fbpx

Anna Janko: Urocza kobieta buldog

Anna Janko: Urocza kobieta buldog
123rf.com

„Reproduktor-Platon-krycie 1500 zł” lub „Sprzedam buldoga francuskiego za koszty odchowania albo zamienię na tonę węgla (gruby orzech)” – takie internetowe ogłoszenia bywają zabawniejsze niż niejedna rozrywkowa strona.
Do pracy mam dwa kroki, jak najdosłowniej, z łóżka do biurka dwa kroki. Czy nie powinnam jak sławny pisarz Orhan Pamuk codziennie symulować drogi do pracy? W jednym z wywiadów przyznał on, iż tak przez lata przywykł, że do pracy „się wychodzi”, że teraz, gdy jest już wyłącznie autorem, odbywa ten rytuał, oszukując samego siebie: ubiera się, opuszcza mieszkanie, robi kółko w pobliżu, po czym wraca i siada do pisania. Wszyscy, których warsztatem jest domowy komputer, mają podobne dylematy. Dylematy, ale i pokusy. Bo nie tylko, że nie wychodzą donikąd, to jeszcze są panami swego czasu. Gdy się znudzą robotą lub zmęczą, mogą sobie dowolnie wykreować rzeczywistość zastępczą. Od niewinnego pasjansa do bardzo brzydkich pornostronek, zależnie od skłonności.

Kupowanie na ekranie

Ja mam żyłkę do handlu. Obaj moi dziadkowie okresowo tym się zajmowali. Siła genów… Gdy więc parę miesięcy temu wykończona korektą swej nowej powieści „Pasja według św. Hanki”, postanowiłam zrobić skok w bok, z pasją kliknęłam na www.allegro.pl. I – wciągnęło mnie! Szybko zdecydowałam, że kupuję telefon. Trafiłam dobrze, akurat kończyła się aukcja modelu, który mi się podobał. Aparacik na gwarancji, referencje sprzedawcy dobre, osiem osób licytuje. Lider trzyma stawkę od paru dni. Przyczaiłam się: będę obserwować aukcję, nie podbijając ceny. Doczekam cierpliwie do za pięć dwunasta (a dokładnie 30 sekund przed zakończeniem licytacji), i wtedy kliknę! W ten sposób czujność lidera uśpię, nieprawdaż? Czekam, czekam. Podniecenie rośnie. Niby tam sobie oglądam inne aukcje, porównuję ceny, popatruję na „kup teraz”, czyli sprzedaż wysoce nierozrywkową, ale co chwilę zerkam, czy klient-rywal nie aktywował się przypadkiem. To jest jak hazard… Jeszcze dwie minuty. Może już kliknąć? Może ten ktoś jest tak pewny, że nie śledzi? Odszedł od komputera? Albo zebranie ma? Albo zachorował? Albo pojechał dzieciaka z przedszkola odebrać? Jeszcze minutka… Napięcie rośnie. Czuję, że mi twarz poczerwieniała i puls przyspieszył. Gdzie jest myszka? Kliknąć? Nie!

Gdy zostaje pół minuty, moje serce wali tak, że aż bluzka podskakuje na dekolcie! Już? Myszka pod dłonią – spocona jak mysz! Adrenalina jest teraz chyba jedynym składnikiem mojej krwi… Klikam!!! Moja cena 305! Zegar jeszcze ma chwilę roboty, idzie, jakby siłą bezwładu i… JEST! Koniec licytacji. Wygrałam aukcję! Uff. Byłam z siebie bardzo dumna. I tylko nie przewidziałam, że ów na pozór udany telefonik „nie trzyma baterii”. Po oględzinach w serwisie okazało się, że płyta główna jest uszkodzona w wyniku zalania cieczą, gwarancję anulowano, a ja ładuję tę zabawkę co 12 godzin, nawet gdy z niej nie korzystam wcale. Taaak. „Wszystko cudnie – jak mówi moja przyjaciółka Basia – tylko jeden taki mały dinks nie styka”. Jestem raz na zawsze wyleczona z internetowych aukcji!

Oto jakie rzeczy dzieją się w pracy pod nieobecność szefowej! Czyli mnie samej… Wszak sama sobie jestem pracodawcą i pracownikiem. Sama siebie mogę oszukać! Gdy się zmęczę pisaniem, przekazuję (wsobnie) polecenie służbowe natychmiastowego opuszczenia Worda i udania się w delegację do jakiegoś przyjaznego portalu! Inaczej zwariuję (mówię sobie w myślach) albo przynajmniej doznam ataku histerii z przeciążenia! Najchętniej odpoczywam, przeglądając ogłoszenia drobne o sprzedaży mieszkań (uwielbiam bowiem snuć marzenia o kolejnych przeprowadzkach), a także odwiedzam namiętnie strony hodowców maltańczyków (bo mam maltańczyka) oraz buldożków francuskich (bo pragnę takiego pieska mieć w przyszłości). Przy okazji mam, jak to się mówi, „niezły ubaw” z powodu coraz powszechniejszego użycia „tłumacza” Google’a.

Całkiem kobiece szczeniaki

Hodowcy psów z krajów ościennych zamieszczają na polskich stronach teksty ogłoszeń przetłumaczone automatycznie. Co się nieraz kończy kuriozami typu: „Całkiem kobiece i męskie maltańskie szczeniaki szukają nowego domu”. Albo jeszcze lepsze: „Słodkie dziewczyny z ładny miot. Ładne białe fartuchy. Są jeden samiec i urocze maluchy, i rosną dobrze. Zawsze macha ogonem i daje duże kississs całym swoim face”. Te „białe fartuchy” oznaczają zapewne białą szatę u piesków tej rasy. W zakładce „buldogi” natomiast znajduję ogłoszenie: „Urocza kobieta buldog. Ona ma trzy miesiące życia. Na bieżąco na wszystkich strzałów i szczepionek! Bardzo przyjazna dla dzieci i inne zwierzęta, a zwłaszcza koty i papugi. Ona pochodzi z serii zabawek domowych, tylko poważne kontakty proszę”. Nie mam pojęcia, o jakie „strzały” chodzi. Jednak całość rozbudowana jest jak abstrakcyjna humoreska. Czasem anons sięga szczytów absurdu, przypominając poezje dadaistów: „Piękna cynowy kubek herbaty szczenięta maltańskie dla adorable domu”.

Na szokujące ogłoszenie o shih tzu trafiam przypadkiem, bo się zaplątało w maltańczykach: „Piękny gówno tzu puppy do przyjęcia!” – tak (w formie nie do przyjęcia…) pisze ktoś entuzjastycznie o swoim szczeniaczku, uzyskując niechcący efekt wulgaryzmu, bo automatyczny translator sumiennie przełożył angielskie „shit” – nieprawidłowo wpisany pierwszy człon nazwy rasy…

Ciekawe, że „czysto polskie” anonse też bywają zaskakujące, a nawet zagadkowe. Na przykład: „Sprzedam śliczną smycz, a maltańczyka dam gratis. Cena smyczy – 350 zł”. Inne, z tej serii: „Oddam suczkę z powodu likwidacji hodowli, po zakupie kilku marchewek, cena marchewki 150 zł”. Czy ktoś mi może te marchewki „odczarować”? U buldogów konkrety: „Sprzedam buldoga francuskiego za koszty odchowania albo zamienię na tonę węgla (gruby orzech)”. Natomiast lakoniczne: „Reproduktor-Platon–krycie 1500 zł”, wprawia w ruch moją wyobraźnię, która natychmiast widzi całe mioty neoplatończyków, jak zaludniają ziemię za stosunkowo małe pieniądze…

Wobec tych fantastycznych psich anonsów ogłoszenia z „ludzkich” stron nie robią na mnie wrażenia:

Oddam termin ślubu…

Oddam ci swoje dziewictwo…

Oddam huśtawkę za paczkę pampersów…

Oddam się majętnej pani, kultura, kultura, kultura, dyskrecja…

A nawet: 24-latek posprząta nago, zupełnie nago cały dom, za darmo, tylko u kobiet, wiek bez znaczenia…

?>