fbpx

Farinelli w rodzinie

W przededniu narodzin córki pragnę poświęcić ten felieton mojemu pierwszemu dziecku – pieskowi o imieniu Bulba. Niebawem straci część przywilejów jedynaczki, jej pozycja społeczno-domowa się zmieni, bo pierwsze miejsce w sposób naturalny zajmie nasz ludzki potomek. Mam nadzieję, że przeżyje ten przełom jak najłagodniej i że nowy lokator naszego mieszkania okaże się dla niej łaskawy. Tego Bulbie życzę w jej trzecie urodzinki.

Bulba jest prezentem, jaki dostałam od znajomej. Przyniosła nam wieczorem białą kulę sierści, komunikując, że jeśli nam się nie spodoba, to odbierze ją rano. Oczywiście ulegliśmy urokowi tego miśka, na dodatek uwielbiającego spać pod łóżkiem.

Sealyham terrier jest rzadką rasą i podobno materiał genetyczny tych psów już się kończy na świecie. Coraz trudniej jest im się rozmnażać w ramach swojej rasy, jednak jak na złość ich urocze cechy wciąż są dobrem pożądanym. Ta sytuacja prowadzi do anomalii genetycznych, takich jak u mojego psa.

Na spacerach zapytana: „to piesek czy suczka?”, nie wiem, co mam odpowiedzieć. Chcę być prawdomówna, ale nie jest to łatwe. Dla bezpieczeństwa zawsze biorę Bulbę na smycz, ponieważ nie wiem, który jej aspekt i w jakim stopniu da o sobie znać w konfrontacji ze spotkaną suczką czy psem. Bulba, w zależności od tego, co chce obsikać, podnosi nóżkę lub przykuca. Nawet weterynarze nie potrafią określić jej płci. Odkryto u niej – uwaga! – macicę, jądra, waginę i przerośniętą łechtaczkę o budowie prącia. Była konsultowana, została obfotografowana i wymacana przez wielu lekarzy, z których większość chciała natychmiast operować ciekawy przypadek. Staram się jednak chronić Bulbę przed ciekawskimi chirurgami i w jak najmniejszym stopniu ingerować medycznie w jej kondycję. Dużo spacerów i pieszczot sprawia, że chyba jest szczęśliwa. Dostaliśmy ją jako suczkę i imię ma niby-żeńskie, dlatego w jakiś sposób wydaje nam się suczką, ale jak jest naprawdę, nie wiemy. Ostatnio musieliśmy ją poddać operacji usunięcia jąder, ponieważ okazało się że quasi-członek był w permanentnym wzwodzie, a to nie jest szczególnie komfortowa sytuacja.

Kiedy włączam płytę Cecilii Bartoli „Sacrificium”, Bulba wyje przepięknie, formując swoje czarne ustka do klasycznego auuuuu. Oprócz wrażliwości muzycznej przejawia też zdolności plastyczne. Kiedyś została sama w domu. Znalazła na podłodze porzucony czarny flamaster. Zdjęła zręcznie skuwkę i pomalowała nam kołdrę we wzorki przypominające późne dzieło Joana Miró „La leçon de ski”. Na szczęście marker jest permanentny i rysunek zostanie zachowany na długo. Zainteresowanych zoologów i badaczy zachowań zwierząt zapraszam do odwiedzin i podziwiania arcydzieła.

Pewnego razu odkryłam bardzo zaskakującą prawdę o imieniu mojego psa. Kiedy były u nas znajome z Meksyku, okazało się, że imię Bulba wywołuje u nich dziwny rodzaj zażenowania. Nie były w stanie wytłumaczyć nam, co to słowo oznacza po hiszpańsku. Pewne jest, że za każdym razem, gdy wymawiano imię mojego psa, dziewczyny reagowały, jakby ktoś wystrzelił z karabinu za ich plecami. Zrobiłam więc research internetowy i okazało się, że łacińskie vulva (po hiszpańsku czyt. bulba) oznacza łechtaczkę. Doprawdy nie wiem, jak wytłumaczyć taki zbieg okoliczności. To właśnie vulva Bulby jest przerośnięta i przypomina męskie prącie, budząc zdumienie u lekarzy i zwykłych ludzi. Rodzą się w mojej głowie pytania: Jak to imię trafiło właśnie na nią? Czy może w jakiś sposób na nią wpłynęło? I wreszcie – w jaki sposób upodobniła się do właścicieli?

W relacjach z innymi psami wypada różnie. Raz jest potulna, a raz dominująca. Wobec sąsiada Stefana jest uległą kobietką, wobec jamnika z trzeciej klatki Złym Porucznikiem. Poza tym z jakichś powodów nie cierpi owczarków niemieckich (a może to one jej nie lubią?). Nie żyje stereotypami na temat płci. Myślę, że gdyby Bulba wiedziała, ile ma różnych anomalii, jej psychika by tego nie wytrzymała. Człowiekowi byłoby bardzo trudno żyć z taką wiedzą na swój temat. Ale to już inny wątek.

Od dawna wychodzę z założenia, że płeć nie ma znaczenia, gdy pojawia się miłość. A poza tym hermafrodyta Bulba czuje się świetnie i jest wyjątkową częścią naszej rodzinki.