fbpx

Mężczyzna utkany z marzeń

Mężczyzna utkany z marzeń
123rf.com

Wiele kobiet pragnie ułożyć sobie życie. Co to znaczy? Przede wszystkim znaleźć partnera, jakby dopiero on nadawał sens ich zmaganiom. Jest partner – życie uznają za ułożone, nawet jeśli panuje w nim wielki bałagan.
Mariola to atrakcyjna kobieta po czterdziestce, która jest żywym dowodem na to, że na miłość nigdy nie jest za późno. Po wielu latach bezskutecznych poszukiwań drugiej połówki już niemal straciła nadzieję, że ją znajdzie. Była bliska tego, by pogodzić się z losem singielki – żyła wygodnie w otoczeniu przyjaciół i samotność nie doskwierała jej zbyt dotkliwie. Aż tu kilka lat temu spotkała na swojej drodze Michała, i wreszcie poznała smak szczęścia we dwoje.

Przystojny mężczyzna w średnim wieku, rozwiedziony, wykształcony, z szerokimi horyzontami. Czy można chcieć czegoś więcej? W dodatku od początku był nią bardzo zainteresowany. Na drugiej randce zaprosiła go do siebie i poszli do łóżka, nie bacząc na złotą zasadę, że to za wcześnie. Po trzeciej randce Michał przywiózł swoje rzeczy i z nią zamieszkał.

– Kompletnie się tego nie spodziewałam – wyznaje Mariola. – Oczywiście marzyłam o tym, ale jeszcze nie byłam gotowa. Jestem romantyczką, chciałam, żebyśmy chodzili na randki, żeby się o mnie starał. A poza tym dużo wtedy pracowałam, nie miałam czasu zająć się przeorganizowaniem swojego życia. Wychodziłam rano, wracałam wieczorem, to nie był dobry moment na zamieszkanie razem.
– Powiedziała pani o tym Michałowi? – pytam, jakbym nie znała kobiet.
– Skądże! Nie chciałam go urazić ani tym bardziej zniechęcić. Przecież marzyłam o tym, żeby razem z nim iść przez życie, może trochę za wcześnie to się stało, ale cieszyłam się, że i on mnie kocha. To było najważniejsze.

Od czasu rozwodu Michał wynajmował mieszkanie, gdy poznał Mariolę, zrezygnował z niego i z całym dobytkiem przeniósł się do jej dwupokojowego lokum. Mariola oddała mu w posiadanie mały pokój. Wstawił tam swoje kartony z rzeczami uzbieranymi przez lata. Michał jest kolekcjonerem. Czego, to trudno określić. Zbiera różne rzeczy, pamiątki z podróży i czasów młodości, modele samochodów, narzędzia, które kiedyś mogą się przydać, broń i amunicję, bo lubi strzelać i ma na to pozwolenie, więc proszę się nie denerwować. Tych rzeczy było tyle, że wypełniły cały pokój, odcinając Marioli dostęp do pianina.

– Lubię grać, w końcu to mój zawód. Ale i tak nie miałam na to czasu, odkąd wieczory spędzaliśmy razem, więc nie robiłam problemu. Myślałam, że to się jakoś ułoży, początki zawsze są trudne, a nam było ze sobą dobrze.
To „dobrze” polegało na tym, że Mariola wracała do domu, gdzie zastawała już Michała, który wcześniej wychodził z pracy. Siedział w dużym pokoju na kanapie i oglądał telewizję albo grał na przytaszczonym tam komputerze.
– Denerwowało mnie, że cały czas z ekranu komputera dobiegały dźwięki strzelaniny, ale nic nie mówiłam. W telewizji oglądał tylko gangsterskie filmy, a w nich hałas na okrągło. Nie znoszę tego.

Od słowa do słowa poznaję historię miłości Marioli i Michała. Rzeczy Michała w małym pokoju, gry wojenne w dużym, Mariola po pracy zamyka się w kuchni, żeby mieć trochę ciszy. Gotuje i marzy
o tym, żeby on przyszedł do niej choć na chwilę, żeby zainteresował się tym, co
u niej, żeby… Michał jednak rzadko przychodzi do kuchni, więc Mariola przynosi mu jedzenie do pokoju. Potem sprząta talerze, szklanki, kubki.

– Sprzątałam tak przez pięć lat. W końcu odmówiłam, ale Michał nie włączył się w obowiązki domowe. Nasze mieszkanie powoli zmieniało się w chlew. Nie mogliśmy nikogo zapraszać, więc sami też przestaliśmy chodzić do znajomych. I tak jest do tej pory. Dłużej nie mogę tak żyć – Mariola płacze nad śmietniskiem swego życia, którego żadne z nich nie chce uprzątnąć.
– Ja może bym coś zrobił, ale mi się odechciewa, jak ona wciąż narzeka. Kiedyś była taka miła, a teraz… – Michał macha ręką z rezygnacją. – Jest taka sama jak moja była żona.
Była żona też miała pretensje, że nic nie robi w domu, że bałagani, że nie porozmawia.

– Nie ukrywałem, jaki jestem, a na początku jej to nie przeszkadzało. Marioli też nie – tym stwierdzeniem Michał zamyka dyskusję. Jest przekonany, że problem tkwi w kobietach, a nie w nim. I coś w tym jest. Gdyby Mariola od początku zadbała o siebie, gdyby najpierw poznała Michała, gdyby spróbowała z nim ustalić reguły gry – pewnie lepiej by się czuła w swoim domu. Kilka lat wystarczyło, by duży pokój także obrósł kartonami. Jest w nim tylko wąska ścieżka, którą Mariola może dojść do okna pod ostrzałem karabinów, bo na którymś ekranie zawsze trwa walka.
– Dlaczego pani z nim jest? – pytam znowu, jakbym nie znała kobiet.
– Bo go kocham – odpowiada bez wahania.
Kogo kocha? Tego faceta, który rozsiadł się w jej życiu i obu pokojach, zostawiając jej tylko wąską ścieżkę? Czy mężczyznę, którym mógłby być, gdyby nie był sobą? Ten utkany z marzeń ideał ma niewiele wspólnego z Michałem.

Historię Marioli można by uznać za przypadek jednostkowy. Gdyby nie to, że zdarza się powszechnie, choć w nieco innym wydaniu. Prowadzę czasem grupy dla kobiet, które mają problem ze stworzeniem związku. I w każdej z tych grup jest kilka uczestniczek, które chcą ułożyć sobie życie już po pierwszej randce. Gdyby on na to pozwolił, ona zaraz by się do niego wprowadziła i zaczęła sprzątać. Niestety, on nie dzwoni ani nawet nie odbiera telefonu. Więc ona szaleje z bólu, bo przecież go kocha i chce sobie ułożyć z nim życie. Z kim właściwie? Hm. Nie bardzo wiadomo. Wie o nim tylko tyle, że jest przystojnym blondynem w dżinsach, ale w marzeniach ma już
z nim dom i dziecko.

Niedawno widziałam komedię romantyczną „Kobiety pragną bardziej”, w której wiele z nas może się przejrzeć jak w lustrze. Bo to naprawdę zabawne, jak szybko umiemy uznać, że to właśnie ten i cierpieć z powodu rozstania po pierwszej randce. W filmie kobieta w końcu wygrywa, ale dopiero wtedy, gdy udaje jej się ujrzeć rzeczywistość przysłoniętą dotąd marzeniami. Bo pragniemy bardziej, i to od razu. Ale czy nie lepiej najpierw poznać mężczyznę, a dopiero potem układać sobie z nim życie?

?>