fbpx

Felieton Tomasza Sobierajskiego: Wszyscy jesteśmy hejterami

Felieton Tomasza Sobierajskiego: Wszyscy jesteśmy hejterami
fot.123rf

„Nienawidzę cię, chcę, żebyś zdechła, szmato!”, „Gdybym dopadł tego korposzczura, zrobiłbym z niego miazgę” – to tylko dwa z tysięcy hejterskich wpisów, jakie pojawiają się w necie. Co jest z nami nie tak? A może wszystko jest w porządku?
Wracasz do domu. Otwierasz komputer. Czytasz wieści ze świata – te cięższe i te lżejsze. Widzisz, jak inni bezkarnie kradną pieniądze, jak pławią się w luksusie, jacy są szczęśliwi i uśmiechnięci. Nienawidzisz ich, bo Ty tak nie masz. Nie masz olśniewającego uśmiechu, pięknej figury bez grama tłuszczu, gęstych włosów, superciuchów, odlotowej torebki i samochodu, albo chociaż torebki w cenie samochodu. Zamiast tego masz koszmarną pracę, wkurzającego szefa i beznadziejnych współpracowników, którzy działają Ci na nerwy. Nie masz apartamentu z widokiem na miasto, nie stać Cię na wakacje na dalekiej wyspie i robienie zakupów w Mediolanie. Mieszkanie, w którym mieszkasz, było za ciasne już w momencie zakupu, a kolejne możesz nabyć za 20 lat, kiedy skończysz spłacać kredyt. Twoje coroczne wakacje nad zimnym i szarym Bałtykiem dają Ci w kość coraz bardziej. Grzyb na kwaterze u Pani Gieni wlazł już pod łóżko i w Twoje płuca. Na plaży z parawanem w ręku musisz walczyć o swoją przestrzeń, żeby nie oglądać opasłych brzuchów wylewających się z przyciasnych majtek i zrogowaciałych pięt, popękanych od codziennej niedoli.

A Oni? Hasają po dzikich plażach, odsłaniając swoje idealne cycki, klaty, brzuchy i tyłki. I nawet jak „pracują”, to są na wakacjach. Bo co to za praca? Pokazać się w telewizji. Pouśmiechać się na ściance. Napisać jakiś beznadziejny tekst. Poprowadzić program w telewizji. Pajacować w teatrze. Powydurniać się w filmie. Każdy głupi to potrafi. I jeszcze dostają za to szmal, GÓRY SZMALU! A Twoja podwyżka w zeszłym roku była ledwie zauważalna. Próbujesz coś odłożyć, ale jakoś Ci nie idzie, a poza tym i tak nie masz z czego.

Dopadła Cię depresja, bo znów idzie zima. Oni tego nie czują, bo nie marzną tak jak Ty na przystankach. Rozbijają się superbrykami albo klimatyzowanymi taksówkami. Nie gotują obiadów, nie odbierają dzieci ze szkoły, nie muszą chodzić na wywiadówki i spędzać dziesiątek godzin na nudnych szkoleniach. Ich bachory są wszystkie piękne i zdolne – jak ze sztancy. Nie drą się w sklepie, nie mają buntu czterolatka i dorastają w prywatnych francuskich szkołach, z wliczonym w to narciarskim obozem w Alpach szwajcarskich.

Do tego wszystkiego – i to Cię wkurza najbardziej – są WIECZNIE ZADOWOLENI Z SIEBIE i świata!!! Jak Ty ich za to nienawidzisz! Im się po prostu udało, a Tobie – wiadomo. Tobie nikt nie pomógł tak jak im. Tobie nikt nie załatwił ciepłej posadki. Tobie nikt niczego nie dał na tacy. Ty na wszystko musisz ciężko harować. Ale dzięki temu masz szacunek do siebie. Nikogo o nic nie musisz prosić, nie musisz chodzić – tak jak Oni – do łóżka z kim popadnie, żeby tylko utrzymać się w pracy. Ty już w ogóle nie chodzisz do łóżka. Bo Oni odebrali Ci nawet radość z seksu. Dzień po dniu odbierają Ci chęć do życia, motywację do pracy. To Oni zgarnęli całe szczęście tego świata i nic już nie zostało dla Ciebie.

Chcesz, żeby Twoje życie było inne, ale przecież nie masz szans na jakąkolwiek zmianę, bo Oni już wszystko zgarnęli. I nie dopuszczą Cię do siebie. Zagryzą każdego, kto chciałby spróbować zabrać im cokolwiek. Mówiła Ci o tym koleżanka, której siostra ma kuzyna, który z Nimi pracuje i WIE O NICH WSZYSTKO. Wystarczy popatrzeć na te gęby. Niby uśmiechnięci, ale oczka takie chytre, fałszywe. Chcesz, żeby poznali prawdę o sobie, dlatego piszesz w necie to wszystko. O tym, że znasz ich sekrety i potrafisz ich przejrzeć na wylot. Żeby nie udawali więcej. Żeby odkryli się dla świata. Wiesz, co robią w sypialni, z kim zdradzają, co myślą i z jakiej rodziny pochodzą. Potrafisz wypunktować Ich każdą słabość. I robisz to wszystko tylko dla Ich dobra. Nie mogą tak dłużej oszukiwać innych i siebie samych. Ty ich wyzwolisz z więzów obłudy. Zbawisz Ich. To jest Twoja misja. Twój życiowy cel. Wystukujesz na klawiaturze CAŁĄ PRAWDĘ.

Nie baczysz na słowa. Zależy Ci na szczerości. Precz z hipokryzją! Rozpędzasz się. Jesteś w swoim żywiole. Przechodzisz z postu na post. Najpierw na portalu plotkarskim hejtujesz swoich ulubieńców, tych na których zależy Ci najbardziej. Potem dowalasz kilku dziennikarzom z portalu informacyjnego – niech wracają do szkoły nieuki! Wysyłasz kilka uszczypliwości pod adresem swoich „przyjaciół” na fejsbuku – tu, już pod nazwiskiem, zdobywasz się na ostrożność i lekko wyhamowujesz. Ale tylko na chwilę, bo już wracasz do formy i wyzywasz parę osób na Ask, glanujesz kilku frajerów na Insta, nie szczędzisz wyzwisk pod adresem wszelkich „innych” (emigrantów, lewaków i celebów), bo muszą znać swoje miejsce. I ostatnim prawym prostym nokautujesz ulubioną aktorkę na Jej blogu. Padasz z wyczerpania. Ledwo łapiesz oddech. Masz mroczki przed oczami. Ale wiesz, że było warto. W końcu ktoś w tych zakłamanych internetach musi być CZŁOWIEKIEM.

SobierajskiTomasz Sobierajski socjolog, kulturoznawca, metodolog, adiunkt UW

Czytaj blog Tomasz Sobierajskiego „Socjolog w podróży”

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze