fbpx

Odkryj swoje przeznaczenie

Odkryj swoje przeznaczenie
123RF.com

Praca z poprzednimi wcieleniami to propozycja dla osób, wobec których zawiodły inne metody terapii. Bo czasem trzeba się cofnąć do głębokiej przeszłości, by w jasnym świetle ujrzeć swoją teraźniejszość.
Siedzę sobie w niewielkim, przytulnym pokoju. Na ścianach nalepki kolorowych motyli, na parapecie figurki aniołów, bogiń-motyli, kamienny żółw, kryształ górski… W tle słychać nastrojową muzykę. Motyl to symbol duszy i transformacji – wewnętrznej przemiany. Przyszłam tu po raz pierwszy, ale czuję się bezpiecznie. Jestem spokojna i pełna ufności. Zaczynamy rozmowę…

– Jestem w związku z mężczyzną, który odnalazł mnie po 30 latach. To trudna relacja. Jest w niej tyle samo radości, co cierpienia. Nie mogę się od niej uwolnić, bo czuję, że łączy nas coś silnego, coś, czego nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Nie potrafię tego zrozumieć. Ona powoli przysłania całe moje życie. Tracę kontrolę…

– Oprzyj się, usiądź wygodnie – mówi Katarzyna Hajduga, trenerka rozwoju osobistego. – Zamknij oczy, zrób kilka spokojnych oddechów. A teraz przywołaj obraz tego mężczyzny i powiedz, co czujesz?

– Czuję się tak, jakbyśmy znali się od zawsze, od momentu moich narodzin, albo jeszcze wcześniej… To jest jak powrót do domu.

– Czy kiedykolwiek gdzieś czułaś się podobnie?

– Tak… Kiedy po raz pierwszy wysiadłam z samolotu na Krecie.

– Właśnie. Grecja. To tam spotkaliście się po raz pierwszy…

Kasia mówi spokojnym głosem, który mnie prowadzi. Przed oczami pojawiają się obrazy, ożywa pamięć wcielenia, w którym poznałam mężczyznę z przeszłości… Zaczyna się nasza praca z moim poprzednim wcieleniem.

Głos duszy

– Życie jest jak wielka wędrówka. Każdy z nas, w momencie narodzin ma z góry zaplanowany cel swojej podróży. Ten cel to nasze przeznaczenie, głos duszy – tłumaczy Katarzyna Hajduga. – Do odkrycia i realizacji swojego przeznaczenia możemy dojść wieloma różnymi drogami. Ale zdarza nam się zbłądzić i nigdy nie dotrzeć do celu.

Wtedy pojawiają się problemy. Zaczynamy chorować, tracimy pracę, pieniądze, przydarzają się nam wypadki albo trudne relacje z ludźmi.

Właśnie tacy pacjenci przychodzą do Kasi. Młodzi biznesmeni, menedżerowie, ludzie, którzy zawodowo osiągnęli wszystko. Kiedy jednak wracają do domu, po 12 godzinach pracy, dopada ich wewnętrzna pustka. Początkowo próbują od niej uciekać – w alkohol, kolejny związek, nowe hobby…

Im więcej dóbr czy sukcesów człowiek zdobył w zewnętrznym świecie, tym bardziej cierpi, bo tym głośniej jego prawdziwe „ja” upomina się o uwagę. Zdaniem Kasi, to znak, że coraz dalej odchodzi od swojego przeznaczenia. Nie czuje się szczęśliwy. Jest jak dziecko we mgle, które gna przed siebie, na oślep, bez celu. Jeśli zignoruje głos swojej duszy, jego świat zewnętrzny zacznie się rozpadać. Traci pracę, pieniądze, przyjaciół. Bywa, że zaczyna chorować, nie może zajść w ciążę, rozpada się jego związek. Życie powoli traci sens. Dochodzi do momentu, kiedy znikąd pomocy. Może się poddać, załamać albo wejść w trudny i często bolesny proces transformacji – odkrywania własnej prawdy, drogi do celu swojej podróży.

Katarzyna Hajduga pracuje z ludźmi od 8 lat. Jej praca ewoluuje zgodnie z etapem jej samorozwoju. Metoda jest eklektyczna, dostosowana do potrzeb i oczekiwań pacjenta, a cel zawsze taki sam: pomóc mu odkryć jego przeznaczenie.

Podobno dzieci doskonale przeczuwają swoje przeznaczenie, co odzwierciedla się poprzez ich talenty, pasje, zaciekawienia. Jednak w miarę upływu czasu, zabiegani, zajęci spełnianiem wymagań świata, realizacją zadanych nam ról życiowych, odchodzimy od siebie, coraz bardziej zapominając o celu swojej wędrówki. I często dopiero w obliczu kryzysu czy poczucia braku szczęścia budzi się tęsknota za odkryciem: Kim naprawdę jestem? Co ważnego mam do zrobienia?

– Wiele lat zajęło mi odkrycie swojego przeznaczenia – mówi Kasia. – Mam za sobą okresy cierpienia, buntu, poczucia niesprawiedliwości, żalu… Ale dziś już wiem, że moim przeznaczeniem jest uzewnętrznianie własnego wnętrza. Dla kogoś innego przeznaczeniem może być nauczenie się empatii albo dawanie ludziom prawa do wolności. Kiedy nie słuchasz głosu swojej duszy, odczuwasz wewnętrzną pustkę, której nie jesteś w stanie zapełnić ani nowym samochodem, ani nową miłością, niczym. Jeśli jesteś na właściwej drodze, na drodze swojego przeznaczenia, czujesz to, jesteś szczęśliwy i spełniony. A twoje życie zewnętrzne zaczyna się układać.

Motyw przewodni

Bywa, że przydarzają nam się rzeczy, które przeszkadzają, są jak kula u nogi i nie pozwalają iść dalej.

– Kiedyś przyszła do mnie pacjentka. Powiedziała, że każdy jej związek z mężczyzną rozpadał się dokładnie po trzech miesiącach. Nie potrafiła sobie z tym poradzić. Czuła się tak, jakby wisiała nad nią jakaś klątwa – opowiada Katarzyna Hajduga.

W stanie relaksu, w wyobraźni, prowadzona pytaniami Kasi, kobieta wróciła mentalnie do najwcześniejszych wydarzeń swojego życia.

– Czasami wystarczy uważnie przeanalizować z pacjentem historię jego życia albo odkryć wartości czy przekonania dominujące w jego rodzinie. Bywa jednak, że aby odkryć wzorzec (ową ,,klątwę”), który wciąż powielamy – trzeba cofnąć się do życia płodowego (np. odczuć czy traum matki) czy nawet wydarzeń z naszych poprzednich wcieleń, bo tam to wszystko miało swój początek – tłumaczy Kasia. – Nie bez znaczenia są również symptomy w ciele, na przykład odkrycie znaczenia przejmującego bólu ramienia czy innej części ciała. Ważne, żeby problem pacjenta przeanalizować z różnych stron i dobrać najwłaściwszą metodę pracy.

Kasia widzi kolory, energię, obrazy. Dla niej pacjent jest jak otwarta księga, ale niczego nie sugeruje, nie daje swoich interpretacji, pyta o historię rodziny, przodków albo o dominujące przekonanie.

Pacjentka, która zgłosiła się z problemem rozpadających się związków, miała dziwne, przerażające ją przeczucie, że każdy, z kim się zwiąże, umrze. Terapeutka była pierwszą osobą, której o tym powiedziała. Kasia poprosiła, by kobieta zamknęła oczy i skupiła się na swoim poczuciu ,,bycia sprawczynią śmierci osób, które pokochała”. Najpierw pojawiły się symptomy w ciele i emocje silnego lęku. Potem obraz. Kasia zaczęła zadawać pytania: ,,Co widzisz? Gdzie to się dzieje? Kto tam jest?”. Okazało się, że pacjentka zobaczyła siebie w którymś z poprzednich wcieleń. Była w związku z mężczyzną. Bardzo się kochali, planowali wspólną przyszłość, ale on poszedł na wojnę i z niej nie powrócił. Nie zdążyli założyć rodziny, mieć dzieci. To się wydarzyło po trzech miesiącach znajomości. Kobieta została z poczuciem, że już nigdy nie wolno jej nikogo pokochać, bo jej miłość ma moc zabijania. Ten wzorzec stał się motywem przewodnim jej miłosnych relacji. Dopiero kiedy w wyobraźni jeszcze raz przeżyła tamtą historię, pożegnała się z dawnym partnerem i pozwoliła mu odejść – w obecnym życiu stworzyła udany związek.

Według Katarzyny Hajdugi, w duszy każdego z nas widnieje zapis historii, które przydarzyły się nam we wszystkich wcieleniach. Dlatego podczas sesji jesteśmy w stanie poczuć przeszłe wydarzenie ciałem albo nawet je zobaczyć. Wyzwalaczem tego procesu są pytania terapeutki. Chodzi o ponowne przeżycie historii, która nas więzi, dokończenie czegoś, co wtedy się nie domknęło, np. pożegnanie, wybaczenie, unieważnienie jakiejś obietnicy. – Dopiero kiedy „puścisz” to wydarzenie, zabierzesz tę część siebie, którą tam zostawiłeś i przez to powielałeś wzór w obecnym życiu, nastąpi uzdrowienie i możesz powrócić na drogę swojego przeznaczenia. To żadna magia – zapewnia Katarzyna Hajduga.

Twoja prawdziwa twarz

Człowiek szczęśliwy to ten, kto żyje tu i teraz, jest wewnętrznie spójny. Jego uczucia, myśli i działania są jednym. Jeśli czujesz co innego, co innego myślisz, a jeszcze co innego robisz – tracisz swoją siłę, bo każdej z tych sfer dajesz uwagę i energię. A to – zdaniem Katarzyny Hajdugi – przesłania drogę odkrycia swojego przeznaczenia i podążania za nim.

A co z chorobą? Czy też jest wpisana w przeznaczenie? Według tej metody pracy – jak najbardziej. Bo to czasem właśnie choroba pozwala skierować życie na właściwą drogę. Tak było w przypadku jednej z pacjentek Kasi. Młoda, piękna kobieta nagle zachorowała na raka. – Przyszła do mnie cierpiąca, opuszczona przez partnera, przyjaciół, bez włosów, które straciła na skutek chemii, a ja dostrzegłam w niej piękno – opowiada Kasia.

Choroba pozwoliła pacjentce zobaczyć rzeczywistość z innej perspektywy. Dziś buduje swój świat od nowa, tym razem kierując się przeznaczeniem, pokazywaniem swojego wewnętrznego piękna. Dzięki terapii nadała sens swojej chorobie. Paradoksalnie, dopiero kiedy zachorowała, pojawiło się w niej życie, jakby dotąd nie żyła naprawdę.

Kiedyś przyszedł do Kasi mężczyzna, którego życie straciło sens. Podczas kolejnych sesji poczuł, że obecna praca nie daje mu satysfakcji, podobnie jak związek, w którym tkwił od lat. Powoli zaczynał odkrywać swoje przeznaczenie, ale w jego głowie ciągle rodził się sprzeciw. Dopiero, gdy przydarzył mu się poważny wypadek na motorze i cudem uniknął śmierci – był gotowy usłyszeć głos swojej duszy i go posłuchać.

Ja odkryłam historię mojej relacji z mężczyzną z przeszłości. Przeżyłam ją jeszcze raz i zwolniłam się z danej mu wtedy obietnicy, która mnie wiązała do dziś. Jestem wolna, czuję ulgę i spokojną ciekawość, co będzie między nami tu i teraz.

?>