fbpx

Nie bój się świąt bez rodziny

Nie bój się świąt bez rodziny
fot.123rf

Spora część ludzi po świętach spędzonych z rodziną nadaje się do zbierania łyżeczką.
Czy idziemy do twoich rodziców, czy do moich? Czy może jednego roku do twoich, a następnego do moich? Albo na parę godzin do twoich, a na następne do moich? A jak już jesteśmy u twoich, to czy możemy szybko wyjść, żeby pojechać do moich? Nie możemy, bo jeszcze brat nie przyszedł. Przyszedł brat: »Co, wychodzicie? Posiedźcie jeszcze trochę«. Dojeżdżamy do moich: »No, później nie mogliście przyjechać?! Ciocia właśnie wyszła, nie mogła się was doczekać. A może ty już nie chcesz do matki przyjść w święta, może teraz do tamtych wolisz?«”.

Od kosztownych problemów logistycznych bardziej bolesne bywają skutki szczerych rodzinnych życzeń. Przecież najbliżsi najlepiej wiedzą, czego nam trzeba i czego nam życzyć. A więc 33-letnia Anka wie, że jak co roku usłyszy: „Życzymy ci, kochanie, żebyś sobie w końcu kogoś znalazła, bo ty ciągle taka samiutka, tak ci się życie nie ułożyło, a tu latka lecą”. Kiedy próbuje powiedzieć, że samej jej dobrze, słyszy: „My cię kochamy, nas nie oszukasz”.

Dorota jak zawsze dostanie pod choinkę parę książek o świeżo odkrytych dietach, które tym razem na pewno pomogą na jej nadwagę. Koleżance cioci bardzo służy ta, co się je prawie samo mięso: „No i popatrz, możesz sobie spokojnie jeść teraz ten schabik, nikt takiego schabu nie zrobi jak twoja mama, jakie to szczęście, swoją drogą, że i ja, i moje dzieci możemy jeść, co chcemy i ile chcemy, i żadne nigdy nie utyło…”.

Janek z Baśką, sześć lat po ślubie, od pięciu lat nastawiają się przed świętami na przetrzymanie kolejnej porcji życzeń, żeby już w końcu był ten dzidziuś, żalów: „kiedy ja w końcu będę babcią”, obaw: „a czy z wami aby na pewno wszystko w porządku?”, oraz pomówień o egoizm i wygodnictwo. Oboje nie chcą mieć dzieci, dogadali się szybko w tej sprawie ze sobą, ale nie są w stanie, przynajmniej na razie, oświadczyć tego na głos rodzicom i reszcie swoich rodzin. Wolą znosić znaną coroczną nawałnicę.

Zyta jedzie już 20. raz, tym razem na pewno ostatni, na święta do owdowiałej matki. Bez swojego męża, którego jej matka nie uznała i którego imienia nie wymawia od zamążpójścia córki. Jedzie, bo matka twierdzi, że ma już tylko ją. Męża Zyty (który od dawna jest sierotą) nikt do niczego nie zmusza, nie manipuluje nim, nie wywołuje w nim poczucia winy. Zostaje sobie spokojnie w domu, je, co chce, czyta zaległe gazety i książki, ogląda sport i cierpliwie znosi roztrzęsienie żony po jej powrocie od matki, która miała wprawdzie parę ataków duszności w ciągu trzech dni, ale też znalazła dość siły, aby wygłosić kilka tyrad na temat tego, jak złą córką jest Zyta.

Wszystkim tym osobom bardzo trudno odpowiedzieć na pytanie: Po co idziesz do rodziny na święta? Świetnie pamiętam, jak to pytanie zatkało mnie, gdy padło z ust mojego terapeuty. Jak to PO CO?! Jak mogę nie pojechać do matki?! Nie znosiłam świąt od czasu śmierci ojca, po dwóch godzinach od wejścia do domu czułam się tak, jakbym się dusiła. Mnóstwo ludzi ma taki sygnał od organizmu, ale go przetrzymuje. Bo w święta TRZEBA być z rodziną i już. Najwyżej potem się odchoruje. Poziom naszego zniewolenia jest straszliwy.

Proszę po tym felietonie nie pisać do mnie listów: jak ja pani współczuję, u nas w domu zawsze są cudne święta, a ja uwielbiam być z moimi bliskimi. Gratuluję. Wiem i cieszę się z tego, że na szczęście zdarzają się rodziny, których członkowie się zwyczajnie lubią, a przynajmniej bardziej lubią niż nie. Ale ja sobie powyższych przykładów nie wymyśliłam.

PS. Dziękuję mojemu Ukochanemu i jego Mamie, czyli mojej teściowej, za najfajniejsze moje dorosłe święta, które mogłam sobie już dwa razy spędzić sama i nikt nie miał do mnie żadnej pretensji. Czuję się nareszcie, jakbym żyła w rodzinie Muminków, gdzie wszyscy są wolni, co zupełnie nie przeszkadza im się kochać.

Katarzyna Millerpsycholożka, psychoterapeutka, pisarka, filozofka, poetka. Autorka wielu książek i poradników psychologicznych, m.in. „Instrukcja obsługi faceta”, „Daj się pokochać dziewczyno”, „Nie bój się życia”, „Instrukcja obsługi toksycznych ludzi”, „Kup kochance męża kwiaty” i „Chcę być kochana tak jak chcę” (Wydawnictwo Zwierciadło). Książki Katarzyny Miller do nabycia w naszym sklepie internetowym