fbpx

Mały książę wśród boyloversów

Jeden z największych pianistów XX w. kończy w tym roku karierę. Wytwórnia Philips wydała właśnie kolekcję jego najlepszych nagrań, w dodatku w wyborze samego pianisty.

Dziecięce zabawy erotyczne dzieją się w czasie rajskim, tym sprzed grzechu pierworodnego. Ale w raju czyha wąż! Wąż pod postacią dorosłego.

Ja z Zygusiem za kanapą. Mamy po pięć lat. Pomiędzy oparciem a żółtą ścianą ciemny kąt, do którego nie wciśnie się żaden dorosły. Zyguś (nie Zygmuś, tak właśnie wołała go z okna jego śląska mama: Zyyyguś! Już mi do domu!) był niebieskookim blondynkiem, najładniejszym moim kolegą z podwórka, który często przychodził bawić się ze mną. Bywało, że za kanapą… Tam, w miejscu poza światem, zsuwał Zyguś bawełniane majteczki i – przyglądał się mojej ciekawości. Ach, co on takiego miał w tych majteczkach! „Takiego ładnego ciuloczka mioł”, małego lalusia. I pozwalał się nim bawić, czapeczkę mu zdejmować, owijać bibułką i kłaść go spać, gdy był niegrzeczny. Tak, to było erotyczne. Czuliśmy przyjemne ściskanie w dole brzucha, trochę jakby się chciało siusiu, ale tylko trochę. Ach, jak dobrze, jak ciekawie, w niebie prawie, w tej ciasnocie, w tej duchocie, w tym półcieniu, w podnieceniu…

Wąż z witryny

Poeci wiedzą, że w miłości ciało jest zmaterializowaną duszą. A w ciekawości dziecka czym jest ciało? Obietnicą, podręczną tajemnicą, bramą do bajki dla dorosłych. Dziecięce umysły nie sięgają abstrakcji, a instynkt jest w ich przypadku wspólnym mianownikiem czynów. To przesądza o niewinności dziecięcych zabaw erotycznych, które się dzieją w czasie rajskim, tym sprzed grzechu pierworodnego. Ale w raju czyha wąż! Wąż pod postacią dorosłego. Może wpędzić dziecko w poczucie winy, przytłaczając je kodeksem norm i zachowań obowiązujących w świecie dorosłych albo też – co znacznie gorsze – włączając się do zabawy, czyli tworząc sytuację zwaną pedofilią.

Zdarzyło mi się pod hasłem „Mały Książę” oprócz pisarza Saint-Exupéry’ego znaleźć krakowski ośrodek psychoterapii dla dzieci oraz – serwis dla pedofilów! Witryna stworzona przez niejakiego Misiaczka, a w niej zapiski godne pióra Tomasza Manna, który, jak wiadomo, z wielką czułością potrafił opisywać chłopców.

…Nikt z tak zwanych normalnych ludzi nie wie, co to takiego. Nie wie, co to znaczy kochać, prawdziwą miłością kochać małego chłopca…Uśmiech… […] słoneczny zapach opalonej skóry… szczuplutka szyja… gorąca mała rączka na tkaninie dżinsów… […] nagły wybuch śmiechu i zapach czystego oddechu… ostrożne, nieśmiałe wargi… pierwszy raz…

Strona Misiaczka jest legalną według niego witryną dla boyloversów i girlloversów. Zdecydowana większość zdjęć, które tam zobaczyłam, przedstawia jednak ślicznych chłopczyków, a nie dziewczynki, co może świadczyć o homoerotycznej dominancie. Jak wiadomo, pedofilia i homoerotyzm towarzyszą ludzkości od czasów starożytnych, i na ów fakt nie omieszkał się powołać Misiaczek (który kreuje się na poczciwego i uczciwego człowieka walczącego z całym światem w obronie praw dziecka…). W poszukiwaniu adekwatnych przykładów sięgnął naturalnie po Sokratesa z Platonem oraz biblijnego Salomona dosłownie obsypanego dziećmi w łożu swym celem uzupełnienia sił witalnych. Coś tam musiał z nimi robić, choćby się przytulać – dodaje Misiaczek i przechodzi do bardziej nowożytnego przykładu, Verlaine’a z młodziutkim Rimbaudem. Na liście znajdują się oczywiście niektórzy pisarze dla dzieci, np. autor „Piotrusia Pana” James Barrie czy Lewis Caroll, twórca „Alicji w Krainie Czarów”. I inni znani artyści. Pedofile kojarzą się zazwyczaj – wyjaśnia twórca strony – z ponurymi, aspołecznymi typami spod ciemnej gwiazdy, którzy mamią dzieci, porywają je i brutalnie gwałcą. […] To stereotyp, ponieważ zdecydowana większość pedofilów to bardzo mili i wrażliwi ludzie.   

Źli dobrzy wujkowie

Czarno-biały świat istnieje tylko w bajkach. Ludzkie sprawy często są niejednoznaczne, a już sfera seksu bywa mroczna. Trudno też się domagać, by wszyscy ludzie kochali jednakowo, jak z elementarza dla kochanków. To, co erotyczne, nie jest klarowne i miłosny dekalog można by skrócić do jednego przykazania: nie rób drugiemu, co tobie niemiłe. Wielu nowoczesnych seksuologów tak stawia sprawę.

Twórcy stron o pozytywnej pedofilii (a są ich podobno w Internecie dziesiątki) zakładają, że dzieci kochają z wzajemnością „dobrych wujków”, pragną kontaktu z nimi i wiele im zawdzięczają, czasem nawet szczęśliwe dzieciństwo. Cóż bowiem złego robią z dziećmi owi mili i wrażliwi ludzie? Po prostu muskamy się noskami po policzkach – to cytat z nieznanej mi softpedofilskiej strony, przytoczony podczas dyskusji na krytycznym forum przez jakiegoś internautę – albo leżymy na podłodze w szortach i się łaskoczemy. Robimy też inne rzeczy, ale to już nasza tajemnica. Nie wiem, jakie są te „inne rzeczy”, ale na stronie Misiaczka widziałam reklamę dziecięcej prezerwatywy, a on sam powołuje się na organizacje takie jak amerykańska NAMBLA, propagująca seks z dziećmi, czy NVD, holenderska partia domagająca się obniżenia wieku inicjacji seksualnej do 12 lat (znalazłam w sieci informację, że liczy ona trzech członków). Gdzie nie ma krzywdy, nie powinno być kary – takim hasłem szermują pozytywni pedofile. I chętnie bym się z tym zgodziła, gdyby nie to, że byłam kiedyś małą dziewczynką… Pamiętam, co czułam, gdy Pan Zaopatrzeniowiec na kolonii letniej w M. zabierał mnie do swego żuka, częstował czekoladkami i głaskał po włosach i gołych udach. Na oko nie działo się nic złego, ale ja czułam, że coś jest INACZEJ i wcale nie chciałam tych słodyczy. Kiedyś pewien znajomy rodziców… ale ten pan posunął się dalej, poza ramy „Zwierciadła”… Dziewczynka, którą byłam, posłusznie siedziała na kolanach dorosłych panów, bo myślała, że tak trzeba. Słowo „pedofilia” znaczy miłość dzieci, i wszystko jest czyste i niewinne dopóty, dopóki erotyczne sprawki dzieją się pomiędzy dziećmi. Gdy do zabawy włączają się dorośli – robi się INACZEJ…