fbpx

Kajaki w Polsce

Kajaki w Polsce
123rf.com

Spływy kajakowe to jeden z tych sportów wodnych, do uprawiania których mamy w Polsce wręcz idealne warunki. A więc chwyćmy za wiosła i do wody!
My, Polacy, pod chmurkę jeździmy od zawsze. Czy to wolna sobota, czy przedłużona majówka, czy też wreszcie pełnoprawny, długo wyczekiwany dwutygodniowy urlop – każdy powód jest dobry, by do bagażnika wrzucić trochę ciuchów i prowiantu i prędko uciec z miasta w poszukiwaniu odrobiny słońca i wody. Ta ostatnia jest koniecznością – bez wody nie ma bowiem dobrego wypoczynku.

123rf.com/więcej w galerii

A jeśli woda, to i sporty wodne. Najpopularniejsze w tym względzie jest kajakarstwo. Pływamy po jeziorach, gdzie kajakarze-amatorzy ścigają się z pasażerami kultowych rowerów wodnych niczym osady uczelni z Oxfordu i Cambridge na Tamizie. Zdobywamy też kręte polskie rzeki – te duże, wzorem Marka Kamińskiego i jego naśladowców, którzy spływają Wisłą czy Odrą – i te małe, dostępne dla każdego, niemal we wszystkich województwach kraju. Spływy kajakowe to zabawa dla każdego, niezależnie od wieku i kondycji. Bo nawet jeśli w rękach brakuje nam trochę siły, to zawsze pomoże nam nasz towarzysz z dwuosobowego kajaka.

Gdzie pływać

Szlaków kajakowych jest w Polsce bez liku. Tak naprawdę bez większego zakłamania można powiedzieć, że w sąsiedztwie każdego większego miasta znajduje się jedna lub kilka rzek, których nurt zapewni frajdę, a malownicze otoczenie zadba o wrażenia estetyczne. Jedne ciągi wodne umożliwią nam kilkudniowy spływ z noclegami na obozowiskach na brzegu, inne – kilkugodzinną wycieczkę z metą jeszcze tego samego dnia.

Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze oznaczyło wszystkie szlaki kajakowe w kraju, nadając im odpowiedni symbol w zależności od skali trudności, jaką dana rzeka reprezentuje.

Mamy rzeki ZWA, czyli bardzo łatwe, dostępne dla każdego, których nurt nie stwarza żadnych zagrożeń dla płynącego. Są to zbiorniki małe, pozbawione fal i większych przeszkód. Zaliczają się do nich m.in. Wkra koło Pomiechowa, Czarna Hańcza, Krutynia. Trochę trudniejsze, jednak wciąż łatwe, są zbiorniki ZWB – rzeki o silnym prądzie, na których można napotkać na nieliczne przeszkody, typu wystające głazy czy konary. Takimi rzekami są m.in. Gwda, Rypienica, Cetynia, czy też Wisła w sąsiedztwie Warszawy. Rzeki oznaczone symbolem ZWC wymagają już doświadczenia, więc najlepiej zdobywać je w towarzystwie zaawansowanego kajakarza. To na ogół długie ciągi wodne o szybkim nurcie, małych, regularnych bystrzach, ostrych zakrętach, z mieliznami i dużą liczbą najróżniejszych przeszkód. Zaliczymy do nich m.in. Rospudę, Wieprz, Jar Raduni.

Tyle o rzekach dla amatorów. Wyższe oznaczenia przyznawane są bowiem rzekom górskim, które wymagają większych umiejętności. WWI, WWII, WWIII to rzeki pełne kamieni, drzew przeszkadzających w spływaniu, ostrych zakrętów, bystrzyn, w których łatwo o wywrotkę. Jeszcze trudniejsze są górskie rzeki oznaczone symbolami WWIV i WWV – w większości przypadków wymagają one wcześniejszego rozpoznania terenu a także asekuracji z lądu. Wysoki fale, spadki, progi, bardzo duże trudności z zatrzymaniem kajaka – to domena rzeki Kamienna z okolic Szklarskiej Poręby, z którą lepiej dać sobie spokój, zostawiając ją zawodowcom czy olimpijczykom. Jest jeszcze jeden typ rzek – WWVI – w Polsce jednak żaden z ciągów wodnych nie może pochwalić się tak wyjątkowym oznaczeniem.

Sprzęt i cała reszta

Mamy już upatrzoną rzekę i zaufaną ekipę do wiosła, pora poszukać sprzętu. Żaden amator nie będzie kupował kajaka po to, by wykorzystać go raz czy dwa razy w roku, dlatego najwygodniej i najkorzystniej poszukać w sieci wypożyczalni sprzętu. A tych w sąsiedztwie popularnych rzek jest mnóstwo. Wypożyczenie kajaka na jeden dzień to koszt do kilkudziesięciu złotych na osobę dziennie. Kilka złotych przeznaczmy też na transport, bo nikt nie chce przecież nosić kajaków z powrotem do wypożyczalni. Większość z nich zapewnia podwiezienie bądź odwiezienie sprzętu i uczestników – wystarczy tylko umówić się z właścicielami na telefon, by na końcu trasy naszego spływu czekał na nas busik z przyczepką.

Nawet najłatwiejsza z rzek może zaskoczyć nas mokrą niespodzianką, dlatego dobrze jest zapakować najcenniejsze rzeczy – portfele, telefony komórkowe czy klucze – do nieprzemakalnych toreb. To je będziemy łowić w pierwszej kolejności w przypadku wywrotki. Podwarszawski Świder, który w na ogół nie przekracza metra głębokości, codziennie w sezonie wiosenno-letni pokonuje co najmniej kilka kajaków, zmuszając ich właścicieli do kąpieli i siłowania się z wlewającą się do nich wodą. Dlatego pamiętajmy – z naturą lepiej nie walczyć, bo szans i tak nie mamy żadnych. Lepiej słuchać się rzeki, ciesząc się widokami, które przed nami roztacza.

?>