogło źle skończyć. Mąż Haliny jest bardziej agresywny. Może popchnąć albo uderzyć drzwiami. Zawsze był zazdrosny o Halinę, podejrzewał, że ma kochanków, a gdy za długo była w sklepie, witał ją pytaniem, gdzie się łajdaczyła. Mąż ma skłonność do alkoholu i kiedy pije, bywa znacznie gorzej, Halina nieraz uciekała do sąsiadów. Nie zawiadamiała policji, bo zawsze obiecywał, że to ostatni raz i przez jakiś miesiąc było naprawdę cudownie. I tak dalej i dalej, wiele lat wspólnego życia, w którym Halina nie chce być ani dnia dłużej. Tak jak Maria, wylądowała w wynajętym przez dzieci mieszkaniu z emeryturą zbyt małą, by starczyła na leki. Ale za to, jak idzie do sklepu, to nie musi się spieszyć, może pochodzić po mieście, popatrzeć na wystawy. Chce się zapisać na Uniwersytet Trzeciego Wieku, chce spotykać się z ludźmi, wziąć psa ze schroniska, bo mąż nigdy się na to nie zgadzał.

Te kobiety nie przyszły po radę, tylko po zrozumienie i wsparcie. Same zdobyły się na rewolucję, do której dojrzewały latami, bo nie chcą przeżyć reszty życia na cudzych warunkach. Są zadowolone, choć wiedzą, że nie będzie łatwo. I tylko żałują, że za długo zwlekały, bo wciąż wierzyły, że kiedyś będzie lepiej.

Tak jak wierzy Joanna, lat 27, jeszcze nie mężatka, ale już dobrze wie, że sama nie powinna nigdzie chodzić i nie powinna studiować, no bo po co, skoro ma dobrą pracę? Jej chłopak pracy nie ma, więc żyje na koszt Joanny. Jej pieniądze na czesne wydał na samochód. Elwira, lat 34, nie pracuje, bo mąż nie chce. Ona już nawet nie próbuje z nim o tym rozmawiać, bo to tylko prowadzi do awantur. Mariola, lat 49, pracuje, zajmuje się domem i jeszcze jej mało. Chciałaby chodzić do siłowni, do kina, spotykać się z koleżankami. Niestety, nie może, bo mąż lubi, jak ona jest w domu. Sam jest domatorem i po pracy nigdzie nie wychodzi. I nie wyraża zgody, żeby ona się gdzieś szwendała. Czy one też dojrzeją do rozstania w wieku 73 lat?

Przemoc domowa to nie tylko agresja fizyczna, to także ograniczanie wolności osobistej, prawa do własnych decyzji, do samostanowienia o sobie. Powód do rozstania nie tylko na starość, lecz przede wszystkim na początku związku.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>