fbpx

Dumny facet po 40-tce

Dumny facet po 40-tce
123rf.com

Wszyscy na co dzień podlegamy surowym ocenom – w pracy, w życiu osobistym, a nawet w intymnym. Spinamy się, staramy, walczymy, przepychamy i stresujemy, by jak najlepiej wypaść w oczach innych. Kierujemy się cudzymi zasadami i przyjmujemy obce wzorce, schlebiamy cudzym gustom, zapominając często o… sobie.
Na początek kilka komunałów: świat pędzi coraz szybciej, mamy coraz mniej czasu, pracujemy znacznie więcej i wydajniej, eksploatujemy się nadmiernie i poświęcamy, gonimy za dobrami, zaniedbujemy to i tamto… Ple, ple, ple – znamy to wszyscy doskonale. Ba! Przyzwyczailiśmy się nawet do tego i nie za bardzo protestujemy. Co najwyżej – mrużymy oko, uśmiechamy się lub lekceważąco machamy ręką i… robimy to samo. I stanowczo zbyt rzadko zastanawiamy się dlaczego i po co to wszystko.

Od wielkiego dzwonu

Łatwo się przyzwyczajamy do rutyny i bylejakości, zbyt łatwo. Chętnie usprawiedliwiamy własne „grzechy zaniechania” wszystkim tym, z czego się śmiejemy. Hipokryzja? Może raczej – wygodnictwo. Zaczynamy się zastanawiać nad tym, co i jak robimy tylko w szczególnych przypadkach: ślub, rozwód, przeprowadzka do innego miasta, zmiana profesji, gwałtowne pogorszenie zdrowia, kłopoty finansowe itp. Bo na co dzień – jakoś leci i uważamy, że nie ma co sobie zawracać głowy duperelami. A duperele się kumulują, puchną i mogą eksplodować w najmniej oczekiwanym momencie i w zupełnie nieprzewidywalny sposób. Nie odkładaj tych przemyśleń na później, bo obudzisz się hen, na emeryturze i na żadne korekty nie będziesz już miał ochoty. Kiedy zatem ktoś bliski i życzliwy mówi ci „zadbaj o siebie”, nie traktuj tego tylko jako zachęty do wizyty u fryzjera lub rozkaz uprania ulubionego T-shirta.

Pytania nietrudne

Na dzień dobry zagadujemy się starym zwrotem: „jak się masz?”. I jak automaty odpowiadamy: „dziękuję – dobrze”. A wystarczy się chwilę zastanowić i okazuje się, że wcale niekoniecznie, bo i to, i tamto, i jeszcze na dodatek kac męczy albo zakwasy po wycieczce rowerowej. Małe kłamstewka z nas wyłażą w tak prostych kwestiach, więc co wyprawiamy, próbując analizować te poważniejsze? Czy naprawdę potrzebna była nasza ankieta, by szczerze i bez lęku odpowiedzieć na kilka wcale nie tak trudnych pytań? Jasne – wymagają odrobiny zastanowienia, a odpowiedzi mogą być nawet bolesne, ale i tak się przed nimi nie ucieknie. To naprawdę nie boli raz na jakiś czas zapytać samego siebie: „co ja tutaj robię?” lub nawet „czy jestem szczęśliwy?”. I nie jest to ani wstydliwe, ani tym bardziej niemęskie. W końcu kto, jak nie my – do cholery – ma tutaj wiedzieć, czego chce, ma być zdecydowanym, konsekwentnym i odważnym. Takimi przecież chcemy być, takimi chcą nas widzieć kobiety i dzieci, więc z uśmiechem spełniajmy nasze męskie powinności i czerpmy z nich nasze męskie przyjemności. Fajnie jest być facetem i być z tego dumnym.

Zdrowy egoizm

Jakże często mamy poczucie, że poświęcamy się dla kogoś lub czegoś. Nie ma w tym poświęcaniu się niczego złego do czasu, kiedy sprawia nam to frajdę i nie oczekujemy rewanżu. Ale jeśli mamy z tego powodu cierpieć – pora na rewizję poglądów. Nie bójmy się myśleć o sobie – nie ma w tym nic z narcyzmu, jest za to naturalne dążenie do radości i przyjemności, korzystanie z prawa bycia równie ważnym jak na przykład dzieci, kobieta, czy nawet firma. Zdrowy egoizm jest nam w dzisiejszych czasach bardzo potrzebny.

A co to takiego ten zdrowy egoizm? Nic nadzwyczajnego, to bardzo prosty i uniwersalny mechanizm: chodzi o to, by w swoich wszelkich działaniach, myślach i uczuciach dbać o swoje potrzeby, nie krzywdząc przy tym bliźnich. Więc śmiało dbajmy o swoje potrzeby! Nie zapominajmy o nich, myślmy o tym, czego nam brakuje i co chcemy zmienić, by było nam lepiej. Poczucie obowiązku to piękna cecha, ale nie może się stać karykaturą. Nikt nie ma prawa wymagać od nas takiej postawy. Naprawdę – szczery uśmiech i zadowolenie z życia są równie ważne jak nowy dywan, wakacje dzieci, czy auto dla żony.

Czy umiemy być tacy? Wiemy, co robimy, wiemy, czego nam brakuje. Ale mówimy o tym rzadko, żeby nie okazać słabości. Nie chcemy się przyznawać do własnej niedoskonałości. Niepotrzebnie! Życie nie jest przecież karą. Jeśli wiesz, co jest źle – łatwiej to naprawić.

Jeśli wiesz…? Ba! To jest największa sztuka – dowiedzieć się, jacy jesteśmy, my faceci po 40. na początku XXI wieku. Czy bliżej nam do romantycznych wojowników, czy jesteśmy już na wskroś nowocześni i oderwani od dawnych tradycji oraz obyczajów. Jakie mamy oczekiwania i priorytety.

Żeby uzyskać odpowiedź na te pytania zaproponowaliśmy wam wypełnienie ankiety (nadal można to zrobić tutaj). Dziękujemy za wzięcie w niej udziału! Nie przypuszczaliśmy, że odzew będzie tak wielki. Okazało się bowiem, że uderzyliśmy w czułą strunę! Że wielu z was z naszej inspiracji zajrzało wgłąb siebie i zrobiło swoisty rachunek sumienia, krótkie podsumowanie przejścia do „klubu mężczyzn dojrzałych”. Że odpowiedzieliście na pytania, których sami sobie dotąd nie zadawaliście. I mamy nadzieję, że dzięki tym odpowiedziom dowiedzieliście się o sobie czegoś więcej. A to już naprawdę ważne. Bo może to być początek zmian.

Już niebawem przedstawimy szczegółowy raport, który zapewne odpowie nam wszystkim na podstawowe pytanie ankiety: jaki jesteś, mężczyzno po 40?, opublikujemy komentarze i opinie ekspertów, a już dziś zapraszamy was do dyskusji na temat kondycji współczesnego faceta po 40.

Artykuł pochodzi z serwisu Facetpo40.pl

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze