fbpx

Iwona Kozak i ajurweda, część VI: oczyszczanie ciała, zmysłów, umysłu trwa

Ajurweda: oczyszczanie trwa
Fot. Iwona Kozak

Pancha karma, aby zadziałała głęboko i w pełni, powinna odbyć się w odpowiednich warunkach. Musi to być czas bez stymulacji zmysłów i umysłu, czas, gdy pozwalamy naszemu organizmowi odpocząć. Czyli nic nie robimy, prawie nic nie jemy i nic się nie “dzieje”.
Tak więc siedzę na swoim tarasie, albo na łóżku, albo na tarasie. I tak cały dzień. Mój codzienny spacer trwa nie więcej niż 10 minut. Podczas pancha karmy nie możemy wychodzić na bezpośrednie słońce, więc spaceruję powoli pomiędzy budynkami ośrodka Vaidyagrama, ścieżkami, które są zadaszone. Inni goście robią to samo.

Przeczytaj: dlaczego pokochałam ajurwedę część I, część II, część III, część IV i część V

Chociaż przybyliśmy tutaj ze wszystkich zakątków świata, od Australii po Kanadę, Madagaskar, Francję, Brazylię, Filipiny, itd., i są wśród nas osoby o głębokiej wiedzy i zrozumieniu tego w jakim stanie jest ludzkość i Ziemia, to wszyscy zajmują się sobą. Jesteśmy tu po to, aby się oczyścić. Dla niektórych jest to pobyt związany z ciężkimi chorobami. Wszyscy więc podporządkowujemy się mądrej zasadzie ajurwedy, wyciszenia umysłu, nieangażowania go w rozmowy, dyskusje, poglądy, opinie. Jedynie wczesnym popołudniem przed praktyką jogi nidry, jogi snu, zbieramy się w budynku przeznaczonym do praktyki medytacji i tam przez kilkanaście minut dzielimy się doznaniami.

Oderwani od wydarzeń na świecie, w refleksyjnych, wyciszonych nastrojach, zadowalamy się rozmowami o pięknym wschodzie słońca, o doznaniach związanych z naszym oczyszczaniem. Rozmowy są łagodne, nikt nikogo nie stara się przekonać, narzucić jakichkolwiek opinii. I choć prawie codziennie ktoś nowy przyjeżdża, ktoś wyjeżdża to zawsze łączy nas subtelna nić zrozumienia, że to oczyszczenie, ten po powrót do zdrowia i równowagi w sobie, po który tutaj przyjechaliśmy, jest potrzebny całemu światu. Więc nie rozmawiamy o polityce, o zagrożeniach ekologicznych, lecz skupiamy się na własnym oczyszczeniu po to, aby choć w tym najmniejszym możliwym stopniu być tą zmianą, której potrzebuje nasz świat.

Żyjemy więc trochę jak pustelnicy, jak więźniowie z własnego wyboru, a po kilkunastu minutach rozmowy wracamy do swoich pokoi, tarasów, aby spędzić kilka godzin w ciszy, refleksji. Nie mając pewności, co nam da to oczyszczenie, wyciszenie, bo zmiany przychodzą bardzo stopniowo, a zauważalne są dopiero po paru miesiącach, wiemy jednak, że jest to droga do uzdrowienia zarówno naszego ciała jak i psychiki. Ajurweda mówi, że każda choroba ma swoją przyczynę w naszej psychice i że lekarstwem, które ma największą moc uzdrawiającą jest miłość.

To mój trzeci tydzień w ośrodku Vaidyagrama. Jest mi tu bardzo dobrze, bo w tym miejscu zanikają żądania, żeby mieć, żeby zrobić, żeby być kimś. Ale jest mi też bardzo dobrze w tym tygodniu, ponieważ najtrudniejsze zabiegi już za mną, a przez następnych siedem dni będę otrzymywała dwugodzinny masaż Shirodhara. Wszyscy widzieliśmy zdjęcia lejącego się oleju na czoło osoby leżącej w pięknym wnętrzu egzotycznego spa. To jest Shirodhara ale w Vaidyagrama masaż ten jest stosowany wyjątkowo efektownie. W pokoju jest pięć terapeutek. Jedna pilnuje aby ciepły olej sezamowy lał się równomiernie po moim czole. Dwie podgrzewają i podają na zmianę olej, którym dwie kolejne terapeutki oblewają moje ciało, a następnie ścierają go szybkimi zamaszystymi ruchami. Trwa to dwie godziny, non-stop. Jestem oblewana ciepłym sezamowym olejem, od stóp do głów. Kąpiel, która jest eliksirem dla układu hormonalnego, nerwowego, dla umysłu, który w końcu zaczyna się zachowywać jak dziecko. O tym mówił mi dr. Varma, kiedy mi tłumaczył, że pancha karma to proces redukowania ego.

Pod koniec tygodnia czuję się jak dziecko, więc zabrzmi to właśnie infantylnie i bardzo w duchu new-age, ale Shirodhara powoduje, że wypełnia mnie tylko miłość, absolutnie do wszystkich i wszystkiego. Nie ma we mnie niczego innego. Po prostu jestem tym uczuciem wypełniona, a mój umysł i zmysły tak ciche, że odczucie emocji niewypływających z miłości jest niemożliwe. Próbuję powrócić pamięcią do wydarzeń, które były przyczyną najgłębszego cierpienia i, mimo starań, nie mogę odnaleźć w sobie tej energii. Nawet te najtrudniejsze chwile mojego życia teraz otuliła miłość, wypełniła je ufnością w uniwersalną mądrość wszechświata, której nie da się zdefiniować, w mądrość jaką przetkane jest nasze życie, w dobroć naszych serc, w radość duszy z tego Istnienia.

Wraz z oczyszczeniem toksyn z niestrawionego pokarmu wyrzuciłam z siebie znaczną część tego, co ajurweda nazywa toksycznymi emocjami, co joga nazywa iluzją. Został tylko czysty, naturalny stan, o którym tak pięknie opowiadał mi kiedyś dr. Varma – stan jednoczącej energii miłości, energii, która trwa wiecznie, której nic nie jest w stanie zniszczyć. Oczywiście zawsze słuchałam go z zapartym tchem, z ufnością i nadzieją, że tak jest, że kiedyś gdy przemedytuję odpowiednią ilość godzin, zaznam tego stanu, że kiedyś pod warstwami mojego cierpienia, strachu, żalu, rozgoryczenia, zwątpienia, dotrę do anandy.

Według ajurwedy ananda to nasze duchowe serce, nasz błogostan, to ziarenko miłości w każdym z nas. To jego symbolem jest rozkwitający kwiat lotosu, bo tylko miłość nas otwiera i rozwija. Jak się okazało, jest wiele dróg dotarcia do tego ziarenka. Moja droga poprzez jogę, medytację, ajurwedę trwa od wielu lat. Ale tu w Vaidyagrama’ie poczułam jak ziarenko znalazło się w dobrej, przyjaznej glebie, jaką jest oczyszczone ciało, myśli i zmysły. Gdy o nie zadbamy, gdy je wyczyścimy, wyciszymy, nic nie stoi na przeszkodzie, żadne uwarunkowania, żadne przeżycia, żadne ułomności, aby doznać w sobie anandy.

mojanirvana.pl

Podobał Ci się artykuł? Zajrzyj na transformacja.net

Ćwiczenie na dotarcie do Anandy:

  • usiądź wygodnie w cichym miejscu
  • zamknij oczy
  • oddychaj spokojnie przez nos, rozluźnij całe ciało
  • podczas wdechu poczuj w sobie miłość (możesz przywołać to uczucie kierując uwagę do osoby, którą kochasz)
  • podczas wydechu poczuj w sobie wdzięczność (też możesz przywołać coś za co jesteś wdzięczna)
  • kontynuuj ten oddech przez kilka – kilkanaście minut: wdychając miłość, wydychając wdzięczność