fbpx

Pozytywne myślenie – jak się oduczyć narzekania i zamartwiania się?

Pozytywne myślenie - jak się oduczyć narzekania i zamartwiania się?
123rf.com

I optymistów, i pesymistów spotyka taka sama ilość złych czy dobrych zdarzeń. Różnica polega na postrzeganiu. Udowodnił to w swoich badaniach Amerykanin Martin Seligman, twórca nowej psychologii pozytywnej. Jak zaprosić do swojego życia pozytywne myślenie?
Jaką potrzebę zaspokajamy, gdy zamartwiamy się? To pewien rodzaj asekuracji. Kobiety przewidują co się zdarzy, bo chcą uprzedzić zagrożenia. Mężczyźni bardziej skupiają się na działaniu niż na sferze odczuć. My niebezpieczeństwom stawiamy czoła emocjonalnie, stąd zamartwianie się. Narzekanie natomiast może wynikać z tego, że kobiety chcą sprostać wszystkim swoim powinnościom. A są nimi szalenie obciążone. Wiadomo, jak trudne jest chociażby połączenie życia zawodowego z rodzinnym. Często mamy problem z powiedzeniem, że coś mnie nie interesuje, że jakichś oczekiwań nie będę spełniać. Nie potrafimy również powiedzieć, że ja czegoś chcę, bo to jest dla mnie ważne. Mamy kłopot z wyborem. Wynika to ze zmęczenia, z tego że doba ma tylko 24 godziny. Mężczyźni łatwiej wybierają i skuteczniej koncentrują się na wykonywaniu zadania. Kobiety mają zdolność jednoczesnego myślenia o wielu rzeczach. To bez wątpienia obciąża ich układ nerwowy. Pojawiają się stany bezsilności i wtedy narzekają. Wydaje nam się, że jak sobie ponarzekamy, będzie nam lżej. Jestem zmęczona, bezsilna, zła, to narzekam, bo mam nadzieję, że uwolnię się od emocji, które się we mnie nagromadziły.

Tymczasem podobno jesteś tym, co myślisz. U podłoża emocji zawsze są określone myśli. Myślimy na przykład w ten sposób: „Ojej, muszę iść do pracy, mam dzisiaj mnóstwo spotkań”. Skutkiem takiej myśli jest niepokój, nawet zdenerwowanie. Żeby nie doświadczyć tych emocji, warto zmienić sposób myślenia i powiedzieć sobie coś takiego: „Jak to dobrze, że mam pracę. Mam dzisiaj dużo spotkań, trochę się tego boję, ale będę miała okazję poznać nowych ludzi, może coś nowego wniosą do mojego życia”. Gdy ogarniają nas nieprzyjemne emocje, warto się zastanowić co bym chciała czuć w danym momencie. Że chciałabym na przykład wyjść w dobrym nastroju do pracy, radować się, czuć podekscytowanie. Wówczas świadomie zmieniamy frustrujące myślenie na konstruktywne, dające szansę zmiany samopoczucia. To przekierunkowanie myśli na drugą stronę. Szklanka do połowy pusta zapełnia się.

Badania wskazują, że optymizm po części jest wrodzony. Optymistycznie jednak zakłada się, że można się go nauczyć. Nasz mózg jest przecież plastyczny, wiele można z nim zrobić.Czarodziejskich sposobów nie ma. Chodzi o to, żeby się zmieniło nasze nastawienie. To wiąże się z umiejętnością życia chwilą, myślenia tylko o teraźniejszości. Jeżeli się myśli o tym co było i o tym co będzie, to nigdy się nie jest tu i teraz, w tej chwili. To tak jakby w jednej chwili żyć trzema życiami.

Ucząc się pozytywnego myślenia warto pozbyć się szkodzących schematów myślowych, irracjonalnych przekonań, których nie zawsze jesteśmy świadomi. Na przykład: „Nigdy mi się nic nie udaje”. Jeśli ktoś tak uważa, jest małe prawdopodobieństwo, że podejmie konstruktywne działania. Nie da sobie szansy na sprawdzenie tego, że coś mu się jednak uda. Albo: „Ludzie są źli”, „Świat jest niesprawiedliwy”. Takie przekonania budzą poczucie zagrożenia, w wyniku których atakujemy lub wycofujemy się z kontaktów z ludźmi. Atak uruchamia w drugim człowieku obronę, odpowiada on wówczas atakiem. I potwierdza się, że ludzie i świat są groźni. Mówi się, że to samosprawdzająca się przepowiednia, a w tym nie ma nic magicznego. Ludzie po prostu mają przekonania, które potwierdzają poprzez swoje działanie. Powstaje błędne koło.

Każdemu może przytrafić się nieszczęście bądź zdarzenie szczęśliwe. Tylko, że optymista podejmuje więcej prób i dlatego ma większe szanse powodzenia. Pesymista ich nie podejmuje, ponieważ uważa że nie warto. U podłoża tkwi sposób wyjaśniania świata, zjawisk. Seligman w książce „Prawdziwe szczęście” pisze o tym, że możemy ćwiczyć swój optymizm w różnych dziedzinach życia. Ważny jest również ten dotyczący przeszłości. Błędem jest myślenie o sobie, że na przykład skoro zostałam wychowana na chorą perfekcjonistkę, to już przez całe życie będę się z tym męczyć. Każdy nas ma jakieś doświadczenia z dzieciństwa, czasem trudne. Tu chodzi o zmianę przekonań. Jeśli pomyślimy sobie – matka to też człowiek, który popełniał błędy i któremu można wybaczyć, uwolnimy się od złych emocji. Ale nie jest to proste. Bo jedno – to sprawa myślenia, drugie – sprawa przeżycia.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Najlepiej żyć chwilą, ale nasze myśli często wybiegają w przyszłość. Dobrze myśleć o niej z nadzieją, wiarą, ufnością. Jak to robić? Nie ma prostych recept. Na ziemię skutecznie sprowadza myślenie celami i działanie krok po kroku. Zastosowanie tej metody w życiu codziennym, sprawia że realizacja konkretnego zadania, sprawia że przybliżamy się do przyszłości. W konsekwencji optymistyczniej na nią patrzymy i możemy pozbyć się lęków z nią związanych. To działa w ten sposób, że jak coś robię, to mam poczucie że to zależy ode mnie, jestem silniejsza. Przyszłość dotyczy celów, określenia czego chcemy. O przyszłości trzeba myśleć pozytywnie. Mieć cel, który chcemy osiągnąć kiedyś, ale myśląc tu i teraz. Wyznaczamy sobie na przykład dalekosiężny cel dotyczący kariery, ale realizujemy go krokami. Zaczynamy od tego, że jutro na przykład zapisujemy się na konkretne szkolenie. Chcemy wychować szczęśliwe dziecko? Dzisiaj porozmawiajmy z nim, bo przyszło z przedszkola w złym nastroju. Jak się coś zrobi, można poczuć się fantastycznie. Nie ma poczucia zaniedbania, winy, nie ma też miejsca na przewidywanie.

Do wnętrza warto zapraszać dobre myśli. Zamiast mówić, że świat jest zły, zastanów się co dobrego cię spotkało od innych ludzi. Jeśli się podrąży, można niejedno znaleźć. Albo odpowiedź sobie na pytanie „Co mi się ostatnio udało?”. Nie muszą to być jakieś wielkie osiągnięcia, ale to drobnostki budują życie. Można ucieszyć się z tego, że nie zdenerwowałam się, rozmawiając z nielubianą koleżanką albo asertywnie powiedziałam „nie” szefowi. Cuda mogą zdziałać małe przyjemności. Poranna kawa, pół godziny spokoju w swoim pokoju, kąpiel, pomalowanie paznokci, w ogóle poświęcenie czasu swojemu ciału. Rozmowy z przyjaciółką, ale nie o pracy, nie o domu, nie o dzieciach, tylko o sobie. O tym co nas smuci, cieszy, co czasami boli. Warto mówić o uczuciach .Już samo to, że mówimy co czujemy, może uwolnić nas od złych emocji. Ważne, żeby dawać sobie do nich prawo. Przyjmijmy podstawową rzecz – nie ma uczuć złych i dobrych. Wszystkie są dobre, bo nasze. Dajmy sobie prawo do odczuwania smutku, złości, rozgoryczenia. Akceptujmy to, co czujemy. Dając sobie prawo do odczuć, musimy zwracać uwagę na to, jak je wyrażamy, by nie ranić innych. Jeżeli nazwiemy je, nie powinny przeobrazić się w zachowania godzące w drugiego człowieka. Mamy czas, by uwolnić się od nich.

Konsultacja:
Gabriela Kalinowska, socjoterapeuta i trener warsztatu umiejętności psycho-społecznych

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>