fbpx

Tomasz Jastrun: Intymna higiena myśli

Tomasz Jastrun: Intymna higiena myśli
123rf.com

Ja, co za pech, mam magazyn zdarzeń żenujących i zawstydzających.
Budzi mnie niepokój. Początkowo nie wiem – wewnętrzny czy zewnętrzny? Chyba jednak coś dzieje się w naszej łazience? Wstaję i zaspany uchylam drzwi w wielkiej trwodze, co zastanę. Podłoga mokra, a mały Franio cały się pieni. Żona też się pieni, ze złości. Franio trzyma w łapce butelkę z płynem do higieny intymnej, ale płynu już chyba w niej nie ma. Jak tu się dziwić małemu, nawet położna, która pomagała jego braciszkowi wyjść na świat, reklamowała potem ów płyn z takim zapałem, że co włączyłem radio, słyszałem jej głos. Nic dziwnego, że Franio sobie nie żałował. Ciut użył osobiście, a reszta poszła do mycia podłogi. Czy to nie zaszkodzi podłodze?

Moja żona jest tak skonstruowana, że jak coś ma jednoznaczne przeznaczenie, użycie tego w innym celu, nawet pokrewnym, jest dla niej świętokradztwem. A może być też szkodliwie. Nie tak dawno w roztargnieniu zdarzyło mi się przemyć tym samym płynem oblicze. Czemu taki płyn intymny nie ma być komfortowy też do twarzy? Czułem komfort do chwili, gdy żona podniosła alarm. Twarz to przecież też organ intymny. Będą mi teraz mówić o innej florze bakteryjnej. Poglądy na faunę i florę hasały od Sasa do Lasa. Co miało być zdrowe za mego dzieciństwa, dzisiaj uważane jest za zabójcze.

Intymny mechanizm twarzy też ukryty. To mózg i układ nerwowy, który nadal umownie nazywamy duszą. Czy jest płyn intymny do higieny duszy? Wielu uważa, że to alkohol. Niech będzie, ale polecam umiar. Dobrze, gdyby nasze myśli to był górski potok, częściej to bezładny rynsztok. Jak dbać o czystość takiego żywiołu? Kiedyś w ramach chrześcijańskiej moralności uważano, że aby zachować higienę myśli, trzeba blokować nawet pewne spojrzenia, a słowa Chrystusa: „Kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa”, milionom wiernych zmieniły życie w piekło. Znamienne, że wtedy nikomu do głowy nie przyszło, że kobieta może pożądliwie zerkać na mężczyznę. Jeśli są grzeszne spojrzenia i myśli, są też takie wspomnienia. Wspominać grzechy to też grzeszyć? Jaki w tym procent grzechu pierwotnego?

Fascynuje mnie autobiografia, którą każdy z nas pisze okruszkami pamięci. Lubię pytać ludzi o pierwsze wspomnienia. Jest w nich coś delikatnego, intymnego, ale też niepewnego siebie. I zawsze to wewnętrzne poruszenie. Zbadano, że do trzeciego roku nic nie pamiętamy, pustka, gdyż nie potrafimy jeszcze mówić, a język nazywa zdarzenia oraz rzeczy i pozwala im wejść w pamięć. Giną więc na zawsze najbogatsze nasze wrażenia, te z miesięcy i lat, kiedy jesteśmy jak przybysze z planety brzucha, gdzie była tylko ciemność. Po latach gromadzimy tyle wspomnień, że powstają ich magazyny. Jak dbać o ich florę bakteryjną, by nie zdominowały nas mroczne myśli i wspomnienia? Pomaga w tym na pewno medytacja, joga, optymistyczne nastawienie do świata.

Ja, co za pech, mam magazyn zdarzeń żenujących i zawstydzających. Nikt ich nie pilnuje. Dopadają mnie w niespodzianych sytuacjach. Wołam wtedy czasami: „a paszła won!”. Ludzie patrzą – wariat! (ciekawe, że w Polsce, kiedy wielka bieda, to człowiek odwołuje się do mocy magicznej rosyjskiego języka).

Na szczęście udało mi się zbudować muzeum myśli pogodnych i radosnych. To było dla mnie wydarzenie doniosłe, owe powołanie wewnętrznego ministerstwa zarządzania dobrymi myślami. Są tam niezwykłe krajobrazy, poruszające doświadczenia i wspomnienia, od erotycznych po tenisowe. Można więc gromadzić wspomnienia i nimi serdecznie zarządzać. To o pieniącym się Franiu na tle bieli naszej łazienki wsadzam do serdecznych.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>