fbpx

Felieton Hanny Samson: W pułapce stereotypu

Felieton Hanny Samson: W pułapce stereotypu
fot.123rf

Jak szybko oceniamy ludzi! Jedna, dwie informacje wystarczą, byśmy mieli wrażenie, że wiemy o nich wszystko. Naukowcy nazywają to skąpstwem poznawczym. Wolimy oszczędzać czas i energię, niż zadbać o to, by nasze sądy o innych były trafne.
Na spotkaniu grupy rodziców jeden z ojców skarży się na to, że jego córka jest odrzucana przez koleżanki w klasie.

– Tym wszystkim steruje jedna dziewczyna, która ma tam posłuch. Pewnie zazdrości mojej Zosi dobrych stopni, bo sama kiepsko się uczy…

– Rozmawiałeś z wychowawczynią? – pyta któraś z uczestniczek.

– Tak, ale ona nic nie może zrobić. Ojciec tej dziewczyny pije, matka nie przychodzi na zebrania, to patologia, nie ma sensu z nimi rozmawiać!

Grupa kiwa głowami ze zrozumieniem. Ktoś radzi, żeby przeniósł córkę do innej szkoły, skoro tu taki element, ktoś inny, żeby pogroził tej dziewczynce.

– Ta mała pewnie zna tylko argument siły. Powiedz, że spuścisz jej lanie, jak jeszcze raz wyśmieje twoją córkę.

No nie! Zaraz się uduszę, ale odwlekam interwencję, bo wierzę, że sami się opamiętają. Może coś jeszcze się zdarzy, nim omówimy sytuację. Czy znajdzie się choć jeden sprawiedliwy? Jest! Karolina przerywa absurdalną dyskusję:

– Mój ojciec pił, więc ja też jestem patologią. Czy myślicie, że nie ma sensu ze mną rozmawiać?

– No co ty! To chodzi o tamtą dziewczynę, która jest zdemoralizowana.

– Skąd to wiesz? Bo dokucza twojej córce? Kiedyś mówiłeś, że Zosia źle traktuje gorszych od siebie, może ta dziewczynka przeciwko temu się buntuje?

Uff! Mogę się rozluźnić, grupa pracuje sama. Kilka osób przyznaje, że ich ojciec też pił, żadna z nich nie chciałaby być wrzucona do worka z etykietką „patologia”, do którego przed chwilą wrzucono dziewczynkę.

– Moi rodzice też nie chodzili na zebrania – wspomina jeden z ojców. – Pewnie dlatego wszystko było na mnie. Nikt nie stał po mojej stronie, więc można mnie było karać bez żadnych obaw.

Na następnym spotkaniu tata Zosi opowiada o rozmowie, którą odbył z mamą dziewczynki.

– To rozsądna kobieta. Zaniepokoiła się sytuacją, porozmawiała z córką i powiedziała mi, o co chodzi.

– O co? – dopytuje grupa.

Tata Zosi macha ręką.

– Dajcie spokój, nie chcę do tego wracać, bo Zośka też nie była bez winy. Ważne, że sprawa załatwiona. Ta dziewczyna ma na imię Ewa i jest całkiem fajna.

Każdy i każda z nas ma jakieś wyobrażenia na temat tego, które właściwości człowieka współwystępują ze sobą. Kiedy przypisujemy jakiejś osobie jedną właściwość, jesteśmy skłonni przypuszczać, że charakteryzuje ją także wiele innych cech związanych z tą właściwością. Rzetelne analizy służące sformułowaniu trafnej oceny osób, które spotykamy, pochłaniałyby czas i energię, które wolimy oszczędzić na ważniejsze sprawy. Stereotypy upraszczają świat i dają nam poczucie, że wiemy, jak jest. Umożliwiają dokonywanie szybkich ocen na podstawie niewielu informacji. Kłopot w tym, że te oceny są często nietrafne w stosunku do konkretnych osób. I zwykle krzywdzące.

Na pierwszym spotkaniu grupy kobiet doświadczających przemocy jedna z uczestniczek zwróciła się do innej:

– Bałam się, że jestem za stara na tę grupę, ale ty też jesteś po pięćdziesiątce, bardzo się cieszę, że nie jestem sama!

Niby miły komunikat, ale wywołał protest.

– Nie czuję się stara i nie chcę być kategoryzowana ze względu na wiek!

Protest był dość gwałtowny i trudno się dziwić. Ja sama na pytanie: „Ile masz lat?”, najchętniej odpowiadam: „Tyle, co wszyscy”, bo nie czuję się inna ze względu na wiek. Ale na nic protesty, gdyż wiek – obok rasy i płci – jest jedną z kategorii pierwotnych, czyli podstawowych kryteriów kategoryzacji innych ludzi. W naszej kulturze zaklasyfikowanie do grupy osób starszych niesie ze sobą negatywne konotacje i wiąże się z uprzedzeniami. Nawet jeśli znamy energiczne i twórcze osoby w starszym wieku, to myśląc o „ludziach starszych w ogóle”, przypisujemy im mało zachęcające cechy.

Todd D. Nelson w książce „Psychologia uprzedzeń” przytacza wyniki badań, które pokazują, że gdy mówimy o ludziach w starszym wieku, których nie znamy, to opisujemy ich słowami typu: zmęczeni, powolni, schorowani, zapominalscy, niedoinformowani, osamotnieni, mało wydajni, samotni, bierni, aspołeczni, ubodzy, egocentryczni, sztywni poznawczo, gadatliwi, kłótliwi… Niezły zbiór, prawda? Kto z nas chciałby się znaleźć w tak określanej grupie? Jeśli będziemy mieli szczęście, w końcu wszyscy się w niej znajdziemy!

Dlaczego uporczywie podważamy wartość grupy, do której sami będziemy należeć? Nasza kultura koncentruje się na młodości i ją docenia, więc robimy wiele, by ukryć wszelkie oznaki starzenia się. Lęk przed starością sprawia, że umacniamy negatywne stereotypy, w które kiedyś sami wpadniemy!

Stereotypy związane z wiekiem, które są chyba najbardziej tolerowaną społecznie formą uprzedzeń, wpływają mocno na funkcjonowanie ludzi w starszym wieku. Jak to się dzieje? Pamiętam eksperyment przeprowadzony przed laty na Uniwersytecie Harvarda. Grupę uczniów o bardzo zbliżonym potencjale intelektualnym podzielono na dwie klasy. Uczniom jednej z klas zasugerowano, że są o wiele zdolniejsi od innych. Po pewnym czasie okazało się, że ci rzekomo zdolniejsi uczniowie osiągają znacznie lepsze wyniki w nauce niż ich równie inteligentni koledzy. Świadomość, że są zdolniejsi, pomogła im się rozwijać w oczekiwanym kierunku.

Były też eksperymenty, w których uczniowie nie mieli takiej świadomości. Miał ją za to nauczyciel, bo tak mu powiedziano. Dostawał klasę przeciętnie zdolnych uczniów z informacją, że to klasa wyjątkowo uzdolniona matematycznie. I to wystarczało, aby uczniowie uzyskiwali wyniki znacznie lepsze od przeciętnej!

A jeśli wiemy, że nie umiemy się uczyć, mamy problemy z pamięcią, brak nam refleksu i zdolności do nadążania za światem? Jeśli od starych ludzi oczekuje się, że będą coraz gorzej funkcjonować, nic dziwnego, że coraz gorzej funkcjonują. Ma to oczywiście związek z procesem starzenia się, ale kto wie, jak by ten proces wyglądał, gdyby nie nasze nastawienie?

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze