fbpx

Tel Awiw – miasto, które pozostawia niedosyt

Tel Awiw - miasto, które pozostawia niedosyt
123rf.com

Tel Awiw zachwycił mnie różnorodnością i wielokulturowym klimatem, który nie pozwala nikomu czuć się tu obco.
Tel Awiw jest miejscem, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Są tu antyczne zabytki, drapacze chmur, luksusowe hotele, małe klimatyczne bary i plaża, nad którą słońce świeci przez większość dni w roku.

Ci, którzy lubią różnorodność, docenią tę metropolię, która mieści w sobie zarówno nowoczesne budynki usytuowane nad brzegiem Morza Śródziemnego i w Centrum, jak i małe, stare, kręte uliczki pełne galerii, sklepów i przytulnych restauracji. Sama nazwa kryje w sobie połączenie nowego, z czymś starym. Tel Awiw dosłownie znaczy „Wiosenne Wzgórze”, jest również hebrajskim tytułem noweli Teodora Herzla pt. „Altneuland” (po polsku „Stara Nowa Ziemia”).

Jaffa – dla szukających ukojenia w znakach

Starą ziemią jest Jaffa, dawne portowe miasto. Odnowione mury przyciągają turystów. Mnie również. Wybrałam się na wycieczkę do Jaffy, zaliczając obowiązkowe punkty wycieczki, jak most, na którego balustradzie znajdują się symbole znaków zodiaku. Każdy kto dotknie swojego znaku i – patrząc w stronę morza – pomyśli życzenie, ma szanse na jego spełnienie. Ci, którzy bardziej cenią dar modlitwy, ukojenie znajdą w pobliżu kościół św. Piotra, gdzie w niedziele i święta odbywa się o godz. 18.00 polska msza święta. Refleksji sprzyjają również wąskie kamienne uliczki Jaffy. Na jednej z nich mieści się „Hand factory” (http://www.roulious.com). Rysunki Juliena Roux choć zabawne, poruszają ważne społecznie tematy. Na kartkach pocztowych znalazłam obściskujących się Żyda i Araba oraz telewizor z napisem „Daily terror show”.

Kebab w sam raz na szabas

Z miejsca widokowego w Jaffie, oprócz morza, plaży i nowoczesnych hoteli, widać wieżę zegarową, wybudowaną przez ostatniego sułtana tureckiego Abdullaha Hamida II w 1906 r. z okazji 25-lecia panowania. W tej części miasta mieszka znaczna część ludności arabskiej. Dlatego w barach usytuowanych przy ulicy Jefet można kupić kebab i falafel. Jeden z takich barów uratował mnie od głodu w czasie Szabasu, gdyż większość żydowskich restauracji jest wtedy zamknięta. Ale wszyscy i tak podkreślają, że Tel Awiw jest zdecydowanie mniej restrykcyjny od Jerozolimy. Niemniej, niezależnie od tego czy akurat gościłam w arabskiej czy żydowskiej restauracji, wszędzie turystów traktuje się bardzo serdecznie. Podobnie na ulicy – nie musiałam prosić o pomoc. Na widok skonsternowanej turystki ludzie sami podchodzili i pytali się, czy mogą coś dla mnie zrobić.

Przy babcinym stole

Szczególna atmosfera panuje na leżącym nieopodal zegarowej wieży pchlim targu. W dzień życie koncentruje się tam wokół handlu, by wieczorami i w nocy skupić się na pobliskich barach i restauracjach, między innymi w przytulnej Puaa (http://www.rol.co.il/sites/eng/puaa). To miejsce zostanie już na liście moich ulubionych. Długo zapamiętam ich pyszne dania, jak zasmażany ryż i kawałki kurczaka zapiekane z różnymi warzywami, rodzynkami i jabłkiem. Gościom w tle towarzyszy dobra muzyka, a ściany zdobią stare fotografie. Koronkowe obrusy na stołach sprawiają, że można się poczuć jak w babcinym mieszkaniu. Bardzo swojsko.

Trochę kultury

Kilka kroków od Puaa, na ulicy Amiad 13 jest Old Jaffa Hostel. Można w nim przenocować już za 16 EURO za dobę, w dziesięcioosobowym dormitorium. Szczególną atrakcją hotelu jest umieszczony na dachu taras, z którego można podziwiać starą część Jaffy. W oddali widać dzielnicę Neve Tzedek. To miejsce doskonałe na wieczorną kolację lub wino z przyjaciółmi, choć nie należy ono do tanich. Lampka w restauracji kosztuje ok. 30 szekli, a butelka dobrego wina w sklepie około 100 szekli. W Neve Tzedek trafiłam również ekskluzywne butiki, z ubraniami izraelskich projektantów.

Niezapomniana architektura

Spacerując w stronę centrum trafiłam na Białe Miasto, położone pomiędzy ulicami Allenby i Bulwarem Rotszylda. Zbudowane w stylu Bauhaus, zostało wpisane w 2003 r. na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, jako największe na świecie skupisko budynków modernistycznych. Ta część miasta została zaprojektowana głównie przez żydowskich architektów, którzy uciekli w latach 30-tych z hitlerowskich Niemiec.

Jeden dzień warto poświęcić na zwiedzenie muzeów. Zaczęłam of Muzeum Sztuki Tel Awiwu, które ma imponującą kolekcję (http://www.tamuseum.com/). Oprócz stałej ekspozycji zawierającej sztukę izraelską, europejską i amerykańską, muzeum organizuje wystawy czasowe. Do 14 kwietnia można oglądać w nim wspaniałą wystawę „Roundabout: Face to face”, prezentującą sztukę nowoczesną z Dalekiego Wschodu, Australii i Nowej Zelandii. Artyści nawiązują do globalizacji i komercjalizacji. Jedne z nich, Gonkar Gyatso, łączy te tematy ze sferą duchową człowieka. Jego prace dają odbiorcy nie tylko przyjemne wrażenia estetyczne, ale wprawiają również w zadumę nad losem człowieka (galeria http://www.tamuseum.com/exhibition-images/17026). Ci, którzy wolą oglądać obrazy w małych galeriach, powinni odwiedzić ulice Gordon, Ben Yehuda, Wolfson oraz Newe Zedeck i Noga Center w Jaffie. Wieczorem można wybrać się na koncert. Niedaleko nadmorskiego bulwaru przy ulicy Shaul Hamelech znajduje się sprawiający wrażenie kaskady gmach opery z bardzo bogatym repertuarem (www.israel-opera.co.il).

Gdzie na shopping?

Idealnym miejscem na zakupy jest Dizengoff, pełna centrów handlowych i butików. Konkurencję dla tego kompleksu stanowi nowe Azrieli Center. Ubrania izraelskich projektantów są ładne i w miarę dobrej cenie, gdy porównujemy je z bardzo drogimi markami, takimi jag Boss, czy Max Mara. Udało mi się upolować kilka pięknych sukienek na wyprzedaży – gdyby nie obniżka cen, wróciłabym do Polski z niczym, bo Tel Awiw to drogie miasto – zajmuje 17 miejsce na liście najdroższych miast świata.

Tydzień w Tel Awiwie to zdecydowanie za mało, żeby zobaczyć wszystko, ja wracałam z uczuciem niedosytu. Na szczęście znalazłam kilka godzin, by wybrać się na krótką wycieczkę do Jerozolimy. Podróż z Tel Awiwu do Jerozolimy trwa około godziny. Bilet nie jest drogi, kosztuje tylko kilkanaście szekli. W ogóle w większości hoteli i hosteli znajduje się bogata oferta wycieczek zorganizowanych. Za około 100 dolarów można pojechać nad Morze Martwe, na wycieczkę Nazaret-Kafarnaum-rzeka Jordan lub Cezarea -Hajfa-Acre-Rosh Hanikra.